reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualności
aktualności
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
SUPERBET CUP
Galeria
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
15:00

Potyczka pomiędzy FC Górka Kazurka a FC Polska Górom niczym nie odbiegała od obrazu standardowego spotkania pierwszej z wymienionych ekip - można by tu śmiało przytoczyć stare piłkarskie porzekadło dotyczące dawnej reprezentacji Hiszpanii: „grają jak nigdy, a przegrywają jak zawsze”. Tak było i tym razem.

Z gry Kazurka naprawdę nie wyglądała źle. Miała w składzie wielu zawodników lubujących się w pojedynkach 1 na 1, a dochodzenie do sytuacji bramkowych nie sprawiało jej większych trudności. Problem pojawiał się jednak przy ostatniej decyzji, która regularnie zawodziła gospodarzy. Zupełnym przeciwieństwem pod tym względem byli piłkarze gości, którzy w swoich kontratakach - bo ataku pozycyjnego było w tym meczu jak na lekarstwo - byli zabójczo skuteczni. Haratym do Greguły, Kuba Kucharski do Rytela i Zakrzewski ponownie do Rytela - szybkie 0:3 po akcjach rozpoczynanych od przechwytu i zakończonych doskonałym wyjściem na wolne pole mogło robić wrażenie. Żeby było ciekawiej, kolejnego gola Kazurka właściwie sprezentowała rywalom na własne życzenie. Za wślizg w polu karnym żółtą kartkę obejrzał Kuba Dziurzyński, a podyktowane „wapno” pewnie wykorzystał Haratym. Przed przerwą drogę do siatki znalazł jeszcze nowy nabytek PG, Konrad Kucharski, obsłużony podaniem przez Rytela i wydawało się, że gospodarze nie mają już czego szukać w tym spotkaniu.

Po zmianie stron Górka Kazurka kontynuowała festiwal nieskuteczności i złych decyzji, mimo naprawdę przyjemnego dla oka stylu gry. W tym czasie goście podwyższyli na 0:6 za sprawą Greguły, któremu z autu asystował Zakrzewski.

W końcu napierający gospodarze dopięli swego i zaczęli coraz mocniej dochodzić do głosu. Najpierw dublet ustrzelił Michał Mazur, który z charakterystycznym dla siebie spokojem wykorzystał sytuacje sam na sam z Kamilem Nowakiem. Pomiędzy jego trafieniami pięknym golem od poprzeczki odpowiedział Rytel, a chwilę później Mazur dołożył kolejne bramki, korzystając z indywidualnych błędów zawodników PG. Ładnych trafień w tym meczu nie brakowało. Na 5:7 kapitalnie przymierzył z lewej nogi w górną siatkę Krzysztof Jędrzejak, co tylko potwierdziło, że wyższy pressing założony przez Kazurkę zaczął przynosić efekty. Widząc, że mecz przestaje być łatwy i przyjemny, bardziej doświadczeni goście pokazali jednak, że aspekt fizyczny zdecydowanie stoi po ich stronie. To, z jaką łatwością Zakrzewski obrócił się z rywalem „na plecach” po otrzymaniu piłki z autu i mimo tego oddał świetny strzał, naprawdę zasługiwało na brawa.

W końcowych minutach spotkania kolejny rzut karny otrzymało PG i tym razem jedenastkę wykorzystał Kuba Kucharski. W odpowiedzi, po lekkim rykoszecie, na 6:9 trafił jeszcze Michał Mazur.

Taki rezultat sprawił, że FC Polska Górom formalnie przypieczętowało utrzymanie i nadal pozostaje w walce o TOP 5 premiowane przepustką do Superbet Cup 2026. W przypadku Górki Kazurki cel ten ma już natomiast wyłącznie matematyczne szanse powodzenia.

2
16:00

Trzecia siła ligi, czyli Gawulon, podejmowała przedostatni zespół tabeli - FC Po Nalewce. Patrząc na układ ligowej stawki, wielu jeszcze przed pierwszym gwizdkiem bez większego zastanowienia wskazywało gospodarzy jako zdecydowanego faworyta tego spotkania. Ostatecznie Gawulon rzeczywiście dopisał komplet punktów, jednak mecz dostarczył znacznie więcej emocji, niż początkowo można było zakładać.

