Sezon 2021/2022
Relacje meczowe: 11 Liga
Szlagier 11 ligi, starcie lidera z wiceliderem. Spotkanie Borowików z KTA Wszedło miało szalenie istotny wpływ na walkę o pierwsze miejsce i było pewne, że nikt w tym meczu nie będzie odstawiał nogi. Choć nie brakowało lekkich spięć i słownych utarczek, oglądaliśmy w gruncie rzeczy świetny futbolowy spektakl. Faworytem był tutaj zespół gospodarzy, jednak to Wszedło lepiej rozpoczęło mecz – w 4 minucie przez pół boiska podał Rafał Jagóra, a Marek Pacholczak przyjął i uderzył w piłkę z półobrotu umieszczając ją w siatce Borowików. Riposta przyszła błyskawicznie, bo trzy minuty później Piotr Jankowski dośrodkował z rzutu rożnego, a Marcin Stachacz wyciągnął się jak długi i głową skierował piłkę do bramki Wszedło. Gospodarze nie ustawali w atakach i w 11 minucie swój zespół na prowadzenie wyprowadził Dawid Bilski. Po chwili goście wyprowadzili bardzo groźną kontrę, która skończyła się nieprzepisowym zatrzymaniem akcji, za co Denis Shevchenko otrzymał żółty kartonik. Gospodarze mądrze przeciągali grę w obronie i Wszedło nie było w stanie wykorzystać przewagi liczebnej, a pierwsza połowa skończyła się wynikiem 2:1. Druga część spotkania rozpoczęła się od fenomenalnej interwencji Cezarego Szczepanka, który wyszedł obronną ręką z sytuacji sam na sam, ale w 29 minucie skapitulował po strzale Denisa Shevchenki. Rywalizacja nieco się zaostrzyła, żółtym kartonikiem został ukarany Paweł Kaniowski, ale z przewagi Borowiki nacieszyły się raptem minutę, bo żółtko zarobił Piotr Ułasiuk. W 37 minucie na 4:1 podwyższył Piotr Jankowski i wydawało się, że Borowiki w końcu mają kontrolę nad spotkaniem, ale Wszedło nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa. W 40 minucie na 4:2 trafił Filip Pacholczak, a chwilę później ten sam zawodnik wykorzystał rzut wolny i remis wisiał w powietrzu. Goście rzucili wszystkie siły do ataku i choć zabrakło bardzo niewiele, kropkę nad i postawił Łukasz Wrona, który trafił na 5:3. Tej przewagi Wszedło po prostu nie było w stanie zminimalizować i to Borowiki wywiozły z tego meczu arcyważne trzy punkty.
Mecz zespołów ze środka tabeli jedenastej ligi pomiędzy Green Team, a Gentleman Team nie zawiódł naszych oczekiwań. Gospodarze tydzień temu urwali punkt trzeciej drużynie w ligowej tabeli i byli zmotywowani do sięgnięcia po całą pulę. Goście, którzy również dążyli do zwycięstwa, mogli jako pierwsi wyjść na prowadzenie za sprawą silnego strzału nowej zawodniczki Oli Pastuszko, która debiutowała w drużynie Gentleman-ów, a jej strzał sparował bramkarz „Zielonych”. Gospodarze dzięki niewielkiej przewadze na boisku po trzynastu minutach prowadzili dwoma golami. Kiedy wydawało się, że taki rezultat utrzyma się do końca pierwszej połowy zawodnicy gości w trzech ostatnich minutach doprowadzili do remisu. Początek drugiej odsłony spotkania przyniósł szybkie wtórne wyjście na prowadzenie gospodarzy, którzy potrzebowali dwunastu minut, aby dysponować czterobramkowym buforem. Ekipa gości nie poddawała się do samego końca i w ostatnich minutach zdołała dogonić swojego rywala na jedną bramkę. Może gdyby mecz trwał jeszcze z dwie minuty zdołaliby doprowadzić do remisu. Zasłużone zwycięstwo Green Team-u pozwoliło wejść na piątą pozycję (miejsce premiowane grą w Pucharze Ligi Fanów). Goście mają dwa punkty przewagi nad siódmą drużyną i jeden mecz mniej od zespołów powyżej, więc walka o piątą i wyższe lokaty wciąż jest jak najbardziej w ich zasięgu.
