reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualności
aktualności
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
ETERNIS CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga

Relacje meczowe: 3 Liga

ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
17:00

Spotkanie LaFlame z Force Fusion przyniosło jedno z większych zaskoczeń kolejki. Przed pierwszym gwizdkiem trudno było przewidzieć, że goście tak szybko przejmą kontrolę nad wydarzeniami na boisku i zagrają z tak dużą pewnością siebie.

Początek należał bezapelacyjnie do Oleha Lehchyshyna, który od pierwszych minut wręcz rządził na boisku. Był niezwykle aktywny, świetnie poruszał się między liniami i regularnie napędzał kolejne akcje swojej drużyny. Szybkie trafienia Force Fusion sprawiły, że goście bardzo szybko zbudowali przewagę i mogli grać dokładnie tak, jak lubią najbardziej – spokojnie, cierpliwie i z pełną kontrolą nad przebiegiem spotkania.

LaFlame próbowało odpowiedzieć. Nie brakowało ambitnych ataków i dogodnych okazji do zdobycia bramki, jednak na drodze gospodarzy bardzo często stawał Antoshka, który rozegrał świetne zawody między słupkami. Jego interwencje pozwalały Force Fusion utrzymywać bezpieczny dystans i skutecznie odbierały rywalom nadzieję na szybki powrót do meczu.

Iskrę nadziei dał jeszcze Przewoźny, zdobywając bramkę kontaktową i sprawiając, że przez chwilę wydawało się, iż LaFlame może odwrócić losy spotkania. Goście bardzo szybko ugasili jednak ten zryw. Swoją jakość ponownie pokazał Ruslan Yakubiv, który dołożył kolejne trafienie i przypieczętował zwycięstwo swojej drużyny.

Do końcowego gwizdka Force Fusion nie pozwoliło już rywalom wrócić do gry. Goście imponowali organizacją, spokojem i odpowiedzialnością w defensywie, dzięki czemu dowieźli cenne zwycięstwo. LaFlame pokazało charakter i stworzyło sobie kilka naprawdę dobrych sytuacji, ale tego dnia dobrze dysponowane i świetnie zorganizowane Force Fusion zasłużenie zgarnęło komplet punktów.

2
20:00

Od pierwszego gwizdka obie drużyny grały odważnie i potrafiły stworzyć sobie sytuacje bramkowe. Jako pierwsi skuteczność pokazali jednak gospodarze. Wynik spotkania otworzył Hussein Abdulkareem, który pewnie wykorzystał podanie Michała Starosty. Kilka minut później prowadzenie Sportowych Zakapiorów podwyższył Karol Smoliński, popisując się bardzo ładnym strzałem.

Husaria nie zamierzała się jednak poddawać i jeszcze przed przerwą wróciła do gry. Kontaktowego gola zdobył Arkadiusz Piechowski, dzięki czemu na przerwę zespoły schodziły przy wyniku 2:1. Taki rezultat zapowiadał duże emocje w drugiej części spotkania.

Po zmianie stron na boisku dominowała już jednak tylko jedna drużyna, bynajmniej pod względem skuteczności. Sportowe Zakapiory konsekwentnie powiększały swoją przewagę. Drugie trafienie w meczu zanotował Hussein Abdulkareem, następnie na listę strzelców wpisał się Michał Starosta, a dwa kolejne gole dołożył Paweł Groszkowski. Gospodarze wykorzystali swoje okazje niemal bezbłędnie i ostatecznie zwyciężyli aż 6:1.

Mimo wysokiej porażki Husarii nie można odmówić ambicji i zaangażowania. Goście walczyli do ostatniego gwizdka, pokazując, że są dobrze zorganizowanym zespołem. Na wyróżnienie zasługują również ich kibice, którzy przez całe spotkanie głośno wspierali drużynę z Mokotowa, tworząc świetną atmosferę na trybunach.

3
20:00

Elektrowoźniak II wyraźnie rozpędza się z tygodnia na tydzień. Początek sezonu w jego wykonaniu był daleki od oczekiwań, ale przed tygodniem przyszło przełamanie w postaci zwycięstwa nad Na2Nóżkę. Teraz zespół chciał potwierdzić rosnącą formę w starciu z FC Patriot.

