reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualności
aktualności
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
SUPERBET CUP
Galeria
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga

Relacje meczowe: 3 Liga

ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
19:00

Historia meczów między FC Patriot a Sportowymi Zakapiorami jest bardzo długa. Dość powiedzieć, że Patrioci z nikim w swojej historii nie grali tak często, jak właśnie z zespołem Daniela Lasoty. Wspomnienia z tych potyczek nie są jednak dla ekipy z Ukrainy niczym przyjemnym. Nie biorąc pod uwagę niedzielnego spotkania, zespoły mierzyły się ze sobą czterokrotnie. Trzy razy wygrywały Zakapiory, a Patrioci tylko raz. Trzeba im jednak oddać, że to jedyne zwycięstwo miało miejsce w ich ostatniej konfrontacji.

Tym razem trudno było przewidzieć, jakim wynikiem zakończy się ta rywalizacja, tym bardziej że skład Zakapiorów bardzo różnił się od tego, do którego byliśmy przyzwyczajeni. Ze starej kadry na lato zostało zaledwie kilku zawodników i byliśmy ciekawi, czy ta nowa mieszanka zafunkcjonuje już na inaugurację. Nasze obawy okazały się jednak bezpodstawne, choć zwycięstwo nie przyszło łatwo.

Bardzo wyrównana była zwłaszcza pierwsza połowa. Co ciekawe, w 18. minucie to Patrioci zdobyli pierwszego gola w spotkaniu. Z rzutu wolnego uderzał Dima Olejnikow, piłka po drodze odbiła się jeszcze od jednego z jego kolegów i wpadła do siatki. Sędzia początkowo uznał bramkę, ale na wszelki wypadek zweryfikował sytuację na „VARze”. Tam okazało się, że zawodnik, od którego piłka odbiła się jako od ostatniego, dotknął jej ręką. Gol nie mógł więc zostać uznany.

Chwilę później na Patriotów spadł kolejny cios w postaci bardzo ładnej bramki z lewej nogi Aleksego Sałajczyka. Przed przerwą Zakapiory dołożyły jeszcze jedno trafienie i do szatni schodziły z prowadzeniem 2:0.

W drugiej połowie FC Patriot musiał zagrać odważniej, jeśli myślał o powrocie do meczu. To się jednak nie udało. Co więcej, niedługo po wznowieniu gry żółtą kartkę obejrzał Yaroslav Vasylevskyi, a Zakapiory wykorzystały grę w przewadze. Pięknym strzałem głową popisał się Aleksy Sałajczyk, który zdecydowanie miał swój dzień.

Później ekipa Daniela Lasoty kontrolowała już przebieg spotkania. Nie było jednak tak, że rywale nie mieli swoich okazji, ale albo zawodziło ich wykończenie, albo świetnie między słupkami spisywał się Łukasz Walczuk. Zakapiory wykazywały się natomiast większą skutecznością, dołożyły jeszcze kilka trafień, a gdyby Hussein Abdulkareem miał lepiej nastawiony celownik, wynik mógłby być jeszcze wyższy niż 5:0.

Triumfatorzy nie mają jednak na co narzekać. Ograli odwiecznego rywala wysoko i świetnie rozpoczęli sezon. Z kolei przegranym zabrakło czegoś w ofensywie. Być może gdyby zdobyli choć jednego gola, złapaliby odpowiedni rytm i dalej mecz potoczyłby się dla nich lepiej. Zamiast tego zostali z bolesną porażką, bo trudno inaczej ocenić spotkanie, w którym na przestrzeni 50 minut nie zdobywa się nawet jednego gola...

2
20:00

Spotkanie inauguracyjne w 3. lidze pomiędzy Elektrowoźniakiem II a Force Fusion FC dostarczyło kibicom aż piętnastu bramek. Choć końcowy wynik 4:11 może sugerować jednostronne widowisko, to początek meczu był zdecydowanie bardziej wyrównany. Obie drużyny od pierwszego gwizdka starały się narzucić własne warunki gry i długo oglądaliśmy otwarty, ofensywny futbol. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli goście z Force Fusion, jednak gospodarze błyskawicznie odpowiedzieli trafieniem wyrównującym. Wynik 1:1 zwiastował zaciętą rywalizację, ale z każdą kolejną minutą przewaga "przyjezdnych" stawała się coraz bardziej widoczna. W szeregach Elektrowoźniaka dało się zauważyć problemy kadrowe, które znacząco wpłynęły na przebieg spotkania. Force Fusion skutecznie wykorzystywało wolne przestrzenie i błędy rywala, a jeszcze przed przerwą dołożyło dwa kolejne gole. Na półmetku meczu goście prowadzili 1:3 i byli na dobrej drodze do zgarnięcia kompletu punktów.

Po zmianie stron przewaga Force Fusion FC jeszcze wzrosła. Goście imponowali skutecznością, tempem rozgrywania akcji oraz dużą swobodą w ofensywie. Kapitalne zawody rozegrał Ruslan Yakubiv, który był prawdziwym liderem swojej drużyny. Jego dorobek w postaci czterech bramek i trzech asyst najlepiej obrazuje wpływ, jaki miał na losy tego spotkania.

