Sezon 2019/2020
Relacje meczowe: 10 Liga
Starcie Dawida z Goliatem, bo tak chyba trzeba nazwać potyczkę ostatniego w tabeli FC Jordanka z pretendentami do mistrzostwa, czyli drugim zespołem FFK Oldboys. Od pierwszych minut zdecydowanie gra toczyła się pod dyktando doświadczonych graczy gości. Trzeba tutaj podkreślić wspaniałą dyspozycję Vitalija Yakovenko oraz Darka Filipka. Ten duet w pojedynkę praktycznie stanowił o ofensywie FFK, a trzeba przyznać, że odrobina więcej szczęścia i wykręciliby już w pierwszej połowie kosmiczne statystyki. Niemniej, obaj zapisali na swoim koncie po dwa trafienia oraz dwie asysty, a ich ekipa prowadziła 0:4. Trzeba koniecznie wspomnieć o dość kuriozalnej sytuacji, w której pod koniec pierwszej połowy gracze Oldboys szli z kontrą we trzech na bramkarza, a cała akcja zakończyła się trafieniem z bliska w słupek. Darzymy graczy FFK ogromną sympatią i szacunkiem, dlatego nie podajemy nazwiska gracza, który miał tak ogromnego pecha. Niemniej, gra całego zespołu była bardzo przyjemna dla oka. Zespołowość, dobre pozycjonowanie, mądre rozgrywanie. W drugiej części goście kontynuowali marsz po komplet punktów aż do stanu 0:7, kiedy to po raz pierwszy dla gospodarzy trafił Jan Wojtyczek i mieliśmy 1:7. Na osłodę drugie trafienie do stanu 2:9 zapisał na swoim koncie Igor Nowak, ale biorąc pod uwagę grę FFK, nie za bardzo się z niego cieszył. Ukłony za świetną grę dla Darka Filipka, zdobywcy hat-tricka i czterech asyst, Vitalija Yakovenko, który pięć razy trafiał i raz asystował, a także Marcina Kossonia, który dobrym rozgrywaniem i solidną postawą w obronie dawał spokój w grze gości. Pewne zwycięstwo FFK Oldboys II stało się faktem, a FC Jordanek zapomina o tej potyczce i mobilizuje się już na kolejne starcie!
Spotkanie między drugą drużyną Fuszerki, a Wólczańskimi Smokami zapowiadało się bardzo ciekawie. Oba zespoły miały po 12 punktów w tabeli i ewentualna wygrana dawała realne szanse na walkę o podium w ligowej tabeli w pierwszej części sezonu. Początek był dość spokojny, oba zespoły "badały się" wzajemnie. Kolejne minuty to wymiana ciosów po obu stronach. W 4 minucie meczu byliśmy świadkami pierwszego gola w tym spotkaniu, pierwsi na prowadzenie wyszli gospodarze. Pięknie rozegraną akcję Damiana Słojkowskiego precyzyjnym strzałem wykończył Marek Malenka. Po strzeleniu gola Fuszerka cofnęła się do obrony licząc na grę z kontry, a gospodarze rzucili się do odrabiania strat. Liczne ataki Smoków w końcu przyniosły upragnionego gola, asystę Krzysztofa Roguskiego wykorzystał Mirosław Pisarek i ponownie mieliśmy remis. Do końca pierwszej połowy nie widzieliśmy już gola, oba zespoły postawiły na obronę i starannie broniły dostępu do swoich bramek. Druga część meczu to ponownie wymiana ciosów z obu stron. Świetnymi interwencjami popisywał się bramkarz Wólczańskich Smoków - Mateusz Wiśniewski, który wielokrotnie ratował swój zespół przed utratą gola. W końcówce mecz trochę się zaostrzył i nie brakowało wielu twardych starć po obu stronach boiska. W 36 minucie spotkania Fuszerka wykonywała rzut rożny. Do piłki podszedł Damian Słojkowski i zaliczył bardzo ładną asystę przy bramce Marka Malenki, Fuszerka II prowadziła 2:1. W końcówce spotkania goście rzucili się do odrabiania strat, ale niestety nie udało się im doprowadzić do wyrównania. Fuszerka wygrywa tą rywalizację, odskakuje rywalom na 3 punkty dzięki czemu awansuje na 3 miejsce w tabeli.
Bardzo zaciętą rywalizację stoczyły ze sobą ekipy Polskiego Drewna oraz Awantury Warszawa II. Spotkanie nie przebiegało w szaleńczym tempie, ale obie ekipy postarały się o to, aby emocji nie zabrakło do ostatniego gwizdka. Początek meczu zdecydowanie należał do ekipy przyjezdnej. W 6 minucie wynik otworzył Patryk Dominiak, a po dwóch minutach było już 0:2 po golu Adama Aleksandrowicza. Drewniacy zabrali się do odrabiania strat i rzut karny na bramkę zamienił Maciej Zarod. Długo czekaliśmy na kolejnego gola, ale w końcu gospodarze doprowadzili do remisu po golu Macieja Biernackiego. Polskie Drewno skupiło się na konstruowaniu ataków w środku pola, Awantura odpowiadała na to zabójczymi kontratakami. Jeszcze przed przerwą dwie takie kontry przyniosły gole i goście schodzili na przerwę ze skromnym prowadzeniem 2:4. Druga część spotkania zaczęła się bardzo obiecująco dla drużyny gospodarzy. Najpierw Paweł Szydziak trafił na 3:4, a po chwili był remis po kolejnym trafieniu Macieja Zaroda. Wydawało się, że Polskie Drewno złapało przewagę, ale fatalny błąd popełnił golkiper Robert Sadren i Awantura wróciła na prowadzenie. Kapitalne spotkanie rozgrywał Patryk Dominiak, który cały mecz harował zarówno w obronie jak i ataku, a jego gol z 38 minuty okazał się kluczowy w tym spotkaniu. Awantura złapała dwubramkową przewagę i mimo usilnych starań gospodarzy długo utrzymywała przewagę. Na pięć minut przed końcem gola na 5:6 zdobył Maciej Biernacki i Polskie Drewno poczuło, że remis jest w zasięgu ręki. Gospodarze rzucili się w dramatyczną pogoń, ale Awanturnicy zachowali czujność do samego końca, a kilkoma dobrymi interwencjami popisał się golkiper gości Marcin Kabański. Awanturze udało się utrzymać przewagę i ostatecznie pokonała Polskie Drewno 5:6.
