Sezon 2021/2022
Relacje meczowe: 5 Liga
Nie było niespodzianki w rywalizacji KS Centrum z A.D.S. Scorpion’s w ramach 2.kolejki 5.ligi. Nominalni goście byli według nas zdecydowanym faworytem tej pary, chociaż pewien margines błędu należało tutaj zachować, bo byliśmy ciekawi, czy od momentu ich poprzedniego meczu, udało im się popracować nad skutecznością. Z Lisami Bez Polisy mieli bowiem mnóstwo okazji, a wykorzystali ledwie kilka, jednak tym razem spisali się w tej kwestii znacznie lepiej. Od samego początku przewaga Skorpionów nie podlegała dyskusji i było tylko kwestią czasu, gdy wynik zmieni się na korzyść podopiecznych Artura Kałuskiego. Strzelanie rozpoczął Sebastian Zwierzchowski, a gola na 2:0 z rzutu karnego dołożył Sebastian Dydecki. KS Centrum nie było w stanie na te ciosy odpowiedzieć. Maciek Wojda i spółka rzadko zagrażali bramce Krzysztofa Wiśniewskiego i już do przerwy przegrywali 0:4. W drugiej połowie obraz gry znacząco się nie zmienił. Jedni grali, a drudzy tylko próbowali, bo brakowało im odpowiedniej siły przebicia. W pewnym momencie wynik brzmiał już 9:0 i zaczęliśmy się zastanawiać, czy przypadkiem nie skończy się tutaj dwucyfrówką. Ostatecznie przegranym udało się obronić honor, bo nie tylko nie stracili gola nr 10, ale też po trafieniu Jakuba Bembasa zanotowali trafienie honorowe. Prawda jest taka, że zwycięzcy byli tutaj przynajmniej o klasę lepsi. Wszystko było po ich stronie, począwszy od umiejętności czy siły fizycznej, przez co ambitni, ale jeszcze młodzi gracze KS Centrum nie mogli się rozwinąć. Tym samym ich druga porażka z rzędu stała się faktem, podczas gdy Skorpiony obrały odwrotny kierunek i właśnie awansowały na drugie miejsce w ligowej stawce.
Mecz dwóch połów. Kto by przewidział, że BRD Young Warriors, mimo czterobramkowego prowadzenia do przerwy, wygra ostatecznie przewagą tylko jednego gola? Tak właśnie się stało, co potwierdza, że w piłce nożnej decydują detale. Wszystko zaczęło się od dubletu Marcina Tarasa. Pomocnik BRD stwarzał zagrożenie zarówno z większego, jak i mniejszego dystansu. Pierwszą bramkę zdobył po uderzeniu zza pola karnego, a drugą: po dobitce. Przy kolejnych dwóch golach dublet - ale asyst - zanotował natomiast Rafał Dobrosz. Zawodnik z numerem “10” na plecach doskonale poradził sobie jako nowa “dziesiątka” drużyny Young Warriors, odpowiadając za kreację. W drugiej połowie Mistrzowie Chaosu postawili wszystko na jedną kartę i ruszyli do odrabiania strat. Zaczęło się od kolejnych dubletów - tym razem i goli i asyst. Dwie szybkie bramki zdobył Tomek Faltynowski, któremu dogrywał Kacper Owczarek. Później zabawę w odwracanie wyniku zepsuł Dobrosz, strzelając na 5:2. Goście nie poddali się, a kolejne dwa trafienia zanotował Faltynowski. Do wyrównania zabrakło naprawdę niewiele, ale w defensywie kilkukrotnie błysnęli obrońcy BRD. To właśnie te interwencje sprawiły, że na fotelu lidera zameldowali się gracze Young Warriors, a Mistrzowie Chaosu - mimo charakternej walki do końca - pozostają w tym sezonie bez punktów.
Po remisie w pierwszej kolejce z mocnym A.D.S. Scorpion’s, gospodarze zapragnęli zwycięstwa. Lisy Bez Polisy nie zaczęły najlepiej spotkania z Heavyweight Heroes, ale w ostatecznym rozrachunku mieli powody do radości. Pierwszego gola w ich meczu strzelił Marek Malenka, dając drużynie gości prowadzenie. Później przebieg spotkania układał się jednak na korzyść Lisów, bo bramki zdobyli dla nich Borkowski, Goworek i Bednarczyk. Przy wyniku 3:1 kontuzji nabawił się bramkarz Heavyweight Heroes, a między słupkami zastąpił go Daniel Dudziński. Nowy golkiper zachował czyste konto do końca pierwszej połowy, ale po przerwie skapitulował, gdy z najbliższej odległości pokonał go Kamil Jarosz. Chwilę później goście odpowiedzieli identycznym trafieniem, czyli bramką zdobytą po uderzeniu głową. Kolejne dwa gole należały jednak do Lisów, które zamknęły w ten sposób mecz. Najpierw dublet skompletował Borkowski, korzystając z błędu rywala, któremu odebrał piłkę w środku pola. Na 6:2 trafił Dąbrowski. Honorowe trafienie zaliczył jeszcze Nykiel, ale wynik 6:3 satysfakcjonuje tylko jedną ze stron. Tym sposobem Lisy Bez Polisy zgromadziły na swoim koncie czwarty punkt i utrzymały się nad strefą spadkową. Nie opuścili jej natomiast zawodnicy Heavyweight Heroes, którzy po drugiej kolejce zajmują przedostatnią pozycję w tabeli.
Mecz Ajaksu Warszawa z ekipą Broke Boys rozpoczął się dynamicznie. Z obu stron widoczne były intensywne próby przejęcia kontroli nad spotkaniem. Ajaks Warszawa szybko wykazał się dobrą organizacją gry, co wkrótce zaowocowało rzutem wolnym w korzystnej pozycji. Do piłki podszedł Natan Czyżewski, a jego mocny strzał okazał się nie do obrony dla bramkarza oponentów, który nie był w stanie złapać piłki. Drużyna Broke Boys nie pozostała jednak dłużna. Pod koniec meczu, po serii intensywnych ataków, również otrzymali szansę na wyrównanie z rzutu wolnego. Mikhail Velko, który wcześniej pokazał się z bardzo dobrej strony, zdecydował się na strzał. Jego precyzyjne uderzenie ominęło mur i znalazło drogę do bramki, pozostawiając bramkarza Ajaksu bez szans. Gol Velko był dowodem jego znakomitej techniki i umiejętności w sytuacjach stałych fragmentów gry. Pomimo zaciętej walki i kilku okazji po obu stronach, wynik nie uległ już zmianie. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Mateusz Nowak, bramkarz Ajaksu Warszawa, który został uznany MVP meczu. Ten zawodnik wielokrotnie pokazywał swoje umiejętności bramkarskie, broniąc strzały, które mogły przesądzić o wyniku. Jego refleks, pewność w działaniu i świetne ustawienie na linii bramkowej były nieocenione. Podsumowując - obie drużyny pokazały hart ducha oraz sportową klasę i wydaje się, że ten remis z pewnością doda pewności siebie zarówno Ajaksowi Warszawa, jak i Broke Boys w kolejnych spotkaniach.







)
)
)
)
)
)
)
)