RAPORT MECZOWY! 5. KOLEJKA - SEZON 2026/2027
Część zespołów z naszych rozgrywek wyruszyła na podbój odległej Grecji. ?? Nie oznaczało to jednak, że na naszych boiskach zapanowała cisza. Nic z tych rzeczy! Pozostałe ekipy również mają swoje ambicje, cele i punkty do zdobycia! Dlatego po raz kolejny w tym sezonie stanęły naprzeciw rywali, by powalczyć o kolejne trzy oczka i poprawić swoją sytuację w ligowej tabeli.
Komu udało się zrealizować plan, a kto musiał obejść się smakiem? Przekonajcie się sami!
Ekstraklasa
W ekstraklasie wiedzieliśmy już przed startem piątej kolejki, że tym razem będziemy mieli do czynienia z małą liczbą meczów. Niemal wszak pół ligi, a konkretniej cztery ekipy: Łowcy Ochota, Eternis Zakład Pogrzebowy Winniccy, Tanatos Husaria Mokotów oraz Sirius poleciały do Grecji na Ligę Mistrzów Szóstek. Zostało sześć teamów na miejscu, ale mimo, iż niektóre teamy fizycznie nie mogły być z nami w Warszawie, tak na domiar złego InPlus Warszawa także nie dojechał, mimo że team Patryka Galla został w Warszawie. Cóż, bywa i tak. Janek Skotnicki nie zdołał zebrać sześciu do gry, w efekcie czego pierwsze trzy oczka – bez wychodzenia na plac gry – zgarnęło KSB Warszawa Michała Tarczyńskiego. To bardzo ważne dla tej ekipy, bo jak dotąd start był wyjątkowo trudny, a cztery pierwsze mecze to cztery porażki z rzędu. Teraz jest szansa nieco odżyć i złapać więcej luzu. Tym bardziej o łapaniu luzu mogą w ostatnim czasie myśleć zawodnicy Igora Patkowskiego. Inferno Team wygrało bowiem dwa mecze z rzędu, a sześć punktów, które w ostatnim czasie wpłynęło na konto tego zespołu daje im prawo do myślenia o tym, że ten sezon jeszcze nie jest stracony. Co prawda strata do pierwszej czwórki jest duża, ale do TOP5? Tu już decydują detale. Przynajmniej na tę chwilę. Projekt Igora Patkowskiego pozbawił z punktów legendarny TUR Ochota 1967 – zawodnicy tego Klubu lubią wyzwania i jak widać na sezon 2026/27 leci kolejne pod tytułem utrzymać Ekstraklasę mimo pięciu porażek na start. A kiedy mowa o stratach, to jednym z klubów, który jest goniony, a nie goniącym, są ukraińskie FC Otamany. Ekipa w zółto-czarnych strojach wygrała czwarty z pięciu meczów, a co za tym idzie notuje kapitalne otwarcie sezonu. Dwanaście oczek, które jest w ich posiadaniu plasuje ich u samego szczytu ligowej stawki. Przed startem kampanii Oleg Bortnyk i spółka mogli mieć wątpliwości, ale ostatnie czas je całkowicie rozwiewają. Co będzie dalej? Cóż, zobaczymy. Jeśli dla Otamanów sezon ten kreśli się w pięknych barwach, tak dla Ognia Bielany niestety wręcz przeciwnie. Było ciężko, jest ciężko i wcale łatwiej nie będzie. Miniony weekend miał być przełomowy, ale niestety – nic z tych rzeczy. Początek nowego rozdziału? Cóż, pięć porażek z rzędu mówi chyba wszystko. Jasne, można mówić że terminarz nie był w tym czasie łaskawy, że kadra niepełna, ale na koniec dnia najważniejsze są te oczka. A mając ich zero pod koniec października trzeba pogodzić się z tym, że maksem najprawdopodobniej będzie przedział miejsc 5-6.
1 Liga
Ekipa Norberta Wilka mogła mieć spore obawy. Zawsze zespół ten może liczyć na trio swoich asów: wspomnianego Wilka oraz braci Goleń. Tym razem było to jednak niemożliwe, gdyż całe to trio przebywało na greckiej Krecie biorąc udział w Socca Champions League. Całe ich szczęście w tym, że reszta drużyny stanęła na wysokości zadania. UEFA podejmowała Impuls UA – obie ekipy potrzebowały punktów, jak tlenu, bo początek jest dla nich bardzo surowy. W meczu jednej "z ostatnich szans" młody team z Ursynowa zdołał zdobyć o tę jedną bramkę więcej od rywala. Wynik? 5:4. Dla UEFY potężny zastrzyk wiary, dla gości? Niestety, ale Impuls UA aktualnie wisi nad przepaścią. Liczymy, że zespół ten zdoła się jeszcze odbudować i nawiązać do swoich najlepszych lat. Ukraiński team przecież z całą pewnością na to stać! Dopiero co brali przecież udział w Lidze Mistrzów Szóstek! Cienia szansy nie dał za to ukraiński Uragan wręcz demolując ekipę Łukasza Dziewickiego. Explo Team już do przerwy przegrywało 0:6, co oznaczało właściwie koniec emocji. Po zmianie stron Uragan nieco zdjął nogę z pedału gazu, ale tak czy siak pozwoliło to im dojechać do linii mety z bezpiecznym prowadzeniem. Druga odsłona to 5:1 dla gospodarzy, co w ostatecznym rozrachunku dało aż 11:1. Orły Maciejki mają jasny cel na ten sezon: awans do Ekstraklasy Ligi Fanów. I trzeba przyznać, że jak na razie, są na świetnym kursie ku temu. Ich ostatnia demolka nad rywalem, czyli 16:4 (9:2 do przerwy), tylko temu zaświadcza. Boiskowa ofiara? FC Kebavita Buraka Cana. Z przykrością musimy stwierdzić, iż ten międzynarodowy team będzie miał duże problemy, aby utrzymać się w dywizji. Zero punktów na piętnaście możliwych, to kurs – niestety – na spadek. W tej samej czerwonej strefie znajduje się Cyrkulatka, której dorobek, na całe szczęście, został już napoczęty. Niemniej, nadal wygląda to bardzo... ciężko. Trzy oczka, a w perspektywie kolejne kapitalne ekipy. W zeszłą niedzielę team Damiana Sokołowskiego pokazał się z świetnej strony remisując 1:1 z Manitas Konserwacja Podwozia do przerwy, ale z czasem coś w obozie Cyrkulatki zaczęło przeciekać. Finalnie dobra gra gości nic nie dała. Gospodarze wygrali 4:2 kompletując tym samym czwarte zwycięstwo. Manitas obrał drogę po Ekstraklasę i nie zamierza odpuszczać już ani na chwilę. Jedną kolejkę gracze Manitasu pauzowali ze względu na Hiszpanie, ale jak już są na naszych obiektach, to nigdy się nie mylą – czy tak samo będzie do końca roku? Przekonamy się już niebawem... Spotkanie QIce Warszawa versus Ternovitsia nie doszło do skutku ze względu na Socca Champions League na greckiej Krecie, gdzie w tym czasie były oba zespoły.
