reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualności
aktualności
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
SUPERBET CUP
Galeria
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
16:00

Mecz 18. kolejki pomiędzy FC Depserados a Gawulon FC miał ogromne znaczenie, ale tylko dla jednej ze stron. Gospodarze, będący rewelacyjnym debiutantem, byli już pewni wicemistrzostwa i srebrnych medali. Z kolei Gawulon grał o utrzymanie trzeciego miejsca na podium, do czego wystarczał mu zaledwie remis.

O tym, jak ważne było to spotkanie dla gości, najlepiej świadczyła ich frekwencja. Na mecz stawili się z kadrą szerszą od rywali, a zza linii bocznej wspierało ich liczne grono kibiców. FC Depserados, mimo bardzo wąskiego składu, miał jednak w pamięci jesienną porażkę z tym przeciwnikiem i chciał zrewanżować się na zakończenie sezonu.

Od początku spotkania było widać, że gospodarze nie zamierzają odpuszczać, mimo krótkiej ławki rezerwowych i braku presji wynikowej. Depserados narzucił swoje warunki i jako pierwszy otworzył wynik meczu. W 14. minucie Przemysław Jędrasik wykorzystał podanie Piotrka Ziembickiego i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie 1:0. Zaledwie pięć minut później gospodarze podwyższyli wynik, gdy na 2:0 trafił Paweł Ambrożko po asyście Nikodema Kucharskiego. Do przerwy utrzymało się dwubramkowe prowadzenie wicemistrzów.

Po zmianie stron Gawulon starał się odrabiać straty, wiedząc, że niekorzystny wynik może kosztować go miejsce na podium. Nadzieje gości odżyły w 39. minucie, kiedy Michał Tota po podaniu Patryka Niemyjskiego zdobył bramkę kontaktową.. Wydawało się, że ferajna Jarka Czeredysa może jeszcze powalczyć o upragniony remis. Końcówka należała jednak do grającego węższą kadrą, ale niezwykle skutecznego zespołu FC Depserados. W 45. minucie Przemysław Jędrasik skompletował dublet, podwyższając prowadzenie na 3:1. Zaledwie dwie minuty później ostateczny cios zadał Czarek Pawlak, ustalając wynik spotkania na 4:1.

FC Depserados wygrywa 4:1, udanie rewanżując się za jesienną porażkę i potwierdzając swoją wartość w debiutanckim sezonie. Dla zespołu Gawulon FC ta porażka okazała się niezwykle bolesna w skutkach. Mimo szerokiej kadry i głośnego wsparcia kibiców brak punktów w ostatniej kolejce sprawił, że drużyna straciła trzecie miejsce na rzecz Husarii Mokotów IV i ostatecznie zakończyła rozgrywki tuż za podium...

2
16:00

Mecz był niezwykle ważny dla Husarii. Zwycięstwo dawało realne szanse na brązowe medale pod warunkiem potknięcia Gawulonu w równolegle rozgrywanym spotkaniu. Już od pierwszych minut było jednak jasne, że Husaria zamierza wykonać swoją część zadania. Z tego względu z każdą kolejną minutą coraz większe zainteresowanie budziły informacje napływające z drugiego boiska. Ostatecznie wieści okazały się znakomite dla drużyny z Mokotowa – Gawulon przegrał z wiceliderem ligi, a Husaria wykorzystała swoją szansę i dzięki pewnemu zwycięstwu mogła cieszyć się miejscem na podium.

Sam mecz? Prawdopodobnie żadna z drużyn nie będzie chciała do niego zbyt często wracać. Dla jednych był to prawdziwy koszmar zakończony wysoką porażką, dla drugich spokojny wieczór i spotkanie bez większej historii. Od pierwszego gwizdka przewaga Husarii była wyraźna, a kolejne bramki tylko potwierdzały różnicę, jaka tego dnia dzieliła oba zespoły.

Na szczególne wyróżnienie zasługują Tomek Hübner oraz Kuba Skrzyniasz. Obaj przez cały mecz byli niezwykle aktywni, nieustannie stwarzali zagrożenie pod bramką rywali i wspólnie wykręcili imponujące liczby – łącznie zdobyli 10 bramek i zanotowali aż 7 asyst. Ich współpraca była jednym z kluczowych elementów, które pozwoliły Husarii tak pewnie sięgnąć po komplet punktów.

