RAPORT MECZOWY! 3. KOLEJKA - SEZON 2026/2027
Pierwsze dni października rozpieściły nas nie tylko piękną aurą za oknem, ale i mnóstwem świetnych, wyrównanych piłkarskich batalii na obiektach Ligi Fanów. Nie zabrakło giga niespodzianek, genialnych gonitw za rywalem, zakończonych sukcesem czy kontynuacji zwycięskich marszów liderów. Zapraszamy na podsumowanie trzeciej kolejki naszych rozgrywek!
Ekstraklasa
Jak tydzień temu pisaliśmy o Inferno Team że mimo dwóch porażek na start nowego sezonu należą się im słowa uznania za postawę na boisku, tak przegrana z Łowcami Ochota aż 0:10 to zaprzeczenia słów z pierwszej i drugiej kolejki. Jasne, przegrać z predendetem do złota to żaden wstyd, nawet wysokim wynikiem, czego doświadczyły wcześniej Tur Ochota czy Ogień Bielany. Natomiast taki rezultat i zero z przodu jest powodem do dużego... rozczarowania. Najłagodniej mówiąc. Najbliższe serie gier rozstrzygnął czy projekt Igora Patkowskiego stać na dalszy byt wśród najlepszych. Zespół Kamila i Aleksa z kolei kolejny raz udowodnił, że są zespołem z najwyższego topu nie dając cienia szans Inferno. Bardzo dobrą batalię za to stoczyło KSB Warszawa Michała Tarczyńskiego z ukraińskimi Otamanami. Gospodarze mimo gorszego czasu pokazali kawał charakteru i mało brakło, aby remisując z FCO zarobili pierwszy ligowy punkt. Goście jednak zachowali czujność do samego końca i to mimo tego, że musieli kończyć spotkanie bez bramkarza. Niestety ale bardzo poważną kontuzję odniósł Oleg z Otamanów oraz Łukasz z KSB. Obu Panom życzymy jak najszybszego powrotu do zdrowia. Mamy nadzieję, że na strachu się skończyło. Otamany po wpadce z pierwszej serii gier, gdzie wpadli pod koła rozpędzonego Sirius odkuli się w dwóch następnych kolejkach, dzięki czemu mając 6 na 9 punktów z optymizmem mogą patrzeć w przyszłość. KSB? Wierzymy, że jeszcze im los odda: nie mogą się teraz poddać, nie po tym, jak kapitalny progres zrobili na przestrzeni ostatnich lat! TUR Ochota 1967 mogło złudnie być oceniane przez pryzmat dwóch pierwszych kolejek. Trzeba jednak wyraźnie zaakcentować to, z kim w tym czasie się mierzyli. Dlatego jeśli ktoś już skreślił TUR, to ostrzegamy: warto chwilę się z tym jeszcze wstrzymać. W ostatnią niedzielę ten jakże zasłużony team podejmował Tanatos Husarię Mokotów, która w pierwszych dwóch kolejkach sprawiała dobre wrażenie. I jeśli tak będzie grał TUR, jak z Husarią to prędzej czy później zacznie punktować. Z kolei team z Mokotowa mimo lekko okrojonej paczki utwierdził w przekonaniu, że trzeba się z nimi liczyć na poważnie. Sześć punktów po trzech kolejkach i jedna przegrana 1:2 w ostatniej akcji meczu temu najlepiej zaświadcza. W hicie trzeciej serii gier brązowy medalista z ubiegłego sezonu InPlus mierzył się z Sirius, które co weekend potwierdza nam, że to co zrobili latem na mistrzostwach Polski było realną oceną ich siły. Ukraiński team prezentują kapitalną formę i już teraz możemy określić, iż na początku sezonu są jego objawieniem. Tylko czy zespół ten wytrzyma narzucone przez siebie bardzo wysokie tempo? Pierwsza przeszkoda z topu odhaczona w genialny sposób. Niebiescy z białymi nie mieli większych szans, a zwycięstwo 8:2 Sirius było zasłużone. Kolejkę zamykał Eternis Zakład Pogrzebowy Winniccy, który podejmował Ogień Bielany. Do przerwy zawodnicy Janka Napiórkowskiego trzymali się dzielnie, ale w drugiej odsłonie na boisku karty rozdawała już tylko jedna strona. Team Michała Dryńskiego wygrał przekonywująco i z przytupem, bo 14:6, potwierdzając tym samym, że wiecemistrz Polski jest gotowy na Grecję i Socca Champions League!