2 Liga
Wydawało się, iż ambicja FSK Kolos została w ostatnim czasie mocno podrażniona. Ukraiński klub notował gorszy moment, notorycznie gubiąc punkty. Ten okres nie mógł jednak trwać wiecznie. Kolos się przebudził, a efekt? Momentalny. FSK nie dało żadnej szansy Warsaw Sinaolii, już do przerwy prowadząc 7:1! Druga połowa to spokojne dogrywanie, w efekcie czego jej rezultat to "tylko" 2:2. Sinaola to ambitna drużyna, która zawsze walczy do końca, a dodając do tego, iż Kolos miał już to, co chciał, druga odsłona była już nieco bardziej wyrównana. Dzięki tej wygranej FSK wraca do gry o medale, zaś Sinaola osiada w drugiej części tabeli. Do końca sezonu jednak nadal bardzo dużo czasu... Bez lidera też się da! Mówiliśmy, że paczka Dzików jest szeroka i się nie pomyliliśmy. JokerBUD starał się jak mógł, ale jednak Dziki z Lasu to na tyle doświadczony team, że spokojnie wypunktował swego oponenta. Dzięki tej wygranej zespół Kazika wraca do gry, zaś JokerBUD niestety, ale nadal zamyka wraz z dwoma innymi zespołami mającymi po trzy oczka ligową stawkę. Zdaje się, że w przypadku tej drużyny maksymalnie pozostanie gra o TOP5. Rock'n Roll zdołał sobie do przerwy wywalczyć czterobramkową przewagę, której nie oddał następnie aż do końca. Co Banger zbliżał się do złocistych, to Vlady uciekały siną w dal. Przez tę porażkę zespół Banger Wwa niestety osiada na dnie ligowej tabeli i ma coraz bardziej mgliste perspektywy na grę o podium. Rock'n Roll? Wręcz przeciwnie. Na ten moment wydają się pewniakiem do zameldowania się na podium pod koniec sezonu, choć teraz jeszcze zdecydowanie za wcześnie, aby brać to za pewnik. Kolejnym bez wątpienia kandydatem do strefy medalowej jest zespół FC Comeback. Mimo iż ten ukraiński team troszkę nieoczekiwanie do przerwy przegrywał 0:2 z Presley Gniazdowy to jednak zespołowi złożonemu z zawodników zza naszej wschodniej granicy udało odwrócić się losy spotkania, tym samym zgarniając już piąte (!) zwycięstwo z rzędu. Robi to tym większe wrażenie, iż mamy świadomość tego, jak naszpikowana trudnymi rywalami była to droga. FCC nadal notuje fenomenalne otwarcie kampanii i jest jednym z największych pozytywnych zaskoczeń tego sezonu. Presley zaś po kapitalnym starcie niestety przeżywa gorszy okres, o czym świadczy jeden punkt na dziewięć możliwych w ostatnich trzech grach. Trzeba szybko brać się do roboty, bo w innym razie podium odjedzie bezpowrotnie. Jak Presley Gniazdowy miał świetny start i trochę złapał zadyszkę tak Warsaw Bandziors na odwrót: zaczął bardzo źle, bo od dwóch porażek, ale od remisu z FSK Kolos gracze z Ursynowa zdołali złapać drugie życie. Jest to dosłownie odbicie lustrzane drogi Presleya. Obecnie oba teamy mają więc po tyle samo, bo po siedem oczek na swoim koncie. Warsaw Bandziors wygrało swój drugi mecz z rzędu, a boiskową ofiarą tym razem był Galaktyczny Patrol. Młoda ekipa Sidora do przerwy realizowała swoją misję dopisania trzech oczek, ale patrząc z perspektywy tej młodej paczki z czasem zaczęło brać górę doświadczenie. To kolejny dobry mecz Galaktycznego, ale bez zdobyczy punktowej. Wierzymy, że klub ten zdoła się jednak jeszcze zmoblizować na najbliższe kolejki oraz pokaże wszem i wobec, że ich miejsce jest wyżej. Mają bowiem ku temu spory potencjał. Bandziorsi z kolei jeśli dalej tak będą punktować to na spokojnie mogą wrócić do gry o podium – piękny... comeback!
