Sezon Lato 2023
Relacje meczowe: 4 Liga
Po bardzo dobrej rundzie jesiennej zespół FFK Oldboys złapał małą zadyszkę i w ostatnich dwóch spotkaniach zdobył tylko jeden punkt. Ich przeciwnik - drużyna LTM zaczęła przychodzić w szerszym składzie i efekty tego były widoczne w ostatniej kolejce, kiedy zdobyła komplet oczek. Pomimo braku kluczowego zawodnika dla gospodarzy, Przemysława Szabata w roli faworyta byli oczywiście stawiani właśnie oni, ale przez pierwsze minuty gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. W 10 minucie faworyci dopięli w końcu swego i wyszli na prowadzenie. Długo się z tego wyniku nie cieszyli, bo chwilę później wyrównującą bramkę zdobyli goście. W ostatnich fragmentach pierwszej części meczu obydwie ekipy po razie zdołały pokonać golkipera rywali i zapowiadało się, że z takim wynikiem drużyny zejdą na przerwę. Jednak chwilę przed gwizdkiem na przerwę drugą swoją bramkę zdobył Vitalii Yakovenko, który wyprowadził zespół gospodarzy na prowadzenie. Chwilę po rozpoczęciu drugiej części meczu ten sam zawodnik podwyższył prowadzenie, jednak szybka riposta rywali ponownie zmniejszyła ich straty do jednej bramki. W kolejnych minutach działo się bardzo dużo pod obiema bramkami. Najpierw kolejny gol zespołu gospodarzy, na którego dwukrotnie odpowiedzieli goście. Warto zwrócić uwagę, że do tego momentu był wynik remisowy 5:5 i wszystkie bramki dla zespołu LTM Warsaw zdobył jeden zawodnik - Krzysztof Mikulski. W ostatnich minutach kontrolę przejęli goście, którzy zdobywając kolejne dwie bramki pierwszy raz wyszli na prowadzenie. Szybka riposta w postaci dwóch trafień ich rywali i na dwie minuty przed końcem spotkania mieliśmy ponownie remis. Ostatnie słowo należało jednak do zespołu LTM Warsaw, którzy pokonując dwa razy bramkarza rywali zdobyli komplet punktów. Druga wygrana z rzędu sprawiła, że strata do bezpiecznie pozycji w tabeli znacznie się zmniejszyła. Zespół FFK Oldboys po raz kolejny w rundzie rewanżowej stracił punkty i ich przewaga nad bezpośrednimi rywalami w grze o wygranie ligi zmalała do zera.
Starcie pomiędzy Fuszerką, a Cosmosem United było niezwykle ważne w kontekście walki o podium i awans. Tym bardziej dziwi, że goście nie potrafili się punktualnie stawić na swój mecz, przez co, pomimo odczekania paru minut z rozpoczęciem spotkania, zaczynali rywalizację o jednego mniej. Fuszerka na początku to wykorzystała i dość szybko objęła prowadzenie. Po paru minutach obie ekipy grały już w komplecie, lecz patrząc na warunki jakie panowały na AWF-ie wiadomo było, że zawodnikom Cosmosu ciężko będzie wytrzymać trudy tego pojedynku grając bez zmian. Podjęli jednak rękawicę i gdy przegrywali już 2:0 zdobyli gola kontaktowego, dającego impuls do dalszej walki. Tyle tylko, że Fuszerka była tego dnia do bólu skuteczna i jeszcze dwukrotnie pokonała bramkarza rywali. Trafiała do siatki i po składnych akcjach i po stałych fragmentach i obserwując to spotkanie trudno było przypuszczać, że goście będą w stanie odrobić straty, choć jeszcze przed przerwą zmniejszyli stratę do stanu 4:2. Po zmianie stron Cosmos próbował jeszcze odmienić jeszcze losy meczu, szczególnie że doszedł kolejny gracz, ale na przeszkodzie stanął bramkarz Fuszerki. Golkiper gospodarzy przy stanie 4:2 popisał się paroma świetnymi interwencjami, dzięki czemu jego team wciąż miał przewagę, a kolejne nieudane próby skierowania piłki do siatki mogły nieco zdeprymować oponenta. Gdy Fuszerka przetrwała napór rywala, sama przeszła do ofensywy i była w tym elemencie skuteczniejsza. Kolejne trzy bramki ustaliły wynik spotkania na 7:2 i Fuszerka zasłużenie wygrała. Pomimo porażki Cosmos nadal pozostaje na podium, lecz Fuszerka depcze im po piętach.