1 Liga
Przegląd pierwszoligowy zaczynamy od mocnego uderzenia. Explo Team totalnie rozbiło ukraińskie Impuls UA wygrywając aż 15:3, już do przerwy prowadząc 7:0! Spodziewać się zwycięstwa ekipy Łukasza Dziewickiego jak najbardziej mogliśmy, ale rozmiary tej victorii wprawiły nas w niemałe osłupienie. Nie wydaje nam się, aby to ukraiński team był aż tak słaby, by przegrać dwunastoma golami. Naszym zdaniem to po prostu Explo miało "dzień konia" oraz chyba jakieś spore motywacje... kuponowe – tak to określmy i zamknijmy temat tego meczu, gratulując Explo kapitalnego wyniku. UEFA do przerwy wygląda bardzo obiecująco, ale niestety – patrząc z ich perspektywy – Orły Maciejki z czasem przejęły niemal na wyłączność dowodzenie nad meczem. Jak w pierwszych dwóch kolejkach młody zespół z Ursynowa był o krok od rywala, tak tu w finalnym rozrachunku dystans okazał się ciut większy, a Orły potwierdziły, iż mknął po Ekstraklasę. Jeszcze większy rozstrzał mieliśmy tam, gdzie byśmy go nie oczekiwali. Oczywiście, Manitas Konserwacja Podwozia to jeden z głównych faworytów do podium, a co za tym idzie i po awans, więc ich zwycięstwa nigdy nas nie będą dziwić. Natomiast rozmiar tego zwycięstwa, biorąc pod uwagę, iż po drugiej stronie był wytrawny ukraiński gracz, czyli Ternovitsia zrobiło na nas duże wrażenie. Manitas przywiózł jak widać dobrą energię z tej słonecznej Hiszpanii. Efekt? 15:4 w hicie dywizji! Pogrom! Uragan za to nie pozostawił złudzeń Kebavicie właściwie od samego początku. Wynik do przerwy 5:1 (mimo gola w... dziesiątej sekundzie) gwarantował, że druga odsłona spotkania nie miała już większej temperatury. Ukraiński moloch pewnie dobrnął do końca z świetnym 10:3. Kolejny popis białych i pewny kierunek po awans. A kończył tę serię gier kolejny z potentatów oraz z głównych faworytów po złoto, czyli QIce Warszawa. Team Łukasza Mroza właściwie od początku wybił z głowy DHO Fiber Cyrkulatce jakiekolwiek myśli o punktowaniu tego dnia. Lodowaci nie dość, że tak czy siak wypchani piłkarską jakością po brzegi, to w dodatku z nowym domkniętym hitowym transferem. W niedzielę w barwach QIce zadebiutował bowiem nie byle kto, bo Olaf Wójtowicz – zresztą od razu zaznaczył swoją obecność tytułem MVP spotkania! Oni są naprawdę mocni! Cyrkularka? Dzielnie walczyła, ale niestety było to stanowczo ponad ich siły.
