Sezon 2013/2014
Relacje meczowe: 12 Liga
W słoneczny niedzielny poranek na arenie Picassa FC Mitotito podejmowało FC Choszczówkę. Gospodarze po porażce w pierwszej kolejce zdecydowanie chcą kontynuować serię zwycięstw. Natomiast goście cały czas mierzą w strefę medalową. Po ostatnich występach lekkim faworytem tego spotkania była ekipa FC Mitotito, którzy dosyć ospale weszli w ten mecz i potrzebowali chwili, aby złapać koncentrację. Goście nie potrzebowali tyle czasu i od pierwszych minut spotkania pewnie zaczęli forsować szeregi obronne rywala. Jednak ich pewność siebie spadła wraz ze stratą pierwszego gola, którego autorem był Kamil Kolasa. Od tego momentu to gospodarze narzucali swoje tempo i zostawiali mało miejsca przeciwnikom doskakując od razu po stracie piłki. Bramkarz Choszczówki dwoił się i troił, ale pech chciał, że po dwóch interwencjach piłka zawędrowała pod nogi przeciwników, którzy ze stoickim spokojem umieszczali po kolei futbolówkę w siatce. Kilka minut po tych zdarzeniach dosyć niekonwencjonalną akcją popisał się Bartosz Lipianoga. Po jego pierwszym strzale piłka odbiła się od słupka, myląc tym samym golkipera gości, aby kilka sekund później wpakować ją do pustej bramki. Jedyną okazją Choszczówki na stworzenie zagrożenia dla rywala były kontry. To właśnie po jednej z nich Rafał Gertig po raz pierwszy zmusił Karola Nowickiego do wyciągnięcia piłki z siatki. Wynik do przerwy na 5:1 ustalił napastnik FC Mitotito Michał Lechowicz. FC Choszczówka w tym meczu musiała poradzić sobie bez ławki rezerwowej, na której hulał wiatr. Może gdyby kadra na ten mecz byłaby szersza to pierwsza połowa potoczyłaby się zupełnie inaczej. Przykładem tego jest początek drugiej części spotkania, w której goście szybko strzelili bramkę, a z każdą minutą tracili coraz więcej energii. Gospodarze do ostatnich minut mieli pod kontrolą przebieg spotkania. W tym czasie udało się im podwyższyć wynik na 8:2 pieczętując zdobycie kompletu punktów.
Mecz który mógł pozwolić Gangowi Zacisze odskoczyć od Georgia Team miał mieć faworyta właśnie w drużynie gospodarzy. Od pierwszego gwizdka sędziego Zaciszanie próbowali sforsować defensywę Gruzinów, jednak nie mogli znaleźć żadnego skutecznego sposobu. W końcu pomysłem gospodarzy na zdobycie bramki miały być silne uderzenia z dystansu, których oddali naprawdę dużo w ciągu całego meczu. Często dochodziło do sytuacji, że blokowany strzał stwarzał od razu okazję do kontry dla gości, lecz w tym wypadku akurat brakowało dokładności lub zwyczajnie pomysłu. Gdy wydawało się, że pierwsza połowa nie przyniesie nam żadnych bramek, sędzia odgwizdał rzut wolny dla gości. Do piłki podszedł Giorgi Gabritchidze, który jak sam później przyznał był nauczycielem samego słynnego Ronaldinho Gaucho. Cóż, mamy wątpliwości co do takiego stwierdzenia, natomiast bramkę w ostatniej akcji pierwszej połowy z rzutu wolnego zdobył i za to należą się brawa. Jak w pierwszych 25 minutach gracze obydwu drużyn kazali do samego końca czekać na bramki, tak w drugiej odsłonie meczu praktycznie w pierwszej akcji Gruzini podwyższyli prowadzenie. Ta bramka pobudziła trochę zawodników z Zacisza, którzy najpierw za sprawą Rafała Serhieja zdobyli bramkę kontaktową po pewnie wykonanym rzucie karnym, a później doprowadzili do wyrównania po silnym strzale z dystansu Jakuba Urbańskiego. To wszystko było jednak za mało dla dobrze dysponowanych gości, po których było widać czego chcą i pewnie swój cel osiągneli. Georgia Team zdobyła jeszcze dwie bramki i choć może wynik do końca nie odzwierciedla przebiegu spotkania, to pewnie zwyciężyła z Gangiem Zacisze 4:2.
Gdybyśmy mieli wymyśleć tytuł temu meczowi to na pewno byłoby w nim słowo „deklasacja". I to nie byle jaka, bo wygrana 20 golami zasługuje na miano rekordzisty kolejki. Zapisywanie wszystkich bramek i asyst przyprawiło organizatorów o ból głowy, ale drużyna gości miała zgoła inne odczucia. W tym spotkaniu gola zdobył... każdy. Doprecyzowując to każdy, oprócz bramkarza, ale on nie miał zbyt wielu interwencji dlatego chwila relaksu zrekompensowała mu brak gola. Drużyna FC Łazarski to zawodnicy m.in. z Kazachstanu, Ukrainy, Chorwacji czy Turcji. Taka mieszanka narodowości ewidentnie jest kluczem do sukcesu, bo żaki z Łazarskiego zajmują po tym spotkaniu pierwsze miejsce w tabeli w 12 lidze i drużyna jak do tej pory zebrała pełną pulę punktów. Na wyróżnienie zasługuje Atahan Subutay, który dorzucił swoją cegiełkę do wyniku drużyny. Można w zasadzie nawet powiedzieć, że była to dosyć konkretna - pięciobramkowa cegła. Dodatkowo asystował przy dwóch innych golach. Gentleman Warsaw Team odpowiedzieli bramką honorową w drugiej połowie. Gola zdobył Michał Dang przy asyście Daniela Madejskiego. Pod koniec spotkania energia w zespole gospodarzy zdecydowanie osłabła, natomiast jesteśmy pewni, że zbiorą siły na kolejny niedzielny mecz by pokazać się z lepszej strony. Przy linii boiska po skończonym spotkaniu widzieliśmy uśmiechy, dlatego liczymy, że nie zabraknie ich również w 14 kolejce.







)
)
)
)
)
)