reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualności
aktualności
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
SUPERBET CUP
Galeria
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
08:00

W starciu na absolutnym szczycie 4. ligi zmierzyły się drużyny Hetmana oraz BM’u. Przed meczem można było spodziewać się niezwykle wyrównanego i zaciętego widowiska, jednak boisko napisało zupełnie inny scenariusz. Niedawno koronowany mistrz ligi, czyli Hetman, musiał uznać wyższość rywala i doznał bardzo bolesnej porażki aż 2:13.

Rezultat ten może szokować, szczególnie biorąc pod uwagę wcześniejszą formę Hetmana, który w tej rundzie szedł jak prawdziwy przecinak i regularnie dopisywał do swojego konta kolejne zwycięstwa. Tym razem jednak rywal okazał się po prostu bezlitosny. BM miał tego dnia ogromną liczbę argumentów po swojej stronie. Drużyna imponowała wymiennością pozycji, bardzo dużym zgraniem, skutecznością oraz indywidualnymi przebłyskami swoich zawodników. Ukraiński zespół praktycznie od początku narzucił własne tempo gry i z każdą kolejną minutą coraz bardziej dominował nad mistrzem ligi.

Mówiąc o indywidualnych popisach, nie sposób nie wyróżnić kapitalnego występu Kiryla Semerenko. Były zawodnik KSB oraz Otamanów ponownie pokazał, że w niższej lidze potrafi robić ogromną różnicę. Jego instynkt strzelecki był tego dnia imponujący - świetnie odnajdywał się w polu karnym, doskonale wiedział kiedy i gdzie się ustawić, aby wykorzystać podania partnerów i zamieniać kolejne sytuacje na gole. Co ważne, Semerenko nie ograniczał się wyłącznie do finalizacji akcji. Potrafił również samodzielnie wypracowywać sobie sytuacje bramkowe, popisując się efektownymi dryblingami i dużą swobodą w pojedynkach jeden na jednego. Był jednym z największych motorów napędowych ofensywy BM’u i praktycznie przez cały mecz sprawiał defensywie Hetmana ogromne problemy.

Hetman próbował odpowiadać zarówno rozegraniem akcji, jak i strzałami z dystansu. Szczególnie aktywny w tym aspekcie był Damian Kucharczyk, jednak nawet jego próby nie były w stanie odmienić losów spotkania. Tego dnia BM funkcjonował jak perfekcyjnie działająca maszyna - konsekwentnie realizował swój plan, grał bardzo ofensywnie i bez chwili zawahania szedł po kolejne trafienia. Ostatecznie BM nie tylko sięgnął po komplet punktów, ale zrobił to w naprawdę imponującym stylu, całkowicie dominując mistrza ligi i wysyłając bardzo mocny sygnał do całej stawki.

2
10:00

Sportowe Zakapiory podejmowały młody zespół SO4 FC w jednym z ciekawszych spotkań minionej niedzieli. Już od pierwszych minut było widać różnicę w podejściu obu drużyn. Gospodarze prezentowali większą dojrzałość, szczególnie pod bramką rywala, i to oni wyraźnie kontrolowali przebieg pierwszej połowy.

Zakapiory grały bardzo zespołowo, cierpliwie budowały akcje i mądrze organizowały się w defensywie, czym skutecznie utrudniały życie młodym i dynamicznym zawodnikom SO4 FC. Dużą rolę odegrał Paweł Dąbrowski, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, pokazując dużą skuteczność pod bramką rywali. Bardzo dobrze prezentował się również Andrzej Groszkowski, który pewnie bronił dostępu do bramki gospodarzy i dawał swojej drużynie ogromny spokój. Dobrze naoliwiona maszyna Sportowych Zakapiorów funkcjonowała w pierwszej części meczu praktycznie bez zarzutu. Gospodarze schodzili na przerwę z trzybramkową przewagą i wydawało się, że tego dnia nic nie będzie w stanie zatrzymać ich marszu po zwycięstwo.

Nic bardziej mylnego.

