Sezon 2015/2016
Relacje meczowe: 12 Liga
Spotkanie drugiej w tabeli 12 ligi drużyny Weiti FC kontra Sportano Football Club przyniosło nam świetne dla kibicowskiego oka widowisko. Mecz rozgrywany był o miejsce premiowane awansem do 11 ligi i niech żałuje ten, kto tego nie widział. Ciągłe zmiany tempa i piękne akcje okraszone atomowymi strzałami, dały nam spektakl jakiego oczekuje każdy kibic piłki nożnej. Już w 3 minucie bramkę zdobył MVP meczu Patryk Kamola ( 4 bramki i 3 asysty ). Napastnik ten wykorzystał ładne podanie Łukasza Tyburca ( 2 bramki i 1 asysta ) i mieliśmy 1-0 dla gości. Chwilę później Sportano podwyższyli na 2-0 i ta bramka też była dziełem wcześniej wymienionego duetu, tym razem jednak Patryk Kamola podawał a Łukasz Tyburc wykańczał. Akcja za akcję, strzał za strzał, tak właśnie wyglądał ten mecz. Jednak to Sportano byli stroną przeważającą. Do 18 minuty mieli na swym koncie 5 strzelonych bramek, natomiast Wieti FC nie mogli się wstrzelić i wejść na poziom który gwarantował by im wygraną w tym meczu. Wymiana ciosów trwała, gospodarze co prawda zdobyli trzy trafienia, ale to goście przeważali. Pierwsza połowa zakończyła się zatem wynikiem 8-3 dla Sportano. Obie ekipy wyszły na drugą odsłonę jeszcze mocniej skoncentrowane i wciąż sporo się dział. Gościom co prawda udało się zdobyć bramkę na 4-8, ale gospodarze nie spali i szybko odpowiadali. Wspominany duet, plus Kacper Czarnecki ( 3 bramki i 2 asysty ) mocno kręcili obroną przeciwnika, koledzy z drużyny kreowali dużo okazji i dzięki temu dobrze się ten spektakl oglądało. Weiti próbowali szukać swoich okazji, trafili jeszcze dwukrotnie do siatki rywala, jednak w tym meczu to drużyna Sportano była stroną dominującą. Fajne, widowiskowe i prowadzone w duchu fair-play spotkanie to czysta poezja dla kibicowskiego oka. Oby takich meczów było jak najwięcej. Batalia o awans do wyższej ligi trwa w najlepsze!
Goniąca strefę podium dwunastej ligi drużyna Nagel grała przeciwko liderowi tej klasy rozgrywkowej - zespołowi Zaruby United. Mecz rozpoczął się w samo południe, a słoneczna pogoda była miłym dodatkiem do wydarzeń na boisku. Szeroka kadra gospodarzy była mocno zdeterminowana do osiągnięcia dobrego wyniku. Ta determinacja przyniosła oczekiwany rezultat i po upływie trzynastu minut dość niespodziewanie Nagel prowadził trzema bramkami. Goście wzięli się za odrabianie strat dopiero po kwadransie, a pierwsza ich bramka zdobyta przez Andriya Voloshchuka była tak piękna, że została nagrodzona nawet przez rywali. Niespełna dwie minuty po honorowym trafieniu zespół Zaruby odrobił jeszcze jedną bramkę, lecz po takim samym upływie czasu gospodarze po raz wtóry lekko im odskoczyli. Wynik do przerwy ustalił autor pierwszego trafienia gości i na przerwę schodziliśmy z różnicą jednej bramki na korzyść gospodarzy. Druga odsłona spotkania była równie interesująca jak jej pierwsza część. Obie ekipy grały szybką piłkę i walczyły do samego końca. Mimo że każda z drużyn trafiła tylko raz do siatki swojego rywala, to nie brakowało emocji. Zaruby miały swoją szansę, aby zremisować to spotkanie, lecz nie były w stanie wykorzystać nadarzających się okazji i gry w przewadze. Ostatecznie gospodarze wygrali jedną bramką. Dzięki takiemu wynikowi i pozostałym w tej klasie rozgrywkowej liga stała się „ciekawsza”. Trzy pierwsze zespoły mają po dziewięć oczek, a goniąca „pudło” trójka traci do nich zaledwie trzy punkty.
Podczas pojedynku Shitable z Złączeni pierwsza bramka padła już w 30 sekundzie meczu. Ledwo rozbrzmiał gwizdek sędziego, a już piłka znalazła się w siatce zaskoczonego golkipera Shitable. Wynik 1:0 dla gości już w 1 minucie mógł ustawić przebieg tego pojedynku. Gospodarze nie załamali się szybko straconą bramką i udało im się w 4 minucie doprowadzić do wyrównania. Nie nacieszyli się jednak takim wynikiem zbyt długo, bo goście kilka chwil później zdobyli bramkę na 2-1. Zebrani kibice byli nastawieni na grad bramek jednej i drugiej ekipy i się nie zawiedli. Dwa następne trafienia zaliczył MVP meczu Piotr Gipsiak ( 3 bramki i 3 asysty ) i Złączeni prowadzili już 4-1 w 13. Jednak gospodarze potocznie mówiąc "nie ziewali" i wzięli się mocno do odrabiania strat. Do końca pierwszej polowy zdobyli jeszcze dwa trafienia i ta odsłona spotkania zakończyła się wynikiem 4-3 dla Złączonych. Druga odsłona to do 35 minuty spokojne granie jednej i drugiej ekipy. Wyglądało to tak, jakby obie drużyny wolały bronić, nie chcąc stracić większej ilości bramek. W 36 minucie, bardzo aktywny Piotr Gipsiak podał ładnie do kapitana Złączonych Michała Olejnika i ten drugi bez problemu wpakował piłkę do siatki rywala. Mieliśmy więc 5-3 dla gości i wydawało się, że powoli przejmują oni kontrolę nad wydarzeniami na placu. Nic bardziej mylnego. Dwie minuty później Shitable zdobywają ponownie bramkę kontaktową i mamy mecz na dużym ciśnieniu dla obu ekip. Sytuacja zmienna jak w kalejdoskopie. Niedługo trzeba było czekać na następną bramkę dla przyjezdnych. W 38 minucie ponownie Piotr Gipsiak trafił do bramki rywala i goście spokojnie chcieli dotrwać do końca meczu. Jednak gospodarze nie oddawali pola ani na centymetr i też trafili do siatki rywala. W 48 minucie, jeszcze raz bramkę kontaktową zdobywa napastnik Shitable Maksym Marchenko i Złączeni znów byli tylko o gola z przodu. Ostatecznie rezultatem 6:5 zakończyło się to ciekawe i emocjonujące spotkanie. Wygrała ekipa Złaczonych ale Shitable naprawdę nie mają się czego wstydzić. Zabrakło po prostu trochę więcej czasu. Był to bardzo ładny i emocjonujący mecz a zebrani kibice dostali naprawdę dużą dawkę przyjemnego i dynamicznego dla oka spotkania.







)
)
)
)
)
)
)