Końcówka meczu zamieniła się w prawdziwy festiwal strzelecki. Oba zespoły postawiły niemal wyłącznie na atak, dzięki czemu kibice oglądali kolejne efektowne akcje i bramki. Ostatecznie Force Fusion FC zwyciężyło aż 4:11, prezentując bardzo dojrzałą i skuteczną grę. Elektrowoźniak II z pewnością nie zaliczy tego meczu do udanych, jednak problemy kadrowe były wyraźnie widoczne. Jeśli drużyna odzyska swoich kluczowych zawodników i będzie mogła występować w optymalnym składzie, z pewnością stanie się groźnym rywalem dla każdego zespołu w lidze. Okazja do rehabilitacji nadejdzie już w najbliższą niedzielę.

3
21:00

Starcie Na2Nóżkę i LaFlame Bielany mogło być małym drogowskazem dla układu sił w tabeli 3. ligi sezonu letniego Ligi Fanów. I choć Aleksander Sordyl zdołał obronić rzut karny wykonywany przez Patryka Kamolę, to nie udało mu się zachować czystego konta. Bramkarz ekipy Na2Nóżkę wpuścił siedem goli. Chociaż takie określenie sugerowałoby, że to wszystko jego wina. Otóż nie.

Dwie młode drużyny wyszły na wieczorne spotkanie naładowane energią i gotowe do walki. Emocje udzielały się dość często, szczególnie przy starciach fizycznych. Czasem zaiskrzyło, czasem ktoś z kimś się starł, ale przez większość meczu rywalizacja toczyła się w sportowej atmosferze. W notesie sędziego, obok żółtych kartek, wylądowali Bazyli Grabiec oraz Sebastian Roguski za jedno ze spięć. Grabiec oprócz kary dopisał do swojego dorobku trzy asysty. Jego kolega Jan Kołodziejski mógł pochwalić się hat-trickiem. Inni także dołożyli swoją cegiełkę, ale już bez wyraźniejszych dokonań.

LaFlame Bielany było po prostu lepsze w ofensywie, przez co Sordyl musiał co jakiś czas schylać się do siatki i wyciągać z niej piłkę. Bramki na początku padały przede wszystkim po błędach indywidualnych i stratach na własnej połowie zawodników grających w różowych koszulkach. Postawić się rywalom potrafił – prócz bramkarza dbającego o jak najmniejszy wymiar kary – Maciej Samoraj, który z boiska schodził z dubletem. Na szczególne wyróżnienie zasługuje jego gol z ponad połowy boiska. Zauważył, że Szymon Świercz bardzo odważnie wyszedł do rozegrania piłki, i zaskoczył go precyzyjnym strzałem po ziemi. Rafał Wolski zacząłby krzyczeć: „SCHICK, ZOBACZYŁ! ON TO ZOBACZYŁ”.

Czesi wówczas na EURO 2020 wygrali ze Szkotami, bramka Samoraja była jednak tylko na otarcie łez. Zgrana ekipa LaFlame Bielany wygrała 7:2.

4
22:00

Jeśli ktoś szukał kandydata do miana meczu kolejki 3. ligi, to właśnie go znalazł. Starcie KSB II Warszawa z P.P.B Artel Husarią Mokotów dostarczyło wszystkiego, czego można oczekiwać od piłkarskiego widowiska – świetnych interwencji, efektownych bramek i emocji aż do ostatniego gwizdka.

Od pierwszych minut przewagę mieli zawodnicy KSB, którzy częściej utrzymywali się przy piłce i regularnie dochodzili do sytuacji strzeleckich. Gospodarzom brakowało jednak skuteczności, a kiedy już udawało im się oddać celny strzał, świetnie między słupkami spisywał się Ostapiński. To właśnie dzięki jego interwencjom Husaria przez długi czas pozostawała w grze. Mimo przewagi KSB to goście jako pierwsi objęli prowadzenie – po skutecznym pressingu Hubner wykorzystał przejęcie piłki i otworzył wynik spotkania. Dopiero pod koniec pierwszej połowy gospodarze znaleźli sposób na pokonanie bramkarza rywali. Najpierw do wyrównania doprowadził Semerenko, a chwilę później Giżyński popisał się kapitalnym uderzeniem lewą nogą z dystansu, trafiając w samo okienko. Choć do przerwy było tylko 2:1, okazji z obu stron było zdecydowanie więcej.

Po zmianie stron worek z bramkami rozwiązał się na dobre. Druga połowa była zdecydowanie bardziej wyrównana niż pierwsza, a prowadzenie zmieniało się niemal z minuty na minutę. Każda zdobyta bramka wywoływała niemal natychmiastową odpowiedź rywali, przez co wynik pozostawał sprawą otwartą do samego końca. Obie drużyny grały odważnie i nie brakowało sytuacji z obu stron, choć zawodnikom KSB nadal brakowało odrobiny szczęścia przy uderzeniach w słupki i poprzeczki.

Końcowe minuty zamieniły się w prawdziwą wymianę ciosów. Husaria raz za razem odzyskiwała prowadzenie, ale KSB niemal natychmiast odpowiadało kolejnymi trafieniami. Semerenko skompletował hat-tricka, doprowadzając do remisu 7:7 zaledwie chwilę po wznowieniu gry od środka. Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się podziałem punktów, decydujący cios zadał Michalik. Jego trzecia bramka w meczu ustaliła wynik na 8:7 i przypieczętowała zwycięstwo KSB w meczu, który śmiało można zaliczyć do największych hitów inauguracyjnej kolejki.

Reklama