reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualności
aktualności
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
ETERNIS CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga

Relacje meczowe: 8 Liga

ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
16:00

Spotkanie Lisów Bez Polisy z Interem zakończyło się zwycięstwem gości 8:5 i bez wątpienia było jednym z najbardziej szalonych meczów tej kolejki. Do przerwy nic nie wskazywało jednak na taki obrót wydarzeń. Gospodarze prowadzili aż 4:0, grali skutecznie i sprawiali wrażenie zespołu, który ma pełną kontrolę nad przebiegiem rywalizacji.

Gospodarze bardzo dobrze rozpoczęli spotkanie. Wynik otworzył Kacper Tabaka, a kolejne trafienia tylko napędzały gospodarzy. Przy jednej z bramek zawodnik Lisów wykorzystał wolną przestrzeń przed polem karnym i pewnym uderzeniem pokonał bramkarza Interu. Gospodarze grali odważnie, szybko przechodzili do ataku i jeszcze przed przerwą zbudowali czterobramkową przewagę. Wydawało się, że Inter może ponieść pierwszą porażkę w sezonie.

Po zmianie stron zobaczyliśmy jednak zupełnie inną drużynę gości. Sygnał do odrabiania strat dał Artem Kolianovskyi, który najpierw skutecznie wykończył akcję swojej ekipy, a następnie dołożył kolejne trafienie. Inter zaczął grać szybciej, agresywniej i znacznie częściej pojawiał się pod bramką rywala. Gdy Alisher Mergenov zdobył gola na 4:3, gospodarze zaczęli tracić kontrolę nad spotkaniem.

Lisy zdołały jeszcze odpowiedzieć. Bartłomiej Wojciechowski wykorzystał sytuację podbramkową i podwyższył prowadzenie na 5:3, dając swojej drużynie chwilę oddechu. Było to jednak ostatnie trafienie gospodarzy tego dnia. Końcówka należała już wyłącznie do Interu. Erdan Oturbekov dwukrotnie trafił do siatki, doprowadzając do remisu 5:5. Jedna z tych bramek padła po szybkiej, zespołowej akcji i dokładnym wykończeniu z bliskiej odległości. Następnie dwa kolejne gole zdobył Artem Kolianovskyi, który najpierw wyprowadził Inter na prowadzenie, a później jeszcze zwiększył przewagę swojej drużyny. Wynik spotkania ustalił Oturbekov, kompletując hat-tricka.

Inter zdobył pięć bramek z rzędu i wygrał 8:5, mimo że do przerwy przegrywał 0:4. Goście pozostają niepokonani i po raz kolejny pokazali ogromny charakter. Dla Lisów Bez Polisy była to natomiast trzecia porażka z rzędu. Gospodarze zaprezentowali bardzo dobrą pierwszą połowę, lecz po przerwie nie zdołali zatrzymać rozpędzonego Interu.

3
19:00

Po dwóch kolejkach Lumina pozostawała niepokonana, mając na koncie zwycięstwo i remis. Heavyweight Heroes rozpoczęło letni sezon w kratkę, dlatego obie drużyny miały swoje powody, by powalczyć w tym spotkaniu o komplet punktów.

Od pierwszych minut gospodarze starali się przejąć inicjatywę, cierpliwie budując kolejne akcje. Przyniosło to efekt już w 5. minucie, gdy po dobrze rozegranej dwójkowej akcji i wyciągnięciu bramkarza z bramki objęli prowadzenie. Heavyweight Heroes próbowało odpowiadać wysokim pressingiem i kontratakami, jednak nie potrafiło przełożyć tego na groźne sytuacje. Lumina z czasem podwyższyła prowadzenie, a chwilę później była bliska zdobycia kolejnej bramki, lecz piłka zatrzymała się na poprzeczce.

Żółta kartka dla jednego z zawodników Luminy zachęciła Herosów do odważniejszej gry. Przez chwilę wydawało się, że wykorzystają grę w przewadze i złapią kontakt, jednak brakowało im skutecznego wykończenia akcji. Mimo gry w osłabieniu to gospodarze zadali kolejny cios i jeszcze przed przerwą podwyższyli prowadzenie na 3:0.

Po zmianie stron Herosi ponownie ruszyło wysokim pressingiem, zostawiając jednak sporo wolnej przestrzeni. Lumina bezlitośnie to wykorzystała, zdobywając czwartą bramkę po precyzyjnym strzale z dystansu. Między słupkami pewnie spisywał się również Zarubin, który zanotował kilka ważnych interwencji i nieustannie kierował ustawieniem swoich kolegów. Niedługo później napastnik Luminy zmylił bramkarza, minął jeszcze obrońcę i ze spokojem podwyższył wynik na 5:0.

Heroesi zdołali zdobyć honorową bramkę za sprawą Parzycha, jednak z pewnością nie taki przebieg spotkania sobie wyobrażali. Ostatnie słowo należało do Luminy – w końcówce Bahuleuski skompletował hat-tricka, ustalając wynik na 6:1 i pieczętując pewne zwycięstwo swojej drużyny.

4
21:00

Pierwsza połowa tej rywalizacji była niezwykle wyrównana – obie drużyny stworzyły sobie wiele dogodnych sytuacji, a na przerwę schodziły przy remisie 1:1.

Po zmianie stron FC Śmietanka zaczęła prezentować się coraz lepiej. Zespół był skuteczniejszy w ofensywie, lepiej wykorzystywał swoje okazje i z każdą kolejną minutą budował przewagę, która ostatecznie przełożyła się na zwycięstwo 6:4.

Najważniejszą postacią zwycięskiej drużyny był Adrian Wiączyk, który popisał się hat-trickiem i był nie do zatrzymania pod bramką rywali. Świetnie współpracował z Bartoszem Niemyjskim, który zanotował dwie asysty. Ten duet przez cały mecz napędzał ofensywę Śmietanki i miał kluczowy udział w zdobyciu kompletu punktów.

Po stronie Niedzielnych na wyróżnienie zasługuje Mateusz Niewiadomy, autor dwóch bramek. Był najgroźniejszym zawodnikiem swojej drużyny i do samego końca walczył o odwrócenie losów spotkania. Duże brawa należą się również bramkarzowi. Choć końcowy wynik może tego nie odzwierciedlać, rozegrał bardzo dobre zawody, notując wiele ważnych interwencji, które uchroniły zespół przed wyższą porażką. Dodatkowo popisał się asystą, pokazując, że potrafi być wartościowym ogniwem również przy akcjach ofensywnych.

Końcowy wynik 4:6 najlepiej pokazuje, że obie drużyny postawiły na ofensywną grę i stworzyły kibicom świetne widowisko. Tym razem więcej jakości w decydujących momentach zaprezentowała FC Śmietanka, która zasłużenie dopisała do swojego konta trzy punkty.

Reklama