Sezon 2014/2015
Relacje meczowe: 12 Liga
Mecz pomiędzy zespołami będącymi na podium zawsze zapowiada się emocjonująco. Będąca na trzecim miejscu i po dwóch porażkach z rzędu drużyna Zaruby chcąc pozostać w grze musiała pokonać lidera - Weiti FC. Gospodarze od pierwszego gwizdka sędziego narzucili swoje tempo gry, tylko sporadycznie dopuszczając rywala do bramki strzeżonej przez dobrze tego dnia dysponowanego Artura Sęka, który niemal bezbłędnie utrudniał życie ofensywnym zawodnikom Weiti. Zaruby już w 7 minucie wyszły na prowadzenie za sprawą najlepszego w tej kolejce Michała Platonova, który przez cały mecz był zmorą dla defensywy rywala. Osiem minut później gospodarze podwyższyli wynik, a minutę przed końcem zawodnicy gości zdobyli gola kontaktowego i kiedy wszyscy już myśleliśmy, że taki wynik się utrzyma Zaruby wtórnie odskoczyły na dwubramkowy bufor. Druga część spotkania była jeszcze bardziej obfita w gole, które głownie padały łupem gospodarzy. Na cztery trafienia goście odpowiedzieli tylko raz za sprawą Antka Kwietniewskiego, który zdobył gola po bezpośrednim strzale z rzutu wolnego. Wygrana pięcioma bramkami jeszcze bardziej wyrównała zmagania o podium dwunastej ligi, gdyż aż cztery drużyny (włączając Zaruby, oraz Weiti) tracą tylko trzy punkty do lidera. Obu zespołom dziękujemy za serce i pot pozostawione na boisku i życzymy powodzenia w nadchodzących meczach.
Lider dwunastej ligi zespół CF Kempton podejmował Złączonych, dla których był to mecz za sześć punktów w perspektywie walki o podium. Obie drużyny od pierwszych minut spotkania prezentowały się bardzo dobrze. Szybka gra piłką, oraz wyrównany poziom zawodników były ucztą dla kibiców oglądających to spotkanie. Pierwsza bramka została zapisana na konto gości za sprawą duety Desire Kamiayo – Michael Musiwago. Gospodarze znający stawkę meczu zdołali wyrównać, lecz i tym razem musieli oddać prowadzenie. Do końca wyrównanej pierwszej połowy zobaczyliśmy jeszcze po trafieniu każdej ze stron, a jednobramkowa przewaga Kemptonu zwiastowała jeszcze bardziej ekscytującą drugą odsłonę. Kiedy sędzia odgwizdał wznowienie zmagań na boisku, szybki gol w wykonaniu najlepszego strzelca gości Stydoma Thondhlanga pobudził Złączonych do odrabiania strat, a zajął się tym Łukasz Wasiak wraz z Piotrem Gipsiakiem doprowadzając do remisu. Był to ostatni remisowy rezultat tego spotkania. Od tej chwili goście lekko podkręcili tempo odskakując gospodarzom. Mimo iż mogliśmy oglądać jeszcze wiele pięknych akcji zakończonych golami po obu stronach, Złączeni nie zdołali dogonić rywala finalnie przygrywając pięcioma bramkami. CF Kempton dzięki zwycięstwu został samodzielnym liderem i przybliżył się mistrzostwa, a goście, mimo że stracili szanse na podium zaprezentowali znakomity futbol, za co im i ich rywalom dziękujemy.
