Sezon 2018/2019
Relacje meczowe: 4 Liga
Gdy naprzeciw siebie stają drużyny z przeciwległych końców tabeli zazwyczaj zwycięstwo przypada na korzyść drużyny zajmującej wyższe miejsce. Tymczasem oglądając mecz pomiędzy CompatibL, a FFk Oldboys postronnemu widzowi trudno byłoby wskazać, który zespół jest liderem, a który znajduje się w strefie spadkowej. Długo w tym spotkaniu utrzymywał się bezbramkowy remis. CompatibL postawił rywalowi trudne warunki, mocno walcząc na całym boisku, FFK z kolei nie bardzo miał pomysł na to jak skutecznie przedrzeć się przez obronę rywala. W końcu wynik otworzył Szczepan Rothimmel. Wykorzystał on długie wybicie spod pola karnego FFK i stanął w sytuacji sam na sam z bramkarzem CompatibLu. Gospodarze dążyli do wyrównania, mieli parę strzałów, ale pewnie bronił golkiper Oldbojów. Dopiero tuż przed zakończeniem pierwszej części udała im się ta sztuka za sprawą Andreya Ivanova i drużyny schodziły na przerwę przy wyniku 1:1. Po zmianie stron wciąż obie ekipy rozgrywały wyrównane zawody co znajdowało odzwierciedlenie w zdobywanych golach. Na trafienie Yakovenko dla FFK, odpowiedział Volin, a gdy goście wyszli na prowadzenie 2:3, CompatibL znów zdołał wyrównać. Przy stanie 3:3 szala zwycięstwa zaczęła się przechylać na stronę CompatibLu. Wtedy do Yauhenii Volin po raz drugi w tym meczu umieścił piłkę w siatce, wyprowadzając swój zespół na 4:3. Jak się okazało, gospodarze nie oddali go aż do końcowego gwizdka, dodatkowo odskakując rywalom na dwie bramki. Ostatecznie skończyło się na wyniku 6:4 i jakby nie patrzeć niespodzianka stała się faktem. Trudno wskazać, czy to CompatibL zagrał tak dobrze, czy też FFK miało gorszy dzień niemniej jednak należy oddać gospodarzom, że swoją postawą na boisku zapracowali sobie na to zwycięstwo.
Mecz pomiędzy drużynami Virtualne Ń a LTM Warsaw na papierze zapowiadał się bardzo interesująco. Gospodarze na to spotkanie przygotowali bardzo szeroką kadrę meczową, goście natomiast rozpoczęli spotkanie tylko w czteroosobowym składzie. Taki stan rzeczy szybko wykorzystali zawodnicy gospodarzy i w grze w przewadze strzelili dwie bramki. Po kilku minutach na boisko AWF-u dotarli brakujący gracze LTM-u, ale niestety grając w komplecie goście także nie potrafili poradzić sobie z dobrze funkcjonującą ofensywą zawodników Virtualne Ń. Autorem kolejnych dwóch trafień dla gospodarzy był Szymon Kolasa, dzięki któremu Virtualne Ń prowadziło już 4-0. Gracze LTM-u byli zagubieni, nic im nie wychodziło, często brakowało dokładności i ostatniego podania, co bezlitośnie wykorzystywali gospodarze. Gościom co prawda udało się strzelić bramkę, ale jeszcze przed przerwą ponownie odpowiedzieli gospodarze. Akcje Roberta Zająca wykorzystał Marek Giełczewski i na przerwę schodziliśmy przy wyniku 5-1. Po zmianie stron do pracy przystąpiła zupełnie odmieniona w przerwie drużyna gości. Już od początku drugiej odsłony meczu gracze LTM-u atakowali częściej, a ich akcje były zdecydowanie groźniejsze. Sygnał do odrabiania strat dał Mikołaj Baryła, który wykorzystał świetne podanie Krzysztofa Kulibskiego. Ta sama dwójka brała udział przy kolejnym trafieniu, tym razem Krzysztof Kulibski popisał się pięknym trafieniem i mieliśmy już 5:3. W dalszej części spotkania gra się otworzyła z obu stron i przez chwilę bramki padały po obu stronach boiska. Przy wyniku 7:5 jeden z zawodników LTM-u został ukarany żółtą kartką, co skutkowało kolejna grą w przewadze Virtualnego Ń. Gospodarze wykorzystali błędy osłabionych rywali i w końcówce dorzucili jeszcze dwie bramki ustalając wynik spotkania na 9:5. LTM spada na ostatnie miejsce w tabeli 4 ligi, a goście dzięki trzem punktom zajmują czwartą lokatę, tracąc już tylko dwa oczka do ligowego podium.