Pierwsza połowa należała zdecydowanie do gospodarzy. Gawulon praktycznie od początku przejął pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku, regularnie stwarzając sobie kolejne sytuacje bramkowe. Było tylko kwestią czasu, kiedy przewaga zacznie przekładać się na gole. Bardzo dobrze prezentował się Patryk Niemyjski, który był prawdziwym mózgiem środka pola. Autor trzech asyst imponował spokojem w rozegraniu, świetnie kontrolował tempo gry i regularnie kreował kolegom dogodne sytuacje pod bramką rywali. Dzięki jego organizacji gospodarze wyglądali bardzo pewnie i konsekwentnie budowali swoją przewagę.

Druga połowa rozpoczęła się bardzo podobnie do pierwszej. Gawulon nadal wyglądał solidnie, szczególnie w defensywie, a świetny występ bramką przypieczętował Rafał Sobolewski. W tamtym momencie wydawało się, że emocje w tym spotkaniu praktycznie już się skończyły i gospodarze spokojnie dowiozą wysokie zwycięstwo do końca. FC Po Nalewce miało jednak zupełnie inne plany. Goście pokazali ogromny charakter i to, co tego dnia mieli najlepsze - walkę do samego końca. Ich determinacja zaczęła przynosić efekty i w krótkim czasie zdobyli aż trzy kolejne bramki. Na boisku wyraźnie było widać, że taka seria mocno zachwiała pewnością siebie zawodników Gawulonu. Po tak dominującej pierwszej połowie gospodarze kompletnie nie spodziewali się, że końcówka spotkania może zrobić się aż tak nerwowa. Goście coraz bardziej się rozpędzali, a atmosfera wokół meczu zaczęła przypominać scenariusz potencjalnego comebacku. I właśnie wtedy ponownie pojawił się Rafał Sobolewski. Zawodnik Gawulonu niczym kat przeciął wszystkie nadzieje FC Po Nalewce, zdobywając kolejną bramkę i definitywnie zamykając mecz.

Mieliśmy więc emocje, moment zwątpienia, chwilę nadziei na piękną historię i wielki powrót, ale tym razem futbol napisał inny scenariusz. Gawulon przetrwał trudny moment, zachował zimną krew i ostatecznie wygrał 6:3, dopisując do swojego dorobku bardzo ważne trzy punkty.

3
18:00

Gospodarze, chcąc zachować szanse na tytuł mistrzowski, byli zmuszeni pokonać zespół Fuszerki. W innym przypadku złoto mogłoby wymknąć się z rąk już w ostatniej kolejce. Tę determinację było widać od samego początku, ponieważ już w 4. minucie młody zespół FC Depserados prowadził aż 3:0. Tym samym, zanim mecz na dobre się rozpoczął, praktycznie było już po zabawie.

Owszem, gol na 1:3 dla Fuszerki mógł jeszcze wlać odrobinę nadziei w serca sympatyków tego zespołu, ale radość i wiara bardzo szybko zostały stłumione bramką numer cztery, która padła niespełna minutę później. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 6:2 i nie zwiastowała większych emocji przed drugą odsłoną spotkania.

Po przerwie trafienie na 6:3 może nie dawało jeszcze realnych szans na comeback, ale przynajmniej jego niewielki zalążek. Był to jednak ostatni moment, w którym Fuszerka znalazła drogę do siatki rywali. Od tego momentu gole zdobywali już wyłącznie gospodarze, a prawdziwy popis umiejętności dał Nikodem Kucharski, autor trzech bramek oraz czterech asyst, dzięki czemu został wybrany MVP spotkania.

FC Desperados nadal pozostaje więc w grze o złote medale.

4
20:00

Dobry, okraszony bramkami początek spotkania, dłuższa przerwa w emocjach, utrata przewagi i zdobycie zwycięskiego gola w końcówce - tak w telegraficznym skrócie prezentował się mecz, który Bulbez Team Bemowo wygrał z Wczorajszymi FC.

Zwycięska drużyna weszła w spotkanie niepozornie i być może właśnie w tym należy upatrywać klucza do sukcesu. Niby nic na to nie wskazywało, a Bulbez szybko wyszedł na dwubramkowe prowadzenie. Rafał Dobrosz świetnie kontrolował piłkę podeszwami i wyprowadził w pole całą defensywę rywala w jego „szesnastce”. Chwilę później Szymon Golonka zmienił tor lotu piłki i podwyższył wynik. I choć Wczorajsi złapali kontakt po strzale z dystansu, to na przerwę schodzili, przegrywając 1:3. Bulbez wykorzystał dynamicznie wyprowadzony atak, by zbudować sobie niezbyt wysoką, ale stosunkowo spokojną przewagę.