Jeśli chodzi o Po Nalewce, trudno szukać wielu pozytywów pod względem sportowym. Na pewno należy jednak docenić postawę zespołu. Mimo trudnej sytuacji drużyna podeszła do meczu z pozytywnym nastawieniem, bez niepotrzebnych emocji i agresji. Sam fakt, że udało się zebrać skład i wyjść na boisko do walki, zasługuje na szacunek.

Husaria zrobiła więc dokładnie to, co musiała. Wygrała swoje spotkanie, a korzystny wynik z drugiego boiska sprawił, że sezon zakończyła z brązowymi medalami. Trudno wyobrazić sobie lepszy finał rozgrywek dla zespołu z Mokotowa.

3
19:00

Na Arenie Grenady zmierzyły się dwie drużyny, które przed ostatnią kolejką miały zupełnie inne cele. Bulbez Team Bemowo był już pogodzony ze spadkiem i chciał godnie pożegnać się z 10. Ligą, natomiast Polska Górom wciąż walczyła o piąte miejsce dające przepustkę do Pucharu Fanów, a także o poprawę nastrojów na zakończenie sezonu. Motywacji po stronie gości zdecydowanie nie brakowało.

Spotkanie rozpoczęło się z dużym przytupem. Od pierwszych minut bardzo aktywny był Oskar Zakrzewski, który regularnie napędzał akcje swojej drużyny. Świetnie dogrywał piłki kolegom, dobrze odnajdywał się między liniami i szybko zaznaczył swoją obecność również w statystykach bramkowych. To właśnie jego energia i jakość sprawiły, że początek meczu należał do Polski Górom. Bulbez Team nie zamierzał jednak odpuszczać. Mimo trudnej sytuacji w tabeli gospodarze chcieli zostawić po sobie dobre wrażenie i przez długie fragmenty odpowiadali ambitną grą. Było widać, że nie wyszli na boisko tylko po to, by odegrać rolę statysty w pożegnaniu z ligą.

Pierwsza połowa była jeszcze stosunkowo wyrównana, ale po zmianie stron Polska Górom wrzuciła wyższy bieg. Goście zaczęli dominować pod względem tempa, intensywności i liczby stwarzanych sytuacji. Coraz częściej zamykali rywali na ich połowie i narzucali warunki gry, a gospodarzom coraz trudniej było nadążyć za wymianą podań i ruchem bez piłki. Ogromny udział w tym miał Borys Guz, który rozegrał kapitalną drugą połowę. Był niezwykle solidny w defensywie, skutecznie przerywał akcje rywali, a jednocześnie regularnie podłączał się do ataków swojej drużyny. Jakby tego było mało, ozdobił spotkanie bramką zdobytą z własnej połowy boiska.

Co by nie mówić, forma dopisała praktycznie całej drużynie. Rytel, Heratym i Greguła dali od siebie mnóstwo walki oraz wiele dobrych akcji, dokładając swoją cegiełkę do końcowego sukcesu. Po drugiej stronie boiska nie sposób pominąć również występu Rafała Dobrosza, który skompletował hat-tricka dla Bulbezu. 

Z biegiem czasu przewaga Polski Górom stawała się coraz bardziej widoczna. Goście lepiej operowali piłką, szybciej podejmowali decyzje i skutecznie wykorzystywali wolne przestrzenie. Widać było, że stawka meczu jest dla nich bardzo konkretna i że chcą zakończyć sezon z przytupem.

Bulbez Team walczył do końca i za to należą mu się słowa uznania. Choć sezon kończy się dla tej drużyny spadkiem, nie brakowało jej ambicji i charakteru. Polska Górom natomiast zrobiła to, co musiała. Narzuciła swoje warunki, pokazała jakość i wygrała wyścig o piąte miejsce premiowane udziałem w Pucharze Ligi Superbet.

