Sezon 2025/2026
Relacje meczowe: 16 Liga
To był niestety mecz bez większej historii. Przede wszystkim gospodarze nie przyszaleli z frekwencją i stawili się na placu gry z zaledwie jedną zmianą. Samo w sobie nie byłoby to może niczym strasznym, ale nie w takich warunkach pogodowych i nie przeciwko takiemu przeciwnikowi, jak druga ekipa Ternovitsii.
Goście, znani z szybkiego grania i rozgrywania piłki na jeden kontakt, praktycznie zabiegali swojego rywala. Ofensywne trio Oleh Liadryk – Serhii Romanovskyi – Volodymyr Hrydovyi bezlitośnie wykorzystywało każdy, nawet najmniejszy błąd defensywy BK FC. Pierwszy gol padł praktycznie chwilę po gwizdku rozpoczynającym spotkanie, a na nieszczęście gospodarzy niefortunną interwencję zaliczył golkiper Aleksander Pankratz, kierując piłkę do własnej bramki. Co ciekawe, gospodarze bardzo szybko odpowiedzieli. Do siatki trafił Albert Kołsut po asyście Macieja Czepiela, dając swojej drużynie chwilową nadzieję. Jak się później okazało, był to jeden z nielicznych jasnych punktów w wykonaniu Będziemy Krążyć FC.
Ternovitsia II dominowała tego dnia praktycznie w każdym aspekcie gry. Szybkość rozegrania, organizacja i skuteczność sprawiały ogromne problemy rywalom, a wynik 8:1 do przerwy doskonale oddawał charakter tej rywalizacji. Przy stanie 1:6 gospodarze zdecydowali się nawet na zmianę bramkarza, a między słupkami pojawił się Marcin Kondracki. W ogólnym obrazie meczu niewiele to jednak zmieniło, bo przewaga gości była po prostu zbyt duża.
Po zmianie stron BK FC zdołało jeszcze dwukrotnie wpisać się na listę strzelców. Na protokole zameldowali się Wojciech Adamczuk oraz Bartek Kwiatek, ale były to jedynie pojedyncze odpowiedzi na kolejne ataki rozpędzonych rywali. Ternovitsia II nie zamierzała się zatrzymywać. Goście niemal podwoili swój dorobek bramkowy z pierwszej połowy i zakończyli spotkanie z piętnastoma golami na koncie. Kapitalne zawody rozegrało wspomniane wcześniej trio ofensywne. Oleh Liadryk, Serhii Romanovskyi oraz Volodymyr Hrydovyi zanotowali hat-tricki, a Romanovskyi i Hrydovyi poszli o krok dalej, kompletując nawet podwójne hat-tricki.
Ostatecznie Ternovitsia II rozgromiła Będziemy Krążyć FC, potwierdzając swoją klasę i dominację. Można śmiało powiedzieć, że goście z przytupem zakończyli sezon, a przy mistrzostwie postawili już nie kropkę, lecz wyraźny wykrzyknik.
Spotkanie Vitaury z Ice Teamem było bezpośrednią walką o miejsce na podium. Gospodarze potrzebowali zwycięstwa, by wskoczyć do czołowej trójki, natomiast gościom do osiągnięcia celu wystarczał remis. Stawka była więc wysoka, co od pierwszych minut było widać na boisku.
Mecz rozpoczął się w wymarzony sposób dla Ice Teamu, który już po kilkunastu sekundach objął prowadzenie. Stracona bramka podziałała jednak na Vitaurę mobilizująco. Gospodarze szybko podkręcili tempo, grali agresywnie i zdecydowanie, starając się wykorzystać przewagę warunków fizycznych nad rywalami. Ich determinacja przyniosła efekt. Po świetnie rozegranym krótkim rzucie wolnym Vitaura doprowadziła do wyrównania. Chwilę później sama jednak sprezentowała przeciwnikom gola, tracąc piłkę pod własną bramką. Spotkanie obfitowało w błędy po obu stronach, bo niedługo później również defensywa Ice Teamu popełniła kosztowną pomyłkę i na tablicy wyników ponownie pojawił się remis.