Mecz pomiędzy zespołami Cosmos United oraz Fuszerki to pojedynek drużyn, które po kilku słabszych kolejkach w ostatnim meczu zainkasowały komplet punktów i liczyły na podtrzymanie zwycięskiej serii. Spotkanie lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy wykorzystali grę w przewadze jednego zawodnika i otworzyli wynik spotkania. Kolejna bramka padła również w przewadze, a strzelili ją goście z rzutu karnego. Minutę później na prowadzenie wyszli goście, którzy za sprawą bramki samobójczej zdobyli drugą bramkę. Końcówka pierwszej połowy zdecydowanie należała do gości, którzy najpierw zdobyli trzecią bramkę a w ostatniej minucie tej części meczu ponownie wykorzystali grę w przewadze i ustalili wynik pierwszej połowy na 1:4. Chwilę po rozpoczęciu drugich dwudziestu pięciu minut spotkania ponownie rzut karny mieli goście, ale tym razem bramkarz rywali okazał się lepszy i obronił strzał napastnika zespołu Fuszerki. Niewykorzystany karny zemścił się w kolejnej akcji, kiedy to zespół Cosmosu zdobył bramkę i zmniejszył rozmiar prowadzenia przeciwników do dwóch trafień. Kiedy w 33 minucie Daniel Stasiński ponownie wyprowadził swój zespół na trzy bramki przewagi wydawało się, że losy spotkania są już przesądzone. Nic bardziej mylnego, gdyż ostatnie dziesięć minut to koncert zespołu gospodarzy, który na minutę przed końcem rywalizacji doprowadził do wyrównania a w ostatniej akcji meczu zdobył bramkę na wagę trzech punktów! Wielkie brawa dla zawodników Cosmosu United, którzy z beznadziejnej sytuacji potrafili wyjść obronną ręką i w ostatniej chwili zgarnęli komplet punktów. Drużyna Fuszerki na pewno długo będzie wspominać tę porażkę, a szczególnie ostatnie minuty w których zwycięstwo wypuścili z ręki i mecz kończą bezjakiejkolwiek zdobyczy.
Niezwykle ważne dla układu tabeli było starcie Mobilisu i Tartaku. Obie ekipy przed tą serią gier dzieliły tylko trzy punkty i zwycięstwo mogło oznaczać że mogłyby zamienić się miejscami w tabeli. Jednak już przed meczem w obozie gospodarzy nie było widać entuzjazmu. Wąski skład i do tego zawodnik na zmianę z kontuzją nie rokowały łatwej przeprawy. Ekipa gości z kolei naładowana od pierwszych minut zdominowała kompletnie wydarzenia na boisku. Szybko strzelone bramki ustawiły mecz i już po kilku minutach było wiadomo, że Mobilis będzie miał ciężko by nawiązać walkę w tym spotkaniu. Łukasz Kulesza robił co mógł w bramce, ale przy wielu sytuacjach nie miał szans na skuteczne interwencje. Tartak nakręcony dobrym wynikiem nie zatrzymywał się a w ofensywie dominowali Kamil Wędzyński i Łukasz Łukaszewicz. Pierwsza połowa to wynik 1:9, co dobitnie pokazuje jak dominowali podopieczni Lucu Kończala na boisku. Jedyną bramkę dla Mobilisu zdobył Paweł Kłak, który skorzystał z prezentu od bramkarza Drwali. Po zmianie stron sytuacja na boisku nie uległa znaczącej zmianie. Tartak nadal starał się śrubować wynik. Mobilis walczył do końca i udało się zdobyć kolejne bramki, ale były to trafienia tylko zmniejszające rozmiary porażki. Tartak wygrywa zasłużenie i jest na dobrej drodze by tej jesieni znaleźć się na podium w czwartej lidze. Mobilis po porażce ląduje w strefie spadkowej, ale tak naprawdę jeżeli w kolejnych meczach powróci optymalny skład, to nadal ma szansę na walkę o czołowe lokaty.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)