Sezon 2022/2023
Relacje meczowe: 5 Liga
O godzinie 17:00 na boisku D lider 5 ligi Broke Boys podejmował znajdującą się w strefie spadkowej drużynę Mistrzowie Chaosu. Mimo tego, że na papierze gospodarze wyglądali na ekipę dużo mocniejszą, mecz był bardzo wyrównany. W pierwszej połowie mogliśmy oglądać tylko jedno trafienie. Po dobrze zorganizowanej akcji i precyzyjnym uderzeniu, wynik otworzył Orest Petryszyn z drużyny Broke Boys. Tuż po przerwie, w 26 minucie ekipa gości za sprawą ładnego uderzenia Piotra Wójtowicza wyrównała wynik spotkania. Niestety remis nie utrzymał się długo, ponieważ już minutę później na listę strzelców po raz drugi wpisał się Orest Petryszyn, a lada moment mieliśmy już 3:1. Świetne podanie Aliaksandra Kurbatskiego wykorzystał Aleh Hranatau. Ostatecznie mecz skończył się wynikiem 4:3 dla Broke Boys. Mistrzowie Chaosu mimo porażki nie zagrali złego spotkania i można spokojnie stwierdzić, że jeśli w kolejny weekend zagrają na takim samym poziomie co zeszłej niedzieli, to mają duże szanse urwać punkty drużynie Lisów Bez Polisy.
Grająca o opuszczenie strefy spadkowej drużyna Heavyweight Heroes mierzyła się z ADS Scorpion’s, które z kolei starały się o wejście na podium. Prowadzeni przez Artura Kałuskiego goście, mimo, że grają z sobą stosunkowo krótko, z meczu na mecz prezentują się coraz lepiej. Początkowa przewaga Skorpionów w liczbie zawodników przybyłych na to spotkanie bardzo szybko przełożyła się na boiskowe wydarzenia. Goście od pierwszych minut zdominowali swojego rywala, sporadycznie goszcząc go w obrębie własnego pola karnego. Gospodarze mimo oddalającego się wyniku, dawali z siebie wszystko, aby mieć szansę na odwrócenie losów meczu. Jednakże jeszcze lepsza końcówka pierwszej połowy sprawiły, że goście do przerwy prowadzili aż 9:0. Druga odsłona spotkania była podobna do pierwszej. Zdecydowana przewaga Skorpionów nad gospodarzami, aczkolwiek powiększające się prowadzenie spowodowały lekkie rozluźnienie w szeregach faworytów. Herosi starali się to wykorzystać i mieli swoje szanse. Był to moment dla Krzyśka Wiśniewskiego, który w końcu mógł pokazać swój kunszt bramkarski. Nieustępliwi w poszukiwaniu gola gospodarze zdołali tego dokonać w 45 minucie. Mecz zakończył się zwycięstwem Skorpionów 15:1 a cenne trzy punkty i dobry bilans spowodowały awans na drugi stopień podium. Heavyweight Heroes przez porażkę pozostały na 6 miejscu i mają już tylko matematyczne szanse na opuszczenie strefy spadkowej.
W tym meczu zdecydowanym faworytem była ekipa Ajaksu Warszawa. KS Centrum dalej czeka na pierwsze punkty w tym sezonie, ale ku zaskoczeniu wszystkich, to właśnie ta ekipa rozpoczęła tutaj strzelanie. Outsiderzy nie cieszyli się jednak dość długo z prowadzenia, raptem kilkanaście sekund, bo tuż po wznowieniu piękny strzał oddał Bartek Kopacz, który wylądował w okienku. Ten sam zawodnik dał Ajaksowi prowadzenie. Potem jednak, po dość kontrowersyjnej, bo jedynie żółtej kartce za zagranie bramkarza ręką poza polem karnym, z rzutu wolnego wyrównał Jakub Bembas. Ostatnie trafienie w pierwszej połowie również należało do Jakuba Bembasa, który po przedryblowaniu ostatniego obrońcy lewą nogą umieścił piłkę przy krótkim słupku. Druga połowa to już jednak koncert ekipy Ajaksu. Na listę strzelców wpisali się Kopacz, Bogusz, Nguyen i dwukrotnie Tarnawski. Tym samym rezultat końcowy to 7:3, co uniemożliwia Centrum opuszczenie czerwonej strefy. Z kolei Ajaks Warszawa wciąż pozostaje w grze o najwyższe cele.
Niemałą niespodziankę w niedzielny wieczór sprawili "Młodzi wojownicy", ogrywając będących wyżej w tabeli Lisów bez Polisy. Był to mecz od początku pod ich kontrolą, a dowodem tego jest dwubramkowe prowadzenie, na które wyszli za sprawą Mateusza Adamca i Marcina Tarasa. W pierwszej połowie Lisom udało się jedynie złapać kontakt, a przed ponownym zwiększeniem rozmiarów uchronił ich Krystian Załucki, broniąc strzał Marka Saneckiego z rzutu karnego. Dużo więcej działo się w drugiej odsłonie. Zawodnicy obu drużyn z determinacją dążyli do zdobywania kolejnych bramek. Jako pierwszym udało się to zrobić gospodarzom. Następnie oglądaliśmy wymianę ciosów i tak do stanu 4:6, kiedy to BRD przełamało ten schemat. Na dwie minuty przed końcem Lisy ponownie zdobyły gola kontaktowego, jednak na więcej zabrakło czasu i tym sposobem goście oddalili się na bezpieczną odległość od czerwonej strefy i depczą po piętach czterem drużynom, które mają od nich zaledwie jeden punkt więcej.







)
)
)
)
)
)
)
)