reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualności
aktualności
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
ETERNIS CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga

Relacje meczowe: 5 Liga

ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
16:00

Walka o środek tabeli się zaostrza. W zeszłej kolejce wśród drużyn polujących na trzecie miejsce 5. ligi nastąpiła mijanka. MWSP ograło w bezpośrednim starciu FC Melange i teraz to ta drużyna traci dwa oczka do Rodziny Soprano.

Na boisku pewniej wyglądali zawodnicy MWSP, którzy już na początku wyszli na prowadzenie. FC Melange nie potrafiło wejść na swój poziom, a w trzeciej tercji popełniało błędy, które prowadziły do strat piłki. Ubrana w żółte koszulki drużyna miała o wiele więcej do powiedzenia pod bramką Łukasza Krysiaka.

Bramki dla MWSP rozkładały się równomiernie. Pięciu zawodników przyłożyło się do zapewnienia swojej drużynie zwycięstwa. W trzeciej połowie po jednej z kontr było już nawet 3:0. Wtedy FC Melange musiało się już obudzić, co zresztą mu się udało. Rozpoczęła się pogoń za wynikiem, Łukasz Słowik ustrzelił dublet, a Kamil Pietrzykowski grał na boisku pierwsze skrzypce. W końcówce meczu był już nawet remis. MWSP jednak tanio skóry nie sprzedało. Piękne uderzenie z pierwszej piłki Szymona Winklera trafiło w samo okienko bramki i przypieczętowało zwycięstwo.

2
17:00

Mecz lidera ligi z drużyną z dolnej części tabeli, ale stawka dla obu ekip była zupełnie inna. Gamba Veloce chciała utrzymać pierwsze miejsce przed ostatnią kolejką, a przy odpowiednim układzie wyników mogła nawet zapewnić sobie mistrzostwo. Sparta natomiast potrzebowała punktów, aby poprawić swoją sytuację w tabeli.

Gamba od początku pokazała, że zamierza zrobić wszystko, aby osiągnąć swój cel. Dwa szybkie gole dały liderowi prowadzenie 2:0, a później Gamba już ani razu nie oddała przewagi. Była aktywniejsza, groźniejsza i stwarzała więcej sytuacji, choć skuteczność nie była jej najmocniejszą stroną. Sparta walczyła i zdecydowanie nie zamierzała być tego dnia tylko tłem dla lidera, ale Gamba spokojnie kontrolowała przebieg pierwszej połowy i schodziła na przerwę przy wyniku 5:2.

Po zmianie stron lider jeszcze mocniej ruszył do przodu i szybko powiększył przewagę do sześciu bramek. Przy wyniku 8:2 wydawało się, że wszystko jest już rozstrzygnięte. Sparta miała jednak zupełnie inne plany. Zawodnicy w białych koszulkach zdobyli cztery gole z rzędu i nagle zrobiło się tylko 8:6. W jednej chwili spokojny mecz lidera zamienił się w naprawdę nerwową końcówkę.

Gamba miała jednak więcej sytuacji i wciąż wyglądała na drużynę, która kontroluje wydarzenia na boisku. Problemem pozostawała skuteczność, bo wiele okazji ponownie nie znalazło drogi do bramki. Ostatecznie lider nie pozwolił jednak na kolejny zwrot akcji, zdobył jeszcze jednego gola i dowiózł zwycięstwo 9:6 do końcowego gwizdka.

W szeregach zwycięzców wyróżnili się Alex Opara, autor 3 bramek, oraz Hubert Świętnicki, który dołożył 2 gole i 2 asysty. Po stronie Sparty po dwa trafienia zanotowali Bohdan Tynianov i Vasyl Pidluzhnyi.

Gamba Veloce pozostaje więc na pierwszym miejscu i w ostatnim meczu sezonu zmierzy się ze swoim najbliższym rywalem w tabeli. To spotkanie może być prawdziwym finałem walki o mistrzostwo. Sparta natomiast pozostaje w dolnej części tabeli, ale po takim comebacku może mieć nadzieję, że w kolejnym meczu powalczy o lepszą pozycję.

3
19:00

Spotkanie Rodziny Soprano z Panami z Rejonu było starciem dwóch drużyn, którym zdecydowanie nie można odmówić charakteru. Po obu stronach znaleźli się zawodnicy nie tylko waleczni i ambitni, ale również dysponujący naprawdę solidnymi umiejętnościami technicznymi jak na realia 5. Ligi. Można było więc spodziewać się meczu na styku – i dokładnie taki dostaliśmy.

