Sezon Lato 2026
Relacje meczowe: 5 Liga
MWSP w Lidze Letniej gra w kratkę i to dosłownie. Raz zwycięstwo, raz porażka i gdyby zachować tę tendencję, to przeciwko Sparcie Maciek Wrotniak i spółka powinni zwyciężyć. To się zresztą dość dobrze składało, bo MWSP było po prostu faworytem tego spotkania, biorąc pod uwagę fakt, że oponenci mieli do tego momentu na swoim koncie tylko jeden punkt. Ale Sparta przyjechała na niedzielną potyczkę wzmocniona – Aidyn Yessaly to gość, który jeszcze niedawno grał w dużo wyższych ligach i tym samym poziom trudności dla MWSP znacznie wzrósł.
Zaczęło się jednak dobrze dla tego zespołu – co prawda pierwsza groźna okazja należała do Sparty, to gole początkowo zdobywali wyłącznie gracze MWSP. Zaczął trafieniem z główki Jakub Sołdaczuk, a potem na 2:0 podwyższył Maciek Wrotniak. Sparta mogła być niepocieszona po takim starcie, bo również miała swoje okazje, lecz ze skutecznością była na bakier. W końcu jednak wzięła się do roboty, a pomógł jej w tym Janek Małaśnicki, którego błąd przy stanie 2:0 pozwolił Sparcie odrobić część strat, a za chwilę było już 2:2. Takim też wynikiem pierwsza połowa się zakończyła, chociaż gdyby Vladyslav Barabash wykazał się lepszą precyzją w 100% okazji, to nominalni goście mogli nawet prowadzić.
Druga połowa okazała się kalką pierwszej. Znów oglądaliśmy bowiem wyrównane starcie, ale trafienia ponownie na swoje konto zapisywali faworyci. Zbudowali oni sobie dwubramkową przewagę, jednak podobnie jak w premierowej odsłonie, nie potrafili dowieźć jej do końca. Na 3:4 trafienie zanotował Vladyslav Barabash, a potem obrona MWSP na za dużo pozwoliła Aidynowi Yessalyemu i mieliśmy remis.
Obie ekipy nie chciały się pogodzić z takim stanem rzeczy, walczyły do końca o jego zmianę, ale finalnie chyba skończyło się sprawiedliwie. Większy niedosyt może odczuwać MWSP, bo jednak dwukrotnie prowadzić dwoma bramkami i zremisować – to musi boleć, tym bardziej, że przy stanie 4:2 było kilka okazji, by tę potyczkę "zabić". Z kolei Sparta pokazała, że chociaż o nic konkretnego już w tym sezonie nie walczy, to może pokrzyżować szyki tym, którzy ambicje wciąż posiadają.
Rodzina Soprano zwyciężyła w hitowym spotkaniu z FC Alliance Next Generation 5:3. Wynik ten może okazać się kluczowy w kontekście końcówki sezonu, ponieważ gospodarze stracili pozycję lidera, natomiast goście dzięki kompletowi punktów włączyli się do walki o miejsce na ligowym podium.
Lepiej w mecz weszła ekipa w limonkowych trykotach. Już w 3. minucie spotkania błąd w rozegraniu bramkarza Rodziny Soprano wykorzystał Volodymyr Deidei, który przejął piłkę i pewnym strzałem wyprowadził FC Alliance Next Generation na prowadzenie. Szybko stracona bramka nie podłamała jednak gości. Wręcz przeciwnie – z każdą kolejną minutą przejmowali inicjatywę i coraz śmielej atakowali bramkę rywali.
Przełamanie przyszło za sprawą Grzegorza Bogdańskiego, który potężnym uderzeniem nie dał żadnych szans bramkarzowi gospodarzy. Co ciekawe, po zdobytej bramce spokojnie odwrócił się i niemal nonszalancko wrócił na własną połowę, jakby doskonale wiedział, że to dopiero początek odrabiania strat. Od tego momentu Rodzina Soprano przejęła pełną kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi. Najpierw Zagrodzki popisał się skutecznym wykonaniem rzutu wolnego, a tuż przed przerwą Filip Motyczyński wykorzystał fatalny błąd bramkarza Alliance, dzięki czemu jego zespół schodził do szatni z dwubramkowym prowadzeniem.
Po zmianie stron gospodarze wrócili do gry. Ponownie błysnął Volodymyr Deidei, który skutecznie wykończył szybki kontratak swojej drużyny, przywracając nadzieję na korzystny rezultat. Przez kilka minut spotkanie ponownie nabrało rumieńców, jednak Rodzina Soprano zachowała spokój i nie pozwoliła rywalom przejąć inicjatywy. Najpierw Filip Motyczyński świetnie obsłużył Bartka Oleksiewicza, wykładając mu piłkę do pustej bramki, a chwilę później sam po raz drugi wpisał się na listę strzelców, praktycznie rozstrzygając losy spotkania. Alliance zdołało jeszcze zdobyć trzecią bramkę, jednak na odrobienie strat było już zdecydowanie za późno.