3 Liga
4 Liga
Do przerwy mieliśmy wynik, którego spodziewaliśmy się najbardziej. Force Fusion prowadziło 4:3 z FC Zaborów. Patrząc po tabeli był to rezultat zgodny z oczekiwaniami. Wtem jednak doszło do niemałej sensacji! Gospodarze nie zdobyli w drugiej odsłonie już ani jednej bramki, zaś Zaborów dorzucił cztery gole! Tym samym zmaterializowała się niespodzianka, a będące u góry Force Fusion zgubiło punkty na FC Zaborów, dla których były to... pierwsze punkty w tym sezonie! Pisaliśmy wiele razy, iż zespół FCZ wykorzystał limit pecha na dekady i jak widać los powoli (oraz umiejętności) powoli zaczynają oddawać! Sportowe Zakapiory miały prawo wierzyć, że nieobecność liderów Husarii II będzie dla nich dużego kalibru handicapem. Co prawda team Daniela Lasoty nie mógł liczyć na swojego bramakrza, który w konsekwencji za swoje zachowanie z poprzedniej kolejki został zawieszony na ten sezon, ale mokotowscy z kolei do tego spotkania podeszli bez swoich czterech wyróżniających się graczy będących w tym czasie na Lidze Mistrzów w Grecji. Pozostała część Husarii starała się jak mogła. Świetnie wyglądało trio Borowski-Tarwacki-Kramek, ale to było za mało, aby ograć kolektyw, jakim dysponował zespół błękitnych. Sam kapitan Zakapiorów wiele razy w tym meczu miał bezpośredni udział przy golach dla swojego zespołu prowadząc sportowych po kolejne trzy oczka. Ta liga robi się więc coraz ciekawsza! W hicie piątej kolejki czwartej dywizji niepokonane FC Bulls znowu nie dało szans oponentowi choć trzeba przyznać, iż poziom meczu z obu stron stał na kapitalnym poziomie. Czerwone Byki wygrały piąty mecz z rzędu, tym razem 3:1, ale trzeba przyznać, iż to zwycięstwo rodziło się w wielkich bólach. FC Fenix może mówić o sporym pechu. Ich gra w ostatnim czasie wygląda naprawdę świetnie, ale miejsce w tabeli oraz zarobek punktowy tego nie oddaje. Tym razem skala wyzwania była jednak naprawdę ogromna. To było kapitalne widowisko. Ale jak ostatnio udało się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, tak teraz trzeba było uznać wyższość rywala. Niemniej ciekawie było w sąsiednim pojedynku, kiedy Legion UA wbrew przedmeczowym prognozom dość mocno męczył się z zamykającym ligową tabelę Shot DJ. Goście nadal bardzo zaciekle polują na pierwsze punkty w tym sezonie. I do przerwy byli na jak najbardziej dobrym kursie. Trzeba jednak oddać gospodarzom, iż w drugiej połowie, jak podkręcili tempo to ich gra z boku zaczęła wyglądać naprawdę solidnie. W efekcie czego z 3:4 udało się zrobić 6:5 i nadal mieć kontakt z czołówką ligi. Tam na górze będzie jeszcze bardzo ciekawie. ShotDJ? Na tę chwilę olbrzymie ciężary, ale wierzymy z tych chłopaków, iż jeszcze zdołają się z tego wygrzebać. Alash FC co prawda raz został w tym sezonie trafiony, ale po tym poznaje się mistrza (lub kandydata na niego) że po nie powiedzeniu potrafi się odkuć oraz wrócić na zwycięski szlak. Tak było w tym przypadku. Kazachowie nie dali żadnych szans Boca Seniors wygrywając bardzo przekonująco 6:1.
5 Liga
Mimo tego, że z tego co doszło do nas informacja Husaria IV właściwie już była pogodzona z oddaniem meczu walkowerem, to dzięki osobie Krzysztofa Małażewskiego Husaria IV zdołała uzbierać sześć osób i przyjść na mecz. Co więcej, nie tylko przyszła na spotkanie, ale i narzuciła fajne warunki, dzięki czemu nie była tylko tłem dla będącej w kapitalnej formie drużyny Ajaks Warszawa. Do przerwy gospodarze prowadzili skromnie 1:0, ale był taki moment w meczu kiedy mokotowscy wyszli nawet na prowadzenie. Gra się w ich wykonaniu zazębiała z minuty na minuty i przez chwilę wydawało się nawet, że możemy być świadkami małej sensacji. W porę jednak Ajaks otrząsnął się, wziął głęboki wdech i odkręcił losy gierki dzięki czemu nadal jest w gronie faworytów po podium. A u góry robi się naprawdę elektryzująco! Wszak dość nieoczekiwanie TonieMajami w hicie kolejki zdołało wbić o tego jednego, ale jakże ważnego gola więcej od FC Depserados, a co za tym idzie, jeśli zespół gości rozegra zaległe spotkanie i je wygra, to najprawdopodobniej będziemy mieli zmianę warty u góry. Do przerwy było 5:5, a druga odsłona nieco bardziej zachowawcza zakończyła się wynikiem 7:8 dla TonieMajami. Dzięki temu kotłuje nam się u szczytu aż miło. To oznacza, że przed nami szykują się wielkie piłkarskie emocje. Brawo dla gospodarzy za walkę, chwała zwycięskim gościom! Jedynie trzy bramki oglądaliśmy w starciu Na2Nóżkę z Warszawską Ferajną. Zespół Kacpra Domańskiego do przerwy prowadził skromnie, bo 1:0. Druga odsłona zbytnio nie różniła się od tej pierwszej. Znów mieliśmy świetną grę w obronie, kilka dogodnych niewykorzystanych sytuacji oraz koncentrację na najwyższym możliwym poziomie. Gospodarze zdołali w końcu przełamać szyki obronne Ferajny, ale szkopuł tkwił w tym, że Warszawska odwinęła się dokładnie tym samym. A mając ten lekki, ale jakże ważny bufor bezpieczeństwa z pierwszej połowy to im wystarczyło do tego, aby zwyciężyć. Warsaw Sinaola II w końcu znalazła przełamanie z mokotowską Husarią IV, ale ich szczęście nie trwało długo. Virtualne Ń zagrało koncertowe spotkanie, dzięki czemu wygrali aż 7:1! Brawo! Laga Warszawa pomimo, że aktualnie niestety na samiuteńkim dnie ligowej stawki to jak zawsze bardzo ambitna i waleczna. Przekonało się o tym Old Boys Derby, które do końcowych minut nie mogło być pewne zwycięstwa. Delikatne prowadzenie 2:1 z pierwszej odsłony finalnie przerodziło się na 8:6. Dzięki tej wygranej żółto-czerwoni wskoczyli na bardzo dobrą piątą lokatę. Spokojnie mogą myśleć dzięki temu nawet o podium!
