Sezon 2022/2023
Relacje meczowe: 6 Liga
Mecz pomiędzy A.D.S. Scorpions, a Radlerem zaczął się bardzo obiecująco dla gości, którzy już w pierwszych minutach wyszli na prowadzenie za sprawą Macieja Lisa. Problem ekipy Pawła Urbana polegał na tym, że Radler nie poszedł za ciosem, choć rywale, szczególnie na początku nie wyglądali najlepiej, przez co w pierwszej połowie oglądaliśmy istne piłkarskie szachy. Niby obie ekipy tworzyły sobie okazje bramkowe, ale zazwyczaj kończyło się to strzałami obok świątyni, albo były one pewnie wyłapywane przez bramkarzy. W końcu strzelecki impas przełamał Bartek Filip doprowadzając do wyrównania jeszcze w pierwszej części. Po zmianie stron liczyliśmy, że mecz się nieco ożywi i tak się właśnie stało. Drużyna Scorpionsów wyszła na drugą część bardziej zmotywowana, co zaowocowało dwiema bramkami tuż po wznowieniu gry. Radler musiał się otworzyć, jeżeli chciał w tym meczu coś ugrać, co było na rękę rywalom, którzy mogli kontrować przeciwnika. Na 15 minut przed końcem meczu mieliśmy już 4:1 po tym jak rzut karny pewnie wykorzystał Bartek Filip. Radler szukał swoich bramek, ale widać było u gości niemoc tego dnia. Nawet jak dochodzili do całkiem niezłych sytuacji, brakowało im skuteczności, albo lepszego ostatniego podania. A.D.S. natomiast mógł się pochwalić skuteczniejszym wykończeniem i w końcówce meczu dołożył jeszcze dwa trafienia. Ostatecznie skończyło się wynikiem 6:1, gdzie zadecydowała lepsza druga w połowa w wykonaniu Scorpionsów. Radler po dobrym początku jakby stanął i nie mógł narzucić rywalom swoich warunków gry, przez co znów musiał uznać wyższość oponentów.
W znakomitych humorach do spotkania pomiędzy ADP Wolska Ferajna z Saską Kępą przystępowali gospodarze, którzy trzy ostanie mecze zakończyli z kompletem punktów. Zespół gości po kilku dobrych spotkaniach w ostatniej kolejce musiał uznać wyższość przeciwników i poniósł trzecią porażkę w tym sezonie. Ale to właśnie oni bardzo dobrze rozpoczęli mecz, bo już w drugiej minucie otworzyli wynik. Doskonałą sytuację do wyrównania mieli gospodarze, ale piłka po ich strzale trafiła w słupek. Długimi fragmentami pomimo kilku dobrych sytuacji wynik nie ulegał zmianie i dopiero w 18 minucie widzieliśmy kolejne celne trafienie, które ponownie było autorstwa zawodników gości. Chwilę przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę trzecią bramkę zdobył zespół prowadzony przez Kornela Troszczyńskiego i drużyny schodziły na przerwę przy wyniku 0:3. Tuż po rozpoczęciu drugiej części spotkania prowadzenie podwyższyli goście, ale tym razem szybka riposta zespołu Wolskiej Ferajny zmniejszyła rozmiary prowadzenia. Jak się później okazało było to tylko trafienie honorowe i do końca meczu dzieliła i rządziła już tylko ekipa gości, a głównymi inicjatorami akcji ofensywnych był duet Ostrowski-Sitek, którzy razem zdobyli 6 bramek i zanotowali 7 asyst. Ostatecznie zespół Saskiej Kępy wygrał to spotkanie 11:1 i dzięki temu sytuacja w tabeli zrobiła się bardzo ciekawa. Zespół Wolskiej Ferajny zagrał zdecydowanie słabiej niż w ostatnich potyczkach, ale mimo porażki utrzymał miejsce na najniższym stopniu podium.
