Sezon 2016/2017
Relacje meczowe: 5 Liga
Zawodnicy Mikstury w pierwszej kolejce zaliczyli mały falstart, ponieważ prowadząc pięcioma bramkami dali się dogonić swoim przeciwnikom kończąc spotkanie tylko z jednym oczkiem. Bulbez Team Bemowo powrót do Ligi Fanów rozpoczął od zwycięstwa, chociaż trzeba przyznać że nie było ono łatwe. Już przed pierwszym gwizdkiem sędziego było wiadome, że o kolejne punkty będzie im bardzo trudno, ponieważ wczesna godzina rozgrywania spotkania sprawiła że zespół gości pojawił się w sześcioosobowym składzie. Pierwsze minuty były bardzo wyrównane, drużyna gości bardzo mądrze broniła się na swojej połowie, przez co ich rywal nie stwarzał sobie za dużo sytuacji bramkowych. W dwunastej minucie Bukbez wykorzystując szybką kontrę wyszedł na prowadzenie. Chwilę później po ładnym strzale zza pola karnego do remisu doprowadzili gospodarze. W ostatnich kilku minutach pierwszej połowy goście złapali małą zadyszkę, co bardzo dobrze wykorzystali rywale strzelając im dwie bramki. Po chwili oddechu zespoły ponownie wróciły na plac i od początku gospodarze przejęli kontrolę nad spotkaniem. Raz po raz stwarzali sobie dobre sytuacje strzeleckie, ale tylko dzięki dobrej dyspozycji Marcina Osowskiego nie byli w stanie podwyższyć rozmiaru prowadzenia. Brak zmian a co za tym idzie brak sił dał o sobie znać w ostatnim kwadransie, kiedy to gospodarze aż trzykrotnie znaleźli sposób na pokonanie bramkarza rywali. Wynik końcowy 6:1 w pełni obrazuje przebieg spotkania, w którym wyraźnie lepszy zespół Mikstury odniósł pewne zwycięstwo. Zespół Bulbez Team Bemowo długimi fragmentami grał jak równy z równym ze swoimi rywalami, ale braki kadrowe sprawiły że ostatecznie wysoko przegrał i punktów musi szukać w następnej kolejce.
Zderzenie dwóch ekip, które swoim doświadczeniem mogłyby obdarować niejedną młodszą drużynę. Mowa o Sante, które podejmowało wczesnym, niedzielnym porankiem zespół Junaka. Ciężko było wskazać faworyta w tym starciu, zatem spodziewaliśmy się bardzo wyrównanego pojedynku. Przez bardzo długi czas żadna z drużyn nie potrafiła przełamać skutecznie defensywy rywali a mecz toczył się głównie w środku pola, z nielicznymi okazjami do wpisania się na listę strzelców. Do przełamania strzeleckiego impasu doszło po bardzo niecodziennej sytuacji, kiedy na strzał bezpośrednio z rzutu rożnego zdecydował się Piotrek Kowalski. Ku zaskoczeniu Andrzeja Groszkowskiego piłka uderzona pod bardzo ostrym kątem znalazła drogę do bramki, ocierając się jeszcze o bliższy słupek. Na szczęście dla ekipy gości przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę świetnym instynktem rozgrywającego popisał się Paweł Groszkowski, który dostrzegł Kacpra Chimczuka, a ten z zimną krwią wykończył akcję ustalając wynik pierwszej połowy na 1:1. Zmiana stron zaowocowała poprawą w kreowaniu sytuacji ofensywnych. Dwie świetne okazje mieli gracze Junaka, jednak w jednej z nich nie udało się skierować piłki do pustej bramki, a w drugiej na przeszkodzie stanął słupek. To co się nie udało w dwóch poprzednich akcjach w końcu zakończyło się sukcesem, gdy po podaniu Krzysztofa Krzewińskiego po raz drugi na listę strzelców wpisał się Kacper Chimczuk. Swoje nie tylko bramkarskie umiejętności, ale także talent w kreowaniu gry pokazał Andrzej Groszkowski, kiedy doskonałym podaniem obsłużył Aleksego Sałajczyka a ten płaskim strzałem podwyższył na 1:3. Bardzo ciekawie się zrobiło, kiedy na rajd do połowy boiska zdecydował się bramkarz drużyny Sante, Grzegorz Kozłowski, a jego fenomenalny strzał ze środka placu gry znalazł drogę do bramki, skracając dystans do stanu 2:3. Swój moment w tym meczu miał jednak jeszcze Yuriy Trush, który najpierw asystował przy golu Kacpra Chimczuka (hat-trick), a następnie po podaniu Aleksego Sałajczyka ustalił wynik meczu na 2:5. Słowa pochwały dla Kacpra Chimczuka, który nie tylko zanotował trzy trafienia, ale także był ostoją swojej ekipy w defensywie, za co został nagrodzony przez nas mianem MVP kolejki!
