Sezon Lato 2021
Relacje meczowe: 4 Liga
Dwie ekipy, które jeszcze w tym sezonie nie zaznały porażki, czyli Rodzina Soprano podejmowała FC Dziki z Lasu II. Obie strony stawiły się w bardzo przyzwoitych składach, zatem mogliśmy liczyć na wyrównane spotkanie i nie zawiedliśmy się. Lepiej w mecz weszli gospodarze, którzy wyszli na prowadzenie po akcji przeprowadzonej lewym skrzydłem przez Kamila Gadomskiego i wykończonej strzałem Michała Fijołka, po którym piłka obiła oba słupki i wpadła do bramki. Była także szansa na szybkie podwyższenie, jednak po rzucie wolnym wykonanym przez Krzyśka Kulibskiego niesamowitą paradą popisał się Jakub Czajka, który wyjął piłkę lecącą w samo okienko bramki! Ładna obrona bramkarza gości pobudziła do walki ekipę Dzików i po zamieszaniu w polu karnym piłkę obok interweniującego ofiarnie Mateusza Karpińskiego posłał Tymek Kuroczko. Obraz spotkania w pierwszej połowy był dość ciekawy, gdyż to Rodzina Soprano głównie kreowała akcje pozycyjne, a goście skupiali się na kontrach. Jak się okazało, ta taktyka była skuteczna, bowiem jeszcze przed przerwą Dzikom udało się wyjść na dwubramkowe prowadzenie. Najpierw gola na 1:2, po podaniu Tymka Kuroczko zdobył Patryk Stec, a następnie ten sam duet zamienił się rolami i po bramce Tymka Kuroczko wynik premierowej odsłony brzmiał 1:3. Warto dodać, że goście mieli szansę zakończyć tę część potyczki wyższym prowadzeniem, jednak rzutu karnego nie wykorzystał Hubert Brodowski. Niewykorzystane okazje się mszczą – tako rzecze przysłowie – które ziściło się na początku drugiej połowy, kiedy to po podaniu Grześka Bogdańskiego świetnym lobem popisał się Krzysiek Kulibski i mieliśmy wynik 2:3. Na boisku zrobiło się gorąco, posypało się kilka kartek, w tym dwie za próbę dążenia do rękoczynów. Na szczęście zawodnicy szybko ochłonęli i mecz mógł być kontynuowany. Gospodarze mieli doskonałą okazję do wyrównania stanu gry, jednak piłki zagranej wzdłuż linii bramkowej nie sięgnął ich napastnik, który stał przed pustą bramką. W końcówce meczu jeden z graczy Rodziny Soprano stracił dość niefortunnie piłkę na połowie rywali, a szansy na kontrę nie zmarnował Patryk Dąbrowski, który po zabraniu rywalowi piłki pognał na bramkę rywali i ustalił wynik spotkania na 2:4. Świetne widowisko i genialny występ w bramce Jakuba Czajki, który obronił kilkanaście strzałów, w tym co najmniej połowę z nich stanowiły sytuacje, po których najczęściej padają bramki. Za swoją postawę „Czaja” został wyróżniony MVP kolejki!