2 Liga
Mimo, że tym razem Dziki z Lasu mogły liczyć na lewą nogę swego asa Bieniasa, to jednak jego obecność – mimo wszystko – okazała się niewystarczająca na ukraiński kolektyw. W zeszłym sezonie niebiescy, a teraz biali już jako jedyni mogą pochwalić się w tej lidze kompletem zwycięstw. Tym samym, dość nieoczekiwanie to FC Comeback jest samodzielnym liderem na tym etapie sezonu. Brawo! Mówiliśmy że Warsaw Bandziors to waleczna ekipa, która tak łatwo nie odpuści? Baliśmy się tylko, jak to będzie śmigać z przodu, ale gdybyśmy wiedzieli, że tego dnia Bandziory będą mogły liczyć na lewą nogę Szymka, to byśmy byli bardziej spokojni. Dodatkowo Szymon i Maciek to zabójczy duet, o którego sile przekonał się faworyt ligi FSK Kolos. Efekt? Mało brakło do sensacji, choć finalnie oliwkowi zdołali jeszcze doprowadzić do remisu 6:6. Kapitalny mecz, brawo Bandziory! Nie był to jednak koniec emocji w tej lidze, nic z tych rzeczy – to był dopiero ich początek, preludium, wstęp! Warsaw Sinaola słynnie z tego, że jest charakterną paczką, grającą do końca. Doświadczyli tego na własnej skórze gracze Banger WWA, którzy tym samym zanotowali drugą porażkę z rzędu. W pierwszej kolejce złociści jednak dali na tyle mocny stejtment, że jeszcze wierzymy, iż ekipa Franka Lisa powróci do wygrywania. Sinaola dzięki tej wygranej zakotwiczyła w górnej połówce tabeli i będzie pressować szczyt do końca. Mecz weekendu? Oj bez wątpienia starcie Rock'n Roll Warszawa z Presley Gniazdowy. Fenomenalny koncert, w którym obie ekipy zasiadły wygodnie w pierwszym rzędzie, dyrygując i tańcząc brazylijską sambę na obiektach AWF Warszawa. Gol za gol, czerwone kartki, comebacki, ale i przy tym szacunek do rywala. Wydawało się, iż ekipa Andrzeja Skorupy dokona czegoś niemożliwego i wygraj trzeci mecz z rzędu jedną bramką. Niedoczekanie, albowiem ostatnie słowo należało do złocistych. Liza i Vlad mogli sobie wpaść w ramiona, ciesząc się z gola na wagę punktu, strzelonego na sekundy przed końcem. Piękny był to spektakl: dziękujemy! Ostatni mecz? JokerBUD zdążyło skreślić już wielu, ale Adrian nadal wierzył, iż jest w stanie to odpowiednio poukładać. I proszę bardzo, miał rację! Co prawda Galaktyczny Patrol Kuby Sidora do przerwy prowadził, ale w drugiej odsłonie bardziej doświadczony team przechwycił ster i poszlusował po premierowe trzy punkty! Cały Międzyborów ponoć tej nocy nie zasnął!
3 Liga
4 Liga
Hit czwartej dywizji mieliśmy już na "dzień dobry", kiedy to FC Bulls podejmowało Force Fusion – w tym pojedynku górą były ukraińskie Byki, które dzięki trzeciemu zwycięstwu z rzędu aktualnie pojedynkują się już jedynie z kazachskim Alshem o miano predendenda po złoto. Do przerwy Force nie dało sforsować swoich szyków, ambitnie remisując 3:3, ale w drugiej odsłonie goście dorzucili jeszcze trochę do pieca, czym przeciągnęli szalę zwycięstwa na swoją korzyść. 8:5 i FC Bulls nadal mknął kapitalnym torem po medale. Któż zdoła ich powstrzymać? A Zaborów, jak to Zaborów – zawsze ambitnie, blisko, walecznie, ale gdzieś tam na końcu brakuje tych detali. Niestety, ale tym razem znów minimalnie, znów trzeba było uznać wyższość rywala. Wynik? 3:5. Beneficjent takiego rezultatu? Paczka Daniela Lasoty, czyli Sportowe Zakapiory! Husaria Mokotow II oraz Legion UA dały kapitalny spektakl, gdzie aż do ostatnich sekund nie mogliśmy być pewni ostatecznego zwycięzcy. Tak długo się to ważyło między dwoma zainteresowanymi stronami, że finalnie... padł remis. Wydaje się, że to dobry rozstrzygnięcie, bo obie strony dały od siebie dużo, aby uzyskać jakikolwiek punkt. Z taką grą będzie szansa na podium! Fenix wstał z popiołów i nie pozostawił żadnych złudzeń Boca Seniora – werdykt? Surowy dla gospodarzy, bo goście wygrali aż 7:1 prowadząc już trzy zero do przerwy! A na koniec zespół, który dotychczas sprawia najlepsze wrażenie. Kazachskie Alash nie ma sobie równych i znów mieliśmy pokaz ich mocy oraz energii. Rykoszetem przez to oberwało się Shot DJ, który po porażce 2:12 niestety ale mocno osiadł na dnie ligowej stawki. Czy tę drużynę jeszcze stać jeszcze na comeback? Tego im życzymy!
