reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
10:30
( 7 : 0 )
12 : 1
Raport

W 12 lidze mieliśmy spotkanie liderującej w tabeli drużyny FC Łazarski, która mierzyła się z Georgia Team. Szerokie kadry obydwu zespołów mogły wskazywać na to, że są one odpowiednio przygotowane i zmobilizowane do tego pojedynku. Już na samym początku spotkania wiedzieliśmy, że faworyt będzie chciał tu strzelić bardzo dużo bramek, ponieważ wyszedł do tego spotkania bardzo ofensywnie usposobiony. Efekt tej taktyki widzieliśmy już w 4 minucie gry kiedy to padły dwa gole dla FC Łazarski. Najpierw trafienie zaliczył Luka Patoc po podaniu Mislava Paic-Karegi, później natomiast asystujący zamienił się w strzelca i mieliśmy mocne rozpoczęcie tego pojedynku. Mimo dwóch szybkich ciosów Georgia Team próbował ambitnie walczyć i starać się odrobić straty, ale rywal tego dnia był zdecydowanie poza ich zasięgiem co pokazały kolejne minuty. Świetnie dysponowany tego dnia Paic-Karega jeszcze w pierwszej części gry dorzucił 2 kolejne asysty, a gole dla lidera zdobywali Subutay, Selcuk, Mazurenko oraz Patoc i do przerwy mieliśmy wynik 7:0. Po przerwie obraz spotkania nie uległ zmianie, ambitnie grający Gruzini byli tylko tłem dla swojego rywala, który nie zamierzał zakończyć strzelania tego dnia. W 28 minucie swoje drugie trafienie zanotował Subutay, w 31 Gabritchidze zdobył gola samobójczego a w 32 Ilchyshyn zanotował premierowego gola w swoim debiucie i po nieco ponad 30 minutach gry mieliśmy wynik 10:0. Mimo bardzo niekorzystnego rezultatu Georgia Team cały czas starała się grać ambitnie i przede wszystkim walczyć do końca, co przyniosło skutek w postaci bramki, którą zdobył Vakhtangi Sakhokia. Ostatnie słowo w tym spotkaniu należało jednak do lidera, który jeszcze dwukrotnie pokonywał bramkarza rywala. Końcowy wynik więc brzmiał 12:1.

2
14:30

Aby zachować szansę na dogonienie lidera FC MiToTiTo musiało pokonać Gang Zacisze, więc ekipa Michała Czarnowskiego postawiła na atak i już w pierwszej minucie meczu bramkarz Gangu musiał popisać się refleksem, kiedy napastnik gospodarzy oddał groźny strzał głową w samo okienko bramki Zacisza. Goście dość szybko rozpracowali taktykę MiToTito i uspokoili grę w obronie, a na dokładkę sami wyprowadzili kilka groźnych ataków. W 12 minucie nadarzyła się świetna okazja po faulu w okolicach pola karnego, ale piłka odbiła się od dobrze ustawionego muru. Rywalizacja okazała się bardzo wyrównana - długo nie oglądaliśmy żadnych goli i dopiero w końcówce pierwszej połowy padła bramka otwierająca wynik. Podanie Anassa El-Ansariego niefortunnie przeciął obrońca Gangu, a golkiper nie sięgnął piłki i było 1:0. Gospodarze złapali wiatr w żagle i w 24 minucie drugiego gola strzelił Bartosz Lipianoga i MiToTiTo schodziło na przerwę z bezpiecznym prowadzeniem 2:0. W drugiej połowie mecz momentalnie nabrał kolorów. Chwilę po wznowieniu Jakub Rymarski zdobył gola kontaktowego, a po chwili gospodarze dołożyli trafienie Tomka Wysogląda. Na tym etapie rywalizacja była wciąż niezwykle wyrównana, a kwestia wyniku pozostawała otwarta. W 35 minucie doszło do sytuacji, która okazała się punktem zwrotnym – za niesportowe zachowanie czerwonym kartonikiem został ukarany jeden z graczy Gangu Zacisze. FC MiToTiTo dostało w prezencie dziesięć minut gry w przewadze, ale paradoksalnie ekipa Michała Czarnowskiego nie była w stanie przekuć tej przewagi na strzelenie gola. Mimo wszystko Gang został zupełnie zepchnięty do obrony, a inicjatywa utrzymywała się wyraźnie po stronie gospodarzy. W samej końcówce meczu Adam Rembowski zdobył dwie bramki i mecz zakończył się wynikiem 5:1.

3
20:30
( 0 : 5 )
1 : 15
Raport

Mecz zespołów z dołu tabeli. Gentelman Warsaw Team, drużyna która w tym sezonie nie zdobyła jeszcze punktu, do tego przed tym spotkaniem miała stracone 56 bramek w 4 meczach podejmowała FC Choszczówkę, czyli ekipę, która miała na swoim koncie zaledwie 3 „oczka” i była po 2 porażkach z rzędu. Strzelanie w tym pojedynku zaczęło się bardzo szybko, bo po 2 minutach mieliśmy już wynik 2:0 dla gości, a dublet skompletował Piotr Dąbrowski. Po kwadransie gry było już 5:0, swoje trafienia dołożyli Tomasz Jarecki, Mateusz Baran oraz Tomasz Dąbrowski. Mimo wielu okazji podbramkowych w pierwszej części spotkania wynik się nie zmienił. Krótka przerwa nie spowodowała przełomu w poczynaniach gospodarzy. Dalej grę kontrolowali zawodnicy będący na prowadzeniu, ale na pewno ambicja i wola walki rywali była godna pochwały. Zaraz na początku drugiej połowy Dudko zdobył gola na 6:0. Między 32 a 42 minutą meczu FC Choszczówka dorzuciła kolejne siedem trafień. Aktywny w tym okresie był zwłaszcza Patryk Dąbrowski, który strzelił cztery gole i dołożył dwie asysty. 43 minuta to ważny moment dla Gentelman Warsaw Teambo to wtedy udało się zdobyć honorowe trafienie. Konkretnie uczynił to Paweł Margul, który ma na koncie już 3 gole w tym sezonie. W ostatnich sekundach meczu dwie bramki dołożył jeszcze gracze zwycięskiej ekipy ustalając wynik spotkania na 15:1.

Reklama