Zawodnicy SO4 FC po przerwie kompletnie zmienili sposób gry oraz taktykę, czym zdecydowanie zaskoczyli swoich przeciwników. Kluczową rolę odegrał bramkarz Michał Kijek, którego świetna gra nogami zaczęła robić ogromną różnicę na tym poziomie rozgrywkowym. Goście coraz częściej wykorzystywali golkipera w rozegraniu, budując przewagę liczebną i przejmując kontrolę nad przebiegiem spotkania. SO4 zaczęło grać znacznie odważniej i skuteczniej, a z każdą kolejną minutą rosły emocje zarówno na boisku, jak i poza nim. Goście ostatecznie zdołali doprowadzić do wyrównania, a atmosfera zrobiła się naprawdę gorąca. Było jasne, że zwycięży drużyna, która w kluczowym momencie zachowa więcej zimnej krwi i wyrachowania.

I właśnie wtedy decydujący cios zadali Sportowe Zakapiory. Piotr Maciuk popisał się kapitalnym strzałem z połowy boiska, lobując bramkarza rywali i ponownie wyprowadzając gospodarzy na prowadzenie. Po tej bramce Zakapiory wróciły do swojej najlepszej wersji - szczelnej, zdyscyplinowanej i bardzo twardej defensywy, która do końca meczu nie pozwoliła rywalom już na odwrócenie losów spotkania. Dla SO4 to już druga porażka z rzędu...

3
11:00

Spotkanie Boca Seniors z Furduncio Brasil było bardzo atrakcyjnym widowiskiem dla kibiców ceniących futbol oparty na technice, dynamice i ofensywnym nastawieniu. Od pierwszych minut obie drużyny postawiły na odważną grę do przodu - nie brakowało szybkich wymian podań, pojedynków jeden na jednego oraz składnych akcji budowanych w wysokim tempie.

Lepiej w mecz weszli goście, którzy już w pierwszej połowie pokazali dużą skuteczność i lepsze wykończenie sytuacji. Furduncio Brasil prowadziło do przerwy 5:2, wykorzystując swoją dynamikę w ataku oraz umiejętność szybkiego przechodzenia do ofensywy. Boca Seniors nie wyglądała jednak na zespół przytłoczony przebiegiem spotkania - gospodarze również potrafili kreować sytuacje i odpowiadać ciekawymi akcjami.

Centralną postacią gospodarzy był Dawid Pigiel, autor dwóch bramek i trzech asyst. To właśnie on nadawał rytm grze Boca Seniors, pełniąc rolę kreatora środka pola. Bardzo dobrze operował piłką, szukał niestandardowych rozwiązań i potrafił przyspieszyć akcję w odpowiednim momencie. Szczególnie groźny był przy stałych fragmentach gry, gdzie jego mocne i precyzyjne uderzenia regularnie sprawiały problemy defensywie rywali.

Po stronie gości absolutnym bohaterem był Rafael Andrade, który rozegrał znakomite zawody, zdobywając aż pięć bramek. Dynamiczny i ofensywnie usposobiony zawodnik przez cały mecz był niezwykle trudny do zatrzymania. Świetnie poruszał się bez piłki, szukał wolnych przestrzeni i z dużą pewnością finalizował akcje swojego zespołu. Jego aktywność i skuteczność miały ogromny wpływ na końcowy rezultat.

Druga połowa przyniosła kolejne bramki i utrzymała wysoki poziom widowiska. Boca Seniors ambitnie próbowała wrócić do gry, jednak Furduncio Brasil potrafiło odpowiadać w kluczowych momentach, utrzymując bezpieczny dystans. Ostatecznie goście zwyciężyli 10:7 po bardzo technicznym, dynamicznym i ofensywnie nastawionym meczu, który z pewnością mógł podobać się neutralnym obserwatorom.

4
12:00

Spotkanie pomiędzy Team Ivulin a Bad Boys zapowiadało się niezwykle ciekawie ze względu na sytuację w ligowej tabeli. Obie drużyny znajdowały się w strefie spadkowej, jednak goście wciąż mieli realne szanse w walce o utrzymanie. 

Gospodarze, którzy przybyli na mecz w licznym składzie, już od pierwszych minut prezentowali się bardzo konkretnie pod bramką rywala, sygnalizując, że nie oddadzą punktów bez walki. Jako pierwsi trafili do siatki po uderzeniu z ostrego kąta Antosia Łahvinca, narzucając tym samym własny rytm gry. Bad Boys nie zamierzali jednak przystać na warunki podyktowane przez rywali. Goście prowadzili grę swoim tempem, spokojnie kreowali dogodne okazje i cierpliwie wyczekiwali błędu w ustawieniu gospodarzy. Pod koniec pierwszej odsłony przyniosło to efekt - Bad Boys zdobyli bramkę wyrównującą. Bartłomiej Podobas znakomicie dostawił nogę, finalizując akcję całego zespołu. Do przerwy na tablicy wyników widniał rezultat 1:1.

