Sezon 2019/2020
Relacje meczowe: 3 Liga
Mecz drużyn, które są na dwóch innych ścieżkach w tym sezonie. FC Freedom ma już raczej iluzoryczne szanse na utrzymanie, natomiast ich przeciwnicy pewnie zmierzają ku wyższej klasie rozgrywkowej. Różnicę w umiejętnościach obu ekip było widać od początku spotkania. Faworyci stosowali bardzo wysoki i agresywny pressing, co opłaciło się już w 2 minucie, bo właśnie wtedy Michaliuk przejął futbolówkę blisko pola karnego rywali, podał do Sycheuskiego i mieliśmy otwarcie wyniku. Niespodziewane wyrównanie przyszło kilka chwil później po świetnej indywidualnej akcji Tichonenki. Radość gospodarzy nie trwała długo, bo Sycheuski zdobył drugą bramkę, tym razem z rzutu wolnego. Ten sam gracz skompletował hat-tricka jeszcze przed przerwą, a kiedy chwilę później gola dorzucił Michaliuk, to sytuacja gospodarzy mocno się skomplikowała. Przed przerwą obie ekipy dorzuciły jeszcze po jednym golu i po 25 minutach mieliśmy rezultat 5:2 dla faworytów. Druga odsłona zaczęła się od zmasowanych ataków Goodfellas. Próbował Sycheuski, próbował Manzhaliy i w końcu te próby przyniosły skutek, kiedy to ten drugi po indywidualnej akcji podwyższył prowadzenie swojego zespołu. Kilka minut później grę w przewadze wykorzystali gospodarze, zbliżając się do gości na trzy gole. Jeszcze lepiej było w 46 minucie, kiedy to Abramau popisał się kapitalną akcją i różnica między zespołami wynosiła tylko dwa trafienia. Ostatnie słowo należało jednak do faworytów. Michaliuk dobrze przymierzył z rzutu wolnego i AFC Goodfellas pokonało FC Freedom 7:4.
W trzeciej lidze dużo więcej emocji spodziewaliśmy się po spotkaniu Wilanowskich Wilków z Kanonierami. Jednak patrząc na skład jakim dysponował Artur Baradziej- Szczęśniak wiedzieliśmy że będzie niezwykle ciężko o punkty w tym spotkaniu. Początek to zdecydowana przewaga gospodarzy, którzy raz po raz ostrzeliwali bramkę gości. Okres przewagi to szybkie trafienie gospodarzy i worek z bramkami rozwiązał się na dobre. Wydaje się, że Kanonierzy przegrali ten mecz już przed pierwszym gwizdkiem, bo widać było brak wiary w to, że można nawiązać walkę z Wilkami. Szczególnie aktywni w ofensywie byli Borys Ostapenko i Oleh Vasylenko. To oni swoimi indywidualnymi umiejętnościami potrafili rozmontowywać defensywę gości. Gdy na boisku pojawił się Oleh Vasylenko, to praktycznie każda piłka była kierowana do niego a napastnik Wilków wykorzystywał seryjnie swoje sytuacje. Do przerwy było 9:1 i próżno było szukać jakiegoś zwrotu akcji w drugich 25 minutach. Faworyci mając wysoki wynik cały czas dążyli do ataków i powiększania i tak już ogromnej przewagi. Mecz zakończył się wynikiem 17:2 a honorowe trafienia dla Kanonierów zaliczyli Kacper Urban oraz Marcel Mich. Goście muszą w kolejnych meczach wziąć się w garść, bo problemy kadrowe swoją drogą, ale według nas najbardziej szwankuje mentalność oraz niepotrzebne wzajemne pretensje do kolegów z drużyny. Wilanowskie Wilki nie ponosząc żadnej porażki prowadzą w tabeli i dzięki tej wygranej zapewnili sobie mistrzostwo 3 ligi. Kanonierzy muszą cały czas walczyć o ligowe punkty i utrzymanie w lidze.
Spotkanie pomiędzy Awanturą Warszawa a East Team zapowiadało się bardzo ciekawie. Co prawda obie ekipy sąsiadują w tabeli, jednak przewaga punktowa gospodarzy była dość wyraźna. Teoretycznie faworyt był więc jasny. Wynik spotkania już w 6 minucie otworzył Sebastian Dydecki, a kilka minut później Sebastian Dominiak podwyższa rezultat. Gospodarze przeważali praktycznie w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła. W kolejnych minutach brakowało tylko skuteczności, a wynik mógłby zdecydowanie wyższy. Do końca pierwszej połowy rezultat już się nie zmienił i na przerwę schodziliśmy przy wyniku 2-0. Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił, Awantura cały czas dominowała a gospodarze mili problem z konstrukcją jakichkolwiek akcji zagrażających bramkarzowi Awantury. Gospodarze chyba nie spodziewali się, że będą aż tak dobrze dysponowani tego dnia. Zespół Sebastiana Dydeckiego nie ustawał w atakach i po golu Grzegorza Himkowskiego prowadził już 3-0. Z przebiegu meczu nic nie wskazywało na to, że goście mogą w jakikolwiek sposób zagrozić zawodnikom gospodarzy. W kolejnych minutach Awantura kontynuowała swoje ataki, a zawodnicy East Teamu byli bezradni i czasami rozpaczliwym interwencjami ratowali się z opresji. Po 40 minutach gry mieliśmy już 5-0. Gościom brakło zdecydowania i skutecznego wykończenia akcji, za to gospodarzom wychodziło niemalże wszystko i mecz zakończył się wysokim wynikiem 7-0. Dzięki temu zwycięstwu Awantura Warszawa zbliża się do trzeciego miejsca, do którego traci już tylko dwa punkty. A East Team już teraz musi myśleć o poprawie gry, aby w kolejnych kolejkach skutecznie walczyć o utrzymanie w lidze.