Mobilis, aby myśleć o wydostaniu się ze strefy spadkowej, musiał pokazać się w starciu z Compatibl z jak najlepszej strony. Zadanie nie było łatwe, bowiem białorusko-ukraińska ekipa stawiła się na mecz w dość mocnym składzie i to właśnie Oni zaczęli to spotkanie lepiej. Po kilku minutach wyczuwania rywali, ładną akcję na połowie rywali przeprowadził Jacek Fijałek, a dogodnej okazji nie zmarnował Aleksandr Ivanov. W odpowiedzi ładną akcją dwójkową popisali się gracze gospodarzy, w której to akcję ofensywną otworzył Daniel Czerwonka, a piłkę do siatki pewnie skierował Rafał Duda. O ile poprzednia akcja wyglądała ładnie, o tyle gol na 2:1 to istny majstersztyk taktyczny. Akcję wykreowali gracze bloku defensywnego, następnie świetnie ze skrzydła zagrał Szymon Januła, a akcję wykończył Rafał Duda. Jak na amatorskie rozgrywki, akcja została przeprowadzona wręcz książkowo! Niestety dla gospodarzy, od tego momentu ich gra się zacięła, a Compatibl obudził w sobie bestię piłkarską. Od stanu 2:1 goście weszli na takie obroty, że zakończyli pierwszą połowę wynikiem 2:6. Bardzo dobrze w tym czasie spisywał się Artur Kustov, którego dwa trafienia oraz asysta walnie przyczyniły się do wyjścia na tak okazałe prowadzenie. Po zmianie stron gra była bardzo wyrównana, z lekkim wskazaniem na ekipę Compatibl. Co prawda strzelanie w tej odsłonie zaczęli gracze Mobilisu, a konkretnie Bartek Fabisiak, jednak ostatnie dwa słowa należały do gości. Najpierw Artur Kustov z podania Jacka Fijałka, a następnie wynik meczu na 3:8 ustalił Andrii Hrynda, który nie zmarnował podania od Olega Golubouskyiego. Bez niespodzianki, Compbatibl wciąż w górnej części tabeli, a niestety dla Mobilisu czerwona strefa nadal będzie ich gościć.
Oldboys Derby kontra Tartak to był jeden z ciekawszych pojedynków niedzielnego wieczoru na boiskach AWFu. Smaczku temu spotkaniu dodawał fakt, że przeciwko sobie wystąpili ojciec i syn czyli Jacek i Łukasz Łukaszewiczowie. Na boisku należeli do zawodników, którzy nie zamierzali odpuszczać i walczyli o każdy centymetr boiska. W pierwszej połowie oglądaliśmy bardzo wyrównane spotkanie, w którym sporo okazji miały obie ekipy. W defensywie Tartaku znakomicie grał Mateusz Wodnicki i na początku napastnikom Oldboys Derby ciężko było stworzyć jakieś klarowne sytuacje. Ekipa Lucu Kończala otworzyła wynik meczu a do bramki Michała Piątkowskiego trafił Piotr Kawka. Od tego momentu uaktywnił się duet dobrze znany i piekielnie skuteczny. Jacek Pryjomski i Marcin Wiktoruk ponownie w tym sezonie wzięli na swoje barki grę zespołu i na efekty nie trzeba było długo czekać. Trzy strzelone bramki ostudziły trochę Tartak, ale Drwale nie zamierzali odpuszczać i jeszcze przed przerwą strzelili gola kontaktowego. Do przerwy było 3:2 i drugie 25 minut zapowiadało się obiecująco. Po zmianie stron goście dążyli do wyrównania, lecz byli bardzo nieskuteczni a także Michał Piątkowski odbił kilka trudnych strzałów co nakręcało jego team do jeszcze lepszej gry. Kluczowy dla losów meczu był stały fragment gry Tartaka. Jacek Pryjomski został niemal na połowie rywali nie wracając do obrony i akurat wtedy nastąpiła strata piłki w ofensywie Drwali. Szybkie podanie Marcina Wiktoruka i Jacek Pryjomski miał sytuację sam na sam z golkiperem rywali. Wykorzystał swoją szansę i przy stanie 4:2 Tartak musiał jeszcze bardziej zaryzykować. Próbował ale nie miał tak naprawdę pomysłu na defensywę przeciwnika, w której brylował pan Jacek Łukaszewicz pokazując zarówno przeciwnikom jak i synowi jak należy dobrze się ustawiać w obronie. W końcówce Oldboys Derby ustaliło wynik na 5:2 i zasłużenie zgarnęło komplet punktów.
Mecz drużyn z dolnych rejonów tabeli pomiędzy Ogniem Bielany a zespołem Virtualne Ń miał ostatecznie dać odpowiedź jaki potencjał drzemie w drużynie gospodarzy. Wiemy, że jest to ekipa, która od tej rundy dołączyła do rozgrywek Ligi Fanów i radzi sobie w nich świetnie, bo w pierwszych 3 spotkaniach zdobyła 7 punktów. Od początku tego meczu właśnie ten zespół miał optyczną przewagę, ale niespodziewanie gola zdobyli goście. Po dobrym długim podaniu od Burakowskiego świetnym strzałem popisał się Kolasa. Radość z bramki nie trwała długo, bo lada moment odpowiedzieli gospodarze a konkretnie Jasiński. Kilka chwil później uderzał Burakowski, ale bez problemów obronił Romanowski. W 15 minucie dobrą indywidualną akcją popisał się Kisiel i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Po tej akcji otworzył się worek z bramkami dla faworytów tego pojedynku. Swoje "cegiełki" dorzucili trzykrotnie Jasiński i dwukrotnie Kazała, dla gości odpowiedział raz jeszcze Kolasa i do przerwy wynik brzmiał 7:2. Druga odsłona wyglądała podobnie. Gospodarze kontrolowali wydarzenia boiskowe, byli częściej przy piłce. Dobre zawody rozgrywał Jasiński strzelec aż 5 goli, wyróżniał się również Kisiel, który dzielił i rządził w środkowej strefie boiska. Po stronie gości należy wyróżnić Kolasę, który zdobył wszystkie 5 goli dla Virtualnych. Ostatecznie Ogień Bielany zwyciężył swoich oponentów 12:5.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)