6 Liga
Tylko o dwóch ligach można powiedzieć, że mają sporo zespołów "po cztery spotkania" zamiast pięć, co warto mieć na uwadze, przy wyciąganiu większych wniosków. To Ekstraklasa, ze względu na Ligę Mistrzów Socca oraz właśnie szósty poziom rozgrywkowy, w którym jesteśmy, ze względu na odwołaną kolejkę na Arenie Grenady. Wówczas sporo meczów w tej dywizji zostało przesuniętych na dalszy termin. Zostawmy już to i skupmy się na tym, co się wydarzyło w ostatnią niedzielę. A działo się autentycznie dużo, bo nie mieliśmy właściwie żadnego meczu, o którym można powiedzieć, iż był totalnie do jednej bramki. Wystarczy wziąć pierwsze dwa przykłady z brzegu. Doświadczona Pajda Chleba zagrała świetne spotkanie z Synami Księdza, w którym mini iż goście wygrywali do przerwy 2:1 udało się gospodarzom odwrócić losy spotkania i zwyciężyć 5:4. Dzięki tej wygranej Pajda odrywa się od dołu tabeli mijającym przy tym choćby właśnie Synów Księdza. Patrząc po tym jaki ścisk panuje w tej dywizji takie trzy oczka mogą być może nie na "wagę złota", ale TOP5 na przykład już jak najbardziej. MIYAGI zajmuje obecnie ostatnią lokatę i jako jedyny team w lidze nie ma żadnego oczka przypisanego do konta. Georgian Team wręcz przeciwnie – króluje u szczytu tabeli. Wydawać by się więc mogło, iż ten bezpośredni mecz między tymi dwoma teamami będzie formalnością. Prawda? Otóż nic z tych rzeczy! Turbo postawiło Gruzinom na tyle trudne warunki, iż ci do końca nie mogli być pewni kompletu punktów. Finalnie jednak co klasa to klasa, ale rozmiary tego wyniku idealnie pokazują że siła tej ligi opiera się na jej zbalansowanym, dobrym poziomie. Na końcu jednak ligową hierarchia została obroniona. ASAP Pro już po pierwszej połowie wiedziało, iż jest blisko trzech oczek prowadząc 6:3 i... nie oddało tej przewagi aż do samego końca. Druga odsłona zakończyła się remisem 2:2, a to oznaczało tylko tyle, iż gospodarze dopisali kolejne trzy oczka w tym sezonie. Dzięki temu kotłuje się u góry tabeli jeszcze bardziej! FC Łazarski jednakowoż też z pewnością nie powiedział jeszcze ostatniego zdania. Oj będzie się działo! Z dużego zamieszania i licznych przetasowań znów skorzystał białoruski projekt Kresowii Warszawa, który nie dał większych szans będącemu w strefie spadkowej FC Alliance Next Generation ogrywając rywala 7:2. Kurs? Biało-czarnych/niebieskich/różowych. Tylko jeden. Mistrzostwo ligi i awans do następnej dywizji! Z taką grą misja w pełni realna. Furduncio Brasil wytrwale trwa w swoim poszukiwaniu pierwszego kompletu punktów i... i jeszcze trochę poczeka. Zawodnicy z Brazylii starali się jak mogli, ale ukraińskie Vikersonn UA było po prostu lepsze. Rezultat? 4:1, które pozwala pomarańczowym nadal myśleć o podium na koniec sezonu.
7 Liga
Gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta? No chyba właśnie na tę okoliczność zostało wymyślone to powiedzenie. W tej kolejce doszło do absurdalnej sytuacji, gdzie obie będące u szczytu ekipy, mając dotychczas komplet zwycięstw nagle zremisowały swoje mecze... dokładnie takim samym wynikiem. Co więcej – obie straciły prowadzenie w samej końcówce. Przyczyna? Cóż, naszym zdaniem gdyby LaFlame Bielany mogło liczyć na duet Cetlin-Lisiecki, zaś BS Zadymiarze na Zawiślaka wyniki byłyby inne. Pierwszy jednak grał w barwach Eternisu na Lidze Mistrzów Szóstek w Grecji, zaś pozostali dwaj w barwach Husarii Mokotów II, na tym samym turnieju. Efekt? Jedni i drudzy po raz pierwszy w tym sezonie zgubili punkty remisując po 3:3. Chwała AC Choszczówce oraz Dynamo Wołomin za to, w jak kapitalny sposób potrafili wykorzystać niedyspozycyjność rywala. Wiedzieć, a zrobić, to dwie różne kwestie. Ten duet pokazał jednak, że przy odpowiedniej koncentracji oraz woli walki da się! Skrzętnie z tego skorzystał FC Ever... wróć! Skorzystał, ale tylko po części! Trzeba bowiem zaznaczyć że ukraiński team korzystając z wolnego sektora zagrał zaległy mecz, w efekcie grał tego dnia dwa razy. Pierwszy wygrał pewnie z Warsaw Gunners 6:3, ale przy drugim podejściu... również zremisował! Tyle że tym razem 4:4 z KS Diperzy. Czyli mógł to Everest przejąć na wyłączność, ale solidarnie również pomylił się i zgubił punkty. Co za historia! A Warsaw Gunners, które dzień rozpoczęło od porażki w drugim podejściu... z kolei nie dało szans KK Wataha Warszawa ogrywając Wilki aż 5:1! Uhh, cóż to była za kolejka, pełna absurdów oraz nieoczekiwanych zwrotów akcji! Działo się że głowa mała! Jedynie KSB Warszawa II tym razem spokojnie i stabilnie. Pewne 9:4 z Czasoumilaczami – jedyny mecz, który można powiedzieć ominął tę burzę wariactw z sąsiednich boisk. Tak... by się przynajmniej mogło wydawać! Ale przecież KSB II to team który nie miał ani punktu po trzech kolejkach, zaś Czasoumilacze mają ich aż dziewięć i grają o medale... tego zestawu wyników to nawet Hitchcock by nie wymyślił!
