Sezon 2017/2018
Relacje meczowe: 4 Liga
Kolejne spotkanie, bardzo wyrównanej w tej rundzie 4. ligi, to pojedynek drużyny z Białorusi - CompatibL, z drużyną z naszego stołecznego miasta. Oldboys Derby, bo to o nich mowa, pokazało pazurki w tym meczu, a rywale mieli się czego obawiać. Sektor D pomimo późnej pory i niezbyt zachęcającej aury rozgrzał piłkarskie serca. Mieliśmy okazję podziwiać 12 goli w tym spotkaniu oraz najlepszego zawodnika 4. ligi tej kolejki. Początek spotkania nie należał jednak do najłatwiejszych dla Odboysów. Pierwszą bramkę zdobył Aleksandr Ivanov po asyście Artura Kustova i to gospodarze wysunęli się na prowadzenie. Tuż po chwili z odsieczą ruszył Ciesielski, a wynik się wyrównał. Do przerwy Oldboysi prowadzili dwoma bramkami, ale CompatibL nie myślał nawet o ustąpieniu. Nie było w nich rezygnacji, a raczej siła do działania. W Lidze Fanów odwracane wyniki w ostatnich minutach meczów to chleb powszedni, dlatego myśleliśmy, że być może będzie i tak w tym przypadku. Swoją przewagę w drugiej połowie tylko umocnili Oldboysi. Michał Kurowski po asyście Jacka Łukasiewicza rozpoczął zdobywanie bramek w drugiej połowie. W tym momencie goście prowadzili już trzema golami, a szanse na punkty dla CompatibLu się oddalały. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Marcin Wiktoruk, który strzelił, aż 4 bramki i został, jak już wcześniej wspomnieliśmy, MVP 4. ligi. Finalnie mecz zakończył się wynikiem 4:8, a trzy punkty przypisali sobie na konto Oldboys Derby, które wskoczyło na drugie miejsce w tabeli. Z kolei CompatibL z dorobkiem 7 punktów dalej okupuje przedostatnie miejsce w ligowej hierarchii.
Będące na drugiej pozycji w ligowej tabeli Virtualne Ń mierzyło się, z nieobliczalną i zajmującą czwartą lokatę drużyną FC Tartak. Mecz przyniósł nam grad bramek, a jako pierwszy w 5 minucie wpisał się na listę strzelców Jakub Grzyb z drużyny gości. Radość z prowadzenia nie trwała zbyt długo, bo już dwie minuty później Szymon Kolasa bezpośrednim strzałem po ziemi z rzutu wolnego wyrównał wynik spotkania. Bardzo szybkie tempo gry było utrzymane przez cały mecz. Gospodarze mający chwilowy kryzys potrafili podnieść się z kolan i odrobić trzybramkową stratę doprowadzając do remisu. Różnica dwóch bramek na koniec pierwszej połowy z korzyścią dla gości zapowiadała jeszcze większe emocje. Dalsza część spotkania należała już zdecydowanie do Tartaka, który w przeciągu dziesięciu minut powiększył swoje prowadzenie do czterech bramek i zaczął grać nieco spokojniej. Virtualni starali się odrobić straty, lecz na każdą zdobytą bramkę rywal odpowiadał tym samym. Ostatecznie mecz zakończył się wygraną gości, którzy awansowali na trzecią pozycję spychając gości dwie lokaty poniżej „pudła”. Bardzo wyrównany poziom czwartej ligi sprawia, że żadna z drużyn nie może czuć się bezpiecznie a nawet małe potknięcie może skutkować spadkiem o parę pozycji. Teraz oba zespoły zmierzą się z rywalami niżej notowanymi i chcąc pozostać w grze o najwyższe cele muszą dać z siebie wszystko, na co bardzo liczymy.
Spotkanie rozegrane pomiędzy drużynami Mobilis (gospodarz) i Cosmos United (goście) obfitowało w dużą liczbę zdobytych bramek, walki na całym polu i ciekawych zwrotów akcji. Pierwsi na prowadzenie wyszli zawodnicy gości. Niezawodny Chris Rodil Kalaba wykorzystał celne podanie Pawła Kucharskiego i plasowanym strzałem pokonał bramkarza gospodarzy. Kilka minut później podwyższył na 2-0 Dariusz Czerwonka, lecz niestety dla Mobilisu było to trafienie samobójcze. Tak naprawdę to facet nawet nie widział że piłka się od niego odbiła, ale jednak wpadła do bramki i mieliśmy samobój. Zawodnicy gości delikatnie stanęli a gospodarze coraz mocniej naciskali. Jeden z ich mocnych ataków okazał się skuteczny i Ireneusz Kowal zdobył bramkę kontaktową. Rozpędzeni gospodarze nie zwalniali tempa i dociskali coraz mocniej. Dało to wymierny efekt w postaci zdobytej szybko drugiej bramki i na tablicy wyników pokazało się 2-2. Mecz a może i nawet bramkowy rollercoaster wystartował od początku. Rozpędzeni gospodarze chwilę później zdobyli dwie bramki po pięknych asystach MVP Aleksandra Janiszewskiego i wyszli na wydawało się dość komfortowe prowadzenie 4-2. Jednak goście to nie "kelnerzy" jak się popularnie mówi i jeszcze przed przerwą dołożyli jedno trafienie na 4-3 i byli na tzw. kontakcie. Takim wynikiem zakończyła się też pierwsza połowa tego emocjonującego spotkania. Na drugą obie ekipy wyszły mocno zmotywowane. Walka o środek pola trwała, nikt nie odpuszczał i mieliśmy ponownie piękne, piłkarskie widowisko. Gospodarze jako pierwsi trafili na 5-3 i wydawać by się mogło, że mecz jest pod ich kontrolą. Nic bardziej mylnego. Cosmos coraz bardziej dominowali środek pola, przez co zdobywali coraz większą przewagę i bardzo szybko im się to opłaciło. Dwie bramki zainkasował bardzo aktywny tego wieczora Jurij Martynowicz i mieliśmy drugi remis w tym spotkaniu, tym razem 5-5. Mecz wiec zaczął się tak naprawdę po raz trzeci. Podrażnieni straconymi i niewykorzystanymi okazjami zawodnicy gospodarzy szybko trafili na 6-5 i ponownie mieli spotkanie pod kontrolą, jednak taki rozwój sytuacji nic a nic nie pasował ekipie gości i do końca meczu to tylko oni zdobywali bramki. Na przestrzeni 10 ostatnich minut spotkania goście bardzo mocno nacisnęli i z trudem zdobyte 4 trafienia dały zwycięstwo 9-6 Cosmos United. Mecz ten stał na wysokim poziomie piłkarskim i na pewno podobał się zebranej publiczności.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)