Sezon Lato 2020
Relacje meczowe: 9 Liga
W meczu Phinance.SA z NieDzielnymi gospodarze byli stawiani w roli oczywistego faworyta. Team Oliviera Aleksandra idzie jak burza i wygrywa spotkanie za spotkaniem, ale walka o najwyższy stopień podium będzie wyjątkowo zacięta i każde potknięcie z nawet słabszymi przeciwnikami, może być na wagę mistrzostwa. Niewiele zabrakło, a w spotkaniu tym doszłoby do niemałej sensacji, bo gospodarze nie poszaleli z frekwencją i grając bez żadnej zmiany musieli przyjąć warunki narzucone przez NieDzielnych. Goście prędko zwietrzyli okazję i szybkie dwie bramki Łukasza Ostrowskiego wprawiły gospodarzy w niemałe zakłopotanie. Chlopaki z Phinance.SA zachowali zimną krew i uspokoili grę z tyłu. Mądrze oszczędzali siły, nie wyprowadzali szaleńczych ataków i często grali z wykorzystaniem bramkarza. Taktyka ta w połączeniu z mozolnym budowaniem akcji od własnej bramki przyniosła bardzo dobre efekty – jeszcze przed przerwą gospodarze zdołali doprowadzić do wyrównania i drużyny udały się na odpoczynek przy stanie 2:2. W drugiej połowie Phinance dokonał zmiany bramkarza – mający jeszcze sporo sił Filip Odoliński wszedł w pole i zmiana ta okazała się świetnym pomysłem. Wprawdzie NieDzielni wykorzystali okazję z rzutu wolnego, kiedy Marcin Aksamitowski miękko wrzucił piłkę w pole karne, a Jan Wójcik wyprowadził swój zespół na prowadzenie, ale z prowadzenia tego goście długo się nie nacieszyli, bo rzut karny Filip Odoliński pewnym strzałem zamienił na gola. Niewiele zabrakło, aby doszło do sensacji, bo NieDzielni szukali okazji do zdobycia bramki, ale w końcówce meczu nieco pogubili się w defensywie. Napastnicy Phinance wyprowadzili dwie zabójcze akcje i rzutem na taśmę zwyciężyli 5:3 zachowując w ten sposób fotel lidera.
Bartolini Pasta przystępowała do tego meczu ze świetną serią 7 zwycięstw z rzędu. Legion natomiast był po 3 porażkach i liczył na dobry rezultat z wyżej notowanym przeciwnikiem. Wicelider tabeli miał do dyspozycji właściwie swój najlepszy skład z najlepszym strzelcem drużyny Michałem Cholewińskim oraz najlepszym asystentem Krzysztofem Gniadkiem. Przeciwnicy musieli sobie radzić bez swojego najlepszego zawodnika Nazara Fiialkovskyia. Od samego początku meczu Bartolini Pasta próbowała narzucić swój styl gry. Bardzo aktywny był Cholewiński, który już w 1 minucie starał się zaskoczyć bramkarza. Nie udało mu się to, ale chwilę później wyręczyli go koledzy. Po akcji całego zespołu gola zdobył Mateusz Pęczek. Legion próbował szybko odpowiedzieć i był bliski wyrównania, kiedy to po strzale Oleksandra Pchłina musiał interweniować golkiper. W 6 minucie meczu ponownie dogodną sytuację do zdobycia gola zmarnował Cholewiński, tak samo jak kilka chwil wcześniej świetnie między słupkami poradził sobie Serhii Halushka. Wicelider cały czas prowadził grę i kiedy wszyscy zgromadzeni wokół boiska myśleli, że kwestią czasu jest podwyższenie rezultatu, to gola wyrównującego zdobyli przeciwnicy, konkretnie Oleksandr Pchłin. W zasadzie od tego momentu zaczął się koncert gry w wykonaniu Bartolini Pasta. Między 10, a 20 minutą zdobyli oni 5 bramek ustalając wynik do przerwy na 6:1. W drugiej części gry cały czas stroną przeważającą byli faworyci tego meczu i to oni stwarzali więcej groźnych sytuacji do zdobycia gola. Ambitnie grający Legion próbował odpowiadać chociażby w osobie Yevhenija Lukasha, ale Piotr Szczypek bardzo pewnie bronił. Cały czas aktywny był Cholewiński, który do dwóch bramek i jednej asysty w pierwszej części spotkania dorzucił drugą asystę po przerwie. Bardzo dobrze również wyglądał Mateusz Pęczek, który swoimi bramkami na 8:1 i 9:1 ustalił wynik meczu.
