Sezon 2013/2014
Relacje meczowe: 12 Liga
Mece drużyn z dolnej części tabeli mają to do siebie, że zaangażowane w takie starcie ekipy zawsze mają sobie coś do udowodnienia. Podobnie było w starciu Złączonych z Shitable. Teoretycznie mecz bez znaczenia dla układu tabeli, jednak żadna z ekip nie zamierzała oddawać łatwo punktów. Mecz od początku był dość twardy i żadna z drużyn nie odstawiała nóg, co w kontekście dalszej części meczu zaowocowało licznymi żółtymi kartkami. Zacznijmy jednak od początku, bo ten był wyjątkowo nietypowy. Otóż pierwsze dwie bramki spotkania, po których wynik brzmiał 1:1 to dzieło...bramkarzy i nie mówimy tu o trafieniach samobójczych. Zarówno Mariusz Niedźwiadek jak i Maksym Marchenko popisali się podobnymi akcjami, w których odważnie podprowadzili piłkę w okolice połowy boiska, a następnie silnym strzałem umieścili futbolówkę w siatce. Ostatecznie tę część spotkania na swoją korzyść rozstrzygnęli goście, w szeregach których na listę strzelców, po wykorzystaniu rzutu karnego, wpisał się Yevheni Kovnat. Druga połowa to wspomniana wcześniej ostra gra i utarczki słowne, które ostatecznie zakończyły się pokazaniem przez arbitra aż pięciu żółtych kartoników. Ciężko jednak wyjaśnić, co w sytuacji pod swoją bramką zrobił duet bramkarsko-defensywny Złączonych, gdyż ich nieporozumienie wyglądało wręcz kuriozalnie. Zaplątaną pod ich nogami piłkę przejął Hlieb Mikhieiev, dla którego podwyższenie na 1:3 było formalnością. Emocji dostarczył przed końcem spotkania strzał "rogalem" Łukasza Wasiaka, gdyż jak powszechnie wiadomo, wynik 2:3 nie zamyka drogi do punktów. Jednak ostatecznie bohaterem spotkania został Maksym Marchenko, którego trzy genialne interwencje prawdopodobnie przesądziły o minimalnym zwycięstwie Shitable!
Musimy przyznać, że lubimy spotkania, które obfitują w dużą ilość sytuacji podbramkowych. W spotkaniu Zaruby United i Weiti FC zdecydowanie nie było momentu, kiedy mogliśmy odejść od swojego stanowiska, bo długopis był gorący od zapisywania strzelców kolejnych bramek. Pierwsza połowa nie zwiastowała tak wysokiego wyniku. Obie drużyny były skupione na defensywie i bardzo nie chciały stracić bramki. Doświadczona ekipa Zarubów wyszła na prowadzenie za sprawą Adama Gutowskiego, ale szybko odpowiedział Ksawery Kehl i mieliśmy remis. Dopiero na kilka minut przed końcem pierwszej połowy, swoją kanonadę rozpoczął Andryi Voloschuk, który dwukrotnie znalazł drogę do bramki rywali i ustalił wynik do przerwy na 3:1. W drugiej połowie działo się dużo więcej, bo goście zrozumieli, że muszą się trochę otworzyć, żeby wygrać to spotkanie. Niestety, okazało się, że gospodarze byli na to gotowi i raz za razem lądowali pod bramką rywali. Świetny mecz rozgrywał wspomniany już wcześniej Andryi Voloschuk, a wtórowali mu przede wszystkim Michał Platonov i Valerii Rusal. To trio rozmontowało kilkukrotnie defensywę gości i zapewniło zwycięstwo w tym spotkaniu. Weiti bardzo dzielnie walczyło, ale młodym graczom trochę zabrakło doświadczenia, żeby pokonać rywali. Ostatecznie przegrali 11:6 i spadli na 4 miejsce w tabeli. Tymczasem Zaruby są na drugim miejscu i do końca będą walczyć o złote medale.
