reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
10:30

W 15 kolejce Ligi Fanów zmierzyły się ze sobą drużyny z Warszawy i Gruzji. Dżentelmeni w tej rundzie nie zdobyli jeszcze punktów i mecz z nieco wyżej położoną w tabeli drużyną gruzińską tego nie ułatwił. Już w czwartej minucie Kvantaliani Genadi zdobył bramkę po świetnym dośrodkowaniu Vakhtangi Sakhoki. Pokonał on bramkarza i umieścił piłkę w siatce. Kolejną bramkę po dośrodkowaniu z narożnika boiska zdobył Giorgi Gabritchidze. Wtedy gospodarze powiedzieli sobie dość i zdecydowali się odwdzięczyć przeciwnikom tym samym. Andrzej Miłoński przy asyście Antka Bubienia zmienili wynik na 1:2. To nie było ich ostatnie słowo, ponieważ za chwilę doprowadzili do remisu. Jeszcze przed przerwą gospodarze wrócili z dalekiej podróży obejmując prowadzenie, kiedy gola przed końcem pierwszej połowy strzelił znów Andrzej Miłoński i Dżentelmeni do przerwy prowadzili już 3:2. Pierwsza połowa okazała się trudna dla zawodników Georgia Team tak jak wpisywanie nazwisk strzelców na protokole przez organizatorów. Natomiast po przerwie zdecydowanie nabrali wiatru w żagle i drugą połowę zaczęli od bramki na 3:3. Ta część spotkania należała do Georgia Team. Gruzini rozstrzelali się i zafundowali nam ciekawy pokaz swoich umiejętności. W drugiej połowie goście zdobyli jeszcze 4 bramki, a rywali odpowiedzieli tylko jednym trafieniem. Finalnie mecz zakończył się wynikiem 4:7. Elementy gry, które szczególnie wyróżniają zawodników z Gruzji to precyzyjne podania i szybkie tempo, które narzucają rywalowi. Są bardzo waleczni i nie odpuszczają żadnych piłek. Dzięki temu spotkaniu Georgia Team znalazła się na podium, a GWT muszą dalej obejść się smakiem punktów na ostatnim miejscu.

2
11:30

Szlagier 12 ligi nie zawiódł organizatorów i okazał się świetnym widowiskiem. Dwie niezwykle mocne drużyny pokazały ciekawy spektakl obfitujący w bramki. Drużyna międzynarodowych studentów z Łazarskiego wystawiła bardzo szeroki skład w tym spotkaniu, bo było obecnych aż 17 zawodników. Dzięki temu mogli często rotować składem i dyktować tempo gry. Pomimo obaw FC MiToTito przed starciem z liderem tabeli, otworzyli wynik spotkania bramką Michała Lechowicza już w drugiej minucie. Kolejną bramkę dla MiToTito strzelił Michał Czarnkowski przy asyście Michała Lechowicza, a wynik 0:2 sprawił uśmiech na ich twarzach. Łazarski otrząsnął się z letargu i po chwili doprowadzili już do wyrównania. Wrócili oni na dobre tory i do przerwy prowadzili już 5:2! Pierwsza połowa w ich wykonaniu w szczególności bazowała na świetnej grze w ofensywie, celnych podaniach i wygranych pojedynkach. Nie zawiedliśmy się jednak na MiToTito, drużyna z meczu na mecz wygląda coraz lepiej i pomimo małej liczby spotkań stawili opór liderowi tabeli. Liczymy, że pokażą swoje prawdziwe oblicze w kolejnym sezonie. Do końca spotkania padło kilka świetnych goli Czarnkowskiego, Mazurenki czy Paica-Karegi. Mislav był zdecydowanie zawodnikiem, który zasługuje na szczególne wyróżnienie. Ten chorwacki napastnik to skarb tego zespołu, który w każdej zaskakuje przeciwnika swoim szerokim wachlarzem umiejętności. Obecnie obie drużyny znajdują się na najwyższych dwóch miejscach w lidze. Każda z nich ma jeszcze szansę być tą najlepszą i trzymamy kciuki za to, aby poziom sportowy tych pojedynków był jak najwyższy.

3
12:30
( 6 : 1 )
8 : 1
Raport

Na arenie Picassa byliśmy świadkami niezwykle istotnego starcia pomiędzy drużyną FC Choszczówką, a Gangiem Zacisze. Od początku spotkania obie ekipy próbowały narzucić własny styl gry, jednak już po kilku minutach zarysowała się wyraźna przewaga zawodników z Choszczówki. Wynik spotkania otworzył Piotr Dąbrowski, który wykorzystał świetne podanie Cezarego Basiora. Na odpowiedź gości nie musieliśmy długo czekać, do remisu pewnym i mocnym strzałem doprowadził Łukasz Gruszewski. Z biegiem czasu przewaga gospodarzy rosła, a Gang Zacisze nie miał pomysłu na sforsowanie obrony drużyny braci Dąbrowskich. Kolejne minuty to kolejne bramki gospodarzy, którzy imponowali spokojem, dokładnością w rozgrywaniu piłki i pewnością siebie. Nie do zatrzymania był duet Tomasz Dąbrowski oraz Patryk Opęchowski, którzy wspólnie rozbijali obronę gości. Na przerwę schodziliśmy przy wyniku 6:1 i trzeba przyznać, że był to najniższy "wymiar kary". Druga część meczu miała podobny przebieg co pierwsza odsłona. Drużyna z Choszczówki od samego początku oblegała bramkę gości, sukcesywnie powiększając swoją przewagę. Każda następna bramka nakręcała ich coraz bardziej. Goście próbowali odgryzać się nielicznymi kontrami i w stałych fragmentach szukali swojej szansy na zdobycie bramki. Przy wyniku 8:1 gospodarze wyraźnie spuścili z tonu zadowoleni wynikiem i skupili się raczej na rozbijaniu ataków rywala już w środkowej strefie boiska. Goście nadal nie mieli pomysłu na stworzenie chociażby jednej klarownej sytuacji. Ostatecznie FC Choszczówka zasłużenie wygrywa te spotkanie 8:1 i dzięki wygranej zbliża się do podium w końcowej klasyfikacji.

Reklama