FC Warsaw Wilanów oraz Borowiki II to zespoły, dla których ostatnie tygodnie nie były udane. W ostatnich meczach pomimo dużego zaangażowania obydwie ekipy schodziły z boiska jako pokonani i w tym meczu każdy z tych zespołów liczył na przełamanie. Pierwsza połowa była bardzo wyrównana i obydwa zespoły miały kilka okazji do strzelenia bramki. Pierwsza z nich została wykorzystana przez Łukasza Wronę i zespół gości objął prowadzenie. Kolejne minuty, pomimo bardzo dobrych sytuacji bramkowych zespołu gospodarzy nie przyniosły zmiany rezultatu. Zawodnicy z Wilanowa w ostatniej akcji pierwszej połowy dopięli swego i doprowadzili do wyrównania. Początek drugiej połowy przyniósł nam kolejną zmianę rezultatu spotkania, kiedy to ponownie na prowadzenie wyszli goście. Chwilę później mieli doskonałą sytuację na odrobienie strat, ale ich strzał wylądował na słupku. Ostatnich dziesięciu minut spotkania nie powstydziłby się sam Hitchcock, ponieważ sytuacja na boisku zmieniała się bardzo dynamicznie. Na początku prowadzenie podwyższyli goście. Na straconą bramkę bardzo szybko odpowiedzieli gospodarze, którzy w ciągu trzech minut zdołali trzy razy pokonać bramkarza przeciwników. Długo nie cieszyli się z prowadzenia, ponieważ ostatnie dwa ciosy należały do zawodników gości. Ciosy te okazały się bardzo celne i dzięki nim zespół Borowików po końcowym gwizdku cieszył się ze zdobycia cennych trzech punktów. Słowa uznania należą się też zespołowi FC Warsaw Wilanów, którzy do końca walczyli o korzystny wynik, jednak niestety dla nich po tym meczu nie dopisują sobie żadnego punktu.
FC Alliance to zespół, który walczy o ligowy triumf, więc w teorii spotkanie z broniącym się przed spadkiem zespołem Predici powinien być wyłącznie formalnością. No właśnie, powinien ale nie był to tak łatwy mecz jak mogłoby się wydawać. Mecz lepiej zaczął się dla Alliance, których po kilku minutach gry na prowadzenie wyprowadził niezawodny Ivan Shyla. Na odpowiedź gospodarzy chwilę musieliśmy poczekać, w końcu po jednym z rzutów rożnych piłkę do swojej bramki skierował Mykola Khromei i na tablicy wyników pojawił się remis. Wyrównana gra obydwu zespołów w tym spotkaniu sprawiła, że nikt z obserwujących to spotkanie nie był w stanie stwierdzić, która to drużyna walczy o awans, a która, pozdrawiamy pana Franciszka Smudę, walczy o spadek. Różnicę stanowiły indywidualności, które faktycznie były po stronie faworyta tego meczu. Jeszcze przed przerwą po szybko wznowionym rzucie z autu zrehabilitował się i tym razem trafił do właściwej bramki Mykola Khromei. Zaraz po wznowieniu gry w drugiej połowie prowadzenie podwyższył inny Mykola, tym razem Sadowiec uderzając piłkę z rzutu wolnego prosto w bramkę Predici. O tym, że różnicy poziomów obu ekip nie dało się za bardzo zobaczyć, już pisaliśmy, ale w trakcie meczu tez nikt się nie spodziewał, ze gospodarze przy dwóch bramkach straty będą w stanie jeszcze powalczyć o korzystny wynik. Jednak Predica zaskoczyła wszystkich, najpierw zdobywając bramkę kontaktową, a następnie z rzutu karnego doprowadzając do wyrównania. Ostatnie słowo należało jednak do gości, którzy w samej końcówce spotkania wyszli znów na prowadzenie i już go nie oddali do końca meczu. Meczu, w którym walczący o mistrzostwo zespół drżał o wynik do ostatnich sekund, ostatecznie wygrał, ale od Alliance oczekujemy zdecydowanie lepszej gry, natomiast na duże słowa uznania zasługuje zespół gospodarzy, bo zapracowali chociaż na remis w tym spotkaniu. Tym razem się nie udało, ale jesteśmy pewnie ze z taką grą na pewno zaczną regularnie zdobywać punkty.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)