reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualności
aktualności
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
ETERNIS CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga

Relacje meczowe: 5 Liga

ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
18:00

W sezonie 2025/26 Rodzina Soprano sięgnęła po mistrzostwo 5. ligi. Jasne było więc, że w Lidze Letniej będzie chciała pójść za ciosem i dołożyć do swojej kolekcji kolejne trofeum. Schody pojawiły się jednak bardzo szybko. Już w 2. kolejce przyszła porażka z FC Melange, a teraz przed ekipą stanęło kolejne wymagające wyzwanie – Gamba Veloce. Choć jest to prawdopodobnie najmłodsza, a na pewno jedna z najmłodszych drużyn w całej stawce, to za młodym wiekiem idą również ogromne umiejętności, o czym mocniejsi rywale przekonali się już niejeden raz. Plan ekipy Filipa Wolskiego był prosty – wygrać i pozostać w ścisłej czołówce tabeli.

Samo spotkanie miało bardzo specyficzny przebieg. Lepiej rozpoczęła Gamba, która jako pierwsza otworzyła wynik meczu. Z biegiem czasu inicjatywę zaczęła jednak przejmować Rodzina Soprano. Efektem tego był gol Dawida Zagrodzkiego, choć nie obyło się bez pomocy bramkarza rywali, który niepotrzebnie opuścił bramkę i dał się efektownie przelobować. Chwilę później Grzegorz Bogdański obił jeszcze słupek, a w końcówce pierwszej połowy obie drużyny miały po jednej znakomitej okazji do zdobycia gola. Najpierw Piotr Zmysłowski w świetnej sytuacji przeniósł piłkę nad poprzeczką, a chwilę później kapitalną interwencją popisał się Jakub Sidor, zatrzymując Filipa Wolskiego.

To jednak Gamba schodziła na przerwę w lepszych humorach. W ostatniej akcji pierwszej połowy Filip Wolski świetnie dograł do Jakuba Skwirtniańskiego, a ten przywrócił swojej drużynie prowadzenie.

Druga połowa rozpoczęła się wymarzenie dla zawodników w ciemnych koszulkach. Już chwilę po wznowieniu gry fenomenalnym rajdem popisał się Mateusz Kiszka, który wyłożył piłkę koledze praktycznie na pustą bramkę i zrobiło się 3:1. Rodzina Soprano nie zamierzała jednak składać broni. Ponownie przejęła inicjatywę, zdobyła bramkę kontaktową i kiedy wydawało się, że remis jest tylko kwestią czasu, wydarzyła się jedna z najbardziej kuriozalnych sytuacji tego spotkania. Damian Nieskórski chciał wycofać piłkę do własnego bramkarza, ale problem polegał na tym, że golkiper... nie znajdował się tam, gdzie spodziewał się jego kolega. Efekt? Pechowy gol samobójczy.

Co się jednak odwlekło, to nie uciekło. Chwilę później Soprano i tak zdobyło bramkę na 3:4 i od tego momentu mecz zaczął przybierać coraz mniej przyjemne oblicze. Na boisku pojawiało się coraz więcej niepotrzebnych dyskusji, przepychanek i wzajemnych uszczypliwości. Po obu stronach nie brakowało zawodników, którzy bardziej niż na grze skupiali się na udowadnianiu czegoś przeciwnikom.

Gamba odpowiedziała jednak w najlepszy możliwy sposób – argumentami czysto piłkarskimi. Od stanu 5:3 dla siebie zaczęła regularnie punktować rywali i w pewnym momencie prowadziła już 9:4. Patrząc na przebieg całego spotkania, był to wynik zdecydowanie zbyt wysoki. Dwie bramki zdobyte przez Rodzinę Soprano w samej końcówce znacznie lepiej oddają to, jak wyrównane było to widowisko przez większą część meczu.

Szkoda jedynie, że to dobre spotkanie zostało momentami przyćmione przez niepotrzebne nerwy i prowokacje. W centrum kilku takich sytuacji znajdował się zawodnik zwycięskiej drużyny – Aleks Opara. Słyszeliśmy, że trenuje sporty walki i chwilami można było odnieść wrażenie, jakby bardzo chciał tę informację przekazać wszystkim dookoła, stąd jego duża pewność siebie i sposób reagowania w niektórych okolicznościach. Na jego miejscu skupilibyśmy się jednak przede wszystkim na piłce, zwłaszcza, że Gamba potrafi wygrywać jakością gry i chyba nie potrzebuje budować swojej opinii w żaden inny sposób.

2
18:00

MWSP pokonało Pany z Rejonu 4:2, choć przez długi czas spotkanie było bardzo wyrównane. Pierwsza połowa toczyła się w szybkim tempie, a obie drużyny stworzyły sobie sporo okazji bramkowych. Ostatecznie na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem 1:0 schodziło MWSP.

Po zmianie stron zawodnicy MWSP weszli na wyższy poziom. Zaczęli kontrolować przebieg spotkania, byli skuteczniejsi pod bramką rywali i stopniowo budowali swoją przewagę, która ostatecznie przełożyła się na zwycięstwo.

Mimo porażki na duże słowa uznania zasługuje Wojciech Jaroszczyk z Panów z Rejonu. Był najgroźniejszym zawodnikiem swojej drużyny i zdobył obie bramki dla zespołu, w tym pewnie wykorzystał rzut karny, do końca dając swojej ekipie nadzieję na korzystny rezultat.