Po zmianie stron inicjatywę błyskawicznie przejęli Bad Boys, którzy szybko wyszli na prowadzenie po trafieniu Michała Podobasa. Chwilę później goście byli o włos od straty bardzo prostego gola, jednak zdołali wyjść z opresji. Wyciągnęli na własną połowę dwóch zawodników Team Ivulin, a po szybkim rozegraniu wykorzystali przewagę w ataku i mądrze podwyższyli prowadzenie.

Gospodarze nie zamierzali jednak składać broni i błyskawicznie rzucili się do odrabiania strat. Dwukrotnie błysnął Arseni Vanicki - najpierw pokonał bramkarza rywali precyzyjnym strzałem po ziemi, a następnie powtórzył ten wyczyn mocnym uderzeniem zza pola karnego prosto pod poprzeczkę. Źli Chłopcy zostali wybici z rytmu i nie potrafili skutecznie wykorzystać przewagi liczebnej po żółtej kartce obejrzanej przez jednego z zawodników Team Ivulin. Mimo trudniejszego momentu łut szczęścia pozwolił gościom ponownie wyjść na prowadzenie, gdy trafienie do własnej bramki zanotował Maksim Duduk. Końcówka była pełna zwrotów akcji. Tym razem zawodnik, który chwilę wcześniej niefortunnie pomógł Bad Boys, odkupił swoje winy, bezlitośnie zamieniając rzut karny na bramkę. Ostatecznie bohaterem spotkania okazał się Michał Matynia, który zamknął mecz trafieniem po efektownej przekładance, zapewniając Bad Boys wyjątkowo cenne trzy punkty.

Obie drużyny zasłużyły na uznanie za stworzenie widowiska pełnego tempa, emocji i bramek. Tego dnia to jednak goście mogli cieszyć się najbardziej, ponieważ dzięki zwycięstwu wydostali się ze strefy spadkowej, wykorzystując porażkę Warszawskiej Ferajny.

5
13:00

Warszawska Ferajna po raz kolejny potwierdziła swoją nieprzewidywalność, prezentując w trakcie spotkania co najmniej dwie różne twarze. Już w 2. minucie gospodarze prowadzili 2:0 po piorunującym starcie. Później jednak do głosu stopniowo zaczęły dochodzić Byki. Goście jeszcze przed przerwą wyrównali wynik spotkania, by tuż przed końcem pierwszej połowy wyjść na prowadzenie 2:3.

Nie należy jednak przesadnie obwiniać gospodarzy - przyjezdni, gdy już się rozkręcili, pokazali ogromną jakość, przypominając wszystkim, dlaczego walczą o wicemistrzostwo. Jak się później okazało, FC Bulls nie oddało prowadzenia aż do końcowego gwizdka. Duża w tym zasługa Vladislava Zhukova, który po dwóch szybko straconych bramkach uspokoił grę swojego zespołu i do końca pierwszej odsłony nie pozwolił rywalom ponownie trafić do siatki.

Warszawska Ferajna pojawiła się na boisku po przerwie z podobną werwą jak w pierwszej połowie, jednak tym razem goście nie dali się zaskoczyć. Bartosz Panasiuk dwoił się i troił, ale było to za mało na konsekwentnych i zdyscyplinowanych rywali. Z minuty na minutę padały kolejne trafienia dla gości, a gospodarze coraz bardziej wyczekiwali końcowego gwizdka.

Ostatecznie w drugiej połowie przyjezdni rozbili Warszawską Ferajnę aż 1:6, a całe spotkanie zakończyło się wynikiem 3:9. Świetny mecz rozegrał Vadym Churiukanov, który do dwóch asyst dorzucił trzy bramki. Wtórowali mu również wszędobylski Konstantin Veselovskyi i jego partnerzy z zespołu, regularnie dokładając kolejne punkty do klasyfikacji kanadyjskiej.

Reklama