Sezon 2020/2021
Relacje meczowe: 9 Liga
Przed pierwszym gwizdkiem pojawiało się wiele znaków zapytania odnośnie faworyta w meczu Legionu z Oldboysami. My przewidywaliśmy zwycięstwo tych pierwszych, ale były również argumenty za drugim zespołem spod szyldu Derby. Wszelkie wątpliwości zostały rozwiane, gdy tylko rozpoczął się mecz. Od samego początku reprezentanci Legionu przeważali, a całokształt można określić spotkaniem do jednej bramki. Strzelanie rozpoczął Fiialkovskyi - gol ten był efektem długiego ataku pozycyjnego i oblężenia bramki Oldboysów. Kolejne bramki również były godne zapamiętania. Zahorodnii dobił piłkę potężnym uderzeniem z półwoleja w okienko, a Buhai ośmieszył rywali strzałem "krzyżakiem". Pomimo dominacji Legionu i czterobramkowego prowadzenia, Oldboysi również zdołali zapisać się w protokole czymś pozytywnym. Andrzej Garman tuż przed przerwą, oddał płaski strzał zza pola karnego i sprawił, że do szatni obie drużyny schodziły przy wyniku 4:1. Po przerwie jednak niewiele się zmieniło. Dużo pracy w dalszym ciągu miał Rafał Wieczorek, bramkarz żółto-czerwonych, który prezentował się możliwie jak najlepiej. Niestety mimo kilku ładnych parad jego drużyna w dalszym ciągu traciła bramki. Zamieszany we wszystkie następne gole był Nazar Fiialkovskyi, notując dwa trafienia i dwie asysty. Całościowo brał udział w sześciu golach Legionu, będąc niezwykle ważną postacią w zwycięstwie swojej ekipy. Skończyło się na 8:1, więc obie drużyny wyciągną z tego spotkania zupełnie odmienne wnioski.
Po dobrym rozpoczęciu sezonu w pierwszej kolejce Gastro Sparta notuje drugą porażkę z rzędu. W tym spotkaniu gospodarze podejmowali Miksturę, która z kolei cieszyła się zwycięstwem po ostatnim weekendzie. Jesienna i słoneczna aura zadziałała motywująco na piłkarzy, którzy w tym spotkaniu strzelili aż dziesięć bramek. Ich strzelanie w meczu rozpoczęli Jochemscy - Dariusz asystował Mateuszowi, a wynik zmienił się na 0:1. Mikstura podkręcała tempo z każdą chwilą. Po efektownej rulecie bramkę na 0:2 zdobył Mateusz Pawlik. Karol Rodak z Gastro Sparty dwoił się i troił na boisku by w końcu po rzucie rożnym dobijając swój strzał z głowy, zdobyć bramkę kontaktową. Wynik meczu do przerwy ustalił po raz kolejny Pawlik zdobywając bramkę na 1:3. Po rozpoczęciu, po raz drugi do bramki trafił Karol Rodak i Gastro Sparta znów złapała kontakt. Od tego momentu Mikstura zdecydowanie odjechała rywalom zdobywając jeszcze 4 bramki. W tym spotkaniu nie pomogły widowiskowe rajdy bramkarza Gastro Sparty Alka Grabowskiego. Również mimo tego, że strzały Karola Rodaka były efektowne, to nie na tyle efektywne by dać zwycięstwo gospodarzom. Hat trickiem w tym meczu popisał się Mateusz Pawlik, którego snajperskie strzały zasługują na uznanie.
Aż chciałoby się rzec: quel dommage (fr. co za szkoda), które często padało z ust francuskojęzycznych piłkarzy przy linii bocznej boiska. Niestety i ten mecz, który był trzecią porażką z rzędu zespołu Shot Dj nie napawał optymizmem ich piłkarzy. Już po kilku początkowych akcjach można było zauważyć zdecydowaną przewagę gości. Pierwsze bramki na swoje konto wpisał Przemysław Sierpiński oraz Mateusz Pęczek, a po chwili bramkę kontaktową zdobył Maximilien Tran Van. Do przerwy wynik wynosił 1:4. Mecz był bardzo dynamiczny, a drużyny walczyły bojowo o każdą piłkę. W drużynie Shot Dj warto podkreślić dobrą grę w defensywie Igora Borkowskiego, który jednak mimo usilnych starań nie zdołał powstrzymać Bartolini Pasty oraz Basteina Piaseckiego, któremu udało się strzelić drugą bramkę. Goście trafili do bramki jeszcze siedem razy. Mateusz Pęczek oraz Michał Cholewiński zanotowali hat tricki, a Krzysztof Gniadek aż dwie asysty. Spotkanie zakończyło się wynikiem 2:11 i umocniło pierwszą pozycję Bartolini Pasta w tabeli z dorobkiem kompletu punktów po trzech kolejkach. Z kolei Shot DJ ma teraz czas na poważne przemyślenia w sprawie swojej gry, bo Panowie w 1 kolejce udowodnili, że grać potrafią, a im dalej w las, tym bardziej czegoś im brakuje do zwycięstwa.