5 Liga
Trudne zadanie czekało Warsaw Sinaloę II w ten weekend. Podejmowali bowiem faworyta do złotych medali, czyli młodziutkie FC Desperados. Ekipa Amadeusza w tym sezonie, zresztą tak jak w zeszłym, błyszczy aż miło. Co prawda Sinaola próbowała jeszcze się przeciwstawić rywalowi w pierwszej połowie, ale druga w całości należała już do lidera piątej ligi. Sinaloa II? Na spokojnie, ta kampania jeśli chodzi o jakieś najwyższe miejsca najprawdopodobniej już uciekła, ale może to pozwoli spokojnie bez presji sobie fajnie to rozwijać tak, aby za rok już mieć gotowy produkt. W myśl zasady, że nie od razu Rzym zbudowano. Na spokojnie pograć razem, złapać zgarnie i cieszyć się po prostu aktywnym spędzaniem czasu. W hicie trzeciej kolejki tego poziomu rozgrywkowego w starciu dwóch będących w świetnej formie ekip Ajaks Warszawa nie dał szans Warszawskiej Ferajnie wygrywając do przerwy 5:2, a całościowo 11:5, czym goście wytrącili gospodarzy z pięknego transu zwycięstw. W końcu na silne ostatnimi czasy WF znalazł się jeszcze silniejszy gracz. Tym samym to Ajaks pomknął w kierunku strefy medalowej na moment zostawiając Ferajną w tyle. Husaria Mokotów IV długo wraz z Old Boys Derby próbowała przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale oba kluby miały się nieustannie na radarze nie dając uciec żadnej ze stron. Wydawało się, iż podział punktów jest przesądzony, gdyż 5:5 utrzymywało się od dobrych ponad dziesięciu minut, ale w ostatniej akcji Tomek Hübner kompletując hattricka zapewnił gościom pierwsze zwycięstwo w sezonie. Podobnie zresztą wyglądało to w meczu Na2Nóżkę z TonieMajami. Tu także oba teamy szły niemal całe spotkanie łeb w łeb, ale finalnie – na ostatniej prostej – goście byli szybsi o te pół kroku, jednego gola. Tym samym TonieMajami dokłada już trzecie zwycięstwo w tej kampanii i nadal ściga się z FCD i Ajaksem o przodownictwo w stawce. Gospodarze? W ich opinii, z tego przynajmniej co mogliśmy zaobserwować na ich mediach społecznościowych, zostali skrzywdzeni przez kontrowersyjne decyzję sędziego. My jedynie tutaj skupiając się na opisie wydarzeń oraz podsumowaniu wyników możemy stwierdzić, iż kolejny raz w meczach Na2Nóżkę mamy mnóstwo emocji. Ten team prezentuje ostatnio fajną formę – i tylko na tym chcemy się teraz skupić. Virtualne Ń tak jak Husaria IV w końcu odnalazło w tym sezonie klucz do zwycięstwa. Gospodarze wynikiem 6:3 ograli Lagę Warszawa, które na pierwsze zwycięstwo jeszcze musi poczekać... a dla Virtualnych ukłonik oraz gratulacje za premierowe zwycięstwo!
6 Liga
ASAP Pro to widzimy że lubi się podroczyć bawiąc się z nami w piłkarską przeplatankę. Panowie albo gromią albo nieoczekiwanie ulegają rywalowi. Tym razem wylosował się ten żądny trzech oczek ASAP, który jak łapie rywala, to już nie puszcza. Boleśnie o tym przekonał się MIYAGI TURBO, które wręcz odbiło się od swojego ostatniego rywala ulegając aż 1:11. Tym samym gospodarze nadal poszukują punktów, zaś goście wracają do gry o złoto w wielkim stylu! Do gry wraca także Vikersonn UA, które ogrywając Synów Księdza 3:1 dzięki czemu kompletuje drugą wygraną w tej kampanii. Tym samym trio ekip ma po trzech kolejkach sześć oczek na swoim koncie, a są to wyżej rzeczone: ASAP Pro, Vikersonn UA oraz... Synowie Księdza, którzy chcieli chyba trochę jeszcze bardziej tą porażką podkręcić temperaturę ligi, co oczywiście bardzo szanujemy. Będzie się działo! Oprócz trzech szatańskich szóstek, mamy także trzy szczęśliwe siódemki. W tym gronie są Geogrian Team, Kresowia Warszawa i FC Łazarski. Pierwsi dość sensacyjnie zremisowali z dotychczas czerwoną latarnią ligi, czyli z Furduncio Brasil, które w ostatnią niedzielę bardzo nam zaimponowało ambitną oraz sportową postawą, wstając z kolan w bardzo trudnym momencie, z bardzo wymagającym rywalem. Tak się buduje mentalność! Tę wpadkę błyskawicznie wykorzystał białoruski projekt Władka & Danka rozbijając wręcz w drobny pył, jakże zasłużoną oraz sympatyczną Pajdę Chleba 9:1. Tylko niestety za sympatię punktów nie dają, tym samym Pajda nadal poluje na swoje pierwsze punkty. My tam wciąż w nich jednak wierzymy. W sukurs za potężną Kresowią pomknęła ekipa Łazarskiego. Panowie odkąd podzielili się jak podczas Bożego Narodzenia opłatkiem punktami nie spuszczają siebie z pola widzenia. Tym razem na rozkładzie Łazarskich znalazł się Alliance Next Generation, dla których punkty – tak jak w pierwszej serii gier – znów były Obce, ale kto wie, może w Next Kolejce?
