Sezon Lato 2021
Relacje meczowe: 10 Liga
Rywalizację w 10 lidze zaczęliśmy od spotkania na Arenie Grenady, gdzie naprzeciw siebie stanęły drugie drużyny Awantury Warszawa i Fuszerki. Był to jeden z ciekawiej zapowiadających się pojedynków, bo wygrany tego spotkania mógł zająć miejsce na podium. Widać było od początku, że obie ekipy z respektem podchodziły do rywala, żadna z drużyn nie rzuciła się do ataku od pierwszych minut. Dlatego też, przez dość długi czas nie obejrzeliśmy żadnych goli. Wynik w końcu otworzył Janusz Nieznany, który po podaniu Michała Kwater znalazł się dobrej pozycji i pewnie wykorzystał swoja szansę. Z prowadzenia Fuszerka nie cieszyła się zbyt długo, bo chwilę później Awantura wyrównała po akcji Bastian Giroud – Stanisław Słyk. Jeszcze w pierwszej części goście zdobyli drugą bramkę, której autorem był Damian Słojkowski i do przerwy Fuszerka prowadziła 1:2. Po zmianie stron wciąż widzieliśmy niezwykle wyrównane spotkanie, choć wydaje się, że więcej okazji do strzelenia gola wypracowali sobie goście. Zapewne Awanturze nie pomogła kontuzja Bastiana Giroud, który skręcił kostkę na początku drugiej części, przez co ofensywa gospodarzy znacznie się osłabiła. Pomimo kilku prób z jednej i drugiej strony wynik do końca meczu już się nie zmienił. Bramkarze pewnie wyłapywali te piłki, które leciały w światło bramki, a najtrudniejszą interwencję miał Artur Macek, który po strzale jednego z Awanturników musiał przerzucić piłkę nad poprzeczką. Ostatecznie mecz skończył się wygraną Fuszerki II, choć remis nikogo by tu nie skrzywdził.
Mecz w środku ligowej tabeli i deklasacja jednej ze stron. W meczu pomiędzy drużynami Polskiego Drewna i Wólczańskich Smoków ekipa Roberta Sadrena zakończyła swoją fatalną serie trzech przegranych spotkań z rzędu i wróciła w końcu na zwycięskie tory - przeskakując tym samym ekipę gości. Należy jednak nadmienić, rozwiewając tym samym wszelkie wątpliwości, że nie cały mecz toczył się pod dyktando gospodarzy. Pierwsza połowa była niezwykle wyrównana, a zaledwie jedna bramka graczy w zielonych strojach potwierdza tą tezę. Mimo tej ambitnej i równej gry druga odsłona spotkania bez wątpienia należała do Polskiego Drewna. Kapitalny Paweł Szydziak i Maciej Zarod byli autorami aż siedmiu trafień, dokładając do tego imponującego wyniku jedną asystę. Jeżeli dodamy do tego kapitalne podania i zmysł kreatora środka pola w wykonaniu Piotra Kruszyńskiego maluje nam się obraz dobrze zorganizowanej (zarówno w ofensywie jak i defensywie) drużyny. Bez dwóch zdań nie możemy się doczekać rewanżu pomiędzy obydwoma ekipami, ponieważ mają między sobą rachunki do wyrównania. Przed nimi jednak najpierw niezwykle ciężkie starcia. Gospodarze w przyszłym tygodniu podejmą rezerwy Fuszerki - będące na trzeciej pozycji, a ich niedzielni rywale zagrają z drugim zespołem Awantury.
- Misja z gatunku niemożliwych? Wątpimy.
Znając potencjał obydwu drużyn i uwzględniając resztę aspektów wprost zacieramy ręce z zainteresowania, przed tak pasjonującymi pojedynkami.
