reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualności
aktualności
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
ETERNIS CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga

RAPORT MECZOWY! 6. KOLEJKA - SEZON 2026/2027

Piękna polska złota jesień uderzyła w nas w ostatni weekend wyjątkowo mocno, w pełnej swej krasie. Padały hurtowo nie tylko liście z pobliskich drzew na warszawskim AWFie, ale także piękne bramki, a wszystko to w iście emocjonującej scenerii. Kto poradził sobie najlepiej w tej żółto-pomarańczowej aurze? Zapraszamy już teraz na raport z szóstej serii gier! Nie zabrakło niespodzianek, nagłych zwrotów akcji oraz potężnych deklasacji... 

Ekstraklasa

Wiadomym było, że punktowa posucha zostanie w końcu przerwana dla jednej ze stron wraz z końcem szóstej serii gier. Niestety, ale zarówno Ogień Bielany, jak i TUR Ochota 1967 sezon rozpoczęli w iście dołującym stylu, przegrywając wszystkie pięć pierwszych kolejek. W szóstej serii gier los jednak sparował te dwie drużyny na siebie, a to równało się z tym, że ktoś zapunktuje albo za trzy albo w przypadku remisu oba kluby podzielą się po punkcie, tym samym otworierając swój dorobek punktowy w tej kampanii. Emocje do końcowego gwizdka? Nie tym razem! Team z Bielan błyskawicznie zaznaczył swoją przewagę do przerwy zdobywając bezpieczne, trzybramkowe prowadzenie. TUR za sprawą Mazurka, Abbassiego, Wołczyka oraz Kowalskiego owszem zaczął strzelać gole w drugiej odsłonie, ale to było stanowczo za mało na tak dysponowany Ogień. Goście zdobyli łącznie aż dziewięć goli, a na wyróżnienie zasługuje fakt, że po stronie teamu z Bielan strzelanie rozłożyło się na aż ośmiu z dziewięciu zawodników z pola! I to jest wielki plus, kiedy odpowiedzialność za gole jest rozbita na cały zespół! Łowcy Ochota, zgodnie z oczekiwaniami, nie dały właściwie żadnych szans FC Otamanom. Żółto-czarni co prawda strzelili ku zaskoczeniu wszystkich jako pierwsi, a w dodatku owe jeden zero utrzymywało się przez około kwadrans, ale kiedy Łowcy Ochota ruszyło po gole, to na całego. Efekt? Piorunujący! 8:1! Ekipa Aleksego, Kamila i Borysa ani myśli się mylić! Najlepszy mecz tego dnia? Kto wie czy nie starcie Inferno Team z ukraińskim Sirius. Mimo, że u naszego partnera Superbet przedmeczowe kursy jasno wskazywały na gości, to jednak "piekielni" zamierzali tego dnia sprawić wbrew wszystkim wielką niespodziankę. I do przerwy byli na dobrym ku temu kursie. Ogromna zasługa w tym była przede wszystkim po stronie bramkarza Inferno Glazy. Ekstremalnie rzadko zdarza się, aby zawodnik przegranej drużyny znalazł miejsce w "szóstce kolejki", ale naszym zdaniem Janek na to swoją postawą w pełni na to zasłużył. Wydawało się, iż zaczarował własną bramkę na wieczność, a Sirius mimo mnogości sytuacji nie zdoła przeciągnąć tego na swoją korzyść. A jednak – ostatnie zdanie w tym meczu należało do innego zawodnika "szóstki kolejki" Władysława Burdy, które fenomenalnie samym przyjęciem "zgubił ogon", wypracował sobie dogodną sytuację strzelecką i właściwie wraz z końcowym gwizdkiem umieścił piłkę w siatce tuż przy słupku. Tym razem dwojący i trojący się Glaza musiał już skapitulować. Mimo, że InPlus Janka Skotnickiego jest w dużych kadrowych tarapatach, na tyle pokaźnych, iż tydzień temu zmuszeni byli niebiescy oddać walkower na rzecz KSB Warszawa, to i tak zdołali podjąć rękawice przeciwko hegemonowi szóstek Eternis E.W. Winniccy i tego kolosa... porządnie nastraszyć. W końcu halloween za rogiem... To obrońcy tytułu musieli bowiem gonić, a czasu starczyło do przerwy tylko na to, aby doprowadzić do wyrównania. Z czasem jednak szala zaczynała się przechylać na korzyść zespołu Michała Dryńskiego. InPlus zagrał honorowy, godny futbol, ale niestety – czwarta przegrana z rzędu, która się pojawiała po tym weekendzie, właściwie eliminuje ich z jakiekolwiek walki, kto wie, czy nawet nie i o podium, o złocie już nie mówiąc. Eternis natomiast, z problemami, bo z problemami, ale zgarnął piąte zwycięstwo w piątym meczu dalej pewnie krocząc po tytuł mistrzowski, przy okazji ukradkiem spoglądając na to, co wyrabiają Łowcy Ochota oraz na dalszym planie Sirius. Meczem kończącym tę kolejkę w Ekstraklasie była odwieczna rywalizacja Husarii Mokotów z KSB Warszawa. Gdyby przed meczem spojrzeć na składy, które zostały tego dnia zmontowane przez obu menadżerów wydawać by się mogło, że KSB to bierze i to łatwo. Nic jednak z tych rzeczy. Husaria zagrał mądry, pragmatyczny futbol, którego podstawą było wpierw bronić, a dopiero następnie szukać swoich szans w ofensywnie. KSB na opak – do przodu wszyscy, do tyłu mało komu. W efekcie czego w obozie zielonych na tyłach były potężne połacie przestrzeni, które Husaria bezproblemowo wykorzystywała raz po raz kontrując. Hattrick Bartka Tuli, dublet asyst Przygody. Snajper Maśniak z potrzeby cofnięty do obrony, w której mógł liczyć na wsparcie duo Ostatek-Kopczyński. A kiedy w obozie mokotowskich pojawiła się "mysia dziura" całość zabezpieczał świetnie tego dnia broniący reprezentant Polski Socca Michał Subczyński między słupkami. Zwycięstwo Husarii rodziło się w wielkich bólach, ale opłacało się wypruć, gdyż trzecie zwycięstwo w piątym meczu daje realne szanse na grę o wyższe lokaty w tym sezonie, natomiast KSB? KSB nadal będzie szukać pierwszego zwycięstwa na boisku w tym sezonie...

Ładowanie...
Tabela
Ładowanie...
Top szóstka

1 Liga

Pięć na pięć zwycięstw, plus trzydzieści trzy w bramkach. Czy da się wejść lepiej w nowe rozgrywki? Naprawdę – nie wydaje się. Manitas Konserwacja Podwozia na początku kampanii 2026/27 błyszczy aż miło! Nie tylko wygrane, ale ich rozmiar, robi wrażenie. Tym razem o sile paczki Skowrona przekonał się zespół Łukasza Dziewickiego, Explo Team. Gospodarze mieli swój moment w sezonie, ale niestety poza dwoma miłymi-pan akcentami Explo mocno dołuje, a aż 3:16 z Manitasem ma prawo nie tylko wrzucić w jeszcze większy wir czeluści ligowej, ale i mocno podciąć skrzydła na resztę rundy jesiennej. Co innego przegrać po wyrównanej walce dwoma, trzema, nawet czteroma czy pięcioma golami. Ale trzynastoma? To była gorzka niedziela dla Explo Team, wierzymy jednak, że ta paczka jeszcze wróci na zwycięski szlak, bo to klub z bogatą historią. Orły Maciejki doskonale zdają sobie sprawę, że sloty do Ekstraklasy są trzy, a realnie chętnych – czterech. Na tę chwilę wydaje się, iż o podium zagrają Manitas, Uragan, QIce oraz właśnie Orły. Niestety, ale dla jednego miejsca braknie. Dlatego Orły muszą mecze takie jak z Implusem UA – które znajduje się w strefie spadkowej – koniecznie wygrywać. I w rzeczy samej, tak też się stało. Żółto-czarni nie dali żadnych szans ukraińskiej ekipie Ivaniuka a rezultat 16:7 na rzecz Orłów mówi wszystko. Deklasacja! Życzymy, aby Impuls jeszcze się pozbierał, wiemy, że nie jest łatwo, ale trzeba walczyć do końca! Było ekstremalnie blisko, aby tego niedzielnego dnia jeden mecz nie doszedł do skutku. I to o zgrozo w bardzo prestiżowej pierwszej lidze! FC Ternovitsia świętowała bowiem na weselu szczęście jednego z jej głównych liderów. Był tam cały zespół, a to skutkowało tym, iż żółto-niebiescy w pewnym momencie zdecydowali oddać mecz FC Kebavicie walkowerem. Ukraiński team wie jednak, że wówczas musieliby zostać ukarani dodatkowo minusowym punktem, co by było totalną katastrofą, a przecież i tak różowo nie jest. Efekt? Ternovitsia pojawiła się na placu gry w mocno eksperymentalnym, przemeblowanym, rezerwowym zestawieniu. Kebavita Pana Prezesa Buraka to nie byle jaki klub, z łapanki, aby ich pokonać trzebaby było pójść na mocne zwarcie w najmocniejszych zestawieniach. Umówmy się, że to, które dało Terno było niemal z góry skazane na porażkę. Mimo wszystko goście nawiązali dobrą walkę, o czym świadczy końcowy (i do przerwy) stykowy rezultat 10:8 na rzecz międzynarodowej Kebavity. Zespół Buraka kolejny raz więc udowodnił, że nie można ich przedwcześnie skreślać, i że jak się zmobilizują to zawsze they (Burak) Can do that. Pierwsze trzy oczka zasiliły konto tego klubu, ale naszym zdaniem – nie ostatnie. Największym hitem z pewnością było starcie Uraganu z QIce Warszawa. Był to nie tylko najgorętszy mecz tej dywizji, ale także topowe granie tego dnia na obiektach AWF Warszawa w Lidze Fanów. Z dużej chmury mały jednak deszcz. Wydawało się, że jeśli ktoś ma być delikatnym faworytem tej konfrontacji to raczej team Łukasza Mroza. A jednak. Uragan szybko zaznaczył swoją przewagę, w ofensywnie jak zawsze błyszczał Oskar Zaks, z tyłu zaś zabezpieczał Michał Drabik wraz z Michałem Subczyńskim. Efekt? Już 4:1 do przerwy. Sprawa dla lodowatych skomplikowała się jeszcze mocniej, kiedy czerwoną kartkę otrzymał Denys Blank. Niestety, ale to kolejny raz, kiedy ten zawodnik nie trzyma ciśnienia, a jego drużyna z tego tytułu mocno cierpi. Mając naprzeciw tak mocnego rywala, jak ukraiński Uragan, wyrok mógł być tylko jeden. Szybki bramkowy odjazd od QIcu i zabicie jakichkolwiek marzeń o odwróceniu rezultatu. Szkoda, bo mocno zacieraliśmy sobie ręce na tę gierkę myśląc, iż czekają nas piłkarskie delicje, tymczasem otrzymaliśmy raczej jednostronny pojedynek, który sportowo nie utrzymał prognozowanej mu temperatury. To pierwszy przegrana ekipy Łukasza, także żadna panika – wyciągnąć wnioski i gonić rywali – teraz kąsając już od dołu. Uragan? Nieustanne pasmo sześciu zwycięstw z rzędu: czy ktoś zdoła ich powstrzymać? Kolejkę kończyła zdziesiątkowana DHO Fiber Cyrkulatka z UEFĄ Mafia Ursynów, która w swoich szeregach mogła się pochwalić trójką uczestników tegorocznej Socca Champions League w Grecji. Czy doświadczone zebrane podczas Ligi Mistrzów Szóstek przełożyło się na plac, że gracze UEFY napędzani owym trijem wygrali aż 11:4? Chyba byłoby to jednak mocno przesadzoną tezą... W każdym razie paczka Sokołowskiego nie miała tego dnia potencjału kadrowego, aby przeciwstawić się, po zęby uzbrojonej drużynie z Ursynowa. Dodatkowo będącej w tym sezonie w naprawdę świetnej formie. Terminarz był wszak dla nich piekielnie ciężki, a i tak chłopaki nawiązali walkę z w zasadzie każdym. Kiedy zaś przyszło do gry na zespoły "w zasięgu" punkty zaczęły wpadać na konto mecz po meczu. Czy UEFĘ stać na TOP5? Wydaje się, że jak najbardziej. Cyrkulatka natomiast musi się brać do roboty, jeśli nie chce przezimować w strefie spadkowej!

