reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualności
aktualności
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
ETERNIS CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga

Relacje meczowe: 8 Liga

ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
17:00

Mecz miał ogromne znaczenie dla końcowego układu tabeli 8. ligi. Na boisku spotkały się drużyny zajmujące przed tym spotkaniem 3. i 4. miejsce, a przy odpowiednim układzie wyników obie wciąż mogły nawet myśleć o mistrzostwie. Z drugiej strony porażka mogła oznaczać wypadnięcie z TOP 3, dlatego stawka była naprawdę wysoka.

Na wielkie widowisko ostatecznie się jednak nie doczekaliśmy. YUG.BUD odniósł pewne zwycięstwo 7:2, choć pierwsza połowa była dla niego bardzo trudna. Zespół zdołał zdobyć zaledwie dwie bramki. YUG.BUD miał co prawda przewagę, ale Heavyweight Heroes skutecznie utrudniali rywalom grę w ofensywie i sami również potrafili stworzyć kilka groźnych sytuacji.

Po przerwie różnica zaczęła jednak stopniowo rosnąć. Im bliżej było końca spotkania, tym wyraźniejsza stawała się przewaga YUG.BUD. Liderem zespołu był Volodymyr Kharin, który zdobył w tym meczu trzy bramki oraz zanotował jedną asystę i w dużej mierze przyczynił się do końcowego zwycięstwa.

Porażka oznaczała dla Heavyweight Heroes 4. miejsce, natomiast YUG.BUD zakończył sezon na drugim stopniu podium. Dla Heavyweight Heroes był to mimo wszystko bardzo dobry sezon, choć jego zakończenie z pewnością pozostawia niedosyt. YUG.BUD może natomiast świętować udane rozgrywki i miejsce w TOP 3.

2
17:00

Spotkanie FC Śmietanki z Interem miało dla gości ogromną stawkę. Inter walczył o podium i doskonale wiedział, że każdy punkt może mieć znaczenie w końcowym układzie tabeli. Po drugiej stronie stanęła jednak Śmietanka - drużyna niezwykle niewygodna, która nie zamierzała ułatwiać rywalom walki o medale.

Od początku spotkanie wyglądało zupełnie inaczej, niż można było oczekiwać po meczu o tak dużą stawkę. Zamiast wymiany ciosów oglądaliśmy przede wszystkim walkę o przestrzeń i cierpliwe szukanie swoich okazji. Obie drużyny miały spore problemy z wykreowaniem sytuacji, a gra przez dużą część pierwszej połowy toczyła się w środku pola. Było bardzo równo, momentami chaotycznie, a każdy metr boiska trzeba było sobie zwyczajnie wywalczyć.

Pierwszy przebłysk jakości pojawił się po stronie Interu. Oturbekov przeprowadził indywidualną akcję, po której świetnie wyłożył piłkę Kyselowi, a ten wykorzystał okazję i otworzył wynik spotkania.

Śmietanka nie zamierzała jednak odpuszczać. Jeszcze przed przerwą gospodarze doprowadzili do wyrównania, a pomógł im w tym błąd defensywy oraz bramkarza Interu. Bogdan zachował się przytomnie i wykorzystał prezent, dzięki czemu do szatni obie drużyny schodziły przy wyniku 1:1.

Po zmianie stron obraz gry niewiele się zmienił. Nadal oglądaliśmy dużo walki, sporo chaosu i niewiele klarownych okazji. Inter w końcu zdołał ponownie wyjść na prowadzenie i przy wyniku 2:1 wszystko wskazywało na to, że goście zrobią kolejny krok w kierunku podium.

Wtedy wydarzyło się coś, co całkowicie zmieniło sytuację w tabeli. Obrońcy Interu popełnili błąd we własnym polu karnym, a sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Bogdan i zachował pełen spokój. Pewnie wykorzystał rzut karny, doprowadzając do remisu 2:2.

Inter miał podium na wyciągnięcie ręki, ale stracił je w ostatniej minucie spotkania. Ten jeden błąd kosztował gości nie tylko dwa punkty, ale również srebrny medal. Zamiast świętować miejsce na podium, Inter zakończył sezon na 5. pozycji.

Dla Śmietanki był to kolejny dowód na to, że nawet w meczu, w którym nie wszystko układa się po jej myśli, potrafi postawić twarde warunki. Dla Interu - niezwykle bolesna lekcja, że w walce o najwyższe miejsca jeden moment nieuwagi może przekreślić cały sezon.

3
17:00

Podczas ostatniej kolejki 8. poziomu rozgrywkowego Letniej Edycji Decathlon Ligi Fanów naprzeciw siebie stanęły zespoły Szereg Homogenizowany oraz Lisy Bez Polisy, zajmujące kolejno ósmą i siódmą lokatę. W teorii spotkanie nie toczyło się już o większą stawkę, jednak ogromny duch walki i charakter zaprezentowane przez obie ekipy stworzyły idealne warunki do zadziornej rywalizacji aż do ostatniego gwizdka.

Pierwsze minuty przyniosły dynamiczną wymianę ciosów, z której zwycięsko wyszli gospodarze. Worek z bramkami otworzył Jakub Myszór, jednak ogromna w tym zasługa Artura Moczulskiego. Zawodnik Szeregu świetnie zachował się pod bramką rywala i wystawił koledze piłkę do praktycznie pustej bramki.

