reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualności
aktualności
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
SUPERBET CUP
Galeria
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga

Relacje meczowe: 2 Liga

ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
2
18:00

Rywalizacja między FC Łowcy II a FC Bulls była taką, gdzie z góry można było założyć, że obejrzymy bardzo fajne spotkanie. Po obu stronach barykady mamy ludzi, którzy wiedzą, o co chodzi w piłce, więc w żadnym scenariuszu nie zakładaliśmy, że ktoś wyrobi sobie dużą przewagę i będzie mógł spokojnie oczekiwać końcowego gwizdka. I wszystko się potwierdziło. Mecz okazał się bardzo wyrównany, a o wszystkim decydowały detale.

Po pierwszej połowie wynik brzmiał 2:0 dla Łowców. Pierwsze trafienie padło po rzucie wolnym, gdy bardzo mocno przymierzył Anton Nautiak. Golkiperowi Bullsów na pewno nie pomogło to, że mur się rozszedł, a on sam był na tyle zasłonięty, że nie mógł odpowiednio zareagować. To trafienie długo pozostawało jedynym, jakie zobaczyliśmy. Dopiero pod koniec pierwszej odsłony Łowcom udało się wyjść z kontrą, a gdy zobaczyliśmy, że będzie ją kończył Anton Nautiak, byliśmy przekonani, że przy jego jakości uderzenia musi skończyć się golem – i tak też było.

Różnica dwóch bramek niczego jeszcze nie wykluczała. Gdy jednak na początku drugiej połowy na 3:0 podwyższył Vitaly Kryvytskyi, to wtedy szala zaczęła wyraźniej przechylać się na stronę Łowców. FC Bulls ani myśleli się jednak poddawać. W końcu udało im się zdobyć pierwszego gola, a przy okazji w tej samej akcji żółtą kartkę zobaczył Oleh Halka. Oznaczało to, że Byki miały jeszcze trzy minuty gry w przewadze i świetnie to wykorzystały, zmniejszając straty do jednego trafienia, co tylko spotęgowało emocje w tej potyczce.

FC Bulls poczuli krew i wyraźnie przycisnęli. Gdybyśmy mieli wyrokować, komu w tamtym momencie było bliżej do zdobycia kolejnego gola, to zdecydowanie właśnie im. Łowcy nie dali się jednak złamać. Co prawda musieli bardziej skupić się na obronie niż ataku, ale po jednej z własnych akcji mogli zamknąć ten mecz. Strzał Halki zatrzymał jednak na linii bramkowej jeden z obrońców FC Bulls.

Heroizm Byków nie ustawał, ale choć ambicji po ich stronie nie brakowało, zabrakło im trochę czasu, by pokusić się choćby o zdobycie jednego punktu. Mimo wszystko wynik 3:2 sprawiedliwie oddaje to, co oglądaliśmy na boisku. Łowcy byli chyba minimalnie lepsi, chociaż gdyby skończyło się remisem, o wielkiej niesprawiedliwości również nie byłoby tutaj mowy.

Reklama