Ładowanie...
Tabela
Ładowanie...
Top szóstka

2 Liga

Patrząc na formę z czterech ostatnich meczów w drugiej dywizji nie ma lepszej drużyny, niż Warszawa Bandziors. Sezon dla tego zespołu zaczął się bardzo źle, bo od dwóch porażek, ale potem? Od nieoczekiwanego remisu z FSK Kolos coś w teamie z okolic Ursynowa uległo dużej zmianie. Ostatnie cztery spotkania to dziesięć punktów, a w tym czasie tylko lider Rock'n Roll leciał tym samym rytmem. Niejedna ekipa po trudnym początku totalnie by zjechała w dół, ale nie oni. Mecz z Dzikami z Lasu jawił się nam jako starcie dwóch świetnych drużyn, mające swoje argumenty, a zwycięzca zdawał się niejasny. Boisko zadecydowało. Warsaw Bandziors zaaplikowało Dzikom sześć sztuk samemu tracąc ledwie dwie! Kapitalna jest forma tej drużyny w ostatnim czasie. Teraz śmiało można ich zacząć wymieniać w kontekście klubów bijących się o podium trzeciego poziomu rozgrywkowego. Dziki z Lasu? Niestety, ale na tę chwilę jak już to bardziej walka o TOP5, niż o medale. Mit FSK Kolos jako niepokonanej, mocarnej paczki – niestety dla samych zainteresowanych – padł. Okazuje się, że ów Kolos zasadza się na glinianych nogach i da się go "zdjąć z planszy". Oczywiście, drużyna ta może się jeszcze odwinąć, a takim mroźny jesienny prysznic może był im po prostu potrzebny? W każdym razie fakty są takie, że w czterech ostatnich meczach FSK zdobył raptem cztery na dwanaście oczek. To szybko zrzuciło ich w środek tabeli. Tak, wiemy że FSK kumpluje się z Ternovitsią, a to oznacza, iż zapewne był szereg absencji, ale nic nie odbierze Rock'n Roll poczucia spełnienia misji w stu procentach. Ten dzień nie mógł się lepiej potoczyć dla złocistych. Team Artura wygrał oba spotkania, przejął tron w drugiej dywizji, a na koniec, z tego co wiemy, spieniężył swoje kupony. A co za tym idzie pobliski Relaks miał ręce pełne roboty! Czy mogło być pięknej? Co do samego spotkania krótko: miazga ze strony RnR – gratulacje Vlady! Lotem błyskawicy pędzimy jednak do największej sensacji tej serii gier! Nikt bowiem, może poza samymi zainteresowanymi, nie dawałby żadnych szans, aby ostatnie w tabeli JokerBUD pokonało FC Comeback, które sezon zaczęło od pięciu na pięć zwycięstw! I dlatego właśnie kochamy piłkę nożną: są rzeczy, które wydają się pewne, ale w gruncie rzeczy, to pewnego nie ma nic! I stało się, zespół Kostii Didenko w najmniej spodziewanym momencie skapitulował po raz pierwszy w tej kampanii. JokerBUD Adriana Jurkiewicza grał jak natchniony: składne zespołowe akcje, dobre bronienie i fenomenalne bramki. Cudny był to wieczór dla przyjezdnych, zaś dla byłego lidera – piłkarska noc jak wyjęta z koszmaru! Wynik? 9:5 dla JokerBUD – wow! Tym samym u szczytu tabeli Rock'n Roll przejmuje dowództwo od FC Comeback: tego się nie spodziewaliśmy. KS Presley Gniazdowy w ostatnim czasie wpadł w lekkie turbulencje, ale po każdej burzy musi wyjrzeć słońce i tak było w przypadku paczki Andrzeja Skorupy. Presley przerwał bowiem niekorzystną passę dość łatwo radząc sobie z Banger WWA Franka Lisa. Niestety, ale dla złocistych to piąta porażka z rzędu. Niebywałe, patrząc na to, że przecież Benger ograł JokerBUD 8:1 na dzień dobry, który... ograł w ostatnią niedzielę lidera ligi. Czasem trudno za tym wszystkim nadążyć. A kolejkę w tej lidze kończył młody Galaktyczny Patrol, który podejmował Warsaw Sinaolę. To goście wydawali się przed meczem delikatnym faworytem, ale nic z tych rzeczy. Ekipa Kuby Sidora co prawda do przerwy przegrywała 1:2, ale widać było, że to się da jeszcze odkręcić. Młody zespół gospodarzy czuł to całym sobą, co było widać w ich grze. Minuty upływały, a Sinaola traciła rezon coraz bardziej. Efekt? Z 2:1 żółci dostali 3:4. Był to najbardziej wyrównany mecz tej kolejki w drugiej dywizji. Trzy oczka dla Galaktycznych dają im jeszcze nadzieję, że ta kampania będzie czymś więcej, aniżeli tylko bronieniem się przed spadkiem. Aktualnie trudno wytypować, kto w którą stronę podąży i kto wie czy w tej niewiedzy nie spędzimy całej zimy...

