reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
09:30
( 5 : 10 )
9 : 15
Raport

Niecałe 10 godzin po ostatnim gwizdku na paryskim Stade De France, rozpoczęliśmy zmagania na Arenie Picassa. Wśród pierwszych grających widzieliśmy takie ekipy jak Więcej Sprzętu Niż Talentu II i Polskie Drewno. Jak się okazuje, podobieństw z finałem Ligi Mistrzów nie brakowało. Podobnie jak w starciu Liverpoolu z Realem Madryt, spotkanie rozpoczęło się z drobnym opóźnieniem. Nie chodziło jednak o inwazję kibiców, a o braki kadrowe w drużynie gospodarzy (jaki wpływ na to miał wczorajszy finał nie będziemy zgadywać). Organizatorzy Ligi Fanów, przy pomocy zawodników obu zespołów, uporali się z problemem szybciej niż działacze UEFA i zaczęliśmy grę. Myślami wciąż jednak wracaliśmy do rozgrywek na światowym poziomie. Obserwując mecz zza linii bocznej, można było usłyszeć o „polskim Benzemie”, a i „polski Modrić” przychodził na myśl. To wszystko za sprawą Macieja Zaroda i Piotra Kruszyńskiego. Ten pierwszy aż siedmiokrotnie wpisywał się na listę strzelców, a drugi zaliczył tyle samo asyst. Po stronie gospodarzy nadzieję dawała forma Wojtyczka (autora czterech trafień, ale to nie wystarczyło, by na poważnie zagrozić liczniejszym rywalom). Do przerwy utrzymywał się wynik 5:10, a w drugiej połowie było równie ciekawie. Ostateczny rezultat w postaci 9:15 dla Polskiego Drewna należy oceniać jako dobra kontynuacja zmagań na najwyższym piłkarskim poziomie, a kto wie, czy nie był to mecz ciekawszy od tego, który gwarantował puchar z dużymi uszami.

2
13:00

Przed 16 kolejką 10 ligi realne szanse na awans do wyższej klasy rozgrywkowej miało 6 zespołów. Dwoma z nich były Awantura II Warszawa oraz Fuszerka II, które stanęły naprzeciwko siebie w minioną niedzielę. Goście w przypadku zwycięstwa automatycznie zapewniliby sobie miejsce w wyższej lidze. Gospodarze natomiast aby awansować musieliby wygrać każdy mecz do końca rozgrywek i liczyć na potknięcia bezpośrednich rywali. Od pierwszego gwizdka sędziego do ataku przystąpili faworyci. Bardzo groźny był przede wszystkim Matusz Nykiel i to ten zawodnik otworzył nam worek z bramkami gdy w 6 minucie trafił do siatki rywali. Następnie mieliśmy dobre sytuacje podbramkowe z obu stron, u gospodarzy brylował zwłaszcza Sebastian Dydecki. Mimo wielu prób i starań do remisu nie udało się doprowadzić, a do tego Fuszerka II wyprowadziła kolejny cios strzelając gola tuż przed przerwą co spowodowało, że po gwizdku kończącym pierwszą część pojedynku mieliśmy wynik 0:2. Druga połowa spotkania miała podobny przebieg. Awantura mocno próbowała cokolwiek zmienić, ale to ich przeciwnicy byli ekipą bardziej skuteczną i strzelali kolejne bramki. W przeciągu kilku minut zrobiło nam się 0:4. Wysiłki i ambitna gra w końcu się opłaciły i Dydecki zdołał zdobyć 2 gole, trafieniem również odpowiedział Nykiel co złożyło nam się na końcowy rezultat 2:5 i awans Fuszerki II do wyższej ligi, brawo Panowie!