Trzecie w tabeli 12 ligi Sportano Football Club podejmowało outsidera Gastro Spartę. Przed tym meczem wydawać by się mogło, że będzie to "spacerek" dla gospodarzy. Na szczęście dla zebranych kibiców goście postawili twarde warunki drużynie i nie oddali niczego za darmo. Bramkę pierwsi zdobyli gospodarze. Kamil Dąbrowski bez problemu wykorzystał ładne podanie w uliczkę od Łukasza Tyburca i było 1-0. Spartanie jednak nie pozostawali dłużni i już kilka minut później wyrównali na 1-1. Mecz walki trwał, obydwie ekipy próbowały zdominować środek pola i narzucić swój styl drużynie przeciwnej. Gospodarze chyba mocno onieśmieleni straconą bramką nie mogli się pozbierać a goście zdobyli swoją drugą bramkę i prowadzili już 2-1. Niespodzianka wisiała więc w powietrzu. Jednak w tym momencie "odpalił" najlepszy zawodnik Sportano Łukasz Tyburc. Podszedł do rzutu wolnego i ładnym strzałem w długi róg zdobył bramkę na 2-2. Kibice gospodarzy już widzieli, jak ich ekipa w końcu się rozkręca, jednak goście nie dawali za wygraną. Do rzutu wolnego podszedł Karol Rodak, kropnął z całej siły i trafił na 3-2 dla Gastro Sparty! Ponownie sensacja patrząc na tabelę. Jednak na taki rozwój sytuacji nie mógł pozwolić Łukasz Tyburc, który w sytuacji sam na sam pokonał golkipera przeciwników. Mieliśmy więc 3-3 i bardzo ładne dla kibicowskiego oka spotkanie. Takim też wynikiem zakończyła się pierwsza połowa meczu. Drugą odsłonę gospodarze zaczęli z wysokiego "C". Arbiter po raz trzeci w tym meczu gwizdnął rzut wolny i po raz trzeci padła bramka z tego stałego fragmentu gry. Tym razem Patryk Kamola uderzył na bramkę Marcina Kurka i ten drugi mógł tylko odprowadzić piłkę wzrokiem. Faworyt prowadził więc 4-3 i już tego prowadzenia nie oddał do końca meczu. Goście mocno nacisnęli, przejęli inicjatywę w środku pola i zyskiwali coraz większą przewagę. Efektem takiego obrotu spraw była bramka na 5-3 niezawodnego Łukasza Tyburca. Po ładnie zagranej "klepce" z Pawłem Balą lider ekipy Sportano trafił bez problemu do bramki. Mecz zakończył się więc wynikiem 5-3 dla Sportano Football Club i dzięki temu zostali oni na "pudle". Nie mogą jednak zbyt długo świętować, gdyż za ich plecami czai się Weiti FC, która ma taką samą liczbę punktów. Gastro Sparta to niestety outsider i ostatnia ekipa w tabeli i nic nie jest w stanie uratować ich w tym sezonie. Mogą grać tylko o honor i szacunek.
Lider 12.ligi Nagel podejmował rewelację tej rundy CF Kempton. Pierwsi bramkę zdobyli zawodnicy gości. Desire Kamaiayo sprytną klepką podał do wbiegającego w pole karne Stydoma Thondhlangi i ten drugi bez problemu zdobył swoją pierwszą z dwóch bramek w meczu. Lider podrażniony takim obrotem spraw momentalnie przyspieszył i już kilka minut później MVP meczu Maksimo Stesiuk wyrównał po ładnej kontrze. Zawodnicy Nagel nie odpuszczali i niesieni zdobytą wcześniej bramką powoli budowali przewagę. Niekwestionowany w tym meczu lider swojego zespołu Maksimo Stesiuk tym razem wystąpił w roli asystenta. Ładnym podaniem w uliczkę uruchomił Tomasza Rębiewskiego i ten drugi bez problemu pokonał golkipera rywali i trafił na 2-1. Nawałnica Nagel trwała a Kempton z minuty na minutę słabli coraz bardziej. Nie mogąc przejąć środka pola i oddając strzały z nieprzygotowanych pozycji tylko napędzali maszynę Nagel. Efektem tego była zdobyta przez gospodarzy bramka na 3-1 pod koniec pierwszej polowy. Takim też wynikiem zakończyła się pierwsza odsłona tego spotkania. Na drugą cześć meczu obydwie ekipy wyszły mocno zmotywowane i głodne bramek. Jednak to ponownie Nagel naciskali i regularnie zatrudniali do pracy golkipera oponentów. Taki obrót spraw szybko przyniósł oczekiwany dla nich efekt. Na 4-1 i 5-1 trafił niezawodny Stesiuk, a na 6-1 swoje trafienie dołożył Artem Ughai. Gospodarze w tym momencie byli w bardzo komfortowej sytuacji, zwolnili tempo rozgrywania swoich akcji i czekali na ruch przeciwnika. Natomiast goście starali się ugrać "swoje" i zdobywać gole, ale szło im to bardzo opornie. Co prawda trafili w tej połowie jeszcze dwa razy, ale było to o wiele za mało na dobrze dysponowanych przeciwników. Gospodarze kontrolowali to spotkanie w 100 procentach i dołożyli jeszcze dwa trafienia pod koniec drugiej polowy. Mecz zakończył się wynikiem 9-3 dla ekipy ekipy Nagel, którzy nadal cieszą się z fotelu lidera. CF Kempton musza wygrać swój ostatni mecz w następnej kolejce i czekać na potknięcie bezpośrednich rywali, aby wskoczyć na pudło i awansować do 11 ligi.







)
)
)
)
)
)
)