Patrząc na przebieg meczu Furduncio Brasil z Vikersonnem możemy założyć, że przez długi czas szedł po myśli zespołu z Ukrainy. Goście nie zostawiali zbyt wiele miejsca rywalom, twardo grali w destrukcji, przez co w skuteczny sposób niwelowali ofensywne atuty Brazylijczyków i nie dali rozwinąć skrzydeł oponentom. Jeżeli już któraś z drużyn wypracowała sobie sytuację strzelecką, to między słupkami czujnie zachowywali się golkiperzy. W pierwszej połowie zobaczyliśmy tylko jedno trafienie. Impas strzelecki przerwał Marcos Lima i po 25 minutach mieliśmy skromne prowadzenie graczy w żółtych koszulkach. W drugą część w większym impetem weszli zawodnicy Vikersonna. Harujący na całym boisku Slawik Tuymkiw dwukrotnie asystował swoim kolegom. Raz piłkę wyłożył Romanowi Danchukowi, a za drugim razem jego podanie wykorzystał Yevhenii Kyrii. Brazylijczycy próbowali odrobić stratę, ale nadziali się na kontrę. Bramkarz Vikersonna wyrzucił mocno piłkę do Ruslana Kosmacha, a ten wyprowadził swój zespół na prowadzenie 1:3. Gospodarze rozpoczęli wyścig z czasem, ale długo bili głową w mur, nie mogąc złapać choćby kontaktu z rywalem. Gdy wydawało się, że w tym spotkaniu już nic spektakularnego się nie wydarzy i Vikersonn dowiezie zwycięstwo, bramkę na 2:3 zdobył Lucas Silva. Do końca meczu zostało już naprawdę niewiele, ale sędzia podyktował jeszcze rzut wolny dla Furduncio na skraju pola karnego. Do piłki podszedł Luciano Sant’ana i bezpośrednim uderzeniem doprowadził do remisu! Wybuch radości Brazylijczyków był niesamowity i postronny widz mógłby pomyśleć, że to była bramka na wagę zwycięstwa, a nie zaledwie jednego punkciku, lecz patrząc na okoliczności ta radość była jak najbardziej uzasadniona. Za to w obozie rywali szok i niedowierzanie, że można było w taki sposób wypuścić z rąk zwycięstwo. Swoją drogą to już trzeci remis Vikersonna w czterech rozegranych kolejkach, a nie ma co się oszukiwać, że tych punktów w końcowym rozrachunku może zespołowi z Ukrainy zabraknąć…
Starcie Polskiego Drewna z A.D.S Scorpion’s nie zapowiadało się na wielkie widowisko, głównie z uwagi na braki kadrowe gospodarzy. Stawili się z Oni tylko z jednym zmiennikiem, co w obliczu letniej aury oznaczało szybkie opadnięcie z sił. Co prawda na początku gospodarze wyglądali bardzo solidnie, a i tempo gry było niezłe, jednak to ekipa Artura Kałuskiego była zdecydowanie skuteczniejsza od samego początku. Zaczęło się od dubletu weterana ekipy z włoskiej części Warszawy, Pawła Poniatowskiego, który najpierw świetnie odnalazł się w zamieszaniu pod polem karnym, wpisując się na listę strzelców po raz pierwszy, a następnie dobił strzał kolegi z drużyny i mieliśmy 0:2. Co ciekawe, na boisku nie było widać optycznej przewagi gości, a „Drewniaki” miały swoją okazję, jednak świetnie między słupkami spisywał się Piotrek Arendt, który pierwszą połowę zakończył z czystym kontem. „Skorpiony” świetnie egzekwowały stwarzane przez siebie sytuacje, czego efektem było trafienie na 0:3 Romana Kriegera, przy którym asystował Paweł Pytko. Wynik pierwszej połowy na 0:4 ustalił, po podaniu Luca Kończala, Paweł Poniatowski, dla którego był to jednocześnie gol na wagę klasycznego hat-tricka. Po zmianie stron goście nadal dominowali, strzelając kolejno trzy gole autorstwa: Aleksandra Peszko, Pawła Pytko i Romana Kriegera. Dopiero przy stanie 0:7 gospodarze przypomnieli sobie, że wypada od czasu do czasu strzelić gola, a sztuki tej dokonał Sebastian Sienkiewicz. Jednakże do końca meczu wciąż aktywniejsi ofensywnie byli goście, w szeregach których świetnie spisywał się duet Roman Krieger & Paweł Pytko. Dzięki świetnej pracy w ataku tych dwóch graczy, Roman skompletował hat-tricka, a Paweł zakończył zawody z dwoma trafieniami i dwiema asystami. Rezultat meczu na 2:9 ustalił Dominik Ambroziak, który nie zmarnował podania od Sebasyiana Sienkiewicza. Zdecydowane i zasłużone zwycięstwo A.D.S Scorpion’s, dla których komplet punktów oznaczał wskoczenie na podium.