8 Liga
I kiedy mówiliśmy o wielkich "wariactwach" oraz o bardzo wyrównanych grach tak samo musimy powiedzieć o ósmej lidze. Tu bowiem pierwsze trzy mecze to gra dosłownie gol za gol i walka do ostatniej sekundy. Najlepszy dowód? Pierwsze trzy spotkania tej dywizji rozstrzygała jedną bramka różnicy. Zaczęło się od Młodych Wilków, którzy po pierwszych trzech meczach nie mieli ani jednej wygranej na koncie, a teraz po pięciu mają już dwie. Dlatego zawsze warto grać do końca. Tym razem na rozkładzie Wilków znalazło się bardzo doświadczone FC Melange, które dopiero co świętowało wielką wygraną nad Iglicą Warszawa. Los bywa przewrotny. Wielki moment sprzed dwóch tygodni przykryła mimo wszystko nieoczekiwana porażka 5:6 z Młodymi. Mocną zadyszkę złapała także wyżej wspomniana KS Iglica Warszawa – team ten w pierwszych seriach gier nie dawał szans nikomu, ale w ostatnim czasie nie jest już tak kolorowo, o czym świadczą dwie porażki z rzędu. Teraz sensację wręcz patrząc na ligową tabelę sprawiło Sante. Ostatni zespół tabeli, który po czterech kolejkach nie miał ani jednego punktu na swoim koncie nagle ograł lidera 6:5. Piłka nożna proszę państwa. Ukłony Sante. Bezproblemowo wykorzystało to FC Patriot, które nie dało żadnych szans Old Eagles Koło wygrywając aż 8:1! Tym samym to właśnie ten ukraiński team w przypadku nieoczekiwanej porażki Iglicy obejmuje fotel lidera ósmej dywizji! W sukurs idzie Rodzina Soprano. Mecz z PPKS Tornado był ultra wymagający, ciężki, wymagający, ale koniec końców zwycięski. Dzięki temu Soprano mając dziewięć oczek na koncie wbija do ligowej czołówki! Tym samym torem podąża Vitaura, która w ostatnią niedzielę wygrała 8:5 z Miksturą. Dla pierwszych to trzecie zwycięstwo z rzędu, za co należą się ogromne gratulacje. Nic dziwnego, że z tym wynikiem aktualnie znajdują się u góry tabeli. Z kolei dla drugich – spokojnie – do drugiego miejsca Mikstura na raptem tylko cztery oczka straty więc spokojnie jeszcze idzie to odkręcić!
9 Liga
Zaczynamy nietypowo, bo od końca. Ale powód jest nie byle jaki! Wszak musimy przyznać, że to co wydarzyło się w ostatnim spotkaniu tej dywizji przerosło nasze najśmielsze oczekiwania! Wydawało się, po raz kolejny w tym sezonie, że sam jeden zawodnik meczu wygrać nie może. A jednak! Piękny gol w ostatniej akcji meczu, wybuch radości i wielka chwila dla RKS Grochów. Gawulon wraz z 21 Busters i SKTS w naszych oczach ostatnio był najpoważniejszym kandydatem do złota, a tu nagle młody RKS sprawia giga sensację i ogrywa niepokonaną ekipę 5:4, mimo iż do przerwy przegrywali... 1:4! Podpuścić i skasować – proste! Z tego potknięcia chętnie skorzystał wyżej wspomniany 21 Busters, który nie dał najmniejszych szans KS Bomboclaat wygrywając bardzo pewnie bo aż 10:1! 21 nadal jako jedyni pozostają w tej kampanii bez porażki mimo straty punktów na samym starcie! Nie tylko Bustersi skorzystali z pomyłki Gawulonu. SKTS równie pewnie zwyciężył 9:3 z Farmacją Tarchomin i także daje wyraźny sygnał ligowej stawce, że nie zamierza nikomu odpuszczać. To nie koniec złych wieści dla Gawulonu. Prezes Jarek mógł z przykrością tylko odnotować jak momentalnie cały peleton zespołów doskoczył do jego ekipy. Uczyniła to bowiem także After Wola. Co prawda pachniało jeszcze większą sensacją, niż przy pierwszym meczu, bo FC Football Club strzeliło... aż trzy gole! Aż? Tak, zdecydowanie aż, bo dotychczas FCFC miał ich na swoim koncie po trzech meczach raptem... jeden. Także 3:4 z After Wolą brzmi przy 0:11, 0:11 i 1:6 wręcz genialnie, ale za porażki punktów nie dają. After najadał się strachu, ale ostatecznie dopisał trzy oczka. Ostatnim spotkaniem tej dywizji, burząc przy tym chronologię zdarzeń, był bramkowy remis 4:4 Gamba Veloce z PB Agonią. To typowy przykład dwóch rannych i żadnego zwycięzcy. Ten remis jest bardziej stratą dwóch oczek dla obu stron, niż jakimś zyskiem, patrząc na nikły dorobek obu...