3
13:30

Przy starciach rezerw zespołów zawsze jest wielka niewiadoma w postaci składu, jaki wystawią obie ekipy. Tym razem liczniej stawili się gracze Borowików II, aczkolwiek patrząc na listę obecnych graczy FFK OldBoys II o jakość składu mogliśmy być spokojni. Pierwsze minuty spotkania zdecydowanie dla gospodarzy, którzy bardzo często nękali celnymi strzałami bramkę gospodarzy, jednak świetnie spisywał się Piotrek Domański. Bombardowany przez napastników „Grzybków” golkiper FFK zwrócił kolegom z pola uwagę, że wypadałoby się odwdzięczyć rywalom i co więcej, nawet w tym pomógł. To właśnie po podaniu golkipera gości do piłki doszedł Marcin Kosson, który pewnym strzałem w długi róg otworzył wynik spotkania. Odpowiedź przyszła jednak niemal natychmiast, gdy po celnym dograniu Bartka Folca strzałem z bliskiej odległości stan meczu wyrównał Michał Rzeczkowski. Ostatnie słowo w pierwszej odsłonie należało jednak do weteranów z FFK, kiedy to po akcji kombinacyjnej z udziałem Jacka Wodzyńskiego i Marcina Kossona, piłkę w bramce umieścił drugi z wymienionych Panów, ustalając rezultat tej części potyczki na 1:2. Zmiana stron przyniosła bardzo szybkie tempo gry, zwłaszcza w szeregach Borowików. Po sprytnym podaniu Piotrka Kucharskiego dobrze w okolicach pola karnego odnalazł się Mateusz Piotrowski i strzałem w krótki róg doprowadził do remisu (2:2). Przez kilkanaście minut oglądaliśmy bardzo wyrównane spotkanie i dalszą, świetną postawę w bramce Piotrka Domańskiego. Nie dał on jednak rady w sytuacji, gdy po zamieszaniu w polu karnym piłkę uderzył Rafał Szymański, wyprowadzając gospodarzy na prowadzenie 3:2. Bardzo ciekawe rozegranie taktyczne zaprezentował w odpowiedzi Darek Filipek, który dośrodkował piłkę na…splot słoneczny Michałą Wekiery. Mimo, iż gracz FFK zwinął się z bólu, to po chwili na jego twarzy pojawił się uśmiech, gdy uderzenie brzuchem dało bramkę na 3:3. Losy meczu były wciąż otwarte, jednak najwięcej rezerw na końcówkę meczu zachował Michał Rzeczkowski. Popularny „Rzeczka”, po dwóch składnych akcjach, ze świetnie dysponowanym w rozegraniu Bartkiem Folcem, wpisywał się na listę strzelców, zapewniając Borowikom II komplet punktów. Bardzo ciekawe, pełne emocji spotkanie o wadze „6 punktów” dało w efekcie podium dla gospodarzy, jednak gracze FFK II nadal liczą się w walce o „pudło” !

4
17:30
( 2 : 6 )
3 : 10
Raport

Przewidywaliśmy to w zapowiedzi kolejki i mogliśmy to wyczytać z układu tabeli - faworytem była drużyna FC Alliance. Zespół Wólczańskich Smoków po 16. kolejce stracił nadzieję na utrzymanie, a ich rywale wciąż walczą o mistrzostwo 10. ligi. Mistrzowską formę prezentowali również w niedzielę, gdy przyszło im się mierzyć z czerwoną ekipą WS. Strzelanie rozpoczął Sadowiec, korzystając z podania Pitsa. Gospodarze zdołali wprawdzie wyrównać, ale jeszcze przed przerwą swoją dominację zaznaczyli gracze FCA. Dwie bramki Sawina, a także kolejne trafienia Sadowca i Stefanovicha sprawiły, że do przerwy goście prowadzili już 6:2. Dwa gole Piotrowskiego w pierwszych 25 minutach mogły dawać nadzieję Smokom. Na początku drugiej połowy udało mu się skompletować hat-tricka, więc różnica bramkowa nie była już wcale tak duża. Zmieniło się to w kolejnych minutach, bo na 3:7 trafił Khromei. Kolejne trzy gole należały do trzech zawodników na literę “S” - Sawin uderzył w okienko, Sadowiec założył siatkę bramkarzowi, a Saltowskyi pewnie wykorzystał rzut karny. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:10, kończąc przygodę Wólczańskich Smoków z 10. ligą i przybliżając FC Alliance do mistrzostwa. Wciąż jednak brakuje im jednego punktu do zespołu Fuszerki II, z którą zmierzą się bezpośrednio w 17. kolejce. Nie możemy się już doczekać tego spotkania, bo to ono zadecyduje o losach mistrzostwa.

5
20:30
( 1 : 5 )
2 : 12
Raport

Predica z FC Warsaw Wilanów to mecz o wszystko. Obydwie drużyny balansują nad strefą spadkową i posiadając taką samą liczbę punktów zwycięzca jednym krokiem załatwiłby sobie utrzymanie. Od początku inicjatywę przejęli goście, którzy mimo kilku sytuacji bramkowych nie zdołali pokonać bramkarza gospodarzy. Sztuka ta udała im się w 8 minucie, a kilka minut później zrobili to ponownie. Trzeba przyznać, że prawie przez całą pierwszą połowę goście bardzo dobrze bronili dostępu do swojej bramki, a dodatkowo wyprowadzali skuteczne akcje. I właśnie dwie przyniosły kolejne trafienia, dzięki którym goście wyszli na czterobramkowe prowadzenie. Tuż przed przerwą gospodarzom raz udało się pokonać bramkarza rywali, ale chwilę potem znowu wyciągali piłkę z bramki i pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1-5. Początek drugiej połowy przyniósł nam podwyższenie prowadzenia zespołu z Wilanowa, którzy dwukrotnie pokonali golkipera rywali. W następnej akcji spotkania przeciwnicy odpowiedzieli bramką, która była dla nich ostatnim pozytywnym akcentem tego meczu. W ostatnich minutach dzielili i rządzili już tylko goście, którzy z biegiem czasu podwyższali swoje prowadzenie. Na uwagę zasługuje pięć bramek debiutującego w barwach Wilanowa Jana Kaczmarskiego, który dorzucił swoją cegiełkę do końcowego wyniku 12-2 dla swojej drużyny. Zespół Predica zagrał poniżej oczekiwań i ta porażka może spowodować spadek do ligi niżej. FC Warsaw Wilanów pewnie zdobył trzy punkty i zrobił duży krok do utrzymania się w lidze.

Reklama