reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
13:30
( 1 : 2 )
2 : 4
Raport

Spotkanie, które odbyło się przy Arenie Picassa o godzinie 12.30 na sektorze B miało dosyć ciekawy przebieg. Dżentelmeni, przedostatnia drużyna w tabeli 12 ligi podejmowali 2 w tabeli FC MITOTITO. Można było się więc spodziewać, że wicelider łatwo weźmie 3 punkty w tym meczu, szczególnie, że gospodarze pojawili się o jednego zawodnika mniej. Spotkanie zgodnie z przewidywaniami było prowadzone od samego początku pod dyktando gości. Już w 2 minucie zdobyli oni pierwszą bramkę i prowadzili 1-0. Po strzelonej bramce obraz meczu nie uległ zmianie i MITOTITO cały czas dominowali. Dżentelmeni co jakiś czas próbowali grać z kontry i w końcu w 19 minucie zdobyli bramkę na 1-1. Jakub Augustyniak bardzo ładnie dośrodkował wprost na głowę Antka Bubienia i ten drugi bez problemu wpakował piłkę do siatki przeciwnika. Podrażnieni goście mocno nacisnęli, czego efektem były oddawane co chwile strzały na bramkę gospodarzy, jednak golkiper Dżentelmenów nie miał zamiaru więcej wyjmować piłki z siatki i robił naprawdę solidną robotę. Wygrywane pojedynki sam na sam, piękne parady i zbicia strzałów na słupki i poprzeczki to chleb powszedni dla niego w tym meczu. Wszyscy zgodnie stwierdzili ze wybronił on minimum 10 bramek. Goście zdobyli w pierwszej połowie jeszcze jedną bramkę. Po ładnym przechwycie w środku pola, Tomek Wysogląd bez problemu wykorzystał sytuacje sam na sam z dzielnie broniącym golkiperem gospodarzy i zdobył bramkę na 2-1. Druga odsłona meczu to ponownie duża przewaga zespołu przyjezdnych. Cierpliwie konstruowane akcje nie przynosiły jednak efektu. Znowu na posterunku stał bramkarz gospodarzy i MITOTITO nie mogli go w żaden sposób pokonać. Dopiero w 32 minucie udało się im zdobyć bramkę na 3-1. Gospodarze mocno osłabieni brakiem jakichkolwiek zmian dzielnie się jednak bronili. Próbowali kontrować, ale to było jednak za mało na drużynę wicelidera. Goście natomiast spokojnie kontrolowali przebieg meczu, cierpliwie konstruowali swoje akcje i w 38 minucie zdobyli bramkę na 4-1. Pięknym uderzeniem z 20 metrów popisał się Adam Rembowski i bramkarz Dżentelmenów musiał wyciągnąć piłkę z siatki. Pod koniec spotkania, delikatnie uśpiona już chyba spokojnym prowadzeniem drużyna gości straciła czujność w obronie i gospodarze zdobyli bramkę na 2-4. FC MITOTITO musieli się jednak mocno napracować w tym meczu aby wywieźć bardzo ważne dla nich 3 punkty.

3
14:30
( 5 : 1 )
11 : 6
Raport

Mecz pomiędzy Georgia Team, a FC Choszczówką to pojedynek drużyn walczących o miejsce na podium na koniec rozgrywek. Sytuacja w górnej części ligowej tabeli jest bardzo ciekawa i każdy bezpośredni mecz może mieć znaczenie w odniesieniu końcowego sukcesu. Obydwie drużyny przystąpiły do meczu bardzo zmotywowane i wyraźnie skupione na grze defensywnej. Było widać wyraźne wyczekiwanie na błąd przeciwnika i stało się to w 9 minucie meczu, kiedy to gospodarze wyszli na prowadzenie. Kilka minut później skutecznie odpowiedzieli rywale i ponownie mieliśmy wynik remisowy. Pozostała część pierwszej połowy spotkania przebiegała pod dyktando zawodników z Gruzji, których akcje ofensywne były coraz bardziej niebezpieczne. Przekonał się o tym golkiper gości, który aż czterokrotnie wyjmował piłkę z bramki i zespoły na przerwę schodziły z wynikiem 5-1. Na początku drugiej części spotkania obydwie drużyny po razie pokonały bramkarza swoich rywali. Chwilę później kolejne dwa trafienia dorzucili gospodarze, dzięki czemu wyszli na sześciobramkowe prowadzenie. W kolejnych minutach zawodnicy obydwu drużyn zdobywali po dwie bramki. Gospodarze zrobili to raz, natomiast goście dwukrotnie, dzięki czemu zmniejszyli nieznacznie stratę do rywali. Ostatnie słowo należało do gospodarzy, którzy zdobywając bramkę ustalili wynik spotkania na 11-7. Po bardzo ciekawym meczu, w którym na boisku działo się dużo ciekawych rzeczy zespół Georgia Team odnosi cenne zwycięstwo i wskakuje na najniższy stopień na podium. Zawodnicy FC Choszczówka z boiska schodzą bez zdobyczy punktowej i ponosząc porażkę znacznie zmniejszyli swoje szanse na zdobycie medali.

ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
18:00
( 2 : 2 )
0 : 3
Raport

Najciekawsze spotkanie tej kolejki rozegrały ekipy MITOTiTo z Choszczówką. Od początku obie drużyny chciały pokazać swoją dominację i oglądaliśmy całkiem ciekawe widowisko. Tego dnia mocno padało i murawa była śliska, więc nic dziwnego, że pierwsze dwie bramki padły po strzałach z dystansu i bramkarze delikatnie mówiąc w tych przypadkach się nie popisali. Przy stanie 1:1 to Choszczówka potrafiła groźniej atakować, a w zespole gospodarzy panował delikatnie mówiąc mały bałagan, bo zawodnicy sami nie do końca wiedzieli na jakich pozycjach mają grać. Jednak w porę wszystko wróciło do normy i Mitotito zaczęło lepiej funkcjonować. Do przerwy mieliśmy wynik 2:2 i to zwiastowało nam gorącą drugą odsłonę. Po zmianie stron mecz jeszcze się niestety zaostrzył i ekipy zamiast grać w piłkę to zaczęły dużo komentować i co najgorsze wzajemnie się prowokować. Z tego brzydkiego okresu gry mieliśmy drugą żółtą kartkę dla Jacka Kusznerowa. To oznaczało, że nie mógł już powrócić na boisko w tym spotkaniu. Niestety nie wiemy dlaczego pojawił się ponownie na boisku sugerując, że organizator i sędzia mu zezwolił. Nie była to prawda, a jedynie zawodnik został poinformowany, że może grać w następnej kolejce bo dostał dwie żółte kartki, a nie bezpośrednią czerwoną. Samo spotkanie po dramatycznym przebiegu zakończyło się wynikiem 4:4 jednak goście po spotkaniu złożyli protest i wskazali na podobną sytuację z jednego ze spotkań z jesieni gdzie była identyczna  sytuacja. Niestety ponownie musieliśmy zgodnie z regulaminem zweryfikować ten mecz jako walkower dlatego mimo remisu na boisku trzy punkty zostały przypisane Choszczówce.

2
19:00
( 0 : 5 )
3 : 13
Raport

Lider Łazarski podejmował ostatnią w tabeli ekipę Gentelman Warsaw Team. Niestety na meczu w drużynie gospodarzy stawiła  się tylko meczowa szóstka i to zwiastowało nie lada wyzwanie w postaci nawiązania walki z drużyną,  która zdominowała rozgrywki w tej lidze. Jednak od początku mądra obrona i trochę słaba skuteczność gości dawała nadzieje,  że wynik nie będzie zbyt wysoki.  Początkową niemoc strzelecką Łazarski przełamał po błędzie obrony,  która niefrasobliwie wybijała piłkę,  a ta spadła prosto pod nogi napastnika rywali. Po golu na 0:1 worek z bramkami się rozwiązał  i  do przerwy jeszcze czterokrotnie bramkarz gospodarzy musiał wyciągać piłkę z siatki. W pierwszej połowie mieliśmy także okazję dla Gentelman Warsaw Team, bo obrońca Łazarskiego zagrał piłkę ręką w polu karnym i sędzia wskazał na wapno. Niestety Michał Dang trafił w słupek i na przerwę drużyny schodziły przy wyniku 0:5.  W drugiej połowie goście rozluźnili się tak, że gospodarze zdobyli również bramki. Ogólnie trzeba przyznać, że goście nie przemęczali się w tym spotkaniu wiedząc o swojej przewadze. W ataku jak zawsze aktywny był Atahan Subutay, ale trzeba podkreślić,  że tego dnia był bardzo nieskuteczny i zmarnował sporo okazji. Z drugiej strony na wyróżnienie zasłużył Paweł Margul, który co prawda nie strzelił bramki i zaliczył nawet  swojaka, ale nie bał się dryblować,  dużo pracował na boisku i rywale to docenili wskazując go na zawodnika meczu. Ostatecznie niespodzianki nie było i spotkanie zakończyło się wynikiem 3:13 co przy takim składzie osobowym gospodarzy było zaskoczeniem tym bardziej,  że potrafili już w poprzednich kolejkach tracić  więcej bramek.

3
20:00
( 1 : 9 )
8 : 25
Raport

W deszczowej aurze do spotkania przystępowały drużyny Gangu Zacisze i Georgia Team.  Od początku borykający się z problemami kadrowymi gospodarze nie mieli złudzeń, że w tak eksperymentalnym składzie będzie ciężko o sukces. Nie spodziewaliśmy się jednak, że ta rywalizacji będzie miała tak jednostronny przebieg. Goście od początku ruszyli z impetem na rywali i po niespełna kilku minutach prowadzili już 0:3. W ataku królowali bracia Gabritchidze,  którzy potrafili swoimi zagraniami uprzykrzać życie obrońcom rywali. Zresztą cały team z Gruzji wyglądał świetnie na tle rywali zarówno pod względem technicznym, szybkościowym, także różnica była widoczna gołym okiem na boisku. Do tego nieźle spisywał się golkiper Georgii,  który kilka razy popisał się efektownymi interwencjami. Do przerwy mieliśmy wynik 1:9 co nie zwiastowało niczego dobrego dla Gangu z Zacisza. Po zmianie stron Georgia kontynuowała swoją grę, choć pierwsze momenty były dobre w wykonaniu gospodarzy. Potrafili zdobyć dwie bramki i wydawało się,  że wynik spotkania nie będzie tak dramatyczny. Jednak tego dnia Gruzini byli praktycznie bezbłędni i widząc, że rywale opadają z sił starali się śrubować swoje statystyki. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 8:25. Dla gospodarzy to musi być sygnał,  że trzeba się zmobilizować by powalczyć jeszcze o podium. Dla gości to niewątpliwie znak,  że potrafią grać na wysokim poziomie i mamy wrażenie, że ta drużyna dopiero się rozkręca w naszych rozgrywkach.

Reklama