Sezon 2021/2022
Relacje meczowe: 10 Liga
Jedni kończą rundę z trzema punktami, inni z trzynastoma. Różnica w tabeli jest zatem spora, ale niekoniecznie rzucało się to w oczy podczas początkowej fazy spotkania pomiędzy A.D.S. Scorpion’s i FC Warsaw Wilanów. Długo nie oglądaliśmy bramek, a gospodarze dzielnie odpierali ataki gości. Kilkukrotnie korzystali również na szczęściu, bo FCWW zdążyło trafić piłką w słupek i w poprzeczkę zanim w końcu znaleźli drogę do bramki. Spodziewaliśmy się, że pierwsza połowa zakończy się remisem 0:0, bo bramkarz Skorpionów, Konrad Dudek, skutecznie odpierał ataki rywali. Gdy tylko poczyniliśmy taką obserwację i zanotowaliśmy w protokole meczowym kolejną skuteczną interwencję golkipera, okazało się, że skapitulował on za sprawą Kowalskiego. W drugiej połowie różnica w tabeli zaczęła potwierdzać się również na boisku. Prowadzenie zawodników z Wilanowa podwyższył Jaskółka, uderzając płasko, ale precyzyjnie. Trzeciego gola strzelił Wdowiński, kontrując bramkarza (uderzył w tę samą stronę, z której otrzymał podanie od Kowalskiego). Szczęście wciąż niejako trzymało się Skorpionów, bo po jednym ze strzałów gości piłka odbiła się od dwóch słupków i wróciła w pole gry. Kolejna niewykorzystana “setka” FCWW zemściła się na nich, gdy pierwszego gola dla gospodarzy strzelił Krieger. Zdobywca bramki świętował swoje trafienie fikołkiem, ale radość nie trwała długo. Dominik Pietroczuk przełamał się i sprawił, że wynik wynosił już 1:4. Nadzieję Skorpionom próbował dać Olek Markowski, który niczym Piotr Zieliński odnalazł się w polu karnym rywala i potężnym strzałem umieścił piłkę pod poprzeczką. W dalszej części spotkania przypominał jednak bardziej marnującego sytuację Roberta Lewandowskiego, więc nie mogło być mowy o zdobyczy punktowej. O wyniku 2:5 zadecydował Świtalski i na kolejne emocje w 10. lidze będziemy musieli poczekać do rundy wiosennej.
Gdy naprzeciw siebie stają sąsiedzi z tabeli emocje są gwarantowane. Wyrównana liczba punktów zapowiada także wyrównane starcia i nie inaczej było w przypadku pojedynku FC MokryWilly Cartel z WKS Bęgal. Cóż to był za mecz! Ani na moment żadna z drużyn nie mogła poczuć się pewnie w tym spotkaniu, dzięki czemu do ostatnich minut oglądaliśmy zaciętą walkę. Wynik otworzył Mućka - najpierw uderzył płasko i od słupka, a następnie siłowo i pod poprzeczkę. Szybkim dubletem popisał się także Ernest Iwan, wykorzystując dwa świetne podania od Opęchowskiego (w tym jedno w tak zwaną “uliczkę”). To poirytowało Mućkę, który skompletował hat-tricka. Niedługo czekał jednak na odpowiedź duetu Opęchowski + Iwan i mieliśmy 3:3, a później 3:4! Prowadził WKS Bęgal, więc Mućka musiał się rozdwoić - on i jego brat zagwarantowali Cartelowi gola wyrównującego. Serię strzelecką wcześniej wymienionych zawodników przerwał Kamiński, który trafił na 5:4, ale po chwili wszystko wróciło do normy, a na 5:5 trafił Iwan. Napastnik gości świetnie odnalazł się w polu karnym i dobił uderzenie jednego z kolegów. Druga połowa zaczęła się podobnie do pierwszej, bo dwa trafienia zapisaliśmy przy nazwisku Mućka (trafienia Igora i Mateusza). Ten drugi był jednak w tym spotkaniu lepszy i dlatego też okiwał bramkarza, strzelając na 7:5, a następnie wyłożył piłkę koledze, by zdobyć trzybramkową przewagę. Nie podłamało to gości, którzy za sprawą duetu Czapnik + Opęchowski strzelili jeszcze dwa gole, ale na więcej trafień zabrakło im czasu. Wyrównane starcie zakończyło się wynikiem 8:7, ale żałujemy, że nie mogło potrwać jeszcze kilku minut dłużej!
Bardzo ciekawe spotkanie obejrzeliśmy w meczu 10 ligi. Wicelider tabeli – zespół Na2Nóżkę podejmował Kozice Warszawa. Wydawać by się mogło, że gospodarze będą murowanymi faworytami, ale okazało się, że przebieg meczu nie był dla nich wcale taki, jakiego mogliby się spodziewać. Zacznijmy jednak od tego, że pierwsza połowa przebiegła pod dyktando gospodarzy, którzy za sprawą Artura Szawerdaka i Kacpra Bery wyszli na trzybramkowe prowadzenie. W tamtym momencie wydawało nam się, że mecz będzie jednostronny, a nas nie czekają już żadne emocje. Tymczasem po przerwie do ataku ruszyły Kozice. Bardzo dobrze bronił bramkarz Kozic Krzysztof Wiśniewski, a dublet ustrzelił Kacper Napora. To tylko napędziło gości, którzy próbowali na wszystkie sposoby pokonać bramkarza zespołu gospodarzy. Okazało się jednak, że w sytuacji, w której atakujesz… możesz nadziać się na kontrę. Trzy minut przed końcem meczu trafił Wiktor Sląz, a wynik w ostatniej minucie ustalił Artur Szawerdak. To sprawiło, że Na2Nóżkę w dalszym ciągu mają szansę na mistrza i w rundzie wiosennej będą się starali odrobić straty do lidera, a Kozice spadły z ligowego podium i będą musiały zrobić wszystko, żeby odzyskać trzecie miejsce, które jest premiowane awansem do wyższej ligi.







)
)
)
)
)
)
)
)