Ładowanie...
Tabela
Ładowanie...
Top szóstka

3 Liga

Hetman FC z pewnością zdawał sobie sprawę, że w tej kolejce kilka konkurujących z nimi zespołów ma szansę potracić punkty. Mieliśmy bowiem bezpośrednie konfrontacje lidera z czwartą lokatą oraz drugiej ekipy z trzecią. Była to więc doskonała okazja dla mistrza IV ligi z sezonu 2025/26 na albo przeskoczenie rywali (ostatecznie udało się to przy GiK) albo na zmniejszenie dystansu do czołówki. Hetman nie zawiódł i dość pewnie zwyciężył 12:5, choć... choć do połowy meczu widmo małej niespodzianki gdzieś tam się po okolicy niosło. Deluxe Barbershop przegrywał do przerwy tylko jedną bramką 4:5, więc sprawa rezultatu pozostawała kwestią otwartą. Do czasu. Kiedy Hetman ruszył pełną parą w drugiej odsłonie to zdołał rywalowi wbić siedem bramek, samemu tracąc... tylko jedną! Hetman FC pnie się w górę, zaś Azerski team nadal chybocze się nad przepaścią i ewentualnym spadkiem do dywizji niżej. Mówiliśmy przed spotkaniem Orzeły Stolicy z Tylko Zwycięstwo że dla nas ten mecz nie ma wyraźnego faworyta i nie zdziwi nas wygrana niżej notowanych Orłów. Nie pomyliliśmy się. Ekipa Janka to ambitna paczka przyjaciół, która zawsze walczy do końca. Tylko Zwycięstwo starało się jak mogło, ale tego dnia po prostu zespół z Ursynowa był minimum o klasę lepszy. Dzięki temu przekonywującemu zwycięstwu 8:3 Orzeły Stolicy przeskoczyły swojego niedzielnego rywala w tabeli – aktualnie są tylko o jeden punkt od opuszczenia strefy spadkowej i to spokojnie da się zrobić – brawo! Szybko przechodzimy do meczu kolejki. Forma Husarii Mokotów III nie podlega w ostatnim czasie dyskusji. Natomiast do tanga trzeba dwojga, a trzeba przyznać – że przynajmniej na papierze – towarzysz dla mokotowskich wylosował się w ostatniej serii gier doskonały. GiK wraz z Husarią III w trzeciej dywizji prezentował się w ostatnim czasie zdecydowanie najlepiej. W tym gronie jeszcze byłoby miejsce dla Mareckich Wyg, ale o nich zaraz. W każdym razie, jeśli zacieraliśmy sobie ręce na wielkie emocje, to trzeba przyznać, iż w tym przypadku zgadza się polskie przysłowie, że z dużej chmury mały deszcz. Ekipa Tomka Hübnera mentalnie dojechała na to spotkanie w stu procentach, grając swoje, natomiast GiK tego dnia nie było sobą. Finalny rezultat 9:6 dla Husarii III nie brzmi tak surowo, jak 9:1, które gospodarze mieli w 45 minucie! Goście w pięć ostatnich minut... strzelili pięć goli, lekko sobie osładzając gorycz tej porażki. Mimo gorszej końcówki lider ligi ma powody do zadowolenia – rozpędzene Grajki i Kopacze zostały zatrzymane, BM przegrał drugi mecz z rzędu i na tę chwilę tylko Mareckie Wygi mogą tak jak Husaria pochwalić się sezonem bez ani jednej porażki na koncie. Mistrz V dywizji z zeszłej kampanii dowozi na ten moment, aż miło. W dodatku warto odnotować, iż MW grały już na trzecie BM, czwarty Hetman, piąty GiK czy szóstą Ohanę. Do końca więc mają całkiem miły terminarz i istnieje bardzo duża szansa, że przezimują rozgrywki na podium. W ostatnią niedzielę obecny wicelider remisował z ukraińskim BM ale druga odsłona to już całkowity popis ze strony Mareckich, a 3:0 w drugiej części spotkania pozwoliło przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, zgarnąć kolejne trzy oczka i ustawić się tuż tuż pod Husarią III w ligowej tabeli wyprzedzając przy tym BM, które przegrało drugi mecz z rzędu! Ostatnim spotkaniem tej kolejki był pojedynek Kryształu Targówek z Ohaną. Mecz z gatunku jazdy bez trzymanki, stare podwórkowe granie, kto strzeli więcej, ten wygra. Naparzanka była niezła, ale od początku do końca to goście trzymali rękę na pulsie. 9:4 dla Ohany do przerwy zostało finalnie zamienione na 15:12. Piłkarskie szaleństwo, które miało przede wszystkim dwóch bohaterów. Po stronie gospodarzy był to niezawodny Igor Ruciński i jego lewa noga (3 gole 3 asysty) oraz przede wszystkim Mikołaj Krzyżak po stronie gości (7 goli i 6 asyst!) – luźne wieczorne granie, miła odmiana od szóstkowych suwanek, szachów!

Ładowanie...
Tabela
Ładowanie...
Top szóstka

4 Liga

Force Fusion jest ostatnio mocno pod formą i mała szansa była na to, że przełamanie różowi odnajdą akurat z niemal nieomylnym liderem FC Alash. Sensacji nie było. Kazachowie od początku wyglądali na drużynę z wyższego poziomu, a choć 5:3 dla lidera ligi jeszcze zwiastowało emocje w drugiej odsłonie tak jednak Alash szybko rozwiał jakiekolwiek ostatnie wątpliwości. Druga połowa to już pełna dominacja Kazachów, która pozwoliła wygrać mecz 11:5 i – jako że FC Bulls dość nieoczekiwanie zgubiło punkty – powrócić na fotel lidera. Końcówka w tej lidze zapowiada się pasjonująco. Alash FC będzie do końca walczyć o mistrza jesieni, zaś Force Fusion niestety, ale najprawdopodobniej w tym sezonie maksymalnie będzie walczyć o TOP5. Trzy gole w szóstkach na przestrzeni 50 minut? Ekstremalna rzadkość! Ale tak właśnie było w przypadku meczu FC Fenix versus Legion UA. Obie ekipy w ostatnim czasie zdawały się być w formie i dostaliśmy tego potwierdzenie, kiedy przyszło do bezpośredniej konfrontacji. Dużo walki, świetnie barykady zastawionych szyków obronnych, kilka zawodników dobrze kreujących przewagę – jak na niższe ligi ten mecz stał na naprawdę wysokim poziomie. Do przerwy Legion zdołał wyrobić sobie jednobramkową przewagę prowadząc 1:0. Fenix jednak zdołał wrócić do meczu zdobywając bramkę wyrównującą. Długo wydawało się, że spotkanie zakończy się właśnie podziałem punktów. Na chwilę przed końcem Legion UA grający w czarnych koszulkach zdołał jednak przeprowadzić zabójczą kontrę, a gospodarze mieli już zbyt mało czasu, aby ewentualnie odpowiedzieć. Dzięki tej wygranej Legion UA zajmuje aktualnie trzecie miejsce, ale ma tylko punkt przewagi nad Husarią Mokotów II, także zapowiada się jeszcze bardzo ciekawa batalia o podium. Przechodzimy do największej sensacji tej serii gier w tej dywizji. FC Bulls mające komplet zwycięstw podejmowało FC Zaborów będące w strefie spadkowej – wydawać by się mogło, iż rezultat jest przesądzony. To jest jednak piłka nożna w pełnej krasie, tu się wszystko może wydarzyć! I tak też było tym razem, a FCZ będący ostatnio w świetnej dyspozycji potwierdził to na boisku sprawiając całej zebranej społeczności wielką niespodziankę. Wygrana 6:4 sprawia, iż ukraińskie Byki tracą podium na rzecz Kazachów Alash FC, a Zaborów wraca do gry o coś więcej w tej kampanii. Z taką grą jest to jak najbardziej prawdopodobne. Biało-niebiescy-czerwoni mają jeszcze zaległy mecz, więc mają prawo wierzyć, że ten sezon może być jeszcze bardzo ciekawy. FC Bulls natomiast i tak zanotowało genialny start w sezon, a pięć na sześć wygranych meczów na początku kampanii myślimy, że braliby w ciemno. Warto o tym pamiętać. Niespodzianki jak widać lubią chodzić parami, bo będące u samej góry Sportowe Zakapiory nie dały rady sprostać Shot DJ które do tego spotkania... nie miało ani punktu na swoim koncie! I to się nazywa zwrot akcji! Mamy nadzieję, że właśnie tak grający Shot będziemy oglądać i że mobilizacja nie będzie następować tylko wtedy, kiedy będzie możliwość zarobienia z tego. Ten międzynarodowy projekt ma szansę jeszcze spokojnie... zagrać nawet o podium! Brzmi absurdalnie biorąc pod uwagę, że Shot DJ ma trzy na piętnaście możliwych punktów? Może i tak, ale warto zauważyć, że jeśli wygrają zaległe spotkanie, to nagle do strefy medalowej będąc tracić zaledwie pięć oczek... Ta dywizja jest mocno szalona, warto więc walczyć do końca. Ekipa Daniela Lasoty oczywiście także jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa i spokojnie może myśleć o grze o podium. To jeszcze z pewnością nie uciekło bezpowrotnie. Tak samo w przypadku Husarii Mokotów II. Gracze z Mokotowa zaliczyli mocną wpadkę na start kampanii, ale od tego momentu przegrali tylko raz i to wtedy, kiedy większość liderów tego klubu było w Grecji na Lidze Mistrzów Szóstek. Wydaje się, że Husaria II na tę chwilę wraz z Legion UA są najpoważniejszymi kandydatami do zamknięcia podium. Warto dodać fakt, że teraz zespół Hübnera będzie grał na szóstą, siódmą i ósmą lokatę, mając już mecze z czołówką za sobą. Kiedy inni będą w meczach bezpośrednich między sobą tracić punkty Husaria będzie miała okazję zbliżyć się jeszcze bardziej. W ostatnią niedzielę co prawda pierwsza połowa ze strony mokotowskich wyglądała fatalnie, ale druga odsłona była już jak najbardziej okej. Dzięki wygranej 5:3 nad Boca Seniors mogą dalej wierzyć, zaś dla żółto-czarnych sytuacja mocno się komplikuje. Niestety, ale na tę chwilę ten bardzo doświadczonej ekipie grozi spadek. To ostatni dzwonek, aby się zmoblizować i zagrać w tym sezonie o coś więcej, aniżeli samo utrzymanie. Naszym zdaniem Boca Seniors jeszcze stać na odkręcenie tej słabszej dyspozycji. 

