reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga

Relacje meczowe: 3 Liga

ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
16:00

Spotkanie FC Pers z AGS w Lidze Letniej zapowiadano jako starcie drużyny walczącej o utrzymanie z zespołem celującym w podium. Persowie liczyli na przełamanie po trudnym początku rozgrywek, jednak rzeczywistość okazała się bezlitosna.

Mecz był daleki od pięknego futbolu – pełen fauli, ostrych starć i emocji wymykających się spod kontroli. Sędzia dwukrotnie sięgał po żółtą kartkę, a raz musiał pokazać czerwony kartonik. Pierwsza połowa była wyrównana, obfitując w sytuacje bramkowe po obu stronach. AGS miał więcej jakości w ataku, ale Persowie odpowiadali ambitnie, szukając swoich szans w kontrach. Do przerwy wynik 4:3 zwiastował otwartą walkę o punkty.

Po zmianie stron obraz gry wyraźnie przechylił się na korzyść AGS. Lepsza organizacja w defensywie, skuteczny pressing i wysoka aktywność w ofensywie pozwoliły im odskoczyć rywalowi. Najjaśniejszą postacią meczu był bezapelacyjnie Damian Kucharczyk – cztery gole i dwie asysty były jego wyraźnym podpisem pod zwycięstwem. W drużynie Persów wyróżnił się Kamol Obidov, zdobywca bramki i autor asysty, lecz poza nim ofensywa nie miała wystarczającej siły przebicia. Mimo determinacji i fizycznej gry, to AGS kontrolował drugą połowę i zasłużenie wygrał 7:4.

Dzięki temu zwycięstwu AGS zrobił kolejny krok w stronę celu minimum – miejsca na podium. Persowie natomiast muszą szukać punktów w kolejnych spotkaniach, jeśli chcą uniknąć spadku do dolnych rejonów tabeli.

2
17:00

Na dwa mecze przed końcem sezonu wartość każdego punktu rośnie — szczególnie w kontekście walki o podium. Tak było i tym razem. Obie drużyny miały już tylko teoretyczne szanse na mistrzostwo, a w praktyce walczyły o 2. i 3. miejsce. Dla Defenders punkty były szansą na umocnienie pozycji, natomiast dla Soprano ich strata oznaczała definitywne pożegnanie się z marzeniami o medalu.

Początek spotkania należał wyraźnie do Defenders. Gospodarze mieli przewagę widoczną gołym okiem, stwarzali wiele groźnych sytuacji i stale naciskali na bramkę rywala. Do 15. minuty prowadzili już 3:1, a wszystkie trzy trafienia zdobył Ilia Dehoda — w tym jedno efektownym strzałem „skorpiona”. Soprano odpowiedziało jedynie bramką Krzysztofa Kulibskiego. Mimo dominacji Defenders ich przewaga bramkowa była niewielka, co szybko się zemściło.

Gra wyrównała się, a następnie całkowicie odwróciła. W ciągu zaledwie czterech minut Soprano zdobyło trzy gole: Michał Chaciński po podaniu Kulibskiego oraz Bartosz Krajewski, który skompletował dublet — oba trafienia również po asystach Kulibskiego. Szczególnie efektowna była czwarta bramka, kiedy Kulibski posłał mocną „świecę” z okolic środka boiska idealnie za plecy obrońcy, Krajewski przyjął piłkę, osłonił ją ciałem, a choć pierwszy strzał z woleja się nie udał, zachował zimną krew, minął rywala i posłał futbolówkę między nogami bramkarza. Radość gości nie trwała długo — zaledwie dziesięć sekund później Dehoda ponownie wyrównał. Pierwsza połowa była niezwykle otwarta i obfitowała w gole, a rywalizacja „Kulibski vs Dehoda” zapowiadała się pasjonująco także po przerwie.

Druga część meczu była jednak zupełnym przeciwieństwem pierwszej — dużo twardej gry, fauli, dyskusji i okrzyków, a niewiele czystego futbolu. Bramki padły dopiero w końcówce. Najpierw Defenders wyszli na prowadzenie po trafieniu Mateusza Gajdy, ale Grzegorz Bogdański po podaniu Kulibskiego wyrównał. Chwilę później jednak „cichy bohater” spotkania, Ilia Dehoda, zdobył swojego piątego gola, zapewniając gospodarzom zwycięstwo.

Dzięki tej wygranej Defenders umocnili się na trzecim miejscu i mimo trudnego terminarza wciąż mają realne szanse na medal. Soprano straciło nawet matematyczne możliwości awansu na podium, lecz można być pewnym, że w pozostałych meczach pokażą jeszcze widowiskowy futbol.

3
19:00

Niepokonane FC Niko UA i znajdujące się w środku tabeli GLK rozegrały kolejny mecz minionego weekendu. Faworytem jeszcze przed pierwszym gwizdkiem byli raczej zawodnicy w czarno–czerwonych koszulkach – patrząc na formę, jaką prezentują tego lata, można śmiało stwierdzić, że każdemu rywalowi będzie trudno zatrzymać tę dobrze poukładaną ukraińską ekipę. Trzeba jednak zaznaczyć, że GLK to nie jest przypadkowa zbieranina – potrafią postawić się każdemu przeciwnikowi.

Pierwsza odsłona meczu była mocno falująca. Przez pierwsze 15 minut Niko dominowało w pełni, co potwierdzały kolejne trafienia. Perełką tej części gry było kapitalne uderzenie Andriya Goncharenko, który pięknym strzałem z dystansu otworzył wynik spotkania. Jednak w futbolu gra się do końca – i tę zasadę doskonale wykorzystało GLK.

Sygnał do odrabiania strat dał Damian Sawicki, popularny „Bąbel”, zdobywając dwa gole i mając duży udział przy bramce samobójczej rywali. Powrót gospodarzy rozpoczął się jeszcze pod koniec pierwszej połowy i trwał przez całą drugą odsłonę. GLK doprowadziło nawet do wyrównania, a później mecz toczył się w formule „gol za gol”.

Ostatecznie górą okazało się Niko – ponownie Andriy Goncharenko, kompletując hat-tricka, zdobył decydujące trafienie w końcówce meczu. Spotkanie miało wszystko: emocje, bramki, kartki, rzut karny i kilka naprawdę efektownych strzałów.

Choć zwycięzca mógł być tylko jeden – bo tak to w piłce bywa – obie drużyny zasłużyły na uznanie. To był pojedynek, w którym każdy zostawił na boisku maksimum zaangażowania i dzięki czemu mogliśmy obejrzeć futbol w najlepszym, ligowym wydaniu.

Reklama