Sezon 2013/2014
Relacje meczowe: 1 Liga
Mecz pomiędzy FC Prykarpattia a Energia był niesamowicie emocjonującym widowiskiem. Oba zespoły reprezentują Ukrainę w rozgrywkach Ligi Fanów, jednak Energia przystąpiła do tego spotkania jako zespół, który jeszcze nie odniósł zwycięstwa w sezonie letnim. Z tego powodu, nie uważaliśmy ich za faworytów w niedzielnym starciu. Od pierwszego gwizdka meczu FC Prykarpattia zaczęła wywierać presję na swoich rywalach, co przyniosło efekty. W pewnym momencie pierwszej połowy faworyci wygrywali już 6:0, co wskazywało na dominację i zdawało się, że przewaga jest zbyt duża dla Energii, aby odrobić straty. Jednakże, po przerwie mecz nabrał tempa, a Energia zaskoczyła wszystkich wykazując niezwykłą determinację i ducha walki. Zespół zaczął walczyć z większym zapałem i odrobienie sześciobramkowej straty stało się realne. Drużyna Energii zdobywała kolejne bramki, dzięki czemu mecz wszedł na wyższy poziom rywalizacji. Na słowa uznania zasługuje Aidyn Yessaly, który zanotował aż sześć z siedmiu goli dla swojej ekipy i ciężko pracował na boisku z wiarą w odmienienie losów meczu. Zdolność do skutecznego wykończania akcji, pewność siebie i umiejętność techniczne są cechami, które z pewnością czynią z niego kluczowego gracza w drużynie Energii. Spotkanie stało się niezwykle wyrównane i obie drużyny prezentowały ofensywne podejście. Ostatecznie, mimo olbrzymiej determinacji i prób odrobienia strat, Energia przegrała z FC Prykarpattia. Wynik meczu to 8:7. Pomimo porażki trzeba docenić ich zaangażowanie i wysiłek włożony w pogoń za wynikiem. Gospodarze pozostają niepokonani i potwierdzają aspiracje do medali w końcowym rozrachunku.
Dla obu zespołów był to niezwykle istotny mecz. Zarówno Ogień Bielany jak i Otamany przystępowali do tego pojedynku nie zaznając jeszcze goryczy porażki. W zapowiedziach jako faworyta wskazywaliśmy gospodarzy, widząc jak kapitalnie prezentują się z letniej kampanii. Pierwsza część jednak należała do Otamanów. Grali bardzo uważnie w obronie, robili wszystko, by zneutralizować ofensywne atuty rywali, a gdy tym udało już się przedostać pod pole karne, na posterunku był dobrze interweniujący Oleg Bortnyk. Do tego goście byli bardziej skuteczni od oponentów i po dwóch trafieniach Kostiantyna Didenki Otamany schodzili na przerwę prowadząc 0:2. Ogień Bielany już tydzień wcześniej pokazał, że nie z takich opresji potrafi wychodzić i mieliśmy wrażenie, że w drugiej części zawodnicy Janka Napiórkowskiego po prostu wrzucili wyższy bieg. Najpierw duet Kacper Cetlin – Bartosz Karczmarczyk doprowadzili do wyrównania i mecz zaczął się na nowo. Ozdobą spotkania był też pojedynek „siódemek” czyli Kacpra Cetlina i Kostiantyna Didenki i to właśnie Ci zawodnicy zaliczyli po trafieniu numer trzy dla swoich zespołów. Obie drużyny szły łeb w łeb i nikt nie wyobrażał sobie, by do domu wrócić na tarczy, przez co walka trwała na całej długości i szerokości boiska. Gracze Otamanów jeszcze raz wyszli na prowadzenie, ale od stanu 3:4 do siatki trafiali już tylko rywale, a konkretnie MVP 4 kolejki czyli Kacper Cetlin, który łącznie zdobył aż 6 goli i to w przeciągu zaledwie 25 minut! Jeszcze pod koniec spotkania posypały się niepotrzebne żółte kartki po dwie dla każdej ze stron, ale nie miało już to większego znaczenia dla ostatecznego rozstrzygnięcia. Dzięki temu zwycięstwu, zgodnie z naszymi przewidywaniami, Ogniści umocnili się na pozycji lidera, a Otamany, mimo ambitnej i naprawdę niezłej grze musieli obejść się smakiem.