Po stronie MWSP świetne zawody rozegrał Paweł Nowak, który miał ogromny udział w wygranej swojego zespołu. Zdobył jedną bramkę i dołożył dwie asysty, napędzając większość ofensywnych akcji swojej drużyny.

Na wyróżnienie zasługuje również bramkarz MWSP, Krzysztof Stec. Wielokrotnie ratował swój zespół świetnymi interwencjami i był pewnym punktem między słupkami, dzięki czemu MWSP mogło spokojniej kontrolować przebieg meczu i sięgnąć po komplet trzech punktów.

3
20:00

Spotkanie 3. kolejki Letniej Ligi Fanów pomiędzy Fuszerką a FC Melange zakończyło się zwycięstwem gości 3:0. Choć końcowy rezultat wskazuje na pewną wygraną Melanżowników, przez długi czas gospodarze skutecznie bronili dostępu do własnej bramki i nie pozwalali rywalom przełożyć wyraźnej przewagi na wynik.

Od pierwszych minut inicjatywa należała do FC Melange. Goście zamknęli Fuszerkę na jej połowie i regularnie tworzyli kolejne sytuacje podbramkowe. Już na początku spotkania byli bardzo blisko objęcia prowadzenia, jednak piłka po jednej z ich prób zatrzymała się na poprzeczce. Niedługo później faworyci otrzymali kolejną znakomitą szansę w postaci rzutu karnego. Bramkarz Fuszerki, Patryk Czetyrbok, świetnie wyczuł jednak intencje strzelca i skuteczną interwencją obronił „jedenastkę”.

Mimo nieustannego oblężenia bramki gospodarzy oraz wielu prób sforsowania ich defensywy pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Fuszerka broniła się niezwykle ofiarnie, lecz po zmianie stron napór gości w końcu przyniósł oczekiwany efekt.

Wynik spotkania otworzył Julek Marciniak, który odważnie ruszył w kierunku bramki i skutecznym wykończeniem przełamał opór defensywy Fuszerki. Najmłodszy zawodnik na boisku nie bał się brać odpowiedzialności za grę swojego zespołu, podejmował właściwe decyzje i regularnie wdawał się w pojedynki jeden na jednego. Jego trafienie wyraźnie uspokoiło FC Melange i otworzyło drużynie drogę do kolejnych bramek.

Na 2:0 podwyższył Łukasz Słowik, który wykorzystał kolejną ofensywną akcję zespołu i skutecznym uderzeniem zwiększył przewagę gości. Wynik spotkania ustalił natomiast bramkarz FC Melange, Łukasz Krysiak. Jego zagranie spod własnej bramki zaskoczyło rywali i zakończyło się trafieniem, które przypieczętowało zwycięstwo.

Po trzech kolejkach FC Melange umacnia się na podium Letniej Ligi Fanów i potwierdza, że może odegrać znaczącą rolę w dalszej części sezonu. Fuszerka natomiast pozostaje z jednym punktem i zahacza o dolne rejony tabeli, dlatego w kolejnych spotkaniach będzie musiała poszukać większej skuteczności oraz pierwszego zwycięstwa.

4
20:00

Spotkanie Alliance ze Spartą przez długi czas zapowiadało się na jedno z najbardziej wyrównanych starć kolejki. Obie drużyny od początku prezentowały dużą dyscyplinę taktyczną, a pierwsza połowa upłynęła pod znakiem cierpliwej walki o każdy metr boiska.

Jako pierwsi cios zadali goście. Na listę strzelców wpisał się Khmara, dając Sparcie prowadzenie i zmuszając Alliance do bardziej odważnej gry. Gospodarze musieli się otworzyć, podczas gdy Sparta konsekwentnie czekała na okazję do wyprowadzenia kontr i wykorzystania błędu przeciwnika. Odpowiedź Alliance przyszła jednak bardzo szybko. Gospodarze doprowadzili do wyrównania, a końcówka pierwszej połowy była przede wszystkim serią prób z obu stron. Nie brakowało uderzeń na bramkę, jednak większość z nich nie znajdowała drogi do siatki, przez co wynik pozostawał sprawą otwartą.

Przełom nastąpił dopiero po zmianie stron. Alliance otrzymali żółtą kartkę i przez kilka minut musieli radzić sobie w osłabieniu. Paradoksalnie to właśnie wtedy zagrali swój najlepszy fragment meczu. Vadym Redko w najmniej spodziewanym momencie dwukrotnie pokonał bramkarza rywali, dając swojej drużynie ogromny impuls i całkowicie odwracając przebieg spotkania.

Po powrocie do gry w równych składach gospodarze poszli za ciosem. Alliance zaczęli coraz mocniej naciskać, dominowali w każdym elemencie gry i z minuty na minutę odbierali Sparcie nadzieję na korzystny rezultat. Końcowy wynik 9:1 może wydawać się zaskakująco wysoki, biorąc pod uwagę przebieg pierwszej połowy, ale doskonale oddaje to, co działo się po przerwie.

Na wyróżnienie zasługuje nie tylko Redko, który dał swojej drużynie impuls w kluczowym momencie, ale również cały zespół Alliance. Gospodarze grali niezwykle równo, każdy zawodnik wywiązywał się ze swoich zadań, a kolektyw i intensywność były ich największymi atutami. To właśnie dzięki świetnej grze całej drużyny potrafili zamienić wyrównane spotkanie w efektowne i w pełni zasłużone zwycięstwo.

Reklama