7 Liga
Dwie ekipy w siódmej dywizji, mimo że to dopiero początek sezonu, zdaje się są najpoważniejszymi kandydatami do złotych medali. To BS Zadymiarze oraz LaFlame Bielany. Pierwsi nie dali szans KS Diperzy, choć do przerwy nic nie wskazywało na to, że BSD wygra to spotkanie różnicą kilkunastu bramek. Finalny wynik? 12:1. Do przerwy? 3:1. A jak sobie poradziły LaFlame z Bielan? Śpiewająco. Już do przerwy wygrywając 7:2, a ostatecznie 10:4 z KK Watahą Warszawa. Znów oba teamy mogły liczyć na swoich liderów: Dominika Zawiślaka oraz Kacpra Cetlina. Czujemy, że tak będzie w tym sezonie jeszcze wiele razy. Za tym duetem nadal podąża FC Everest, który tym razem okazał się za wysokim wyzwaniem dla drugiego zespołu KSB Warszawa, mimo iż zieloni tego dnia mieli naprawdę kapitalną paczkę, jak na niższe ligi, choćby dla przykładu obecni byli Patryk Olkowicz, Szymon Puna czy Aleksander Giżyński. Ukraiński Everest jednak nie dał się ograć, a jak na niższe dywizje akurat to spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie. Nie tylko Everest stara się nie stracić kontaktu z czołówką. Tak samo jest w przypadku Dynamo Wołomin. Tu także nie ma jeszcze składnia broni. Teraz na rozkładzie znalazł się wytrawny gracz, bo ograne zostały Czasoumilacze, które dwie pierwsze kolejki wygrały. Cytując klasyka: liga będzie jeszcze ciekawsza. Koncert przyjezdnych z Wołomina i 11:4, mimo że pierwsza część była bardzo wyrównana. A kiedy o wyrównanych spotkaniach mowa, to takie z całą pewnością mogliśmy uświadczyć w boju Warsaw Gunners z AC Choszczówką. Do przerwy Kanonierzy wygrywali jedną bramką i... i tego prowadzenia nie oddali aż do końca. Z 2:1 dla Warsaw Gunners finalnie zrobiło się 3:2, dzięki czemu gospodarze zarobili pierwsze trzy oczka w tym sezonie.
8 Liga
Bardzo wyrównana liga z lekkim odchyłami, spowodowała, że mieliśmy – co logiczne – bardzo wyrównaną serię gier. U szczytu w hicie tej kolejki tej dywizji KS Iglica ograła 6:3 Rodzinę Soprano czym dała wyraźny sygnał reszcie stawki, że to oni chcą być liderem tego poziomu rozgrywkowego. Czy tenże tytuł wypadnie jeszcze im z rąk? Zobaczymy. Na tę chwilę na to się nie zanosi. Soprano nadal pozostaje faworytem, co chodzi o obsadę podium. RS będzie rywalizować między innymi z FC Patriot, które w miniony weekend po fantastycznym meczu ograło 7:6 FC Melange. Ukłony dla obu stron za świetny piłkarski spektakl. Młode Wilki oraz Sante to nadal – niestety – jedyne dwa zespoły tej ligi, które nie mają jeszcze zwycięstwa na swoim koncie. Może w czwartej kolejce? Tym razem z marzeń o komplecie punktów Wilki ograbiła Vitaura, którą drugą połowę wygrała aż 3:0 (w pierwszej był remis 1:1)! zaś Sante mimo iż do przerwy prowadziło 1:0, to finalnie, tak samo jak w powyższym przykładzie, druga połowa zakończyła się 0:3, a beneficjentem takiego układu została Mikstura, która wyczarowała pierwsze trzy oczka w tym sezonie. Najbardziej wyrównany mecz tej kolejki? Podział punktów między PPKS Tornado a Old Eagles Koło, który sprawił, iż ci pierwsi zajmują aktualnie czwartą lokatę (bilans 1-2-0) natomiast drudzy dwa pięterka niżej, szóste miejsce z bilansem 1-1-1. Nadal więc oba kluby są żywo zamieszane w grę o medale... I naszym zdaniem tak będzie jeszcze bardzo długo...