Rodzina Soprano pokazała ogromną dojrzałość, spokój oraz kontrolę nad przebiegiem meczu. Dzięki temu zwycięstwu włączyła się do walki o czołowe lokaty, natomiast FC Alliance Next Generation może żałować straconej szansy na utrzymanie pozycji lidera i przybliżenie się do mistrzowskiego tytułu.
Spotkanie Panów z Rejonu z FC Melange było niezwykle wyrównane od pierwszej do ostatniej minuty. Po pierwszej połowie Pany z Rejonu prowadziły 3:2, jednak po zmianie stron żadna z drużyn nie zamierzała odpuszczać. Ostatecznie Pany z Rejonu wygrały 5:4, a decydująca bramka padła dosłownie w ostatnich sekundach spotkania.
Największym bohaterem Panów z Rejonu został Wojciech Jaroszek, który zdobył wszystkie pięć bramek swojej drużyny! Był jedynym strzelcem Panów z Rejonu i praktycznie każdą sytuację, którą otrzymał, potrafił zamienić na gola. Jego skuteczność była kluczowa, a wisienką na torcie okazało się trafienie na 5:4, zdobyte w ostatnich sekundach meczu, które zapewniło jego drużynie niezwykle cenne trzy punkty. Tak znakomity występ zaowocował również wyborem Wojciecha Jaroszczyka na MVP 5. Ligi Fanów.
Nie można jednak pominąć Marcela Hryniszyna, który był idealnym partnerem dla Jaroszczyka. Zanotował aż cztery asysty, mając bezpośredni udział przy niemal każdej bramce Panów z Rejonu. Taka współpraca pokazuje, jak doskonale obaj zawodnicy rozumieją się na boisku i jak ważne dla sukcesu zespołu jest ich wzajemne zgranie.
Po stronie FC Melange wyróżnił się Łukasz Słowik, który również zaprezentował świetną skuteczność, zdobywając trzy bramki. Jego trafienia pozwalały Melange utrzymywać kontakt z rywalem i do końca walczyć o korzystny rezultat.
Dla Panów z Rejonu było to niezwykle ważne zwycięstwo w kontekście tabeli. Przed tym spotkaniem FC Melange znajdowało się aż pięć punktów wyżej, dlatego wygrana z bezpośrednim rywalem pozwoliła Panom z Rejonu znacząco zmniejszyć tę stratę. Co więcej, dzięki kolejnym trzem punktom Pany z Rejonu powoli wydostają się ze strefy spadkowej i zaczynają coraz wyraźniej zbliżać się do wyższych lokat. Ciekawe, na której uda im się ostatecznie wylądować.
Fuszerka zdecydowanie nie może zaliczyć tegorocznego sezonu letniego do udanych. Z dorobkiem zaledwie jednego punktu zamyka ligową tabelę na poziomie 5. ligi. Jej rywalem była tym razem ekipa Gamba Veloce, czyli aktualny lider, który od pierwszych minut spotkania pokazał, dlaczego znajduje się na szczycie tabeli.
Mecz rozpoczął się pod dyktando gości. Już na początku spotkania dwie szybkie bramki zdobył Janek Sienicki, dając swojej drużynie komfortowe prowadzenie. Na kolejne trafienia nie musieliśmy długo czekać. Jeszcze przed przerwą do siatki Fuszerki trafili Bartosz Dybowski oraz Aleks Opara, a swoje trzecie trafienie dołożył również Sienicki. Tym samym najlepszy strzelec Gamby już w pierwszej połowie skompletował hat-tricka, a jego drużyna schodziła na przerwę z prowadzeniem 0:5.
Wynik doskonale oddawał boiskowe wydarzenia. Gamba Veloce, jak przystało na lidera, zdecydowanie prowadziła grę i dyktowała warunki. Jej zawodnicy częściej utrzymywali się przy piłce, sprawnie konstruowali kolejne akcje i stwarzali więcej groźnych sytuacji pod bramką rywali. Fuszerce nie można było jednak odmówić ambicji, ponieważ mimo niekorzystnego rezultatu gospodarze starali się walczyć o każdą piłkę.
Po zmianie stron obraz gry niewiele się zmienił. Gamba Veloce potrzebowała zaledwie dziesięciu minut, aby dołożyć kolejne cztery trafienia. Przy wyniku 0:9 losy spotkania były już w zasadzie przesądzone. W szeregi lidera wkradło się jednak lekkie rozluźnienie, które Fuszerka zdołała wykorzystać. Piotr Jastrząb zdobył pierwszą bramkę dla swojej drużyny, dając jej choć odrobinę powodów do radości. To było jednak zdecydowanie za mało, aby powstrzymać rozpędzonych rywali. Fuszerka zdołała jeszcze dwukrotnie znaleźć drogę do bramki, ale przeciwnik również dołożył kolejne trafienie, a końcowy wynik brzmiał 3:10.
Gamba Veloce po tej kolejce pozostaje więc na fotelu lidera. Co więcej, dzięki temu zwycięstwu odskakuje rywalom na trzy punkty i robi ważny krok w kierunku triumfu w końcowym rozrachunku. Fuszerka natomiast ponownie musi przełknąć gorycz porażki i z zaledwie jednym punktem na koncie wciąż zamyka ligową tabelę.







)
)
)
)
)
)