W świetnej dyspozycji znajdował się tego dnia Patryk Przybysz. To właśnie on dawał swojej drużynie najwięcej impulsu do walki, napędzał kolejne akcje i ciągnął zespół do przodu. Przed przerwą gospodarze zdołali jeszcze zdobyć trzecią bramkę i schodzili do szatni z wynikiem, który na tamten moment dawał im upragnione miejsce na podium.
Druga połowa miała jednak zupełnie inny przebieg. Ostra i zdecydowana gra Vitaury sprawiła, że atmosfera zrobiła się bardzo nerwowa. Zawodnicy obu drużyn nie odstawiali nogi, a kibice oglądali widowisko pełne walki, twardych pojedynków i ogromnych emocji. W takich warunkach lepiej odnaleźli się gracze Ice Teamu, którzy postawili na szybkość, spryt i skuteczność. Goście przejęli inicjatywę i zdobyli aż cztery bramki z rzędu, całkowicie odwracając losy spotkania. Ozdobą meczu było trafienie Olega Smolariuka, który przy próbie wybicia piłki popisał się kapitalnym lobem niemal z końca boiska, zaskakując wszystkich obecnych na stadionie.
Vitaura zdołała jeszcze odpowiedzieć golem w samej końcówce, jednak było już za późno na odrobienie strat. Ice Team wygrał 6:4 i to właśnie oni mogli po końcowym gwizdku cieszyć się z wywalczenia miejsca na podium.
Spotkanie pomiędzy Rzeźnią Marki a PPKS Tornado przyniosło gospodarzom długo wyczekiwane przełamanie. Po serii czterech porażek z rzędu Rzeźnia wyszła na boisko niezwykle zmotywowana i od pierwszych minut było widać, że tym razem nie zamierza wypuścić punktów z rąk.
Gospodarze rozpoczęli mecz bardzo konkretnie, szybko narzucając własne tempo gry. Wynik spotkania otworzył Dominik Sobieraj po wzorowej asyście Konrada Bieńka. Rzeźnia szybko podwyższyła prowadzenie na 2:0, jednak PPKS Tornado nie pozostało dłużne. Po świetnym podaniu kolegi z zespołu Bartosz Wiśniewski umieścił piłkę w siatce, dając swojej drużynie bramkę kontaktową i przywracając nadzieję na korzystny rezultat. Po trzech trafieniach w pierwszych minutach spotkanie nieco straciło na dynamice. Obie drużyny walczyły o przejęcie kontroli nad wydarzeniami na boisku, ale na kolejnego gola trzeba było czekać aż do 20. minuty. Wówczas Rzeźnia Marki ponownie odskoczyła rywalom na dwa trafienia i przy wyniku 3:1 oba zespoły udały się na przerwę.
W drugich 25 minutach gospodarze wykazali się lepszą organizacją gry i przede wszystkim zdecydowanie większą skutecznością pod bramką przeciwnika. Co prawda PPKS próbowało wrócić do meczu za sprawą pięknego trafienia z woleja Mateusza Kazimierczuka, jednak pojedyncze bramki nie wystarczały, by dogonić rozpędzoną Rzeźnię, która z każdą minutą coraz pewniej kontrolowała przebieg spotkania.
W drugiej połowie gospodarze funkcjonowali jak prawdziwy kolektyw. Wielu zawodników wpisało się do protokołu meczowego, co było bardzo miłym akcentem na zakończenie sezonu Ligi Fanów. Składne akcje, dobra organizacja i skuteczność sprawiły, że przewaga Rzeźni systematycznie rosła. Ostateczny rezultat przypieczętował Paweł Kaczorek, który pewnie wykorzystał rzut karny i ustalił wynik meczu na 7:3.
Rzeźnia Marki zasłużenie sięgnęła po zwycięstwo, przełamując niekorzystną serię i kończąc sezon mocnym akcentem. PPKS Tornado mimo porażki zasługuje na uznanie za walkę i ambitną postawę, jednak tego dnia to gospodarze byli drużyną zdecydowanie skuteczniejszą, lepiej zorganizowaną i bardziej zdeterminowaną, co znalazło odzwierciedlenie w końcowym wyniku.







)
)