W spotkaniu czwartej kolejki zmierzyły się ze sobą ekipy wołomińskiego Dynamo oraz Santiago Remberteu. Drużyna gospodarzy w czwartej lidze radzi sobie całkiem dobrze. Wyjątkiem było jedynie spotkanie z brazylijskim Furduncio. Goście natomiast nie mogą pochwalić się udanym wejściem w rozgrywki. Dwie wysokie porażki na start ligowej kampanii nie mogły napawać optymizmem. Mimo tego trzecia kolejka była już o wiele lepsza, a Santiago uległo Vikersonnowi zaledwie jedną bramką. Z tego powodu próba znalezienia wyraźnego faworyta nie była prosta. Mecz rozpoczął się od wyrównanej gry, podczas której obydwie drużyny próbowały przejąć inicjatywę. Efektem tego był długo utrzymujący się bezbramkowy remis. Finalnie to Dynamo Wołomin za sprawą trafienia Domidowicza wyszło na prowadzenie. Radość nie trwała jednak zbyt długo, ponieważ rywal zdołał wyrównać przed przerwą. Druga odsłona tego widowiska obfitowała natomiast w o wiele większe emocje. To właśnie w finalnych 25 minutach jeszcze bardziej zarysowała się dominacja i kontrola Dynamo Wołomin. Wszystko za sprawą kapitalnej dyspozycji duetu Maciej Dorsz - Michał Matyja - który zdołał pokonać golkipera rywali Aleksandra Marca aż czterokrotnie. Dla rywali z Rembertowa na nic zdały się bramki Arkadiusza Grochowskiego oraz Piotra Wójtowicza. Ich próba dogonienia przeciwnika zakończyła się przy stanie 7:3. Mimo tego postawa Santiago jest godna podziwu, ponieważ mimo różnicy doświadczenia w naszej lidze, podjęli rękawice nie poddając się do samego końca.
Spotkanie pomiędzy OldBoys Derby ll a Fuszerką ll było meczem ekip, które w tym sezonie jeszcze nie wygrały. Drużyna z osiedla Derby po czterech kolejkach zgromadziła na swoim koncie dwa punkty. Ich rywale z kompletem porażek plasowali się w strefie spadkowej czwartego poziomu rozgrywek. Obu zespołom zależało na zgarnięciu kompletu „oczek”, dlatego spotkanie zapowiadało się bardzo ciekawie. Już od początku w grze obu drużyn widzieliśmy spore zaangażowanie i walkę o każda piłkę. Dynamiczne akcje po obu stronach zapowiadały bardzo dobre widowisko dla postronnego kibica. Zdecydowanie lepiej w ten mecz weszli goście, którzy dość szybko po dwóch kuriozalnych samobójach wyszli na prowadzenie 0-2. Przy tym wyniku do pracy wzięli się gospodarze, którzy jeszcze śmielej zaatakowali bramkę Fuszerki. Odważniejsza gra przyniosła zamierzony efekt, bo drogę do bramki rywali znalazł Norbert Bormański. W pierwszej połowie działo się sporo i jeszcze przed przerwą obie ekipy zdobyły po jednej bramce. Na uwagę szczególnie zasługuje trafienie Jacka Łukasiewicza, który to bezpośrednio z rzutu wolnego pokonał bramkarza rywali. Na przerwę obie ekipy schodziły przy wyniku 2-4 i końcowy rezultat wydawał się sprawą otwartą. Druga połowa miała nieco spokojniejszy charakter, goście starali się nie popełniać głupich błędów i w miarę możliwości wyprowadzać groźne kontry. Gospodarze umocnili szyki obronne i spokojnie rozgrywali piłkę szukając dziury w defensywie goście. Trzeba przyznać, że w tej części spotkania z dobrej strony zaprezentowali się bramkarze, którzy często ratowali swój zespół przed utratą bramki. Po okresie spokojnej gry, emocje w końcówce zapewnił nam Rafał Bujalski, który zdobył bramkę na 3-4. Końcówka meczu to już huraganowe ataki gospodarzy, niestety często prowadzone chaotycznie i niedokładnie. Gospodarze walczyli do końca, jednak ostatecznie nie znaleźli drogi do bramki gości i przegrali to spotkanie 3-4. Fuszerka zdobywa komplet punktów i przeskakuje OD II w ligowej tabeli.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)