W 4 kolejce ligi letniej Brygada Progres podejmowała ekipę Dream Team Warsaw. Był to pojedynek ósmego z siódmym miejscem w tabeli, więc każde zdobyte punkty były na wagę złota. Pierwsi i to z wysokiego C zaczęli zawodnicy gości. Andrzej Łukowski nie potrzebował wiele czasu, aby już w 5 minucie zdobyć swoją pierwszą bramkę w tym meczu. Tym mocnym uderzeniem dal sygnał do ataku i tak też Dream Team się zachował. Do 20 minuty spotkania mieliśmy już 5-0 na zegarze dla drużyny przyjezdnych. Dwa razy "klepka", raz przechwyt w środku pola i jedna okazja sam na sam wykreowały nam obraz tego spotkania. Goście spokojnie grali swoją "gierkę", natomiast gospodarze musieli się bardzo mocno spinać, aby mieć chociaż cień szansy na zdobycie punktów w tym meczu. Dopiero pod koniec pierwszej połowy Dmytro Solomiichuk trafił do bramki gości trafiając na 1-5. Chwilę później arbiter spotkania zakończył pierwszą połowę. Na drugą odsłonę obydwie ekipy wyszły mocno zmotywowane. Dream Team Warsaw chcieli spokojnie grać swoje a Brygada Progres bardzo chcieli ten wynik dogonić i zdobyć chociaż punkt. Jednak goście nie pozwolili na zbyt wiele ekipie gospodarzy. Trafiali ponownie raz za razem i w 40 minucie prowadzili już 8-2, spokojnie realizując swoje schematy. Gospodarze co prawda nie odpuszczali i zdobyli jeszcze dwie bramki w drugiej połowie, jednak było to dużo za mało na lepiej dysponowanych w tym spotkaniu rywali. Goście dołożyli jeszcze jedno trafienie na 9-3 i takim też wynikiem zakończył się ten mecz. Brygada Progres znajduje się w tej chwili w strefie spadkowej 1 ligi i musi zacząć się naprawdę mocno spinać, aby odrabiać stracone punkty. Dream Team Warsaw mają nieco więcej spokoju, ale również są tylko jedno miejsce nad strefą spadkową i nadal muszą walczyć o każdy możliwy punkt.
4 kolejkę w pierwszej lidze zakończyliśmy spotkaniem Narodowe Śródmieście – Contra. Obie drużyny zjawiły się na Arenie AWF-u z myślą o zdobyciu trzech punktów. Jednak to goście, od samego początku ustalili ton gry, przejmując kontrolę nad piłką i przeprowadzając niebezpieczne ataki. Już w pierwszych minutach spotkania za sprawą duetu Dąbrowski-Raciborski, Contra zdobyła pierwszą bramkę, co dodatkowo wzmocniło ich pewność siebie. Lepiej w konstruowaniu akcji ofensywnych wyglądała ekipa gości, co poskutkowało kolejnymi trafieniami. Narodowcy próbowali odpowiedzieć atakami, ale gospodarze utrzymywali silną defensywę, lub brakowało im dokładności w kluczowych momentach. W 21 minucie udało im się jednak zdobyć bramkę kontaktową po sprytnym zagraniu Daniela Mikołajczyka. Zespół Michała Raciborskiego nie dał złapać im wiatru w żagle i przed przerwą dołożył jeszcze jedno trafienie. Po zmianie stron Narodowe Śródmieście próbowało nawiązać walkę z rywalem, ale jeśli już dochodzili do strzału, to bramki skutecznie bronił dobrze dysponowany Damian Zalewski. Co prawda Narodowcy w końcówce zdobyli kilka bramek, ale gracze Contry odpowiedzieli kolejnymi trafieniami, utrzymując swoją przewagę na bezpiecznym poziomie i finalnie mecz zakończył się wynikiem 4:9. Contra wygrywa spotkanie, zgarnia bardzo ważny komplet punktów i już może skupić się na kolejnym spotkaniu z niepokonanym jak na razie w wakacyjnych rozgrywkach FC Prykarpattia.







)
)
)
)
)
)
)
)