Piłkarze Wczorajszych czuli jednak, że wcale nie muszą kończyć tego meczu jako przegrani. Kluczowym zawodnikiem w kwestii powrotu do spotkania i doprowadzenia do remisu był niewątpliwie Bartek Muzyka. To on asystował przy golach Krystiana Łącznego oraz Michała Krzysztofika, aż w końcu sam zdecydował się wpisać na listę strzelców. A trzeba przyznać, że było to trafienie wyjątkowej urody. Kilkanaście metrów do bramki, spontaniczna decyzja, piłka przelatująca nad bramkarzem, odbicie od poprzeczki i gol - zdecydowanie warto zobaczyć tę akcję jeszcze raz na powtórce.

Bramka, choć efektowna, liczona była jednak tylko za jedno trafienie. Bulbez Team Bemowo był tego dnia po prostu zbyt zdeterminowany. Wysoki pressing poskutkował odbiorem piłki przy linii bocznej, szybkim rozegraniem akcji i zwycięskim golem po rozklepaniu defensywy rywala.

Takie końcówki smakują najlepiej, a drużyna z Bemowa jest już tylko trzy punkty za zajmującymi ostatnie bezpieczne miejsce w tabeli… Wczorajszymi FC. Końcówka sezonu zapowiada się naprawdę znakomicie.

5
22:00

Zdecydowany lider tabeli, Grajki i Kopacze, podejmował czwartą w stawce Husarię Mokotów IV. Gospodarze chcieli umocnić się na pierwszym miejscu, natomiast goście liczyli na urwanie punktów faworytowi. Mecz lepiej rozpoczął się dla Husarii. Już w 5. minucie Robert Niemiec wpisał się na listę strzelców i wyprowadził gości na prowadzenie. Stracony gol bardzo szybko obudził jednak lidera rozgrywek. W 8. minucie wyrównał Przemysław Nieszporek, a chwilę później dwa szybkie ciosy zadał Hubert Krzemiński, który w 11. i 12. minucie wyprowadził Grajków i Kopaczy na prowadzenie 3:1.

Husaria nie zamierzała się poddawać i już minutę później kontaktowego gola zdobył Bartek Daniel. Spotkanie cały czas było bardzo dynamiczne i żadna ze stron nie zamierzała zwalniać tempa. Ostatnie słowo w pierwszej połowie należało jednak do gospodarzy. W 22. minucie ponownie trafił Nieszporek, ustalając wynik do przerwy na 4:2 dla lidera.

Po zmianie stron Grajki i Kopacze ruszyły do ataku, chcąc jak najszybciej zamknąć mecz. W 26. minucie Nieszporek skompletował hat-tricka, a zaledwie dwie minuty później Tomasz Kowalczyk podwyższył wynik na 6:2. Wydawało się wtedy, że spotkanie jest już rozstrzygnięte. Husaria pokazała jednak charakter i wykorzystała chwilowe rozluźnienie w szeregach faworytów. W 31. minucie swojego drugiego gola zdobył Robert Niemiec. Co prawda Adam Grzyb szybko odpowiedział trafieniem na 7:3, ale goście dalej walczyli i zaczęli odrabiać straty. Najpierw w 35. minucie trafił Bartek Adamiak, a następnie w 41. minucie gola dołożył Kuba Pątko. Zrobiło się 7:5 i końcówka ponownie nabrała wigoru.

W kluczowym momencie ponownie błysnął jednak Przemysław Nieszporek. W 46. minucie zdobył swoją czwartą bramkę w meczu, podwyższając na 8:5 i praktycznie odbierając rywalom nadzieję na comeback. Husarię stać było już tylko na jedno trafienie Bartka Adamiaka w 47. minucie.

Grajki i Kopacze ostatecznie wygrywają 8:6 i dopisują kolejne trzy punkty, pewnie umacniając się na fotelu lidera 10. Ligi. Husaria Mokotów IV zagrała ambitnie, postawiła bardzo trudne warunki i strzeliła liderowi aż sześć bramek, ale w defensywie zostawiła tego dnia po prostu zbyt dużo wolnego miejsca, by myśleć o wywiezieniu z AWFu choćby punktu.

Reklama