Ładowanie...
Tabela
Ładowanie...
Top szóstka

5 Liga

Jak w filmach Alfreda Hitchcocka granie w piątej dywizji zaczęło nam się od mocnego trzęsienia ziemi. FC Depserados, które w naszych oczach było jeszcze jakiś czas temu faworytem do złotych medali, dwa weekendy temu przegrali po raz pierwszy, a teraz... po raz drugi. Nieszczęścia bowiem lubią chodzić parami. Tym samym sytuacja ekipy Amadeusza stała się nagle nie do pozazdroszczenia co chodzi o grę o mistrzostwo. Oczywiście podium jest jak najbardziej nadal w grze, ale złoto? To przynajmniej na tę chwilę mocno odjechało. Warszawska Ferajna choć w przedmeczowych kursach skazywana na porażkę, to jednak między innymi dzięki nieoczekiwanej obecności Adriana Dembińskiego z Tanatos Husarii Mokotów z Ekstraklasy mocno wpłynęła na przebieg spotkania. Demba, mimo że grający jako obrońca popisał się hattrickiem w wygranym spotkaniu 6:3. Może nie sensacja, ale niespodzianka stała się więc faktem, a team Kacpra Domańskiego dzięki tej wygranej aktywnie weźmie udział w walce na ten moment o wicelidera. Czy sił starczy na więcej? Na tę chwilę wydaje się, że Tonie Majami odjechało wszystkim na zbyt dużą odległość, aby było to możliwe. A to, co gracze Patryka Kamolii, zrobili w ostatnią niedzielę tylko potwierdza, iż ten zespół leci po tytuł mistrzowski. Flamingi rozbiły w pył zespół Virtualne Ń gromiąc aż 21:4, gdzie do przerwy mieliśmy już 10:1! Co za pogrom zespołu TonieMajami oraz pokaz siły! Biedne Virtualne dostało mocnym rykoszetem po tym łupniaku. Przegrać to jedno, ale uczynić to siedemnastoma golami – cóż, z pewnością nie była to wymarzona niedziela... Nie tylko Ferajna w ostatni weekend sprawiła dużą niespodziankę. W sukurs poszli wszak doświadczeni gracze Old Boys Derby, którzy pojedynkowali się z Ajaks Warszawa. Rywal żółto-czerwonych do meczu z nimi miał genialny bilans 4-0-1 i wydawało się, że Ajaks pójdzie po podium na koniec jesieni. To, jednak dzięki heroicznej postawie Old Boys Derby i ich wygranej 7:6, stanęło pod dużym znakiem zapytania. Obecnie, po sześciu seriach gier, aż cztery zespoły mają po dwanaście punktów. A wiecie co to oznacza? Jeszcze mocniejszą batalię o to, aby rundę domknąć w pierwszej trójce. Tonie Majami na tę chwilę odjechało reszcie totalnie, ale między miejscami dwa a pięć trwa piłkarska rzeź o medale. I niewykluczone, że z drugiego rzędu do gry wkroczy któraś z ekip aktualnie mających sześć oczek. Zapowiada się piękna wiosna i jest to między innymi zasługa właśnie Old Boys Derby. Podkręcili temperaturę rozgrywki jak na doświadczonych wyjadaczy przystało... Skorzystali z tego gracze Husarii Mokotów IV oraz Warsaw Sinaolii II. Pierwsi ograli Na2Nóżkę choć po pierwszych minutach tego spotkania mało co na to wskazywało. Na2Nóżkę dobrze weszło w spotkanie, a rezultat aż 8:2 dla czwartego zespołu Husarii wydawał się wtedy mało prawdopodobny. Jednak z czasem coś w grze gości mocno zaczęło szwankować, co Hübner wraz ze swoimi kumplami z boiska szybko wykorzystał punktując oponenta raz po raz. Sinaola II natomiast zgarnęła drugie zwycięstwo w tym sezonie, tym razem ogrywając 6:3 Lagę Warszawa. Te wyniki sprawiły, iż aż cztery zespoły mają po dwanaście punktów tworząc jedną grupę, ale i cztery kolejne mają tych oczek po sześć! Czujemy, że do końca jesieni około dwie drużyny z grupy "po 12 punktów" wymieszają się z dwoma z grupy "po 6 punktów", ale które to będą? To już czas osądzi, liga bez wątpienia robi się coraz ciekawsza... Dwie ekipy jakby są niejako wyłączone z tego harmideru. Na całe szczęście dla TonieMajami o nich mowa, kiedy myślimy o kimś, kto odjechał reszcie, ale i niestety mowa o Ladze Warszawa, kiedy mowa o drużynie, która najprawdopodobniej spadnie z ligi wraz z końcem sezonu. Laga albowiem przegrała szóste spotkanie z rzędu i ich strata do bezpiecznej strefy robi się już zbyt duża. Nawet jeśli uda się dogonić jedną, a może i dwie ekipy, to i tak będzie to już zbyt mało... 

Ładowanie...
Tabela
Ładowanie...
Top szóstka

6 Liga

Gdyby Synowie Księdza ograliby w ostatniej serii gier Kresowię Warszawa wówczas mieliby do nich stratę tylko jednego punktu, a i do lidera strata byłaby "w zasięgu". To jednak alternatywna rzeczywistość, która się nie wydarzyła. W istocie to białoruski team Daniela i Władka pewnie zgarnął trzy oczka wygrywając 9:3. Wynik do przerwy mógł jeszcze budzić wątpliwości, ale w drugiej połowie Kresowia je doszczętnie rozwiała wygrywając drugą odsłonę aż 5:0! Kazakow i Mikulich łącznie mieli bezpośredni udział przy siedmiu z dziewięciu goli – to się nazywa mieć silne plecy w zarządzie! Dzięki tej wygranej Kresowia aktualnie piastuje fotel lidera i ani myśli komukolwiek go oddawać! Ale Georgian Team nie zamierza odpuścić białoruskiemu zespołowi. Oni pójdą za nimi aż do końca! W minioną niedzielę Gruzini nie dali szans FC Alliance Next Generation wygrywając pewnie 5:1. Patrząc na formę Kresowii Gruzini muszą ciułać te trzy oczka co weekend, jeśli chcą dalej marzyć o złotych medalach w czerwcu. Tu będzie jeszcze bardzo gorąco! Dla ukraińskiej ekipy Next Generation niestety widmo degradacji zaczyna być coraz bardziej dokuczliwe oraz realne. Tym bardziej dla MIYAGI TURBO, które totalnie zagrzebało się u dołu tabeli. Ich sytuacja jest już skrajnie trudna, by nie powiedzieć turbo trudna, bo do bezpiecznej strefy owy team traci aż sześć oczek. To może jeszcze nie brzmi jakoś katastrofalnie, ale kiedy weźmie się pod uwagę, iż dotychczas zespół ten nie zdobył jeszcze choćby jednego punktu sprawy się nieco komplikują. Beneficjentem kolejnej porażki Turbo był Vikersonn UA który zwyciężył stosunkowo łatwo 8:1! Tym samym ukraiński team znów pnie się w górę tabeli... Dwa kolejne starcie były już z całą pewnością bardziej wyrównane. ASAP Pro zagrało z Pajdą Chleba, zaś Furduncio Brasil z FC Łazarski. W pierwszym pojedynku do przerwy ASAP prowadził skromnie, bo 4:3, ale ta jedna bramka przewagi sprawiła, iż Pajda w drugiej odsłonie musiała ruszyć, co dawało pole do łatwego kontrowania rywala. Rezultat drugiej odsłony? Cóż – kalka pierwszej części! Dwa razy albowiem mieliśmy po 4:3, co w efekcie dało 8:6. To był dobry, fajny i wyrównany mecz, ale gospodarze jednak byli o te pięterko wyżej. Pro dzięki kolejnym trzem oczkom zajmuje obecnie miejsce na podium – czy utrzyma je do końca sezonu? Tu jeszcze czasu zbyt dużo, by to ocenić, ale do końca rundy wydaje się, iż jest taka, wcale niemała szansa... I chyba największą niespodziankę mieliśmy w tym drugim starciu. Brazylijskie Furduncio w tej kampanii bowiem jak dotąd nie wygrało jeszcze ani razu, a jedno oczko na ich koncie było bardzo skromnym dorobkiem. Inaczej w przypadku Łazarskiego, który był w górnej połowie tabeli. Patrząc po dorobku punktowym wydawało się jasnym, iż wygrać muszą goście. A jednak! Już do przerwy Furduncio prowadziło 2:1, natomiast druga połowa była... odzwierciedleniem pierwszej! Dokładnie tak jak wyżej! Rezultat z pierwszej części meczu powtórzył się bowiem w drugiej i tak z 2:1 zrobiło się 4:2, a ta strata punktów przez gości jeszcze długo będzie ich bolała... Dla gospodarzy ta wygrana jest natomiast takimi światełkiem w tunelu na resztę sezonu...

Ładowanie...
Tabela
Ładowanie...
Top szóstka

7 Liga

Spotkanie między KSB Warszawa II a Warsaw Gunners skądinąd wiemy, iż budziło wśród społeczności Ligi Fanów dość duże zainteresowanie. W grze były nie tylko ligowe punkty, ale także masa kuponów. Bardzo możliwe, iż sami zawodnicy obu stron również weszli do tej gry, bo mobilizacja kadrowa była aż nadto widoczna. Po stronie zielonych dziesięcioosobowa kadra, po stronie czerwonych dziewięcio. Zapowiadało się świetne granie i w rzeczy samej, takie też było! Od razu obie ekipy rzuciły się sobie do gardła, a dość nieoczekiwanie pierwsze dwa ciosy wyprowadzili Kanonierzy. Wtedy jednak KSB Warszawa II narzuciło na tyle mocne tempo, iż z minuty na minutę coraz mocniej zaznaczało swoją przewagę kolejnymi golami. Już do przerwy paczka Michała Tarczyńskiego odkręciła wynik na 3:2, a w drugiej odsłonie kontynuowała marsz po trzy oczka. Te faktycznie koniec końców zasiliły konto gospodarzy. Dzięki tej wygranej KSB II przeskoczyło Warsaw Gunners i zameldowało się w połowie ligowej stawki. Następnie do gry wkroczył jeden z dwóch głównych kandydatów po złote medale. Na ten moment bowiem wydaje się, że kwestia mistrzostwa rozstrzygnie się tylko pomiędzy BS Zadymiarze a LaFlame Bielany. Jedni z pewnością spoglądają na drugich. Ekipa z Bielan miało prawo liczyć, że młody team w białych trykotach ulegnie w hitowym starciu z Everestem. Jasne, to BS było faworytem w tym pojedynku natomiast rozmiary ich zwycięstwa – nie ukrywamy – były dla nas sporym zaskoczeniem. Ekipa z boiska dowodzona przez Dominika Zawiślaka wygrała aż 11:2 z będącym u samej góry Everestem. Jak widać młodym zawodnikom w białych trykotach żadne wzniesienie nie straszne! Przynajmniej do czasu... A Dynamo Wołomin... znów na remis! AC Choszczówka nie była faworytem w starciu z ekipą Maćka Kosińskiego, ale ani myślała odpuszczać. Trzeba bowiem wrzucić wyższe tempo, jeśli nie chce się przezimować do wiosny w strefie spadkowej. Dynamo zaś miało aspiracje pod medal, a jako że Everest w końcu skapitulował była luka, w którą między innymi drużyna z Wołomina chciała się wcisnąć. Nic z tych rzeczy. 4:4 pozwoliło odrobić tylko punkt do podium, co jest marnym pocieszeniem. Ponoć niektórzy "kibice" opuszczając ten mecz intonowali legendarną śpiewkę a'la Napoli ci zawsze kupon... tylko w miejsce Napoli tym razem wleciało Dynamo. Usprawiedliwiając jednakże ekipę Maćka trzeba przyznać, że Choszczówka tego dnia zebrała naprawdę solidną pakę i sporo teamów nie dałoby rady ograć ich w takiej dyspozycji. Żadna to wina Dynamo. Po pięciu kolejkach posuchy na konto Wilków w końcu wpadły punkty – i to od razu pełen ich komplet – brawo! KK Wataha Warszawa fatalnie rozpoczęła sezon, szczególnie, że to przecież doświadczony i jak na niższe ligi jakościowy zespół. Pierwsze pięć spotkań dało przykre zero – czyli status quo względem początku kampanii. Z tym jednak już koniec! 5:1 do przerwy praktycznie załatwiło sprawę, a druga odsłona to "byle dopłynąć do portu z tym, co się ma". Finalnie przewaga została lekko roztwoniona, a z 5:1 zrobiło się 7:5 nad KS Diperzy, ale na końcu najważniejsze są przecież te trzy oczka. Kolejkę kończyło LaFlame Bielany, które widząc, że ich główny oponent ustał swą próbę, był zobligowany do tego, aby także zaliczyć tę serię gier na zielono i... i to uczynił. Tym bardziej gratulacje, gdyż tym razem ze względu na kontuzję Kacpra Cetlina (konti na meczu Białych Orłów z Ożarowianką) trzeba było sobie radzić bez lidera. Jaki tam jednakowoż strach, kiedy w ekipie z Bielan brylował inny as Sebastian Górski? Davis szóstek co prawda z dwoma asystami nie był najbardziej zamieszany w bezpośredni udział przy golach, ale jak widać rywal i tak docenił jego postawę mianem MVP! Pokonana ekipa w polu LaFlame? Tym razem Czasoumilacze! 