Drużyna NieDzielnych do meczu przystępowała z zerowym dorobkiem punktowym. Ich przeciwnik zespół Moralnych Zwycięzców zdobył do tej pory 3 punkty. Jednak pomimo lepszej sytuacji w tabeli zawodnicy gospodarzy byli stawiani przed meczem w roli faworyta. I na początku spotkania te przypuszczenia się potwierdziły. Pierwsze dwie akcje zespołu gospodarzy zakończyły się bramkami. Początek spotkania nie sparaliżował zespołu gości, którzy w dziewiątej minucie zdobyli bramkę kontaktową. W kolejnych minutach gra się wyrównała i żadna z drużyn nie stworzyła sobie klarownych sytuacji bramkowych. Mecz ponownie się rozkręcił w końcowych fazach pierwszej połowy, kiedy to po jednym trafieniu zanotowały obydwie drużyny. Ostatecznie na przerwę w lepszych humorach schodzili gospodarze, którzy zdołali utrzymać jednobramkową przewagę. Druga połowa rozpoczęła się od ataków gości, którym w 30 minucie udało się doprowadzić do remisu. Chwilę później doskonałą sytuację mieli zawodnicy Niedzielnych, jednak strzał ich zawodnika wylądował na poprzeczce. Dziesięć minut przed końcem spotkania za sprawą Sebastiana Falickiego pierwszy raz na prowadzenie wyszli zawodnicy Moralnych Zwycięzców. Niestety dla nich nie udało się do końca utrzymać tego wyniku, ponieważ kilka minut przed końcowym gwizdkiem sędziego bramkarza gości pokonał Łukasz Kacprzak. Mecz zakończył się sprawiedliwym remisem i zawodnicy obydwu drużyn mogą być zadowoleni z widowiska które stworzyli.
Mareckie Wygi jak i Tekton Capital lubią ofensywną grę, lubią strzelać bramki i tego oczekiwaliśmy przed tym spotkaniem. Początek meczu pokazał, że o ile jedni i drudzy są usposobieni do gry ofensywnej, tak gospodarze słabiej radzą sobie w grze w destrukcji, co szybko wykorzystał niemożliwy w tym spotkaniu Olivier Aleksander zdobywając swoje dwie pierwsze bramki w trakcie tego spotkania. Spotkanie po dwóch potężnych ciosach gości się wyrównało, w ekipie gospodarzy szalał szczególnie Damian Kotowski, który napędzał większość akcji drużyny dojeżdżającej na spotkanie ligowe z Marek. Gospodarzom udało się strzelić cudowną bramkę kontaktową, ze sporego dystansu zdecydował się posłać piłkę w kierunku bramki Damian Zawłocki czym zaskoczył bramkarza. Stracona bramka zadziałała na gości jak płachta na byka, zaczęli grać skrajnie ofensywnie, co wprowadzało bardzo dużo zamieszania w szeregach obronnych Mareckich Wyg, co skrzętnie wykorzystywał wspomniany wyżej Aleksander. Do przerwy zdobył 5 bramek, jedną dorzucił Piotr Sobieszel i na zasłużony odpoczynek obie ekipy schodziły przy rezultacie 6:1 dla Tekton Capitol. W Drugiej połowie już nie oglądaliśmy tak zawrotnego tempa spotkania jak w pierwszej jego odsłonie, co nie znaczy, że nie działo się nic. Gracze w białych strojach zdobyli jeszcze dwa gole dając sobie strzelić tylko jedną bramkę i ostatecznie spotkanie wygrali 8:2. Jeszcze raz podkreślamy momentami wręcz niesamowitą grę Oliviera Aleksandra, który nie bez powodu został wybranym MVP całej 9 ligi.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)