Bardzo ciekawie zapowiadało się spotkanie pomiędzy drużyną Smocza Furioza Old Eagles Koło. Gospodarze cały czas desperacko walczą o utrzymanie w 3 lidze, natomiast Orzełki po serii kilku przegranych meczów mieli już tylko punkt przewagi nad strefą spadkową. Spotkanie od początku rodziło wiele emocji, zarówno tych piłkarskich jak i pozasportowych. Początek spotkania należał do gospodarzy, to oni prowadzili grę i stwarzali sobie więcej sytuacji do zdobycia bramki. Niestety często brakowało dokładności i zrozumienia w grze zawodników „Furiozy”. Goście natomiast mądrze się bronili i często kontratakowali. Właśnie po jednej z takich kontr Marcin Nałęcz zdobył pierwszego gola. Chwilę później po podaniu Michała Skalskiego ten sam zawodnik wyprowadził swój zespół na dwubramkowe prowadzenie i mieliśmy 0-2. Po kilku słabszych minutach do pracy wzięli się gospodarze i jeszcze przed przerwą Daniel Grzegory zdobywa swoją pierwszą bramkę w tym meczu. Na przerwę schodziliśmy przy wyniku 1-2. Drugą połowę od mocnego uderzenia rozpoczęli gospodarze. Na indywidualną akcję zdecydował się Aleksander Janiszewski, który biegnąc z piłką od własnej bramki przedryblował niemal wszystkich zawodników gości i płaskim strzałem po ziemi doprowadził do remisu. Od tego momentu na boisku byliśmy świadkami prawdziwego rollercoastera. Obie ekipy postawiły na bardzo ofensywny styl gry i często zapominały o obronie. Bramki padały po obu stronach boiska, a prowadzenie w meczu przejmowała raz jedna raz druga drużyna. Przy stanie 5-5 kwestia rozstrzygnięcia spotkania była jeszcze otwarta. W końcówce liczyło się zmęczenie i kto zachował więcej sił na ostatnie minuty meczu. Tych zdecydowanie więcej mieli młodzi zawodnicy Smoczej Furiozy i to oni za sprawą duetu Janiszewski-Grzegory wyprowadzają swój zespół na prowadzenie. W ostatnich minutach meczu gospodarze zdobywają jeszcze jedną bramkę, czym ustalają rezultat tego spotkania na 7-5. Dzięki wygranej Smocza Furioza ma jeszcze realne szanse na utrzymanie w lidze, dla Orzełków natomiast jest to czwarta porażka z rzędu i sytuacja w tabeli robi się nieciekawa. Obie drużyny mają jeszcze wszystko w swoich rękach, ale muszą zdecydowanie poprawić grę w obronie, by myśleć o pozytywnych wynikach w kolejnych bardzo ważnych meczach.
Będąca na najniższym stopniu podium trzeciej ligi drużyna FC Ballers grała przeciwko Wiernemu Służewcowi, który zajmuje miejsce w środku tabeli. Gospodarze wyszli na prowadzenie już w 2 minucie, lecz nie cieszyli się z niego długo, gdyż niespełna minutę później po złym podaniu piłkę dopadli goście i na tablicy wyników widniał remis. Gospodarze mieli szansę w 11 minucie na strzelenie gola i wtórne prowadzenie w meczu. Michał Karaś podszedł do wykonania rzutu karnego i skierował piłkę poza zarys bramki Wiernego Służewca. Zmarnowaną okazję wykorzystali goście, którzy dwie minuty później po raz pierwszy wyszli na prowadzenie. Zaangażowanie i chęć wygrania tego meczu przez zawodników obu zespołów pozwoliło obejrzeć nam jeszcze trzy bramki z korzyścią dla gości, którzy na przerwę schodzili z dwubramkową przewagą. Dalsza rywalizacja była jeszcze ciekawsza, mimo, że nie przyniosła nagłego zwrotu akcji. Obie ekipy grały dokładną i szybką piłkę a walka toczyła się głównie w środkowej strefie boiska i była przeplatana efektownymi akcjami pod obiema bramkami. Tak samo jak w pierwszej połowie, tak i w tej gole padały jeden za drugim a ich kumulacja nastąpiła na dwie minuty przed końcem, kiedy to byliśmy świadkami aż czterech trafień (jeden dla Wiernego Służewca – trzy dla FC Ballers). Pogoń za niżej notowanym rywalem nie przyniosła pożądanego efektu i drużyna Artioma Pastushyka przegrała jedną bramką. Mając już tylko dwa „oczka” przewagi nad czwartym miejscem musi skupić się na nadchodzących spotkaniach, aby utrzymać miejsce na podium. Wierny Służewiec dzięki wygranej cały czas jest w grze o udział w naszych Pucharach, lecz tutaj sprawa rozstrzygnie się prawdopodobnie dopiero w ostatniej kolejce.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)