Warunki ku temu były bardzo dobre. Skład prezentował się solidnie, a dodatkowym wzmocnieniem był Oleksandr Dauzhenok, którego doskonale kojarzymy z występów w innych drużynach. Wiedzieliśmy, że to zawodnik, który może sprawić Patriotom mnóstwo problemów – i rzeczywiście tak było.

Samo spotkanie dość szybko zaczęło układać się po myśli Elektrowoźniaka. Tak naprawdę wyrównanie oglądaliśmy tylko dwa razy – na samym początku, gdy było jeszcze 0:0, oraz chwilę później, kiedy na trafienie Maksa Zwariuka po efektownej indywidualnej akcji odpowiedział Mykyta Rai. Później faworyci zaczęli konsekwentnie realizować swój plan. Dzięki lepszym umiejętnościom technicznym i większemu spokojowi w rozegraniu stopniowo budowali przewagę, a jeszcze przed przerwą dołożyli trzy kolejne bramki.

Podobny obraz oglądaliśmy po zmianie stron. Drugą połowę otworzył fenomenalny gol Denysa Blanka, który przelobował bramkarza rywali praktycznie z linii środkowej boiska. Wynik 5:1 wydawał się zamykać temat zwycięstwa, ale FC Patriot nie zamierzał składać broni. Po trafieniach Yuriego Butsa oraz Yuriego Suliatyskyja gospodarze zmniejszyli straty do 3:5 i na moment uwierzyli, że są jeszcze w stanie odwrócić losy meczu. Na więcej Elektrowoźniak już jednak nie pozwolił. W decydującym fragmencie spotkania ciężar gry na swoje barki wziął Dmitry Balysh, który raz po raz notował gole i asysty, pozwalając swojej drużynie ponownie odskoczyć rywalom i spokojnie dowieźć zwycięstwo do końcowego gwizdka.

Końcowy wynik 8:4 bardzo dobrze odzwierciedla przebieg tego meczu. FC Patriot nie można było odmówić ambicji i zaangażowania, ale w kluczowych momentach zabrakło po prostu jakości. Ta porażka sprawia, że walka o medale będzie dla tej drużyny wyjątkowo trudnym wyzwaniem.

Z kolei Elektrowoźniak II wysłał bardzo wyraźny sygnał do konkurencji, że wciąż liczy się w rywalizacji o podium. Jeśli zespół będzie regularnie przyjeżdżał na mecze w tak mocnym składzie, jego zatrzymanie w drugiej części sezonu może okazać się niezwykle trudnym zadaniem.

4
22:00

KSB II Warszawa odniosło efektowne zwycięstwo nad Na2Nóżkę 7:2, choć pierwsza połowa wcale nie zapowiadała tak jednostronnego rozstrzygnięcia. Do przerwy na tablicy wyników widniał remis 1:1, a gospodarze skutecznie przeciwstawiali się faworytom. Spotkanie rozpoczęło się od prowadzenia nominalnych gospodarzy, którzy objęli prowadzenie 1:0. KSB II odpowiedziało jeszcze przed przerwą, doprowadzając do remisu 1:1. W pierwszej połowie żółtą kartkę obejrzał Karol Dębowski, a gra lidera KSB II, Patryka Olkowicza, nie wyglądała jeszcze tak, jak przyzwyczaił do tego swoich kibiców.

Po zmianie stron wszystko się jednak zmieniło. Patryk Olkowicz udowodnił, że pierwsza połowa była dla niego jedynie rozgrzewką. KSB II Warszawa całkowicie przejęło inicjatywę, seryjnie zdobywając kolejne bramki i nie pozostawiając rywalom żadnych złudzeń. Wynik zmieniał się następująco: 1:0, 1:1 (do przerwy), 1:2, 1:3, 1:4, 1:5, 1:6, 1:7, 2:7.

Druga połowa była prawdziwym pokazem siły KSB II. Goście zdominowali wydarzenia na boisku, wykorzystując niemal każdą dogodną okazję. Na2Nóżkę zdołało zdobyć jeszcze jedną bramkę, jednak nie było już w stanie odwrócić losów spotkania.

Ostatecznie KSB II Warszawa wygrało 7:2, a bohaterem drugiej połowy został Patryk Olkowicz, który po spokojniejszej pierwszej części meczu poprowadził swój zespół do wysokiego i w pełni zasłużonego zwycięstwa.

Reklama