Po minimalnej porażce w pierwszej kolejce drużyna Bartolini Pasta mierzyła się z ekipą FC Melange, która również nie dopisała sobie żadnego punktu w ligowej tabeli. Mecz rozpoczął się od narzucenia szybkiego tempa przez gości, lecz pierwsza bramka, którą było dane nam obejrzeć była zasługą gospodarzy. Mateusz Pęczek przejął piłkę na środku boiska i widząc wysoko wysuniętego bramkarza mocnym i precyzyjnym strzałem przelobował go umieszczając piłkę w siatce. Rozczarowana przebiegiem wydarzeń na boisku ekipa Melange dążyła do wyrównania, które udało się osiągnąć. Wyrównana gra tocząca się na całej dostępnej przestrzeni boiska była ucztą dla oczu, a wyjście na dwu bramkową przewagę gości, której doświadczyliśmy w ostatniej akcji pierwszej połowy coraz bardziej nakręcało tempo meczu. Po zamianie stron do odrabiania strat ruszyła ekipa Bartolini, lecz mimo wzmożonego wysiłku nie potrafiła umieścić piłki w siatce rywala, którego ofensywne zapędy również nie przynosiły zamierzonego efektu. Bardzo wyrównana gra toczyła się do gwizdka sędziego kończącego to bardzo emocjonujące spotkanie, lecz zanim ów gwizdek nastał gospodarze zdołali zdobyć w 44 minucie gola dającego podział punktów, a autorem pięknej bramki z woleja był Rafał Zaremba. Dzięki remisowi oba zespoły zdobyły swoją pierwszą zdobycz punktową w tym sezonie, a ich rywalizacja była bardzo ekscytująca, za co dziękujemy, oraz życzymy powodzenia w nadchodzących spotkaniach.
Pojedynek Lagi Warszawa ze Sportowymi Zakapiorami typowaliśmy jako najciekawsze spotkanie 5 ligi. W poprzednich meczach obie ekipy pokazały świetną formę i spodziewaliśmy się wyrównanej rywalizacji, ale tylko pierwsza połowa spełniła nasze oczekiwania. Zarówno Laga jak i Zakapiory wystawiły solidne składy z szeroką ławką rezerwowych, ale tempo meczu początkowo nie powalało. Oba teamy podeszły dość zachowawczo i z respektem do przeciwnika i pierwszego gola oglądaliśmy dopiero po siedmiu minutach gry. Jerzy Żółtowski otworzył wynik i Laga wyszła na prowadzenie. W 10 minucie Tomasz Łokietek uderzył z dystansu i goście odrobili stratę, ale już akcję później gospodarze znów prowadzili po akcji Jerzego Żółtowskiego zakończonej golem Aleksandra Muszyńskiego. Chwilę później Jędrzej Święcicki trafił w poprzeczkę i była to ostatnia klarowna sytuacja w pierwszej połowie. Zakapiory atakowały coraz groźniej i skonstruowały kilka akcji, w których wystarczyło dołożyć nogę, ale za każdym razem tej nogi zabrakło i pierwsza połowa skończyła się skromnym prowadzeniem Lagi. Druga połowa była teatrem dwóch zawodników. Jerzy Żółtowski i Szymon Dudzik zagrali fenomenalne zawody i kompletnie rozmontowali obronę Zakapiorów. W 30 minucie Szymon podwyższył na 3:1, a minutę później Kamil Lepianka musiał ratować swój zespół faulem, za który obejrzał żółty kartonik. Goście ofiarnie bronili się w osłabieniu, ale w końcówce kary Szymon Dudzik pokonał Piotra Karla. Sportowe Zakapiory nie bardzo mogły odnaleźć się w drugiej połowie. Goście zagrali zbyt statyczne i czytelnie, żeby realnie zagrozić dobrze poukładanej ekipie Jurka Żółtowskiego. Zabrakło dynamicznych akcji na skrzydłach, a zamiast tego oglądaliśmy próby przepychania gry przez środek boiska. W efekcie ataki Zakapiorów odbijały się od ciasno ustawionej obrony Lagi, która zabójczymi kontrami zdobywała kolejne gole. Ostateczny wynik 7:1 pokazuje, że taktyka gospodarzy okazała się zdecydowanie bardziej skuteczna i to oni wywieźli z tego spotkania 3 punkty.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)