Przez długi czas wydawało się, że rezultat 1:0 utrzyma się aż do przerwy. Końcówka pierwszej odsłony całkowicie odmieniła jednak sytuację. Lisy Bez Polisy w błyskawicznym odstępie czasu nie tylko odrobiły stratę, ale zdołały również wyjść na prowadzenie. Najpierw do siatki trafił Borkowski, a chwilę później jego śladem podążył Cieliszak. Dzięki temu goście schodzili do szatni z jednobramkową zaliczką.

Po zmianie stron Szereg Homogenizowany natychmiast ruszył do odrabiania strat. Częste rotacje w składzie szybko przyniosły oczekiwany efekt. Tuż po wejściu na boisko Eryk Borczon zdecydował się na uderzenie z dystansu i doprowadził do wyrównania. Nie minęło nawet pięć minut, a gospodarze ponownie mogli cieszyć się z prowadzenia. Tym razem, przy odrobinie szczęścia, na listę strzelców wpisał się Dawid Safin, zdobywając trzecią bramkę dla swojego zespołu.

Szereg Homogenizowany musiał już tylko utrzymać korzystny rezultat przez ostatnie dziesięć minut. Właśnie w takich momentach piłka nożna potrafi jednak zaskakiwać najbardziej. Presja i determinacja Lisów sprawiły, że goście do samego końca szukali swojej szansy. Wysiłek został nagrodzony trafieniem na wagę pierwszego punktu w tym sezonie.

Jakby dramaturgii było mało, bohaterem Lisów Bez Polisy został… bramkarz Kamil Jarosz! Przy stałym fragmencie gry golkiper ruszył w pole karne rywali, świetnie odnalazł się w zamieszaniu i sprytnym uderzeniem między nogami bramkarza doprowadził do remisu 3:3.

Końcowy rezultat doskonale oddaje przebieg tego spotkania. Szereg Homogenizowany dwukrotnie obejmował prowadzenie, Lisy potrafiły odwrócić losy pierwszej połowy, a ostatnie słowo należało do bramkarza gości. Remis 3:3 zapewnił Lisom Bez Polisy pierwszy punkt sezonu i był świetnym zwieńczeniem zmagań obu ekip w letniej edycji naszych rozgrywek.

4
17:00

Zespół gospodarzy, opromieniony trzema zwycięstwami z rzędu, miał prawo wierzyć, iż po dość rwanym początku (trzy punkty po pierwszych trzech kolejkach), by nie powiedzieć słabym, nagle odwróci bieg wydarzeń. Los sprawił, że „żółci”, dzięki aż trzem zwycięstwom w seriach gier numer cztery, pięć i sześć, stanęli przed szansą, aby w ostatniej kolejce zdetronizować team Luminy. Jak im poszło?

Z dużej chmury mały deszcz. Tak powinniśmy – niestety, patrząc z perspektywy gospodarzy – spuentować ten mecz. Nim fani NieDzielnych zdążyli się rozsiąść, nim my, jako koordynatorzy, zdążyliśmy poczuć klimat tego piłkarskiego, szóstkowego święta, było już w zasadzie po zabawie. Lumina przyjechała na obiekty AWF Warszawa udowodnić wszem i wobec, iż to jej ten mistrzowski tytuł należał się najbardziej, co – trzeba przyznać – wyszło jej doskonale.

0:1, 0:2, 0:3, 0:4 – a z każdym kolejnym golem marzenia „żółtych” wydawały się coraz bardziej mgliste i nierealne... Niepokój oraz widmo nieuchronnego wyroku spotęgował początek drugiej odsłony, kiedy Lumina podwyższyła wynik na 0:5, 0:6, 0:7 i nawet 0:8. Game over. Niestety, ale do pewnego momentu wyglądało to naprawdę źle, tym bardziej biorąc pod uwagę, że dość mocno ostrzyliśmy sobie zęby na to starcie. O tytule mistrzowskim można było zapomnieć, teraz pozostawała już jedynie kwestia honorowa.

NieDzielni nie chcieli za wszelką cenę zakończyć meczu z takim rezultatem i uznanie dla nich, że udało im się swój mini-cel zrealizować. W końcówce spotkania oglądaliśmy wpierw honorową bramkę na 1:8, a następnie – po odpowiedzi Luminy i golu na 1:9 – kolejne trafienie, ponownie autorstwa Damiana Lady.

Oczywiście NieDzielni po cichu liczyli na odwrócenie losów rywalizacji i finalne zwycięstwo w ósmej dywizji, ale to – jak widać, w pełni zasłużenie – padło łupem zespołu gości, Luminy. Ale spokojnie: mamy dobrą informację dla fanatyków NieDzielnych. Mimo porażki „żółtych” dla gospodarzy także znalazło się miejsce na podium, a brązowe medale również dumnie prezentowały się na ich szyjach podczas dekoracji drużyn.

Tak czy siak, NieDzielni mogą jak najbardziej uznać tę letnią kampanię za bardzo przyzwoitą, o gościach przy tym już nie wspominając, gdyż ci dokonali rzeczy pięknej, wyjątkowej i historycznej!

Reklama