9 Liga
10 Liga
Zmagania w dziesiątej dywizji zaczynamy niezgodnie z chronologią godzinową, bo od meczu FC Olimpik versus Kanarki. A to dlatego, że Olimpik, to jedyny zespół na tę chwilę, który po trzech seriach gier może pochwalić się kompletem zwycięstw. Tym razem oberwało się Kanarkom, które nim wzbiły się w powietrze, w stronę Olimpu, już swój kurs zakończyły, do przerwy przegrywając 0:3, a po przerwie dostając jeszcze kilka sztuk samemu aplikując dwie. Wynik? 8:2 i na ten moment Olimp pozostaje nadal niezdobyty. Jedynym zespołem, który także może pochwalić się rajdem bez porażki (ale z remisem) jest FC Polska Górom. Rzeczony podział punktów miał miejsce właśnie teraz, kiedy FCPG zremisowało 3:3 z Klikersami. Emocje? Najwyższych lotów – taką soccę chcemy oglądać! Emocje do samego końca zafundowali nam także gracze Górka Kazurka z CWKS Ferajna Warszawa (świetne widowiskowo zakończone rezultatem 4:3) w odróżnieniu od dwóch pozostałych meczów (jeśli chodzi o temperaturę spotkania): Pany z Rejonu bowiem do przerwy wyjaśniły losy spotkania prowadząc pewnie 6:1 (ostatecznie 10:1) z FC Sparta podobnie jak w przypadku Wczorajsi FC z MWSP, gdzie do połowy było już 5:1. Finalnie Maciek Wrotniak Skład Piłkarski dał radę nieco poprawić rezultat, ale i tak ich mecz zakończył się porażką 3:6. Niestety, ale jest to trzecie zero tego zespołu w tym sezonie, trzeba się więc brać do roboty, bo pięć ekip uciekło już na tym etapie na odległość minimum sześciu oczek! W tym gronie są też Wczorajsi...
11 Liga
12 Liga
Jedynym wciąż niepokonanym zespołem w tej dywizji pozostaje YUG.BUD, które w miniony weekend do dwóch wygranych z pierwszych kolejek dorzuciło zwycięstwo nad FC Riwnya 5:1. To jak na niższe ligi był naprawdę dobry, jakościowy mecz pełen walki. Kroku próbuje dotrzymać także trio FC Furia, Ternovitsia II oraz UKS Huwdu. Pierwsi rozgromili aż 9:0 drugi team Vikersonn UA, drudzy nie dali szans Nieuchwytnym, chociaż... chociaż tak nie do końca, bo ekipa Marka nie złożyła broni aż do ostatnich minut, pierwszą połowę remisując 2:2, a w drugiej odsłonie ulegając dwoma ostatecznie bramkami – finalny rezultat 6:4 dla drugiej ekipy Terno, natomiast mecz dostarczył nam mnóstwo emocji, za co możemy jedynie podziękować obu ekipom. Jeszcze więcej emocji było w starciu drugiej paczki Rock'n Roll z OKS, ale tu niestety mowa nie tylko o sportowym ogniu, ale i kiepskiej postawie pozasportowej, czego efektem były dwie czerwone kartki. Pierwsze trzy punkty i to od razu po niezłym golobiciu odniosła druga ekipa Kresowii Warszawa gromiąc Legię Bielany aż 12:3. Wielką rolę odegrał w tym lider oraz kapitan białoruskiej machiny Pavel Todryk kompletując dublet asyst oraz goli, co zasłużenie dało mu miejsce w TOP6 tygodnia! Brawo Pavel! PS: sto lat.