Ładowanie...
Tabela
Ładowanie...
Top szóstka

8 Liga

Drużyna FC Patriot w ostatnim czasie bryluje, co chodzi o formę. Kolejny tego dowód mieliśmy w ostatnią niedzielę, kiedy to ukraiński team nie dał żadnych szans Młodym Wilkom, które również w ostatnim czasie miały lepszy okres, na który złożyły się dwie wygrane z rzędu. Niestety, ale ta dobra passa została przerwana przez aktualnego lidera – rezultat 10:1 mówi wszystko. Jeszcze do przerwy nic nie wskazywało na taki rozstrzał, bowiem było spokojne 2:0 dla FCP. Natomiast w drugiej połowie gospodarze totalnie się rozlecieli, co szybko wykorzystali goście wygrywając drugą połówkę aż 8:1! Owszem to Patriot jest teraz liderem, ale jeśli spojrzeć na średnią zdobywanych punktów, to w tej materii mamy na czele zespół Rodziny Soprano. Klub ten, jeśli wygra zaległy mecz z ostatnim w tabeli Old Eagles Koło, co jest bardzo prawdopodobne, to przejmie tron ósmej dywizji na wyłączność. Jest to jednakowoż melodia przyszłości, teraz trzeba się skupić na tym, co tu i teraz. A teraz, tudzież w ostatnią niedzielę, w ramach szóstej serii gier udało się ograć zawsze groźne FC Melange 7:3, gdzie już do przerwy widzieliśmy w którą stronę to zmierza (było 4:1). Druga połowa już nieco bardziej wyrównana, choć nadal pod dyktando Soprano. Dzięki temu ten team nadal potencjalnie przewodzi ligowej stawce. FCM z kolei musi uważać, gdyż wisi tuż tuż nad czerwoną strefą spadkową! Fatalnie, bo od czterech porażek z rzędu zaczął się sezon 2026/27 dla Sante. Na szczęście po tamtym złym okresie już ani śladu! Dwie ostatnie kolejki to komplet sześciu punktów. Tym razem trzy oczka wpadły za zwycięstwo aż 9:4 nad Old Eagles Koło i co ciekawe to Orły do przerwy... prowadziły 2:1. Im dłużej jednak trwał mecz tym przelot gospodarzy zaczynał tracić na sile, co wnet wykorzystali goście wrzucając w drugiej części spotkania aż osiem goli do koszyczka rywala. Eaglesi odpowiedzieli tylko dwukrotnie, co kosztowało ich – niestety – kolejną utratę punktów. Jeśli nie nastąpi szybka zmiana to OEK spędzi zimę w strefie spadkowej. Z drugiej strony różnice w tej dywizji są tak nikłe, iż momentalnie może to ulec dezaktualizacji. Wie coś o tym Mikstura, która zaczęła obiecująco w pierwszych czterech spotkaniach przegrywając tylko raz, ale która wpadłszy w dołek nie potrafi się z niego wydostać. Mecz z PPKS Tornado był niby wyrównany, ale na końcu, co z tego, kiedy nie ma za to ani jednego punktu! Znowu! Jako, iż Mikstura od trzech spotkań nie dała rady zwyciężyć zespół ten wpadł do czerwonej strefy spadkowej i jeśli szybko czegoś nie zmieni grozi jej, że zostanie tam aż do wiosny! Warto więc wziąć przykład choćby właśnie z tego PPKS, z którym teraz grali, gdyż klub ten także do tego weekendu miał dwie porażki z rzędu. Przełamanie w szóstej kolejce pozwoliło Tornado wlecieć na piątą lokatę – i od razu milej jakoś z tego miejsca patrzy się na ligowych rywali... A na koniec zostawiliśmy hitowe starcie tej serii gier. Nikt nie zaczął tak dobrze, jak KS Iglica Warszawa oraz nikt nie był ostatnio w tak wybitnej wręcz formie, jak Vitaura. Dowód? Iglica zaczęła sezon od trzech zwycięstw z rzędu, natomiast Vitaura do ostatniej niedzieli trzy mecze z rzędu... wygrała w ostatnim czasie. A teraz padł... remis 5:5. I mamy dosłownie jakby odzwierciedlenie tej samej drogi, które przeszły obie paczki, ale w totalnie innym trybie. Obecnie jedni i drudzy mają bilans 3-1-2, ale szli do niego odwrotną do siebie drogą spotykając się tym remisem w połowie drogi. Bo kiedy spotkali się w szóstej serii gier w bezpośredniej konfrontacji padł polubowny remis. Cóż to więc będzie w następnych kolejkach? Sami jesteśmy ciekaw!

Ładowanie...
Tabela
Ładowanie...
Top szóstka

9 Liga

W sumie patrząc po formie z ostatnich tygodni oraz po zajmowanych przez poszczególne ekipy miejscach można uznać, iż szósta seria gier była tym razem do... bólu przewidywalna. Wszyscy faworyci dowieźli, a bukmacher tym razem nie zarobiłby naszym kosztem nic, o ile oczywiście gralibyśmy "na pewniaków". Wicelider ligi odkąd raz się pomylił z liderem nie chce już więcej popełniać żadnej gafy. Teraz SKTS również się nie pomyliło. Kolejne bardzo przekonywujące zwycięstwo, tym razem 11:2 nad Gambą Veloce. Dla Gamby jest to niestety ale czwarty mecz z rzędu bez zwycięstwa! Będziemy to przypominać najwyżej aż do końca, ale przecież team ten sezon 2026/27 rozpoczął od zwycięstwa... 11:0. Któżby wtedy przypuszczał, iż do listopada będzie to ostatnia wygrana?! A skoro wygrywa SKTS to przecież także punktować musi 21 Busters. Tym bardziej, iż w ten weekend grał na outsidera ligi, Football Club FC. Jasne, różne historie pisze socca, ale najwidoczniej – nie tym razem. FCFC ma obecnie bilans pięciu meczów pięciu porażek i... sześć strzelonych goli. Około jeden na mecz. Lider 21 Busters ma tych bramek... dziesięć razy więcej, bo 60! Chyba nie trzeba nic więcej dodawać, dla Łowców ten mecz był obowiązkiem, który o dziwo do przerwy nie był jeszcze wcale wypełniony. Football Club, co warto odnotować, stawiało w pierwszej części solidny opór, za co należą się im wielkie brawa! Gawulon FC znalazł po wpadce z dwóch weekendów przed, kiedy niespodziewanie uległ RKS, przełamanie. Warto pamiętać, że paczka prezesa Jarosława Czerdysa ma jeden zaległy mecz do rozegrania. Umówmy się, iż tak naprawdę GFC w wirtualnej tabeli oczek ma de facto piętnaście, co daje im miejsce na podium, z tylko jednym punktem straty do lidera. Gawulon będzie więc pressować do końca, tego możecie być pewni! Tym razem o sile tego zespołu przekonała się After Wola, która kontynuuje swą piłkarską przeplatankę. Co wygra mecz, to zaraz przegra w następnej kolejce – hit – ale chociaż jak stabilna i przewidywalna jest to droga! Na pocieszenie ósmego listopada wypada w ich kalendarzu zwycięstwo, także nic tylko odliczać do tej daty! A skoro cała góra, tj 21 Busters, SKTS oraz Gawulon punktują to i RKS Grochów musi. To jest wręcz niemożliwe, jaki procent bezpośredniego udziału przy golach tego teamu ma Dawid Skowera. RKS w tym sezonie zdobyło 34 bramki – Dawid miał udział bezpośredni (gol lub asysta) przy blisko 67% z nich (23G/A). W czterech spotkaniach, które rozegrał. Inaczej. Wiadomo, że w dwóch meczach, kiedy go nie było, nie mógł mieć udziału przy golach – padło wówczas dla Grochowa łącznie... 10 goli. Oznacza to, że kiedy był miał udział przy 23 z 24 goli. Inny poziom. Tym razem Dawid jako lider pociągnął RKS do wygranej nad KS Bomboclaat, co patrząc po tabeli było raczej do przewidzenia. To trzecia wygrana z rzędu dla RKS i zespół ten realnie usiłuje włączyć się do gry o podium. KSB? Na tę chwilę wydaje się, że albo oni albo Gamba Veloce przezimują rozgrywki w nieprzyjemnej, mroźnej strefie spadkowej. Farmacja Tarchomin jeśli chce włączyć się do gry o podium koniecznie takie mecze, jak ten z PB Agonią musi wygrywać, co też w ostatni weekend uczyniła zwyciężając 4:2. Do strefy medalowej jednak wciąż im daleko (niby trzy punkty, ale patrząc na konkurencję...) i chyba bardziej realnym zdaje się na ten moment walka o TOP5. Agonia? Niestety, ale na tę chwilę śmierdzi czerwoną strefą po pierwszej rundzie...