10 Liga
Dlaczego tak bardzo kochamy piłkę nożną i czemu budzi ona tyle emocji? Bo jest ona na maksa nieprzewidywalna. Wydawać by się mogło, iż bezapelacyjny lider, mający komplet punktów po czterech seriach gier totalnie bezproblemowo odprawi ostatnią ekipę ligi, która miała na swoim koncie zero punktów. Tymczasem oba zespoły zagrały jak równy z równym. Jeśli ktoś nie wiedziałby jak wygląda to w rubryce w ligowej nigdy by nie uwierzył, że jest taka przepaść między dwoma paczkami. Olimpik miał więcej do stracenia, MWSP z kolei mogło jedynie zyskać. Do przerwy wyrównany obraz meczu zakończył się skromnym prowadzeniem gospodarzy 3:2, a w drugiej połowie jako że mieliśmy wynik 1:1, to co za tym idzie decydujący okazał się gol przewagi FC Olimpik z pierwszej części gry. Finalnie sensacji nie było, ale jeśli gospodarze myśleli, że ten mecz będzie spacerkiem to ich zdziwienie musiało być ogromne. Wręcz absurdalną kopię tego samego meczu mieliśmy między Panami z Rejonu a FC Górką Kazurką. Tam też do przerwy 3:2 dla gospodarzy i... 1:1 w drugiej odsłonie spotkania, w efekcie czego PzR zdobyło kolejne trzy punkty dumnie obecnie piastując czołową lokatę ligi. Kiedy o absurdach mowa to warto zauważyć, że w meczu FC Sparta versus Polska Górom do przerwy mieliśmy... bezbramkowy remis. Niecodzienny wynik, jak na szóstki, choć warto przypomnieć że to właśnie Polska Górom rok temu zrobiła historyczne 0:0 z Husarią Mokotów IV. Tym razem jednak druga odsłona przyniosła brami. I to całą ich masę! A konkretniej: dziesięć. Gospodarze zaaplikowali trzy sztuki, na które aż siedmioma trafieniami odpowiedziało Polska Górom. Tym samym team Kuby powraca na zwycięski tor i ma przed sobą mocne perspektywy. W meczu Kanarki versus CWKS Ferajna Warszawa gorąco było raczej jedynie do przerwy, kiedy obie ekipy na przerwę udały się z bramkowym remisem 2:2. Kiedy jednak doszło do wymiana stron, gospodarze sprawili wrażenie jakby nie wyszli na drugą połowę. Dla Ferajny były to pierwsze trzy oczka w tym sezonie – takie ekipy, które potrafią mimo tylu rozczarowań powstać z kolan szanuje najbardziej! W ostatnim pojedynku, który nam pozostał FC Wczorajsi nie dali żadnych szans Klikersom, a już 3:0 do przerwy raczej zamykało temat zwycięzcy tego spotkania. Goście starali się jak mogli, ale gospodarze w tym sezonie jak dotąd idą jak burza. Dwanaście na piętnaście punktów pozwala obiektywnie wierzyć nie tylko w medal, ale nawet i złoto! Obecnie jedynie FC Olimpik jest o trzy oczka nad FCW, ale jako iż sezon nawet nie jest w jednej trzeciej Wczorajsi spokojnie mogą jeszcze pokusić się o detronizację aktualnego lidera. A kiedy to zrobić, jak nie w najbliższą niedzielę, kiedy lider podejmie wicelidera w bezpośrednim pojedynku?! Arena AWF godzina 19:00 – bądźcie wtedy z nami!
11 Liga
Krążyli, krążyli aż w końcu dotarli. Rajd po 11 lidze zaczynamy nietypowo, bo od końca. Będziemy Krążyć FC miało już w tym sezonie kilka dobrych meczów, ale bez zdobyczy punktowej. Do teraz. Po bardzo zaciętym meczu, kiedy to w pierwszej połowie rywal Piwo Po Meczu prowadził 2:1 udało się BKFC odkręcić losy spotkania i wygrać 6:5. Tym samym w tej dywizji nie ma już drużyny, która nie miałaby otwartego dorobku punktowego, co nas osoby bezstronne cieszy najbardziej. Promil Warszawa podzielił się punktami z Bielany Legends na co wskazywało już od początku spotkania. Żadna ze stron nie mogła przechylić gierki na własną korzyść. W efekcie czego połowę zakończyliśmy rezultatem 3:3, a cały mecz 5:5. Oba te zespoły ligowe orbitowały i orbitują gdzieś wokół siebie, co jak widać plac w pełni oddał. Nadal jedni i drudzy pozostają w czubie tabeli. GLK podejmowało niby dopiero siódme Mistrzowie Chaosu ale coś czuliśmy, iż ta gra będzie bardziej wyrównana, niż na to by mogła wskazywać tabela. I nie pomyliliśmy się. Mistrzowie narzucili dobre tempo, które długo GLK nie potrafiło sforsować. Z czasem jednak mur oponenta zaczął pękać, a bramki Zalecha, Dominiaka oraz Maleka zadecydowały o tym, że GLK skompletowało czwartą wygraną w czwartym meczu. Najciekawiej było w starciu Tarcho Terror z Luminą. Oba teamy to czołówka tej dywizji, czego odzwierciedlenie mieliśmy na boisku. Bardzo wysoki poziom, jak na niższe ligi, duża chęć przeciągnięcia zwycięstwa na swoją korzyść i jeszcze więcej walki. Mimo, iż Lumina do przerwy prowadziła 3:2, to jednak gospodarze zdołali w drugiej części gry przerzucić to na swoją korzyść, tym samym wygrywając 6:5 i wymijając dzięki temu Luminę w ligowej tabeli. Kotłuje się przez to jeszcze bardziej. No i fajnie! Jedynym meczem do "jednej bramki" było niestety starcie Legijnej Ferajny z Joga Bonito. Tu goście od razu zaznaczyli swą wyższość, już do przerwy zabijając wynik spotkania prowadząc 7:1. Druga odsłona? Kontynuacja dominacji i pewne 15:4! Brawo Joga!