13 Liga
Ależ ciekawa była to kolejka! Zacznijmy może od jedynego meczu, gdzie jedna ze stron zdecydowanie stłamsiła drugą. Siwy Koń jest w tym sezonie jak dotąd bezbłędny, a teraz mieliśmy kolejny tego przykład. Oberwało się zielonym, Green Team przegrał 3:10. To jedyny tak jednostronny mecz tej kolejki. Ponadto mieliśmy chociażby... 1:1! Tak... przez całe pięćdziesiąt minut padły łącznie tylko dwie bramki! Na gola Dominika Rdzanka z pierwszej części połowy bramką dla FC Po Nalewce w drugiej odsłonie odpowiedział Karol Kuza z Soberballers i to by było... na tyle! Ale to nie koniec spotkań, którego losy ważyły się do ostatnich sekund. Weźmy za przykład starcie Heavyweight Heros z Fuszerką. Prawdziwa prób nerwów, emocje długo po zachodzie słońca, gol za gol, akcje za akcję i z tego bitewnego kurzu w końcu... wyłoniło się zwycięstwo gości! 5:6 dla Fuszerki! 5:2 natomiast wygrał Gentleman Warsaw Team pozostawiając w pokonanym polu Beton Farmaceutyka, ale znowu – był to mecz o naprawdę piekielnej atmosferze! Walka, determinacja, pot i... może nie że łzy szczęścia, ale z pewnością duża doza radości. Brawo GWT! Ostatnim spotkaniem tej serii, do którego wędrujemy to rywalizacja Old Boys Derby II z FC Razam. Tu może emocji było delikatnie mniej, gdyż doświadczeni gracze czerwono-żółtych FCR raczej trzymali oponenta w bezpiecznej odległości, ale chwilowy spadek koncentracji mógł kosztować ODII utratę punktów. Ci jednak dzielnie doszlusowali do linii mety z koncentracją, a co za tym idzie i prowadzeniem – ostateczny rezultat? 6:3 – drugie zwycięstwo z rzędu daje zasłużone powody do wiary w podium na koniec sezonu. Aby tak się stało trzeba utrzymać ten zwycięski kurs w najbliższych seriach gier.
14 Liga
Co za flow Lisów Bez Polisy! Wow! Team ten rozpoczął sezon od porażki 6:9 z Borowikami, co wtedy jeszcze niewiele nam mogło mówić, ale następnie złapał tak wielkie noszenie w drugiej serii gier ogrywając InOut X 9:4, że te starczyło im nawet na trzecią kolejkę. Tu Lisy podejmowały, dla nas przed tą kolejką faworyta do wygrania ligi (chociaż mocno wcześnie aby takie wnioski brać za pewnik) czyli Dnipro United. Nie to że nie dawaliśmy szans gospodarzom, ale jednak zdecydowanie za faworyta uznawaliśmy ukraiński team. I do przerwy faktycznie ekipa Andrzeja prowadziła 2:1, ale po zmianie stron drugie kapitalne dwadzieścia pięć minut Lisów pozwoliło im odkręcić losy spotkania. Zwycięstwo 6:4, serio wielkie wow! Wnet wykorzystały to Borowiki, które nie dały szans Momentum FC. Do przerwy jeszcze 3:1, które niby zwiastowało emocje, ale gdzie tam! po zmianie stron pełna dominacja Borowików i finalnie aż 9:1! Rzeźnia Marki – tak jak zresztą sądziliśmy – zaliczyła dwa tygodnie temu jednorazowy fuckup. Teraz Panowie z Marek wrócili do tego, co lubią najbardziej, czyli do wygrywania. Efekt? Demolka w domu KS Traphouse zwieńczona kradzieżą trzech oczek, a wynik 1:7 na rzecz Rzeźni jasno wskazuje nam, iż była tu zbyt duża dysproporcja. Zupełnie tak samo jak w przypadku meczu InOutX z City Boys. Goście byli do trzeciej serii gier bez punktu i... niestety tak dalej pozostaje. Gospodarze natomiast dzięki aż 7:0 mają już sześć oczek na koncie i dobre perspektywy do gry o górną stawkę tabeli. W meczu OPEK versus AFC Socrates do przerwy mieliśmy fajne emocje, co zakończyło się wynikiem 2:2, ale goście albo zapomnieli, że gra się dwie połowy albo to gospodarze wspięli się na wyżyny swoich umiejętności, dzięki czemu ograli AFC 7:3.