Faworyt zrobił to, co należało do jego obowiązków - pewnie wygrał mecz. Od pierwszych minut widać było, że szykuje się jednostronne spotkanie. Sprawy nie ułatwili sobie gospodarze, przyjeżdżając na ten mecz bez rezerwowych. Przewagę szybko udokumentował Mykola Sadowiec, gdy przejął piłkę od przeciwnika i zdobył bramkę "za darmo". Niedługo później kapitan Jordanka, Mariusz Grzybowski strzelił gola kontaktowego (na 1:2), ale to tylko podrażniło pewny siebie zespół rywala. Sadowiec, jak na prawdziwego lisa pola karnego przystało, skompletował klasycznego hat-tricka dzięki swojej wyjątkowej koncentracji. Gdy piłka odbiła się od poprzeczki, a później od linii bramkowej, napastnik FCA zdołał dobić ją z najbliższej odległości. Przed przerwą widzieliśmy jeszcze efektowną klepkę w polu karnym w wykonaniu duetu Saltowskyi + Saydimakhmudov, zakończoną golem, ale również kuriozalne trafienie gospodarzy. Jan Wojtyczek umiejętnie zaatakował bramkarza przeciwnika, który, próbując wybić piłkę, nabił zawodnika w czerwonej koszulce, oddając gospodarzom gola na 2:5. W drugiej części spotkania golkiper FCJ również sprezentował bramkę swoim rywalom, wypuszczając futbolówkę z rąk. Nie zmienia to jednak faktu, że bronił wyjątkowo dobrze i pomimo kilku kolejnych straconych bramek (przy wielu nie miał nic do powiedzenia, bo były to efektowne uderzenia po okienkach) jego występ należy ocenić pozytywnie. Zadowolony z siebie może być również Grzybowski, który w drugiej połowie dopiął swego i skompletował hat-tricka. Najpierw urwał się przy rzucie rożnym i uderzył pod poprzeczkę niczym Terazzino w meczu z Zagłębiem Lubin (lub jak Iago Aspas z Barceloną tego samego dnia), a później trafił z rzutu wolnego. Całość zakończyła się wynikiem 4:11, ale pod koniec spotkania obserwowaliśmy ładne zachowanie reprezentantów Ukrainy. Gdy doszło do pechowej kontuzja jednego z graczy Jordanka, gospodarze musieli grać w osłabieniu. Zawodnicy FC Alliance postanowili jednak, by również zdjąć jednego zawodnika i kontynuować mecz 5v5! Piękne sceny oglądaliśmy na początku dnia, gdy cała drużyna Jordanka oklaskiwała zespół rywala. Gratulujemy zawodnikom uczciwego zwycięstwa i postawy fair play!
Interesująco zapowiadało się spotkanie pomiędzy drużynami FC Warsaw Wilanów oraz FFK Oldboys II. Pozycja w lidze wskazywała, że zdecydowanym faworytem tego meczu będzie ekipa gości, jednak my po cichu liczyliśmy na to, że nie będzie to jednostronne spotkanie. Mecz zdecydowanie lepiej zaczęła drużyna Oldboysów, ich gra od początku wyglądała bardzo dobrze dzięki czemu stwarzali sobie wiele bramkowych sytuacji. Już po kilku minutach gry goście prowadzili 0-3 i wszystko wskazywało, że na Arenie Picassa będziemy świadkami pogromu. W kolejnych minutach mecz się wyrównał, a do głosu zaczęli dochodzić zawodnicy z Wilanowa. Przyniosło to efekt w postaci strzelonej bramki, piłkę z autu dokładnie podawał Marcin Kosson, a ładnego gola zdobył Grzegorz Butrym. Po stracie bramki "Oldboysi" szybko odpowiedzieli składną akcją całego zespołu i mieliśmy 1-4. Korzystny wynik i cofnięcie się na własną połowę spowodowało kolejne rozluźnienie w szykach obronnych gospodarzy. Do końca pierwszej połowy Warsaw Wilanów zdobywa jeszcze dwie bramki i mecz nabierał rumieńców. Druga połowa miała już zupełnie inny przebieg. Obie drużyny zdecydowanie poprawiły grę w obronie, a w ostateczności to bramkarze stawali na wysokości zadania popisując się świetnymi paradami. W końcówce meczu gospodarze chcąc wyrównać wynik spotkania, musieli zaatakować zdecydowanie odważniej. To naraziło ich na groźne kontry, a po jednej z nich Oldboysi dobijają rywali ustalając wynik spotkania na 3-5. Gratulujemy obu drużynom sportowej walki i trzymamy kciuki za punkty w kolejnych meczach.
Końcówka rundy zawsze przynosi mecze nazywane tymi za sześć punktów. Nie inaczej jest i w przypadku tego spotkania. Drugi zespół Borowików po ubiegłotygodniowej wiktorii przyszedł naładowany pozytywną energią na spotkanie z Predicą, która mimo, że nieznacznie, to przegrała cztery ostatnie spotkania. Borowiki napędzone wcześniej wspomnianą energią szybko otworzyły wynik meczu i jeszcze szybciej ten wynik podwyższyli. Już w 10 minucie meczu było 2:0 dla gospodarzy. Predica walczyła o korzystny wynik i krótko po stracie drugiego gola udało im się zdobyć bramkę kontaktową. Wynik w pierwszej części gry ustalił Bartek Folc zdobywając trzecią bramkę dla Borowików. Druga część gry to ciągłe ataki gości tego spotkania i to od razu skuteczne. Udało im się doskoczyć do rywala na jedną bramkę. Borowiki z kolei wyszły z kontrą raz i od razu uciekli na dwie bramki różnicy. Po dwóch ciosach zadanych sobie na początku drugiej połowy mecz się uspokoił, bramkę na zmniejszenie rozmiarów porażki zdobyli jeszcze goście, ale przegrali kolejny mecz i ich zespół jest już w coraz gorszej sytuacji, natomiast Borowiki wydostały się ze strefy spadkowej.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)