Sezon 2020/2021
Relacje meczowe: 6 Liga
Od początku starcia Legion UA z FC Patriot pogoda była bardzo wietrzna, co w pierwszych minutach meczu trochę przeszkadzało naszym ligowcom. Oba zespoły rozgrywały piłkę w krótkich akcjach, często ryzykując swoimi decyzjami. Goście jak już przyzwyczaili w sezonie letnim są bardzo ofensywną drużyną, co miało swoje odzwierciedlenie na placu gry. Bardzo szybko grozili strzałami z daleka, czy poprzez akcje dwójkowe. O mały włos i Legion nie wyszedłby na prowadzenie, jednak bramkarz Patriot uratował zespół swoim refleksem. Pod stałą presją gospodarze nie uchronili się przed stratą bramki, po chwili genialnym strzałem z rzutu wolnego Bondarchuk strzelił gola na 0:2. Jeszcze przed przerwą Legion zaliczył zryw, ale bez efektów. O mały włos a bylibyśmy świadkami kuriozalnej sytuacji, w której bramkarz Patriot chciał strzelić przez całe boisko, jednak Stanchuk zbił futbolówkę na poprzeczkę. Po zmianie stron dalej bardzo fizyczna, mocna gra obu zespołów, przez co intensywność została zachowana. Niestety były także faule, ale przy takiej charakterystyce gry, to było nieuniknione. Vlad Seniuk z zespołu gospodarzy przygotowaniem technicznym i kontrolą piłki potrafił momentami forsować ataki, jednak w momencie podwojenia był już zatrzymywany. W tym meczu widzieliśmy chyba łącznie pięć uderzeń, które zatrzymały się na słupku lub poprzeczce, po obu stronach. Legion zasługiwał choćby na bramkę honorową, ale Patrioci byli nieugięci. Kolejne bramki Butsa, Pedosiuka oraz Bondarchuka (znowu z wolnego) pozbawiły ich szans na pozytywny wynik w spotkaniu z faworytami. Podsumowując Patrioci zanotowali trzecie zwycięstwo z rzędu, czym utrzymali się na pozycji lidera, natomiast rywale spadli z podium.
O godzinie 19:00 na sektorze B został rozegrany mecz pomiędzy FC Vikersonn ll i Elekcyjna FC. Oba zespoły przystąpiły do bezpośredniego starcia w bardzo szerokich zestawieniach. W pierwszej połowie wiele sytuacji bramkowych było kończonych strzałami poza pole bramkowe. Część z nich leciała jednak w światło bramki a wiele z nich odbił bramkarz gospodarzy Serhii Zaridze i to głównie dzięki niemu wynik do przerwy wynosił jedynie 2:2. W drugiej części spotkania w dość szybkim czasie trzy bramki z rzędu zdobyła drużyna reprezentująca pomarańczowe barwy. Mimo odpowiedzi Michała Wierzchonia po podaniu Adriana Kanigowskiego na 5:3, dwie bramki przewagi wydawały się niemalże niemożliwe do odrobienia, zwłaszcza że rywal się cofnął i grał mądrze na kontry. Po niefortunnej bramce samobójczej bramkarza drużyny gości, ich zespół się poddał a Vikersonn ll zdołali strzelić jeszcze jednego gola i mecz zakończył się wynikiem 7:3. Co prawda nie do końca oddaje on to, co działu się na placu boju, ale w tym momencie nie ma to już żadnego znaczenia.
Spotkanie 6 ligi pomiędzy Warsaw Pistons a drużyną Nagel było starciem Dawida z Goliatem. Gospodarze od pierwszej kolejki odstają od swoich ligowych rywali, a w niedzielne popołudnie przyszło im się zmierzyć z zespołem, który świetnie rozpoczął letnie rozgrywki. Spotkanie od samego początku ułożyło się pod dyktando zawodników Radosława Przybylskiego, którzy jako pierwsi objęli prowadzenie. Taki wynik długo utrzymywał się aż do samej końcówki tej odsłony. W 24 minucie interweniujący we własnym polu karnym obrońca Nagela tak niefortunnie wybijał piłkę, że ta wpadła prosto do „swojej” bramki. Chwilę potem sędzia odgwizdał koniec premierowej połowy. Po zmianie stron obie ekipy zdecydowanie bardziej skupiły się na akcjach ofensywnych, obu drużynom zależało na wygranej i zgarnięciu 3 punktów. Gospodarze grali dobrze, często zawiązywali groźne akcje pod bramką rywala, jednak ciągle brakowało wykończenia. Goście natomiast mieli tego dnia w swoim składzie Radka Przybylskiego, który w drugiej części tego spotkania był nie do zatrzymania. Radek dość szybko rozpoczął strzelanie w tej części i po jego trzech trafieniach na tablicy wyników mieliśmy 1-4. Co prawda gospodarze za sprawą Mateusza Malimona zdołali jeszcze strzelić bramkę na 2-4, jednak było to trafienie na pocieszenie, bo do końca strzelali już tylko zawodnicy Nagela. Spotkanie ostatecznie kończy się wynikiem 2-6 i to goście zgarniają kolejne 3 punkty. Nagel z kompletem "oczek" zajmuje drugie miejsce w tabeli 6 ligi, ustępując liderowi tylko gorszym bilansem bramek. Natomiast w dyspozycji Warsaw Pistons widzieliśmy pewne zalążki poprawy, jednak na małych sześcioosobowych boiskach długie przestoje w grze sprawiają, że rywale wykorzystują to z zimną krwią. Gospodarze muszą wziąć się do pracy, bo za chwilę półmetek zmagań w letnich rozgrywkach LF.
Świadkami ogromnych emocji byliśmy o godzinie 21 na sektorze D, gdzie FC Pers podejmował Sokil. Gospodarze do tej pory nie zdobyli nawet punktu, za to goście mieli ich komplet. Bardzo szybko do podtrzymania takiego stanu przystąpiły Sokoły, które za sprawą Andriia Tkachuka wyszli na prowadzenie. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Do siatki gości trafił bowiem Mati Musoev, który asystował też przy drugim trafieniu, autorstwa Obidova. Gra nabierała coraz większego tempa, a co za tym idzie, agresywności. Łącznie sędzia pokazał w tym meczu aż 3 żółte kartki, co na boiskach Ligi Fanów zdarza się niezwykle rzadko. Jeszcze przed przerwą Sokilowi udało się wrócić na prowadzenie po dość szczęśliwych dwóch trafieniach. Druga połowa była niezwykle pechowa dla Persów - najpierw karnego nie trafił Obidov, a następnie groźnie wyglądającej kontuzji doznał bramkarz, który już tego meczu nie dokończył. Na boisku wciąż trwała walka o kolejne bramki. Jedną najpierw zdobyli gospodarze, doprowadzając tym samym do wyrównania, jednak potem goście odpowiedzieli dwoma, czym praktycznie zamknęli mecz. Jeszcze przed końcem drugiego karnego otrzymali goście i tym razem Mati Musoev trafił do bramki i zamknął strzelanie na wyniku 4:5. Tym samym Pers dalej czeka na pierwsze zdobycze w tym sezonie, a Sokil dołącza do Patriot i Nagel z 9 punktami.







)
)
)
)
)
)
)
)