Sezon Lato 2021
Relacje meczowe: 10 Liga
Mecze pomiędzy czołówką tabeli, a czerwoną latarnią ligi przeważnie kończą się wysokimi rezultatami. Tym razem niestety nie było inaczej i obyło się bez niespodzianki. Niedzielne starcie pomiędzy czwartą Awanturą Warszawa II, a ostatnim Więcej Sprzętu Niż Talentu II, nie należało do przyjemnych w końcowej ocenie. Zawodnicy w niebieskich strojach nie pozostawili miejsca dla popisów rywali, pewnie kontrolując przebieg spotkania przez pełne pięćdziesiąt minut. Mimo porażki 18:2, gościom należą się gratulacje, ponieważ dokończyli to spotkanie w duchu fair-play, nie schodząc z boiskach. Ostatnie spotkanie dla gospodarzy należy potraktować jako strzelecki rozruch przed ich najważniejszym meczem w sezonie. Mowa tu o pojedynku z zespołem Fuszerki II, do którego rezerwy Awantury tracą sześć punktów. W ostatnim spotkaniu pomiędzy tymi ekipami, to właśnie lider okazał się być lepszy. Mimo tego wynik 1:2 idealnie obrazuje charakter tej jakże ciężkiej rywalizacji. Przed gośćmi natomiast minimalnie przyjemniejsze wyzwanie. Zasadniczo ciężko ocenić, które spotkanie może być cięższe gatunkowo. Polskie Drewno fantastycznie zaczęło rundę i ani im się śni oddawać punkty za bezcen. Mimo tego jeżeli Więcej Sprzętu Niż Talentu II ciągle marzy o utrzymaniu się w dziesiątej lidze, musi drastycznie przybrać na tempie, w kontekście zdobywania jakichkolwiek punktów. Mamy ponadto nadzieje, że problemy kadrowe tej drużyny znikną, ponieważ potencjał sportowy bez wątpienia jest.
Lider 10 ligi Fuszerka II podejmował na Arenie Grenady walczącą o utrzymanie Predicę. Mimo różnicy w tabeli mecz zapowiadał się ciekawie, bo gospodarze jeszcze w tej rundzie nie przegrali, natomiast Predica całkiem nieźle wypadała w dotychczasowych meczach rewanżowych. Lepiej w spotkanie wszedł lider. Gospodarze już na początku objęli prowadzenie, po tym jak przejęli piłkę na połowie boiska i wyszli ze skuteczną kontrą. Jeszcze pierwszy strzał udało się sparować golkiperowi gości, ale już przy mocnej dobitce Rafała Spodara był bez najmniejszych szans. Predica otrzymała drugie ostrzeżenie, bo ponownie w ten sam sposób straciła piłkę, ale tym razem obyło się bez większych konsekwencji. Co więcej, goście zaczęli grać coraz lepiej i udało im się wyrównać, po świetnie rozegranym rzucie rożnym. Paweł Lenart posłał idealną piłkę, a Pawłowi Orzelowi nie zostało nic innego jak dołożyć głowę. Jeszcze przed przerwą dość nieoczekiwanie prowadzenie objęła Predica i po 25 minutach mieliśmy wynik 1:2. Po zmianie stron byliśmy świadkami prób zmiany wyniku z jednej i drugiej strony. Trzeba przyznać, że dobrze spisywali się bramkarze, szczególnie sporo pracy miał Artur Macek i w dużej mierze dzięki jego interwencjom wynik wciąż był na styku. W końcu jednak na 1:3 podwyższył Paweł Lenart, a na domiar złego do własnej siatki, próbując wybić piłkę, trafił Janusz Nieznany. Fuszerka II próbowała odwrócić jeszcze losy meczu, ale przy wyniku 1:4 bardzo dobrze spisywał się bramkarz Predicy, a bramka gości była jakby zaczarowana – nic już nie chciało do niej wpaść. Ostatecznie mecz zakończył się wygraną gości, co można uznać za sporą niespodziankę, jednak na boisku nie było zupełnie widać różnicy pomiędzy zespołami w tabeli.