12 Liga
Coś nieprawdopodobnego! Rzadko się zdarza tak, iż w jakiejś kolejce mamy remis. A co dopiero trzy remisy na pięć spotkań w szóstkach w jednej lidze?! To tylko najlepsze potwierdzenie dla nas, iż dobrze dobraliśmy siłę ekip wrzucając ją do jednego kotła. Punktami podzieliło się aż sześć zespołów z dziesięciu. Były to drugi zespół Ternovitsii, który zremisował 4:4 z Legią Bielany (do przerwy Legia prowadziła nawet 2:1 z liderem dywizji!), do tego YUG.BUD z FC Vikersonn UA 3:3, choć gospodarze już do przerwy mieli świetne 2:0! Nie zdołali jednak utrzymać prowadzenia, a w drugiej połowie goście doprowadzili swoją ambitną postawą do wyniku 3:3. I ostatnim remisem tej serii gier był podział punktów drugiego zespołu Kresowii z FC Riwnya (4:4) mimo, że Białoruski team prowadził do przerwy 3:2. Punkty tym samym uciekły aż trzem zespołom z aktualnego TOP4! Najbardziej taki układ mógł się podobać OKS Huwdu, który w odróżnieniu od ligowych rywali nie zamierzał dzielić się punktami z rywalem. Dzięki zwycięstwu 6:3 nad Nieuchwytnymi Marka udało się nie tylko wyprzedzić niedzielnego rywala, ale i kilka zespołów po drodze, a przy okazji mocno "przytulić się" do pierwszej dwójki. Swoje pierwsze trzy oczka wywalczyli złociści Artura. Rock'n Roll II ograł bowiem FC Furię jednym golem dzięki czemu w lidze zrobiło się jeszcze ciekawiej! Oj czujemy, iż w tej dywizji wiosna będzie wyjątkowo gorąca!
13 Liga
Czy da się wejść w spotkanie lepiej, aniżeli uczyniła to ekipa Soberballers? Już do przerwy gospodarze ogrywali aż 6:0 FC Razem dzięki czemu druga połowa była spokojnym dogrywaniem. Szacunek jednak dla gości. Mimo iż było wiadomym, że na 99% FCR zakończy mecz bez punktów Razam honorowo zremisował 3:3 drugą odsłonę. Za to punktów nie dają, ale można tym nieco poprawić sobie humor i podbudować na przyszłość. Siwy Koń podobnie jak Soberballers losy spotkania wyjaśnił w pierwszej odsłonie, w której prowadził po koncertowej grze 3:0. Druga część spotkania to kalka z tego spotkania wyżej. I dokładnie te same słowa uznania za sportową postawę do końca możemy słać ekipie Beton Farmaceutyka, gdzie udało się chociaż tę drugą część spotkania zremisować 1:1. Ostateczny wynik? 4:1 dla Siwego! Bardziej wyrównany bój mieliśmy w starciu drugiej drużyny Old Boys Derby z Gentleman Warsaw Team, gdzie do przerwy żółto-czerwoni prowadzili skromnie jedną bramką i... i w drugiej odsłonie zobaczyliśmy już tylko jeden jedynym gol. Na szczęście dla gospodarzy – ich autorstwa. Dzięki czemu Old Boys Derby II dopisuje kolejne trzy oczka umacniając się w ligowej tabeli! W lidze dwunastej mieliśmy aż trzy remisy, co było ewenementem, ale jak widać trzynasta dywizja chciała powtórzyć ten wyczyn. Dwie ostatnie gierki? Dwa podziały punktów! FC Po Nalewce zremisowało 3:3 z Heavweight Heroes, a Green Team 6:6 z Fuszerką. W obu przypadkach remis widzieliśmy już po pierwszej części spotkania, co tylko utwierdza nas w przekonaniu, że dokonaliśmy dobrego podziału lig. Cieszy pierwszy punkt Hersów oraz Zielonych. Soberballers i Siwy Koń nadal pozostają bez porażki, zaś Old Boys Derby II w czubie tabeli, aktualnie na trzeciej lokacie!
14 Liga
Ta seria gier, jeśli byłaby rozgrywana w całości u naszego partnera, firmy Superbet, mogłaby bukmacherowi pozwolić porządnie zarobić. Mieliśmy albowiem w tej kolejce wielce nieodzownych zwrotów akcji, wyników. Zacznijmy od – chyba największej niespodzianki – nieomylne dotąd Borowiki w końcu musiały uznać nie tyle co wyższość rywala, ale podzielić się z nim punktami. KS Traphouse nareszcie się przebudził i uczynił to w idealnym dla siebie momencie. Potrzebny był taki sygnał dla tej ekipy i on nadszedł. KST zdołało odrobić jednobramkową stratę z pierwszej części gry i z 2:3 zrobić 5:5. Tym samym lider po raz pierwszy stracił dwa oczka, zaś Traphouse znów wrócił do punktowania – brawo! Kto wie czy jednak jeszcze większą sensacją nie była porażka Lisów Bez Polisy z City Boys 1:2. Trzeba wszak zaznaczyć, że przecież goście do tego meczu nie mieli ani jednej wygranej na swoim koncie, a gospodarze byli w samym, ścisłym czubie tabeli! Jak widać na końcu zawsze liczy się to, co na boisku. Brawo dla City Boys za pierwszy komplet punktów, natomiast Lisy! Pobudka! Momentum FC nie do końca pewnie znosiło bycie faworytem spotkania, ale koniec końców najważniejsze jest to co w sieci, nieprawda? A w sieci złowione zostały kolejne trzy oczka! Nie przyszło to bez nerwów. AFC Socrates będące na ostatnim miejscu w tabeli broniło się dzielnie, ale finalnie trzeba było przyjąć kolejną gorycz porażki przegrywając skromnie, po bardzo zaciętym meczu, 3:4. Czas przejść do dwóch największych wygranych tej serii gier. A są to Dnipro United FC oraz InOutX. Pierwsi ograli raczej bez większych problemów 6:1 OPEK wygrywając każdą z połów 3:1. Dzięki temu wynikowi ukraiński team zbliżył się do Borowików (jeśli wygrają zaległy mecz) na odległość jednego oczka. InOutX z kolei nie dał żadnych szans Rzeźni Marki. Już do przerwy mieliśmy 0:4, a druga połowa choć była bardziej wyrównana, to co ważne dla wicelidera spokojnie dograna pod ich dyktando. Rzeźnia przez ten rezultat spadła w środek tabeli, zaś InOutX jest tuż tuż pod liderującymi Borowikami i będzie pressować aż do samego końca!