Ładowanie...
Tabela
Ładowanie...
Top szóstka

10 Liga

Dwie ekipy, po których spodziewaliśmy się, że będą stanowić o sile tej dywizji, ale nie że aż tak (!) w ostatnim czasie wyjątkowo błyszczą formą. Są to Wczorajsi FC oraz Pany z Rejonu. Pierwsi wygrali cztery mecze z rzędu, drudzy jeszcze lepiej, bo pięć! I pomyśleć że PzR rozpoczęło sezon od porażki... ale do nich jeszcze zaraz wrócimy. Bez krzty wątpliwości największym hitem tej serii gier w tej dywizji oraz jednym z ciekawszych spotkań niższych lig było starcie Wczorajszych z FC Olimpik. To WFC przystępowało do tego spotkania jako delikatny underdog bowiem FCO do ostatniej niedzieli miał na swoim koncie komplet zwycięstw, co przy porażce Wczorajszych z drugiej serii gier dawało im delikatny, ale jakże miły handicap. Ten jest już jednak nieaktualny. 3:2 dla gospodarzy do przerwy sprawiało, że nie mogliśmy być jeszcze niczego pewni, tak jednak już w drugiej odsłonie aktualny lider coraz bardziej zaznaczał swoją przewagę. Dzięki temu z 3:2 finalnie zrobiło się 8:5. Był to genialny mecz w wykonaniu gospodarzy oraz bardzo dobry ze strony gości. Obie ekipy dowiozły, a zebrana publika nie miała prawa narzekać na brak emocji. Tym samym FC Olimpik po raz pierwszy w tej kampanii musiał uznać wyższość oponenta. Czy ostatni raz jesienią? To się niebawem okaże! Pany z Rejonu miały łatwiejsze zadanie, gdyż Kanarki już do przerwy były ustrzelone a z 4:1 różowi w drugiej odsłonie zrobili 11:2. Niestety, ale oznacza to tyle, iż "żółci" coraz mocniej zakopują się w strefie spadkowej i o ile coś nie ulegnie diametralnej zmianie Kanarki będą koczowały przez zimę na samym dole ligowej tabeli... Tak samo może być z duetem MWSP i CWKS Ferajna Warszawa. Oba te kluby zagrały na siebie w ostatnią niedzielę i gdyby górą byli goście wówczas udałoby się im zbiec z czerwonej strefy. A tak to, jako iż to gospodarze byli górą i zdobyli swoje pierwsze trzy oczka w tym sezonie, to trio i dołu się zcementowało. Polska Górom miała gorszy moment w trzeciej i czwartej serii gier, ale na szczęście zespół ten uporał się z chwilowym kryzysem, a dwie ostatnie wygrane z rzędu znów rzucają ten doświadczony team w górę ligowej tabeli. Aktualnie niby Polska Górom zajmuje czwartą lokatę, co nie brzmi jeszcze jakoś przesadnie atrakcyjnie, ale jak się weźmie pod uwagę, że strata do lidera to tylko dwa oczka, to diametralnie zmienia to perspektywę i napawa większym optymizmem. Klub Kuby ograł 6:3 Górkę Kazurkę, z którą w zeszłym sezonie także rywalizowali w tej samej lidze. Tym razem sprawa trzech oczek była już zamknięta po pierwszej połowie, kiedy Polska Górom prowadziła aż 6:1!  Druga połowa nieco grosza, przejechana na trybie ekonomicznym, ale na koniec najważniejsze są te trzy oczka! FC Sparta wygrywając 7:3 z Klikersami przeskoczyła sąsiada w tabeli i chociaż na chwilę oddaliła od siebie widmo przezimowania rozgrywek w strefie spadkowej. Gorący kartofel został przerzucony właśnie Klikersom, którzy po tej porażce mają już tylko jeden punkt przewagi nad strefą spadkową. Na ich szczęście do rozegrania mają jeszcze jeden mecz więcej, niż większość drużyn w tej dywizji, więc jest szansa na złapanie trochę bezpieczeństwa. 

Ładowanie...
Tabela
Ładowanie...
Top szóstka

11 Liga

Nas, osoby bezstronne, zawsze najbardziej cieszy, kiedy drużyna, która miała gorszy okres wstaje z kolan i walczy do końca. Tak było w przypadku Legijnej Ferajny. Sezon rozpoczął się świetnie, bo od zwycięstwa, ale następnie przyszła seria czterech porażek z rzędu. Do teraz. W ostatnią niedzielę Ferajna ograła Promil Warszawa 9:5, będący w środku ligowej tabeli. Dzięki tej wygranej Legijna wydostała się ze strefy spadkowej i zbliżyła się na wyciągnięcie ręki (na odległość jednego oczka) do swojego ostatniego, weekendowego rywala. Sprawia to, iż walka o TOP5, a nawet i o podium staje się jeszcze bardziej ciekawa. Dwie przed chwilą wymienione ekipy jak najbardziej mają szansę zarówno na górną połówkę tabeli, jak i na podium. Joga Bonito stoczyło kapitalny, bardzo wyrównany bój z Bielany Legends. Do przerwy Jodze udało się wypracować delikatną, jednobramkową przewagę, która została finalnie zachowana aż do końca. Z 1:2 do przerwy dla Bonito, zrobiło się 3:4. Kluczową w tym rolę odegrał Mati Musoev, jego dublet bramek, asysta oraz MVP spotkania napędziły poczynania gości do zgarnięcia kompletu punktów w tym hitowym starciu. Dzięki temu Joga zgarnia drugi łin z rzędu i zbliża się w ekspresowym tempie do podium, przy okazji nie pozwalając uciec bezpośredniemu rywalowi z Bielan – aktualnie różnica wynosi już raptem jeden punkt. Tym samym ekipy z miejsc 3-6 są ulokowane na wąskiej, trzypunktowej przestrzeni. Będziemy Krążyć FC w końcu przełamało złą passę dwa weekendy temu, ale niestety wszystko co dobre, szybko się kończy. W tym przypadku idzie jednak zrozumieć. BKFC zagrało na niekwestionowanego lidera dywizji, zespół GLK, a uznać wyższość tego rywala w tym sezonie, to żaden wstyd! Co więcej Będziemy Krążyć zagrali solidną grę, o czym świadczy – jak na szóstki – w miarę jako taki stykowy rezultat 4:8. GLK? Panie! Nie ma pytań! Pięć meczów, pięć zwycięstw – deklasacja! Wystarczy spojrzeć na ich bilans bramkowy i wszystko staje się jasne. Ten team najprawdopodobniej wygra jesień, ale czy i wiosnę? To już pytanie na drugą część sezonu... Lumina mimo, iż od ich ostatniego niedzielnego rywala położona o "całą tabelę" mocno męczyła się z FC Piwo Po Meczu. Niby trzy bramki przewagi (2:5) do przerwy gwarantowały namiastkę spokoju, ale też nie do końca. Gdzieś tam gospodarze pressowali do ostatnich chwil, czego przed meczem się nie spodziewaliśmy. Tym razem nieco brakło, aby zapunktować, ale z taką grą FC Piwo Po Meczu ma duże szanse opuścić strefę spadkową. Lumina? Kandydat do podium i jedyna ekipa, która chyba może nawiązać walkę z GLK o złote medale. Bo zawiódł inny predentet. Tarcho Terror zremisowało bowiem z zawsze groźnymi Mistrzami Chaosu, a to sprawia, iż GLK ucieka im już na pięciopunktową odległość. Teraz Terror nie jest już zależny tylko do siebie, ale tak też musi być, bo jeśli chcesz zostać mistrzem, nie masz prawa gubić punktów – przy całym szacunku do Mistrzów – ze strefą spadkową. Wynik meczu? Kuriozalny, bo bardziej przypominający rezultat z dużych boisk, aniżeli orlików. 1:1! 