Początek należał do gości. Szybki wyrzut z autu kompletnie zaskoczył defensywę Rodziny Soprano i po chwili Panowie z Rejonu mogli cieszyć się z pierwszego trafienia. Gospodarze nie zamierzali jednak długo pozostawać dłużni. Od tego momentu rozpoczęła się prawdziwa wymiana ciosów – jedni odpowiadali na akcje drugich, a wynik cały czas oscylował wokół remisu. Do przerwy na tablicy widniało 3:3.

Po zmianie stron emocje zaczęły jednak wychodzić poza skalę. Mecz zrobił się bardziej nerwowy, a obie drużyny coraz mocniej chciały przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Każda akcja mogła okazać się kluczowa, a wraz z upływem czasu rosło napięcie.

Kiedy Hryniszyn i spółka trafili na 3:4, wydawało się, że Panowie z Rejonu są już bardzo blisko dowiezienia zwycięstwa. Rodzina Soprano zachowała jednak zimną krew. I wtedy na scenę wszedł Krzysztof Kulibski.

To, co zrobił w jednej z ostatnich akcji meczu, spokojnie można określić mianem epickiego. Kulibski przejął piłkę i przebiegł praktycznie całe boisko z futbolówką przy nodze, mijając kolejnych rywali. Na końcu swojej szarży posadził jeszcze bramkarza i spokojnie skierował piłkę do pustej bramki. 4:4! Jakby tego było mało, swoją cieszynkę postanowił zadedykować prezesowi Ligi Fanów – Rafałowi Milewskiemu, z którym wykonał symboliczny uścisk dłoni. 

Gospodarze chcieli jednak iść po więcej, ale nie rzucili się bezmyślnie do ataku, tylko konsekwentnie szukali swojej szansy. W końcu po akcji z rzutu wolnego, piłkę z najbliższej odległości wepchnął do siatki Grzesiek Bogdański, a arbiter nawet nie wznawiał gry od środka boiska..

Panowie z Rejonu mieli zwycięstwo na wyciągnięcie ręki, lecz gospodarze pokazali charakter i walczyli do ostatniej sekundy. A kiedy o zwycięstwie decyduje taki rajd przez całe boisko w niemal ostatniej akcji spotkania, pozostaje tylko jedno pytanie: czy końcówkę można było skwitować czymś lepszym dla Rodziny Soprano? Absolutnie nie.

4
22:00

Sytuacja w tabeli niejako wymuszała na zespole gości, aby to oni przejęli to spotkanie i nadali rytm boiskowym wydarzeniom. Alliance nie trzeba było dwa razy do owej zabawy zapraszać. Goście momentami wyraźnie zaznaczali swoją przewagę, udowadniając, iż ich miejsce w tabeli nie jest dziełem przypadku. Za sprawą świetnie grającego tego dnia Archakova goście wpierw zdobyli gola na 0:1, a niedługo później na 0:2. Wynik do przerwy ustalił Mykyta Bondarenko, strzelając gola na 0:3.

Tym samym FCANG wyszło na spokojne, miłe i bezpieczne prowadzenie, a trzybramkowa przewaga miała być gwarantem sukcesu. Nic z tych rzeczy. Idylla nie trwała w nieskończoność. Co więcej! Trwała bardzo krótko! Zawodnicy Kamila Weredy, wbrew oczekiwaniom zebranej publiczności, wykonali nagły zwrot o sto osiemdziesiąt stopni, który o mały włos nie zakończył się wendetą. Może nie krwawą zemstą „w imię rodziny”, ale zasadną rekompensatą oraz osłodzeniem sobie nastrojów po gorzkiej letniej kampanii. Tyle że niestety paliwa w baku Fuszerce starczyło jedynie na doskok do rywala na centymetr, uściślając – na 3:3.

A kiedy obie drużyny znalazły się ponownie w swoim zasięgu, stając ze sobą raz jeszcze face to face, Alliance na nowo uruchomiło tryb „po podium”, odskakując tym razem gospodarzom na dystans, który był już nie do nadrobienia. Strzelecki impas gości przełamał niezawodny Vsevolod Archakov, który wpierw zdobył bramkę na 3:4, a następnie wraz z zespołem dorzucił piątą i szóstą sztukę. Dzięki temu finalny rezultat 3:6 dla zespołu gości pozwolił im nadal marzyć o złotych krążkach na koniec rundy letniej...

Reklama