Jedno z najciekawszych spotkań ostatniej niedzieli miało miejsce w starciu FC Dzików z Lasu z Perłą WWA. Obie ekipy prezentowały się bardzo efektownie z dwóch powodów: liczna kadra, a także z uwagi na lśniące stroje od Superbet! Stroje jednak nie grają, jak mawia stare przysłowie i czekaliśmy na pokaz umiejętności obu stron. Lepiej w mecz weszli goście, którzy mogli cieszyć się z premierowego trafienia po podaniu Krzyśka Włodarkiewicza do Grześka Tymolewskiego. W odpowiedzi, po dwóch świetnych interwencjach Bartka Czajki, za trzecim razem piłkę do siatki wbił Tymek Kuruczko, dając Dzikom wyrównanie 1:1. Nadszedł jednak moment świetnej gry Filipa Żukowskiego. Popularny "Żuczek" najpierw popisał się świetnym strzałem, po którym piłka obiła się o słupek i wpadła do bramki strzeżonej przez Łukasza Pacochę, a następnie asystował przy bramce, która śmiało może być kandydatem do trafienia kolejki. Otóż po sprytnym zwodzie, Szymon Knosowski nabrał aż trzech graczy Dzików, po czym poszarżował na bramkę rywali i potężnym strzałem "z czuba" ustalił wynik pierwszej połowy na 1:3. Zmiana stron lepiej wpłynęła na gospodarzy, w szeregach których piękną, indywidualną akcją popisał się Konrad Adamczyk, a jego nazwisko na liście strzelców oznaczało, że było 2:3. Taki obrót spraw najwyraźniej zmotywował Szymona Knosowskiego do lepszej gry, gdyż najpierw postanowił samodzielnie stawić czoła blokowi defensywnemu rywali, przeprowadzając solową akcję na 2:4, a następnie świetnie zagrał do Krzyśka Włodarkiewicza, który strzałem niemal z połowy boiska trafił tak dokładnie, że piłka odbiła się od poprzeczki, wpadła do bramki, a potem wyleciała przed linię bramkową. Gol został uznany i jak później potwierdził materiał VEO - słusznie ! Było 2:5, ale ekipa gospodarzy nie odpuszczała. W odpowiedzi po podaniu Marka Dąbrowskiego, celnym strzałem na długi słupek popisał się Michał Ossowski i było 3:5. Ostatnie słowo w postaci gola na 3:6, należało do Szymona Knosowskiego, który tym samym skompletował hat-tricka i zapracował sobie na miano MVP kolejki!
Relacje z tego spotkania możemy zacząć znanym sloganem "mecz za 6 punktów". Nie może jednak to dziwić, bo grały ze sobą dwa zespoły znajdujące się w dolnych rejonach tabeli, dodatkowo nie wyglądające najlepiej na boisku. W odrobinę lepszej sytuacji było Tornado Squad, które miało punkt przewagi nad FC Łazarskim. Mecz miał dość dziwny przebieg. Pierwsza połowa to zdecydowane ataki gospodarzy. Aleks Kochonen z rzutu wolnego zdobywając bramkę wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Po kilku minutach Nazarii Mazurenko podwyższył prowadzenie gospodarzy, a jeszcze przed przerwą na trzybramkowe prowadzenie wyprowadził swój zespół niezawodny Atahan Subutay. 3-0 do przerwy, w ekipie Łazarskiego wszystko gra jak należy, więc w drugiej połowie nikt się nie spodziewał, że Tornado będzie w stanie odwrócić losy spotkania. Okazało się, że nikt, poza graczami właśnie Tornado Squadu. Goście na drugą odsłonę wyszli z zupełnie innym nastawieniem, Piotrek Markiewicz jakby w przerwie przypomniał sobie jak to się robi i zaczął dzielić i rządzić w środku pola, Tomek Wiśniewski dogrywający dwukrotnie swoim kolegom przy bramkach i aż byliśmy w szoku jak dobrze zaczął wyglądać zespół gości. Kolejne bramki Bartka Stokowca, Michała Nawrockiego i w końcu wspomnianego już wcześniej Piotra Markiewicza pozwoliły wygrać ten jakże istotny mecz drużynie Tornado Squadu.
Niedzielne granie kończyło nam spotkanie Popalonych Styków ze Slavic Warszawa. Aura delikatnie mówiąc nie sprzyjała do gry, ujemna temperatura powodowała intensywną rozgrzewkę. Zawodnicy postarali się jednak o to, żeby rozgrzać wszystkich zgromadzonych. Od pierwszych minut meczu jedni jak i drudzy postawili na ofensywny styl gry, wiele akcji opartych o dużą wymianę podań, które kończyły się strzałami na bramkę. We wstępnej fazie meczu brakowało jeszcze trochę dokładności. W końcu po pierwszym kwadransie doczekaliśmy się bramek i to w zasadzie dwóch - jednej po drugiej. Najpierw na prowadzenie wyszły Popalone Styki, po czym do wyrównania doprowadził Arek Zarzycki. Niemalże kopię wcześniej wspomnianego przebiegu meczu mieliśmy po kilku następnych minutach. Znów gospodarze wyszli na prowadzenie za sprawą Antoniego Zielińskiego, ale ponownie nie udało się utrzymać prowadzenia, bo Arek Zarzycki zdobył drugą bramkę dla swojego zespołu. Tuż przed przerwą pierwszy raz prowadzenie w meczu objęli goście po bramce Krzysztofa Blankiewicza. Po przerwie znów doszło do wyrównania, Filip Targowski wykorzystał dokładne podanie jednego z kolegów zdobywając trzecią bramkę dla swojego zespołu. Mecz był wyrównany, ciężko było jednym jak i drugim odskoczyć swoim rywalom. Bardzo dobry mecz w barwach Popalonych Styków rozgrywał dynamiczny Łukasz Sówka, z drugiej strony robił co mógł Arek Zarzycki. Jedni i drudzy do końca meczu zdobyli jeszcze po dwie bramki i byliśmy świadkami kolejnego wyrównanego meczu Slavica. Tym razem udało się zdobyć punkt, który trzeba przyznać jest sprawiedliwy biorąc pod uwagę przebieg całego spotkania.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)