4
19:00

Fuszerka już przed spotkaniem zagwarantowała sobie pewne utrzymanie, ale cały czas walczyła o bilet na turniej kończący ligowy sezon. Dla zespołu Grajki i Kopacze mecz ten był jedynie okazją do podtrzymania zwycięskiej passy, ponieważ mistrzostwo mieli już zapewnione.

Początek spotkania był bardzo wyrównany i nie było widać różnicy w tabeli dzielącej obie drużyny. Wynik w 10. minucie otworzyli goście, ale chwilę później po dobitce po rzucie wolnym wyrównali gospodarze. Niespodziewanie kolejne minuty należały do niżej notowanego zespołu. Fuszerka najpierw trafiła w poprzeczkę, a chwilę później nie wykorzystała stuprocentowej okazji, która z pewnością znajdzie się w kalafiorach kolejki.

Na przerwę drużyny schodziły przy remisie 1:1 i każda z nich mogła być zadowolona ze swojej gry defensywnej. Na szczególne wyróżnienie zasługuje świetna dyspozycja nominalnego zawodnika z pola, a tego dnia bramkarza Fuszerki – Łukasza Prusika. Kilkoma znakomitymi interwencjami zapewnił swojej drużynie remisowy rezultat do przerwy.

Na początku drugiej połowy z rzutu karnego ponownie na prowadzenie wyszli goście, jednak już kolejna akcja przyniosła wyrównanie. W końcowych fragmentach meczu gospodarze zmarnowali jeszcze jedną świetną okazję i to właśnie to niewykorzystane trafienie zemściło się na nich najbardziej. Ostatnie dziesięć minut to koncertowa gra świeżo upieczonych mistrzów, którzy zdobyli cztery bramki i zakończyli sezon kolejnym zwycięstwem. Wynik 6:2 dla Grajków i Kopaczy nie do końca oddaje przebieg spotkania, ale potwierdza ich skuteczność i jakość w decydujących momentach.

Zespół Fuszerki może czuć spory niedosyt, bo przez długie fragmenty meczu prezentował się bardzo dobrze. Jedno jest jednak pewne – po takim występie pozycję bramkarza na kolejny sezon Łukasz Prusik ma już praktycznie zaklepaną.

5
21:00

Mecz pomiędzy Wczorajsi FC a FC Górka Kazurka był spotkaniem drużyn, które mogły podejść do ostatniej kolejki bez większej presji. Gospodarze mieli już zapewnione utrzymanie, a goście wiedzieli, że po sezonie pożegnają się z ligą. Nie oznaczało to jednak spokojnego spaceru po boisku. Wręcz przeciwnie – obie ekipy postawiły na otwartą grę i od pierwszych minut było widać, że bardziej niż kalkulowanie interesuje je po prostu dobra zabawa.

Od początku oglądaliśmy bardzo ofensywne spotkanie. Sytuacji nie brakowało pod obiema bramkami, a defensywa schodziła tego dnia na dalszy plan. Goście skuteczniej wykorzystywali swoje okazje i z czasem zaczęli budować przewagę. Duża w tym zasługa Emanuela Czernika oraz Michała Mazura, którzy byli najaktywniejszymi zawodnikami FC Górka Kazurka i ostatecznie zakończyli spotkanie z hat-trickami na koncie. Do przerwy wynik wskazywał już 5:3 dla gości.

Po zmianie stron obraz gry praktycznie się nie zmienił. Wczorajsi nie zamierzali jednak odpuszczać i mimo wysokiej straty cały czas szukali swoich szans w ataku. Bardzo aktywny był Krystian Łączny, a skutecznością imponował Jakub Erbel, który również trzykrotnie wpisał się na listę strzelców.

Gospodarze potrafili kilka razy zbliżyć się wynikiem do rywali, ale Górka Kazurka za każdym razem znajdowała odpowiedź i nie pozwalała przeciwnikom realnie wrócić do meczu. Goście zachowali więcej spokoju pod bramką i skutecznie wykorzystywali wolne przestrzenie, które pojawiały się przy coraz bardziej otwartej grze Wczorajszych.

Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 11:8 dla FC Górka Kazurka, która dopisała do swojego dorobku ostatnie trzy punkty w sezonie.

Reklama