Jednoznaczne wskazanie faworyta w spotkaniu Oldboys Derby II z Miksturą było w zasadzie niewykonalne, oba zespoły były blisko siebie w ligowej tabeli, choć Mikstura przystępowała do tego meczu z lepszej pozycji, co mogło się zmienić już po ostatnim gwizdku sędziego. Należy również dodać, że pierwszy mecz zakończył się podziałem punktów, więc każdy miał coś do udowodnienia. Mecz rozpoczął się od ataków Mikstury, nie jakieś szaleńcze, bardziej cierpliwe rozgrywanie piłki od własnej połowy i usypianie czujności defensywnej rywali. Mikstura mogła wyjść kilkukrotnie na prowadzenie, ale kapitalny między słupkami był Rafał Wieczorek, który na początku sprawiał wrażenie niepokonanego. Oldboysi nie dość, że nie dali się uśpić grą swoich przeciwników, to wykorzystali błąd rywali i po szybkiej kontrze udało im się wyjść na prowadzenie, które zapewnił Marcin Chmielewski. Goście ruszyli do odrabiania strat, ale bardzo ciężko było im przedostać się przez szczelną defensywę Oldboysów kierowaną przez Łukasza Tarasiuka. Co nie udało się z akcji, udało się po rzucie rożnym, Tomek Uzarski idealnie wypatrzył Mateusza Pawlika który z najbliższej odległości pokonał bramkarza rywali. Do końca pierwszej połowy gościom udało się jeszcze dwukrotnie wpakować piłkę do siatki, a powinna zrobić to co najmniej jeszcze jeden raz, ale z najbliższej odległości do pustej bramki nie trafił jeden z napastników Mikstury. Druga połowa to w dalszym ciągu ataki zespołu klanu Jochemskich i kilka kolejnych niemożliwych interwencji Wieczorka w bramce Oldboysów. W końcu gościom udało się jeszcze podwyższyć wynik spotkania, kolejny raz dał o sobie znać najlepszy tego dnia na boisku Mateusz Pawlik, któremu udało się skompletować hat-tricka. W pewnym momencie wydawało się, że Mikstura opada z sił, których jednocześnie zaczyna przybywać Adamowi Włodarczykowi i reszcie ofensywnych zawodników Oldboysów, najpierw po kolejnym kontrataku bramkę zdobył Artur Gacoń, później wspomniany już wcześniej Włodarczyk uderzył w słupek. Oba zespoły zadały sobie jeszcze po jednym ciosie, ostatecznie mecz wygrała Mikstura, która miała przewagę w osobach Pawlika i Uzarskiego, a Oldboysi gdyby do siły w defensywie, dodali więcej ognia w ofensywie na pewno byli w stanie osiągnąć lepszy rezultat.
Minionej kolejki stanęły naprzeciwko siebie zespoły zajmujące szóste oraz ósme miejsce ligowej tabeli. Wtorkowe spotkanie pomiędzy ekipami Mareckich Wyg oraz Gastro Sparty obfitowało w szerokie spektrum emocji, a finalny wynik 5:3 potwierdza nasze słowa. Mimo początkowej dominacji gospodarzy w pierwszej odsłonie, w drugiej nie było już tak kolorowo. Ekipie z Marek udało się zdobyć zaledwie jednego gola, goście natomiast pokonali golkipera rywali trzykrotnie. - Od wysokiego prowadzenia gospodarzy, aż po szaloną pogoń gości – to był szalony mecz. Niestety oprócz sportowych popisów doszło do tragicznego w skutkach wypadku. Pędzący na bramkę rywala po kontrze zawodnik z Marek, bez kontaktu z rywalem padł na ziemię jak rażony piorunem. Zawodnik oznaczony numerem „8”, czyli Damian Glijer, był w tym meczu postacią bezapelacyjnie wiodącą. Tym bardziej, z wielką przykrością musimy zakomunikować o odniesionej przez niego kontuzji. Zdobywca dwóch bramek najprawdopodobniej zerwał ścięgno Achillesa. Przed nim niezwykle długi i żmudny proces leczenie oraz rehabilitacji. Odnajdując się w powadze sytuacji należy podkreślić, że całość „dochodzenia do siebie” może potrwać nawet do 9 miesięcy. Z tego powodu pragniemy życzyć mu szybkiego powrotu do zdrowia i powrotu na boiska Ligi Fanów. To wydarzenie rzuciło cień na to spotkanie, ale warto docenić próbę pogoni za wynikiem, którą zaprezentowała Gastro Sparta. Widać, że u Gastronomików coś drgnęło i zaczyna się zazębiać ich gra.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)