15 Liga
Cockpit Country od samego początku dało do zrozumienia Haramball FC z jakim zamiarem zjawiło się na obiektach Ligi Fanów w minioną niedzielę. Spotkanie od początku aż do samego końca przebiegało pod dyktando gości. Wynik? 13:2 dla Cockpitu – rezultat mówi sam przez się. Tak samo bezwzględni i bezlitośni byli gracze Śmietanki WWA, którzy roznieśli w pył biedną i bezbronną w tym spotkaniu drugą ekipę Bustersów. 22 jak dotąd nie może dorównać 21, czego efektem jest zero punktów po pięciu meczach. Śmietanka natomiast po wygranej 12:0 może być jeszcze bardziej pozytywne nakręcone na pozostałą część sezonu. To jeden z faworytów po złote medale! Zdecydowanie bardziej wyrównane były trzy kolejne mecze. W spotkaniu Ostatniej Kropli z Noxaro FC było aż tak bardzo "na żyletki" iż finalnie meczyk zakończył się podziałem punktów. 2:2 do przerwy zostało poprawione po jednym golu obu stron w drugiej odsłonie. Cóż, bywa czasem i tak. Kolejne dwie wyrównane gry to pojedynek ukraińskiego FC Gerburt z drugim zespołem Gawulon. I trzeba przyznać, iż ostatnia niedziela dla prezesa Jarka była wyjątkowo podła. Przegrała jedynka, przegrała i dwójka. Co gorsza, obie różnicą jednego gola. Gerburt wygrywając 3:2 umacnia się w ligowej tabeli. Ostatnim spotkaniem było starcie Goryli Night Gorillaz z FC Abakus Loro. Do przerwy bramkowy remis 2:2. Po zmianie stron? Prawdziwy piłkarski rollercoaster. Gol za gol, niesamowite emocje i finalnie ta jedna bramka różnicy na korzyść gości. Loro tym samym dopisuje kolejne trzy oczka, a gospodarze tym razem muszą obejść się smakiem. Warto zauważyć, że w tej lidze między miejscem dwa a siedem są zaledwie trzy punkty różnicy! A wiecie co to oznacza? Jeszcze więcej emocji już niebawem!
16 Liga
I przechodzimy do najlepszej ligi świata. Nim o samych wynikach, to rzut oka na tabelę. Ciasno w niej bowiem jak na Marszałkowskiej w godzinach szczytu. Absurdalną sytuacja, gdzie pierwsza KP Syrenka ma dziewięć oczek na swoim koncie czyli dokładnie tyle samo ile... piąta ekipa dywizji. Zgadza się! Pierwsze pięć zespołów na po dziewięć oczek na koncie – szaleństwo! Ale w końcu to kosmiczna liga, więc i rezultaty przyprawiają o zawrót głowy. A jak to wyglądało w konkretach w tej serii gier? Pogromcy Poprzeczek wydawali się, że jadą na ścięcie głowy w pojedynku z potężnym Szeregiem Homogenizowanym. Od czego jest jednak Marcin Kowalski, jak nie od zadań specjalnych i radzenia sobie w najtrudniejszych chwilach? Kowal wziął to na siebie, a jego dublet goli i asysty pozwolił ograć wyżej ulokowanego przed tą kolejką rywala 6:3! Lider KP Syrenka nie dała cienia szans Poprzeczce Giżycko wygrywając pierwszą odsłonę 4:1, a drugą 5:0. Efekt? Piorunujący! Syrenka dumnie piastuje pozycję lidera i ani myśli oddawać swego pole-position. RCD Rogalos musiały tym razem uznać wyższość drugiego zespołu Dynamo Wołomin. Gospodarze cały mecz trzymali gości na bezpieczny dystans nie pozwalając zbliżyć się oponentowi ani na chwilę. Kontrola od początku do końca i zasłużone trzy oczka wpadają na konto ekipy Maćka! Old Boys Derby III mimo iż do przerwy elegancko prowadziły 3:2 z Dziki Marki to jednak wraz z upływem czasu witalność leciała na łeb na szyję. Rezultat takiego spadku flow i energii? Niestety, ale tym razem zero dopisane do konta. Dziki Marki tym samym wskakują na sam szczyt tabeli, brawo! W ostatnim spotkaniu tej serii gier NieDzielni mierzyli się z Wombatami, czyli zespołem który do piątej serii gier przystępował z zerem dopisanym do konta. Jaki że NieDzielni z kolei byli wówczas w górnej części tabeli, wydawało się, że rezultat jest czystą formalnością. Za to kochamy jednak piłkę nożną, także tą w wydaniu sześcioosobowym, że potrafi nam płatać takie figle. Wielkie słowa uznania tym samym wędrują w ręce gości, FC Wombaty za to piękne podniesienie się z arcytrudnej sytuacji oraz napoczęcie dorobku punktowego w tym sezonie. Teraz powinno być już tylko łatwiej! No... przynajmniej w teorii!







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)