Rywalizacja w 10 lidze jest bardzo wyrównana i tak naprawdę jeszcze 5 ekip ma szansę na pozycje medalowe na koniec sezonu. Spotkanie FFK Oldboys II z ekipą FC Alliance zapowiadało się bardzo interesująco, gdyż na przeciw siebie stanęły dwie sąsiadujące w tabeli ekipy. Początek spotkania to wiele starć w środku pola, mało gry taktycznej, presja na rywalu oraz dążenie do szybkiego strzelenia gola. Raził brak przeprowadzania składnych akcji i mieliśmy trochę szarpanej gry, ale i takie mecze trzeba wygrywać. Na bramkę musieliśmy czekać, aż do 7 minuty spotkania kiedy to zamieszanie w polu karnym gospodarzy wykorzystał Davron Saydimakhmudov. Do remisu trzy minuty później doprowadził Marcin Kosson, który wykorzystał podanie Sebastiana Pietniczka. Od tego momentu na boisku rysowała się przewaga gości, to oni częściej atakowali i przeprowadzali składniejsze akcje. Na efekty nie musieliśmy długo czekać, bramkę na 1:2 zdobywa Maksym Borodin, a jeszcze przed przerwą drugą bramkę w tym spotkaniu zdobył Davron. Po zmianie stron mogliśmy zaobserwować dużą dynamikę w środkowej strefie boiska, co spowodowało również to, że było sporo strat z obydwu stron. Po jednej z nich gola zdobywają gospodarze, autorem gola jest Marcin Kossoń który to mocnym strzałem z bliska pokonuje bramkarza gospodarzy. Niestety były to miłe złego początki, wraz z upływem minut coraz bardziej widoczne było zmęczenie wśród zawodników Oldboysów. Od tego momentu mecz toczył się już pod dyktando ekipy z Ukrainy. Najpierw świetnym podaniem popisał się Mykola Sadowiec, a okazji nie zmarnował Davron. Parę minut później mieliśmy już 2:5, a końcowy rezultat w samej końcówce ustalił Volodymyr Pits. Mecz ostatecznie kończy się wynikiem 2:6, dzięki wygranej FC Alliance odskakuje na pięć punktów od FFK Oldboys II i realnie włącza się do walki o mistrzostwo 10 ligi. Warto zwrócić też uwagę na sportową postawę fair play gospodarzy, którzy jeszcze przed meczem zgodzili się na grę w tym spotkaniu nieuprawnionego zawodnika w ekipie gości. Brawo Panowie!
Do spotkania pomiędzy FC Warsaw Wilanów, a rezerwami Borowików, obydwie ekipy podchodził ze zgoła odmiennej, ligowej pozycji. Gospodarze wciąż walczą o utrzymanie, a goniąca ich Predica nie zwalnia tempa. Goście natomiast po serii ośmiu wygranych z rzędu, ostrzyli sobie zęby na kolejne, w ich mniemaniu łatwe trzy punkty. Jak wielkie musiało więc być ich zaskoczenie, gdy nie tylko nie potrafili zdobyć bramki, co w zamian otrzymali aż dwie. To właśnie trafienia Michała Supłata oraz Karola Kowalskiego rozsierdziły ofensywę Borowików. Efektem tego były aż dwa strzały w poprzeczkę, które tylko minimalnie mijały trajektorię prowadzącą do siatki rywali. Pierwsza połowa tego pojedynku zakończyła się ponadto wynikiem 2:0. Z tego powodu w drugiej odsłonie rywalizacji, gracze gości rzucili się do odrabiania strat. Podobnie jak w minionych dwudziestu pięciu minutach, tak i teraz napotkali na spore problemy. Dwa ogłuszające gongi, w postaci ponownego trafienia Kochalskiego i Supłata podcięły skrzydła ekipie grającej na czarno. Sygnał do ponownego podjęcia walki wystosował jednak chwilę później Michał Rzeczkowski, zdobywając dwie bramki. Na nowo wlana nadzieja w serca Borowików bardzo szybko okazała się złudna. Na 5:2 podwyższył Piotr Wdowiński, a późniejsze trafienie Folca, zmniejszające wynik porażki, skontrowane zostało samobójczym trafieniem Mateusza Piotrowskiego. Mimo dość jednostronnego, w ujęciu bramkowym meczu, gratulacje należą się obydwu stronom pojedynku. Panowie chapeau bas, to był kawał pasjonującego futbolu!
Niesamowity przebieg miało spotkanie pomiędzy Wólczańskimi Smokami, a Polskim Drewnem. Gospodarze dzięki słabej grze w rundzie wiosennej muszą walczyć o utrzymanie, z kolei Polskie Drewno zajmuje miejsce w środku tabeli i jest względnie spokojne jeżeli chodzi o ligowy byt w 10 lidze. Początek spotkania to szybka akcja duetu, który miał ogromny udział w zwycięstwie PD. Mowa tu o Maćku Zarodzie i Piotrze Kruszyńskim. Maciek Zarod otworzył wynik i goście wyszli na prowadzenie. Okazało się jednak, że niedzielne spotkanie nie będzie dla nich spacerkiem, bo Sebastian Uzarski piekielnie mocnym strzałem pokonał Roberta Sadrena i na tablicy wyników mieliśmy remis. Kilka minut później zrobiło się 1:4, a w rolach głównych ponownie wystąpił duet Zarod-Kruszyński, bo wszystkie bramki były autorstwa tego pierwszego, a Piotrek dołożył 2 asysty do swojego dorobku. Przed przerwą Polskie Drewno zdominowało to spotkanie, a wpływ na to miała na pewno kontuzja nosa zawodnika gospodarzy, która mocno osłabiła ich skład. Drugą połowę rozpoczynaliśmy więc przy stanie 2:6 i myśleliśmy, że podobny przebieg będzie miała druga część meczu, bo Maciek Zarod ponownie trafił do siatki. Nastąpiła jednak totalna remontada i gospodarze doprowadzili do remisu w tym spotkaniu! Wynik 7:7 był dla nas ogromnym zaskoczeniem, ale Polskie Drewno nie chciało tego tak zostawić. Ponownie Kruszyński i Zarod dali się we znaki rywalom i zapewnili zwycięstwo Polskiego Drewna 7:9. Mimo to, ogromne gratulacje składamy na ręce Wólczańskich Smoków, gdyż ich postawa zasługiwała na ogromny szacunek w tym spotkaniu.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)