Ładowanie...
Tabela
Ładowanie...
Top szóstka

12 Liga

Raport zaczynamy wbrew harmonogramowi, bo od lidera ligi. Ten albowiem nie zawodzi. Piąty mecz i piąty bez porażki YUG.BUD – czy ktoś jeszcze zdoła ich powstrzymać? Wiemy, że na pewno nie uczyni tego zespół OKS Huwdu, który przegrał w ten weekend 3:6. Już po pierwszej połowie mogliśmy być raczej pewni, że to gospodarze dopiszą sobie kolejne zwycięstwo. Trzy bramki przewagi (4:1) zostały podtrzymane, a to sprawia, iż YUG.BUD nadal może wylegiwać się na piedestale ligi. Tym bardziej była to dobra kolejka dla ukraińskiego teamu, gdyż zespoły z miejsc dwa, trzy i cztery potraciły punkty. Jakże to miłe mieć taki weekend, wygodnie rozsiadając się w fotelu lidera! Vikersonn II UA dzięki wygranej 4:2 nad ekipą Marka Nieuchwytnych podskoczyło o dwie lokaty, dzięki czemu udało się awansować z siódmego na piąte miejsce, a stąd już widoki na przyszłość nienaganne, optymistyczne. Wszak obecnie drugi zespół Vikersonn do podium traci tylko punkt, zaś do drugiego miejsca tylko dwa! Czym są dwa oczka w kontekście 39 punktów, które jeszcze do zdobycia? Trzeba też zaznaczyć, że ukraiński klub ma jeszcze zaległy mecz do rozegrania, więc szybko może wdrapać się na pudło. Niestety, co zaś tyczy się Nieuchwytnych, to po dwóch porażkach z rzędu spadają oni do strefy spadkowej, ale na ich pocieszenie... do podium tracą... dwa punkty, do wicemistrzostwa zaś trzy. Szaleństwo? Zdecydowanie. Jest albowiem tak, iż druga Ternovitsia ma punktów 10, zaś przedostatni Rock'n Roll 6. I właśnie do tej ekipy Vlada Vornova i jego brygady teraz przechodzimy. Wydawać się mogło, że po czterech porażkach na dzień dobry nie tylko kwestia podium jest już zamknięta na amen, ale nawet i o TOP5 będzie ciężko. Tymczasem RnR II dzięki drugiej wygranej z rzędu, tym razem 8:3 z Legią Bielany mają sześć punktów na koncie – i tak jak wyżej – ni stąd ni zowąd nagle do podium tracą tylko trzy oczka. Dzieje się tak, gdyż w tej lidze mamy co chwilę stratę punktów przez faworytów. Ta dywizja jest szalona i nikogo nie oszczędza. Najlepiej punktująca ekipa, YUG.BUD zamiast 18 punktów ma na przykład ich 13. To sprawia, że nawet jeśli ktoś przespał sportowo strat sezonu to nadal ma szansę nawet na... mistrzostwo! Czy to możliwe dla teamu Artura? A co nam szkodzi! Pokusimy się o bardzo śmiałą tezę, iż jest to jak najbardziej wykonalne! A jeszcze bardziej oliwy do ognia dolewa białoruska Kresowia, a w zasadzie jej drugi zespół. Dzięki wygranej 9:5 nad faworyzowanym teamem Ternovitsii II sytuacja w tabeli jeszcze bardziej się zagęszcza. Nie tylko sama Kresowia wraca do gry, ale i Terno II wpada w szpony tego szaleństwa. Wiemy, iż żółto-niebiescy poprzez wesele, które mieli w ten weekend złapali bardzo duże problemy ze skompletowaniem składu. Ale jedno to wiedzieć, a drugie to wykorzystać. Białoruski projekt stanął na wysokości zadania i za to im chwała! Dzięki temu, jeśli wygrają swój zaległy mecz to wirtualnie po sześciu seriach gier byliby na... podium! Oj będzie się działo w tej lidze jeszcze naprawdę sporo! A co zrobić, aby jeszcze bardziej zagęścić atmosferę? Najlepiej podzielić się punktami. I tak też uczyniły FC Furia z FC Riwnya. Do przerwy mieliśmy 2:2, zaś po przerwie... znów 2:2. Werdykt prosty – podział punktów – po jednym. Jeśli obie ekipy nie potrafią się dogadać, proszę bardzo, obie tracą po dwa oczka, a ekipy goniące lub uciekające wiwatują. Tym bardziej FC Riwnya może sobie pluć w brodę. Nie przegrali od trzech spotkań, ale w tym czasie zamiast zarobić dziewięć oczek zarobili raptem pięć, a cztery czmychnęły bokiem. To może mieć potem bardzo duże znaczenie...

Ładowanie...
Tabela
Ładowanie...
Top szóstka

13 Liga

Zaczynamy nietypowo, bo od końca. Ale skoro w szóstej serii gier tejże dywizji mieliśmy taki hicior, to wypada zacząć właśnie od niego. Dla tych, co dali "na pewniaka" wygrana 7:4 Soberballers nad Siwym Koniem była, tudzież jest, błogosławieństwem. Spotkanie dostarczyło jednak ogrom emocji, a gospodarze bardzo długo nie mogli zgubić "z ogona" oponenta. Gdzieś tam jednak z minuty na minutę wizja wygranej była coraz bardziej klarowna, aż udało się dojechać do tej linii mety z pozytywnym rezultatem. W efekcie czego Soberballers nadal pozostaje jedyną drużyną w lidze, która jeszcze nie przegrała meczu! Goni jednak wytrwale, zaciekle i nieustępliwie drugi zespół Old Boys Derby, który w ostatnią niedzielę wygrał... po raz piąty z rzędu! Żółto-czerwoni wiadomo, na doświadczeniu, wypuścili w maliny całą ligową stawkę dla niepoznaki przegrywając pierwszy ligowy mecz, a następnie zaczęli zbierać żniwa na uśpionej defensywny rywali. Efekt? Piorunujący! Minęło 33% sezonu, a Old Boys Derby II ma tylko jeden punkcik straty do lidera. Skoro Derby w nazwie to nie sposób o tym nie wspomnieć, iż w ten miniony weekend Old Boysi konfrontowali się w derbach ze świetnie sobie znaną paczką – FC Po Nalewce. Goście jednak nie są w ostatnim czasie w bombowej formie. Cztery ostatnie mecze? Raptem pięć punktów, a  kolejne siedem uleciało bokiem. Jak do przerwy FCPN jeszcze się trzymało, tak w drugiej odsłonie Old Boys Derby II wzięło to bez zastanowienia. FC Razam stoczył wyjątkowo wyrównany bój z Fuszerką, o czym świadczyły remisowy wynik 1:1 po pierwszej części spotkania. W drugiej jednak, kiedy goście depneli gaz do dechy – niestety – ale z gospodarzy nie było co zbierać 0:2, a w efekcie 1:3 oznacza tyle, że Razam po dwóch porażkach z rzędu wraca na zwycięski tor (i do środka tabeli), natomiast czyni to kosztem Fuszerki, która nie wygrała spotkania od trzech meczów! Beton Farmaceutyka mimo, iż przegrywał do przerwy 1:3 zdołał jeszcze wskrzesić resztki wiary, podkręcić tempo i zgarnąć tego efekty. Co prawda energii starczyło na jeden punkt, po remisie 4:4 z Green Teamem, ale patrząc przez pryzmat jak daleko było do jakiejkolwiek zdobyczy po pierwszej części ten widok i tak jest sporym sukcesem – brawo Farmaceutyka! No i dżentelmeni na sam koniec – GWT elegancko wrzucając drugie zwycięstwo w sezonie w harmonogram zdołał się na tyle mocno wybić, iż po sześciu kolejkach Gentleman Warsaw Team nie okupuje już strefy spadkowej. Ktoś zyskuje, ktoś traci. W tym przypadku to drugie przypada niestety Heavweight Heroes. Nasi bohaterzy nadal polują na pierwsze zwycięstwo w tej kampanii, ale na razie na próżno je szukać. Teraz nie było nawet blisko, choć 3:4 do przerwy jeszcze dawało nadzieję, tak jednak 0:4 w drugiej połowie całkowicie te nadzieje odebrało. Spokojnie, nad tą ekipą wierzymy, iż jeszcze wyjrzy słońce, a pierwsza wygrana jest tylko kwestią czasu! 

Ładowanie...
Tabela
Ładowanie...
Top szóstka

14 Liga

Lisy Bez Polisy miały swój piękny moment. Chwilę, kiedy wychodziło im wszystko, co szybko przełożyło się na lokatę u szczytu tabeli. Niestety, ale należy obwieścić, iż przynajmniej na jakiś czas, z tym już koniec. Nastały dosłownie i w przenośni mroźne dni dla Lisów. Trzy ostatnie spotkania nie przyniosły żadnego zwycięstwa, a porażka aż 4:9 w ostatnią niedzielę z Rzeźnią Marki tylko jeszcze bardziej utrudnia wizję oraz wiarę w "ponowne wynurzenie z dziupli". Na innym mentalnym biegunie po ostatnim weekendzie ma prawo być ekipa z Marek. W końcu udało się przełamać passę dwóch porażek z rzędu, a co za tym idzie szybko awansować w tabeli o dwie pozycje, zajmując aktualnie czwartą lokatę. To czwarte miejsce jest świetnym punktem startowym na resztę sezonu. Rzeźnia traci tylko trzy oczka do podium i sześć do mistrzostwa – tu jeszcze nic nie jest straconego! Nie tylko Lisy po kapitalnym czasie znalazły się w giga tarapatach. Tak samo jest niestety z Borowikami. Do niedawna zespół mający full punktów, tymczasem dwie ostatnie gierki to raptem jedno oczko na sześć możliwych! I to
 nie koniec problemów dla tej ekipy. Przegrali bowiem hitowe starcie "za sześć" z jednym z dwóch głównych kontrkandydatów do tytułu mistrzowskiego, czyli z FC Dnipro United. Team Andrzeja Barana mimo, że przegrywał do przerwy 1:2 zdołał drugą część spotkania skończyć w kapitalnym stylu 3:0, a co za tym idzie wygrać mecz 4:2. Ta wygrana sprawia że Dnipro z dwunastoma punktami na koncie otwiera podium, ale (!) ma jeszcze jeden mecz zaległy. Jeśli go wygra to zrówna się punktowo z liderem. Wcześniej mówiliśmy, że Dnipro to dla nas faworyt do złotych medali, po porażce z czwartej kolejki trochę z tym wychowaliśmy, ale powoli należy odkurzyć starą śpiewkę. Choć InOutX ma prawo (oraz ma argumenty), aby mieć inne zdanie w tej materii. Owszem zespół ten ma jedną wpadkę na swoim koncie, ale poza tym? Poza tym fenomenalna gra poparta doskonałymi wynikami. Dzięki wygranej 4:1 nad OPEK team ten nadal będzie piastował pozycję lidera. Jak długo? W przekonaniu InOutX zapewne aż do samego końca, ale Dnipro tylko czeka na moment słabości predentenda. Co zaś chodzi o sam OPEK to niestety na tę chwilę cementuje się ich pozycja w strefie spadkowej. Czasu, aby opuścić ją jeszcze przed przerwą zimową już bardzo mało, należy się więc spieszyć! KS Traphouse gra chyba z nami w jakąś grę, bo albo sprawia wrażenie świetnej piłkarskiej ekipy (początek kampanii) albo średniej (środek trwania sezonu) albo tak jak teraz, ponownie świetnej. Tym razem udało się zwyciężyć aż 4:0 nad Momentum FC, a dodając do tego punkt sprzed tygodnia wywalczony na nie byle kogo, bo na same wielkie Borowiki, robi ich forma wrażenie. KS Traphouse zajmuje obecnie piątą pozycję i pozostaje w grze o czołowe lokaty. Momentum? Po dwóch meczach bez porażki, niestety takowa nadeszła, ale spokojnie – tu jeszcze będzie wiele pięknych wzlotów oraz, najprawdopodobniej, niestety kilka bolesnych upadków. Ot, sól futbolu! Najbardziej wyrównane starcie mieliśmy u dołu tabeli, gdzie AFC Socrates zwyciężył po ultra zaciętym boju 2:1 nad CITY BOYS. Rezultat rodem z jedenastek, aniżeli z szóstek, ale to oznacza jedno: trzy punkty po takiej piłkarskiej wojnie smakują zdecydowanie najlepiej, a i dla przegranych chwała za kapitalny bój. Warto zauważyć, że między czwartym zespołem, a ostatnim dziesiątym jest tylko pięć punktów różnicy! A wiecie, co to oznacza na wiosnę! :-))
Ładowanie...
Tabela
Ładowanie...
Top szóstka