15 Liga
Za mecz dnia w tej dywizji ostatniej niedzieli musimy uznać potężne starcie Gawulon II z FC Śmietanką Wwa. Mecz od początku do końca był ultrazacięty. Pierwsza połowa nie przyniosła rozstrzygnięcia, a rezultat 3:3 zwiastował ogromne grzmoty w drugiej części spotkania. I w rzeczy samej. Żadna ze stron nie zeszła z obrotów dalej cierpliwie i wytrwale walcząc o trzy punkty. Walka trwała i trwała, ale na koniec to jednak ostatnie słowo, ten jeden gol przewagi, należał do graczy gospodarzy. Genialny mecz obu stron, ale finalnie zwycięsko z tej konfrontacji wyszedł Gawulon II wygrywając 6:5. Niecodzienną sytuację mieliśmy w starciu Haramball FC z FC Gerburt, gdzie do przerwy mieliśmy wynik 1:3 dla gości i... i nic się nie zmieniło w drugiej części spotkania. Dosłownie nic, bo wynik jaki był po pierwszej połowie, taki pozostał... aż do końca! Naxaro bezproblemowo poradziło sobie z Night Gorillaz już do przerwy mając genialne 6:0. Gospodarze w drugiej połowie dołożyli jeszcze cztery sztuki, natomiast gości było stać tego dnia jedynie na bramkę honorową. Cockpit Country szybko wybiło z głowy FC Abakus Loro jakiekolwiek myśli o punktowaniu już do przerwy prowadząc 4:0. Brawo dla Loro za pokazanie charakteru w drugiej części, zakończonej ich zwycięstwem 2:1. Było to jednak tak zwane pyrrusowe zwycięstwo, a całościowo Cockpit dzięki 5:2 odnotował pewnego łina. A na koniec, dosłownie, Ostatnią Kropla, z której gospodarze wycisnęli maksa ogrywając drugi zespół Busters 22 wynikiem 7:3. Jak w przypadku kilku meczów powyżej, rezultat był już niemal przesądzony po pierwszej połowie, kiedy OK prowadziło już 3:0. Duża zasługa w tym Marka Malinowskiego między słupkami bramki gospodarzy. No i OK!
16 Liga
Poprzeczka Giżycko po przegraniu prestiżowych derbów poprzeczek najwidoczniej potrzebuje jeszcze nieco czasu, aby się otrząsnąć. Wnet wykorzystał to team gospodarzy, Szereg Homogenizowany, wygrywając 8:3. Duża w tym zasługa Jakuba Myszóra, który został wybrany MVP spotkania. Dziki z Marek okazały się nie do okiełznania przez przyjezdnych z Wołomina. W efekcie czego Dynamo Wołomin II musiało uznać wyższość rywala ulegając im 2:7. W arcybatalii wściekłych Rogalików z niemniej żadną trzech oczek KP Syrenką górą ci drudzy. Dzięki zwycięstwu 5:1 KPS realnie może myśleć o podium, zaś Rogaliki znów obeszły się smakiem. Może do czterech razy sztuka? Los Rogalos zawsze walczy do końca – my w nich wciąż wierzymy! FC Wombaty wojowały dzielnie, ale jednobramkowa zaliczka, którą Pogromcy Poprzeczek osiągnęli po pierwszej części meczu pozostała z nimi aż do ostatniego gwizdka. Pogromcy tym samym wygrali drugi mecz z rzędu i trochę się zaczynamy obawiać tym, że oni naprawdę zaczynają iść po tę Ekstraklasę. Wombaty? Dość srogie wejście w sezon, ale na spokojnie: najlepsze jeszcze przed tą ekipą, trzeba tylko wziąć porządny rozbieg usypiając czujność rywali! Mimo iż bramakrz gospodarzy, Przemysław Biały, robił co mógł usilnie chcąc uchronić Old Boys Derby III przed kapitulacją to napór gości był tak duży, że nie szło tego załatać do końca. Efekt? Bolesny, gdyż na trzy bramki gospodarzy goście odpowiedzieli aż ośmioma sztukami. Tym samym pierwsze trzy oczka wywalczone przez żółto-czerwonych w serii gier numer dwa nie dały dodatkowego kopa w serii gier numer trzy, tudzież NieDzielni okazali się przeszkodą ponad siły – wszak warto zauważyć, iż team ten w tej kampanii, dzięki bilansowi 2-1-0, nie przegrał jeszcze ani razu! Nic tylko pogratulować NieDzielnym kapitalnego startu w kampanię!







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)
)