Mecz pomiędzy trzecią drużyną Old Boys Derby, a Pogromcami Poprzeczek zanim jeszcze się rozpoczął przyniósł pierwszą (na szczęście lekką) kontuzję u gospodarzy. Bramkarz Andrzej Gorzkowski w czasie obrony strzałów na rozgrzewce dostał piłką w twarz od kolegi z drużyny i pierwszą połowę grał z opatrzonym nosem. Mimo lekkiego urazu i przyjaznej atmosfery Old Boys-i narzucili tempo tego spotkania i już w 5 minucie wyszli na prowadzenie. Pogromcy Poprzeczek starali się zdobyć gola kontaktowego, lecz na ich drodze stał Andrzej, który okazał się nie do pokonania w tej części meczu, a jak bramkarz nie dawał rady, to na drodze do siatki była jeszcze poprzeczka oraz słupki, które można zapisać do statystyk trafień zawodników gości. Czterobramkowe prowadzenie po pierwszej części meczu wprowadziło lekkie rozluźnienie w szeregach gospodarzy i druga połowa nie przyniosła już tylu goli. Wyrównana gra toczyła się na całej powierzchni boiska i była przeplatana wymianą kontrataków. Dopiero na siedem minut przed końcem honorowego gola zdobył Bartłomiej Rafał, lecz dwie minuty później duet Adam Włodarczyk - Andrzej Garman przypieczętowali wygraną swojej drużyny ustalając wynik spotkania. Dzięki pierwszemu zwycięstwu w tej rundzie Old Boys Derby III opuściło „czerwoną strefę” mając nad nią dwa punkty przewagi i jeden mecz mniej. Pogromcy za to są aktualnie na najniższej pozycji w jedenastej lidze i mogą być pewni, że po następnym meczu spadek w dół ligowej tabeli im nie grozi. Obu zespołom życzymy powodzenia w nadchodzących spotkaniach.
Starcie Szeregu Homogenizowanego z Red Rebels powinno być w teorii meczem dwóch, świetnie przygotowanych i zmotywowanych ekip. Niestety występ gospodarzy utwierdził nas w przekonaniu, że to, co w zapowiedziach określaliśmy jako falstart w wykonaniu ekipy Artura Moczulskiego przerodziło się w poważny, wiosenny kryzys. Brak takich zawodników jak Bartłomiej Leszczyński i Paweł Ślązak wyraźnie dał się Szeregowi we znaki, do tego wąska ławka rezerwowych i lider rundy jesiennej poniósł sromotną porażkę. W gruncie rzeczy obie ekipy zaprezentowały kompletnie dwie różne postawy. Gospodarze grali przewidywalnie i bez animuszu, Rebels za to bezlitośnie wykorzystywali każdy drobny błąd, a indywidualnymi umiejętnościami popisywali się Cem Ocak, Alty Yakubov i Rahim Kulliyev. Goście już na początku meczu zaznaczyli swoją przewagę. W 4 minucie wynik otworzył niezawodny Cem Ocak, po kilku minutach trafienie po dwójkowej akcji dołożył Rahim Kulliyev. Zanim minął kwadrans gry było już 0:3 dla Rebels, a pierwsza połowa zakończyła się kompletną dominacją gości, którzy do szatni schodzili z wynikiem 0:7. Musimy tu odnotować, że Szereg grał z tylko jedną zmianą, ale rezerwa szybko się wykruszyła z powodu kontuzji i gospodarze praktycznie większą część spotkania musieli grać w sześciu. W drugiej połowie Turcy kontynuowali dzieło zniszczenia i nie minęła nawet minuta gry, a Cem Ocak dołożył kolejne trafienie. W ekipie Artura Moczulskiego zdecydowanie zawiodła formacja ofensywna. Fakt, że kolejne świetne zawody rozegrał bramkarz RR Merdan Rahmedov i popisał się kilkoma fenomenalnymi paradami, ale gołym okiem było widać, że napadowi gospodarzy zdecydowanie brakowało argumentów tego dnia. Mecz zakończył się absolutnie zaskakującym wynikiem 0:14, lecz patrząc na przebieg spotkania jest on bardzo wymownym podsumowaniem tych zawodów. Dla Red Rebels jest to niewątpliwie bardzo ważne zwycięstwo, które spowodowało, że turecka ekipa wskoczyła na drugie miejsce w tabeli, a do prowadzących Borowików brakuje już tylko 3 punktów. Dla Szeregu Homogenizowanego jest to wyraźny sygnał do zmiany, bo kolejny mecz może okazać się przysłowiowym „być albo nie być” w kwestii walki o podium.







)
)
)
)
)
)
)
)