15 Liga

Remis w szóstkach? Rzadkość. To nie duży plac, gdzie szansa na gola drastycznie maleje. Tymczasem mieliśmy nie tylko dwa remisy w tej serii gier w tej dywizji, ale wręcz dwa po sobie i dwa... zakończone dosłownie tym samym wynikiem! 3:3 zremisowała Śmietanka w starciu z Cockpit Country oraz 3:3 zremisowało FC Gerburt z Ostatnią Kroplą. Z takiego podziału punktów zawsze najbardziej cieszą się ci niżej notowani oraz... sąsiedzi w lidze! I trudno się temu dziwić, gdyż zarówno Śmietanka, Gerburt, jak i Cockpit Country to sam szczyt ligowej tabeli. Dla Noxaro oraz Gawulonu II, które z nimi rywalizują, kolejka nie mogła potoczyć się lepiej! Niby remisując zarabiamy jedno oczko, co może mieć potem znacznie, ale trudno nie oprzeć się wrażeniu, iż bardziej tracimy dwa punkty. Noxaro FC brutalnie wykorzystało tę okazję gromiąc swojego rywala 22 Busters niemal zgodnie z ich nazwą 20:2. Prawdziwy strzelecki pokaz lidera, a dla gości natomiast szacunek, że po pierwszej połowie kiedy nie udało się strzelić gola (0:10) nie brakło ambicji aby zmienić to w drugiej części, czego efektem były dwie bramki. Nie ulega jednak najmniejszej wątpliwości kto tego dnia był drużyną o kilka półka wyżej. Tak gra lider dywizji! Gawulon II korzystając z potknięć rywali zbliżył się do nich na wyciągnięcie ręki, a przecież należy pamiętać, że zespół Jarka ma w rękawie jeszcze jednego skrytego asa – zaległy mecz. Dlatego po tej serii remisów trzeba przyznać, iż po Noxaro największym beneficjentem tej kolejki został drugi zespół Gawulonu, które ma realne szanse na podium. Haramball miał natomiast szansę na pierwsze trzy oczka grał albowiem z sąsiadem z niechcianej strefy spadkowej, ale niestety – także nie tym razem. Może więc do sześciu razy sztuka i ósmego listopada? W każdym razie Night Gorillaz tym razem okazał się lepszy wygrywając 5:3, czym dał sobie jeszcze cień szansy gry nawet o... wicemistrzostwo ligi! Bo czemu by nie skoro aktualnie ze strefy spadkowej tracą cztery punkty do drugiej lokaty? Słówko jeszcze o Ostatniej Kropli. Co prawda w dwóch ostatnich meczach zespół ten zdobył niejako tylko dwa punkty, a stracił cztery, ale warto zauważyć po pierwsze z kim grali w tym czasie (pierwsza i trzecia ekipa), po drugie jako jedyni nawiązali realną walkę z liderem Noxaro oraz dodatkowo nie przegrali spotkania od czterech meczów! Niby siódma lokata nie działa na wyobraźnię, ale tu warto wziąć pod uwagę powyższe i jeszcze nie skreślać tej ekipy nawet w kontekście gry o srebrne medale!

Ładowanie...
Tabela
Ładowanie...
Top szóstka

16 Liga

Noszenie jakie w ostatnim czasie złapała KP Syrenka jest nie do opisania! To czwarty mecz z rzędu wygrany przez tę drużynę, a ostatnie 9:0 nad drugim zespołem Dynamo Wołomin to absolutny szczyt formy, jaki mógł sobie prezes Syrenki wymarzyć. Trzeba mieć się jednak nieustannie na baczności, albowiem aż trzy drużyny pędzą bliźniaczym torem. Są to ekipy Dzików z Marek, Pogromcy Poprzeczek oraz Szereg Homogenizowany. Dlatego KPS jeśli myśli o tytule mistrzowskim nie może dać uśpić swą czujność ani na chwilę, bo cały rój wyglądających zza pleców Syrenki ekip tylko na to czeka. Dla drużyny z Wołomina 0:9 mogło mocno podciąć skrzydła, ale na szczęście za styl porażki ujemnych punktów nie dają. Ostatnia niedziela poszła wybitnie nie po myśli, ale na spokojnie – nadal pozycja startowa, chociażby w kontekście podium, jest bardzo optymistyczna. I tylko to warto mieć obecnie na uwadze! Pogromcy Poprzeczek w najważniejszych derbach (w sumie to brak konkurencji tego dnia) świata w piłce kopanej nie dali większych szans NieDzielnym, kiedy już do przerwy prowadzili pewnie 3:0. Czarodziej piłki nożnej sześcioosobowej Kowalski (bezpośredni udział tym razem przy trzech z sześciu goli) wyjątkowo został przyćmiony (tak, to się czasem zdarza) przez Michała Trelę, bramakrza Pogromców, którzy NieDzielni uznali za głównego winowajcę swej porażki. Dwa gole Lady wrzucone pod ladę Treli było zdecydowanie niewystarczające, aby powstrzymać prężnie działającą machinę Poprzeczków. A zresztą, po więcej informacji odsyłamy do ich aplikacji mobilnej! Nim przejdziemy do naszym zdaniem najciekawszego meczu tego dnia (ale tylko w tej dywizji, no już bez przesady że w całych rozgrywkach!) to jeszcze szybka adnotacja z dwóch innych gierek. Brutalne RCD Los Rogalos nie pozostawiły krzty nadziei FC Wombatom już do przerwy prowadząc pięć do zera. Druga odsłona to spokojne szlusowanie do linii mety z dłońmi wysoko uniesionymi ponad linię kierownicy. Publika wiwatowała, a Rogaliki skutecznie pomknęły po kolejne trzy oczka. Jeszcze chwila i tej ekipie zacznie grozić jakiś sukces, ostrożnie Panowie! Poprzeczki Giżycko niech się pewnego zimowego dnia spotkają na konsultacje z Pogromcami Poprzeczek, bo w ostatnim czasie Giżycko nie przynosi chluby, chwały wielkiej rodzinie Poprzeczek. Efekt? Dołujący. 0:8 przyjęte od Dziki Marki. Zespół z Marek poczuł krew i pazernie poszedł po lawinę goli, Giżycko? Tym razem było bezradne... No i wracamy do tego hitowego grania w szesnastej dywizji podczas szóstej serii gier. Szereg Homogenizowany mierzył się z Old Boys Derby III. Doszły do nas słuchy z obozu gospodarzy, że nieważne coby się nie działo na boisku zawsze na końcu będzie wzmianka o Kubie Myszórze. Boli najwidoczniej wielki Don Myszkin, dlatego na potrzeby zwiększenia morali Szeregu zawracamy go do... szeregu i tym razem na piedestał dajemy kogoś innego, mianowicie Dawida Safina, autora jednej bramki oraz tytułu MVP zdaniem Old Boysów. Oprócz Safina na trzy punkty, po pełnym emocji meczu, zapracował jednak cały Homogenizowany. Mimo, iż gospodarze przegrywali 0:1 do przerwy, to ostatecznie udało się przekabacić wynik na swą korzyść, a 3:2 po tak piekielnie wyrównanym meczu smakuje wyjątkowo dobrze. Nim koniec, to jeszcze szybki rzut oka na ligową tabelę. Tu meksyk i harmider w pełnej krasie. Pierwszą ekipę od czwartej dzieli... właściwie nic nie dzieli, bo zdobycz punktowa jest ta sama, więc jak już to dzielą jedynie zespoły w ów grupie się znajdujące. W tym kwartecie są: KP Syrenka, Dziki Marki, Pogromcy Poprzeczek oraz Szereg Homogenizowany. Cała ta grupa ma po dwanaście oczek. Następnie, między piątym miejscem, a ostatnim dziesiątym zespołem jest raptem sześć oczek różnicy, gdyż piąte Dynamo Wołomin II ma tych punktów dziewięć, zaś ostatnie FC Wombaty trzy. Przypomnijmy, iż do końca rozgrywki do zgarnięcia pozostało 36 lub 39 punktów, chyba nie musimy więc przekonywać, że jeszcze trochę może się nam w tej tabeli pomiksować i nie ma co przedwcześnie albo spuszczać głów w geście rozpaczy albo odlatywać myśląc już o przemowie, którą się wygłosi podczas uroczystej czerwcowej gali Ligi Fanów... Ręce na kołdrę!

Ładowanie...
Tabela
Ładowanie...
Top szóstka

Facebook

Reklama

Tabela

Social Media

Youtube

Reklama