Mecz pomiędzy Sportano Football Club a Shitable zakończył się wynikiem 4:2. Przebieg spotkania był bardzo emocjonujący, z wieloma interesującymi zwrotami akcjami. Od samego początku obie drużyny wykazały się dużą determinacją i chęcią odniesienia zwycięstwa. Sportano Football Club zaczął mecz odważnie, atakując przeciwnika i starając się utrzymać kontrolę nad piłką. Już w pierwszych minutach spotkania Sportano zdołało zdobyć bramkę, dzięki celnie wykonanemu uderzeniu jednego ze swoich napastników. Po kilku groźnych akcjach w okolicach bramki rywala, gracze w czarnych strojach zdołali podwyższyć prowadzenie. Strzał Kamoly okazał się zbyt mocny dla Luki Danylenki, dzięki czemu piłka wpadła do siatki. Mimo sporej straty, Shitable nie zraziło się i kontynuowało swoje ofensywne działania. Ich determinacja została nagrodzona, gdy w końcówce pierwszej połowy kapitan, Viacheslav Gladyshevski odnalazł celnym podaniem swojego kolegę z drużyny. Tym samym wynik do przerwy wynosił 2:1 na korzyść Sportano FC. W drugiej połowie meczu obie drużyny nadal preferowały otwartą piłkę. Sportano kontynuowało nacisk na przeciwnika, starając się zabezpieczyć swoje prowadzenie, podczas gdy Shitable próbowało odwrócić losy spotkania. Po kilku dogodnych sytuacjach dla obu drużyn, to Sportano zdołało powiększyć swoją przewagę. W drugiej odsłonie widowiska, to piłkarz Sportano (Motyczyński) zdobył drugą oraz trzecią bramkę, kompletując tym samym hat-tricka. Ostatecznie Sportano Football Club zwyciężyło 4:2, dzięki skutecznym atakom i umiejętnemu wykorzystaniu sytuacji. Mecz był pełen emocji i widowiskowych akcji, zapewniając kibicom wiele powodów do radości i zadowolenia z oglądanej rozgrywki.
Skromne zestawienie kadrowe Gastro Sparty na starcie z bardzo dobrze grającym Nagelem niestety nie wróżyło nic dobrego. Jakże miło byliśmy zaskoczeni, gdy to właśnie ekipa gospodarzy dużo lepiej zaczęła mecz. Zaczęło się od bramki Piotrka Janosa, który świetnie odnalazł się w zamieszaniu w okolicach pola karnego i skierował piłkę do siatki. Odpowiedź przyszła jednak dość szybko, kiedy to podanie Radka Przybylskiego wykorzystał skutecznie Tomek Rębiewski. Gospodarze jednak nie ustawali w atakach, czego efektem było trafienie Dylana Birchaniego, a asystę przy tym trafieniu zanotował Bartek Opiński. Cios za cios - tak trzeba opisać wydarzenia w pierwszej odsłonie. Wyrównanie na 2:2 nastąpiło, gdy do piłki podanej przez Mateusza Skalskiego dobiegł jeden z najszybszych graczy w Lidze Fanów, Arthem Ughai, a swój rajd zakończył trafieniem. Jednak determinacja graczy Gastro Sparty była niesamowita i po chwili zaowocowała kolejnym wyjściem na prowadzenie, tym razem 3:2, po golu Witka Kalinowskiego. Ostatecznie ta część meczu zakończyła się stanem 3:3, gdyż tuż przed przerwą do wyrównania doprowadził Maksimo Stesiuk. Po zmianie stron, a stwierdzamy to z przykrością, gracze Gastro Sparty nie przypominali już walecznej ekipy z pierwszej odsłony. Dość powiedzieć, że ta część spotkania zakończyła się zwycięstwem ekipy Nagel aż 1:8. Świetne zawody rozgrywał Maksimo Stesiuk, który w całym spotkaniu ustrzelił cztery bramki, w tym dwie z cyklu "stadiony świata", a konkretnie z przewrotki oraz "zdejmując pajęczynkę" przy golu na 4:10. Nie gorzej zaprezentował się kapitan gości, Radek Przybylski, który poza jednym trafieniem zakończył mecz z aż czterema asystami. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 4:12, a o zwycięstwie gości absolutnie zadecydowała postawa w drugiej połowie.







)
)
)
)
)
)
)