Georgian Team przystępował do tego spotkania z pozycji zdecydowanego faworyta. Czwarte miejsce w tabeli i 31 punktów na koncie dawały wyraźną przewagę psychologiczną nad Bartolini Pasta, które z sześcioma punktami mniej zajmowało szóstą lokatę. Dla drużyny z niższej części tabeli była to szansa na zbliżenie się do rywala, dla Georgian – okazja do umocnienia swojej pozycji i potwierdzenia jakości.
Pierwsze minuty zdawały się potwierdzać tę hierarchię. Już w 4. minucie Lasha Gabrichidze huknął z dystansu precyzyjnie w róg bramki, kompletnie zaskakując golkipera Bartolini. Trzy minuty później Georgian rozmontował rywala przy rzucie wolnym – po sprytnie rozegranym stałym fragmencie Jambazishvili z bliska skierował piłkę do siatki i zrobiło się 2:0. Bartolini wyglądało na kompletnie zdezorientowane, a kiedy w 9. minucie Giorgi Gabrichidze obsłużył Sabę Lomię, który pewnie wykończył akcję, trzybramkowa przewaga zdawała się zamykać temat spotkania. Goście jednak nie złożyli broni. Narolski po podaniu Kamińskiego zdobył bramkę na 3:1 i nagle mecz odżył. Georgian szybko próbował ostudzić zapał rywali. W 13. minucie Saba popisał się kapitalnym pressingiem, odebrał piłkę na połowie przeciwnika i skutecznie zakończył indywidualną akcję. Wynik 4:1 wydawał się dawać gospodarzom pełną kontrolę.
Bartolini odpowiedziało jednak niemal natychmiast. Sierpiński zagrał do Winka, a ten umieścił piłkę w siatce, ustalając wynik pierwszej połowy na 4:2.
Po przerwie rozpoczął się prawdziwy rollercoaster. W 21. minucie Winek wykorzystał zamieszanie pod bramką i zdobył kontaktowego gola. Zaledwie minutę później Brożek obsłużył Narolskiego, który bez wahania doprowadził do remisu 4:4. A zanim Georgian zdążył się otrząsnąć, w 23. minucie padł kolejny cios. Brożek popisał się świetnym podaniem, a Narolski po raz kolejny wpisał się na listę strzelców. W ciągu trzech minut goście całkowicie odwrócili losy meczu.
Georgian nie zamierzał jednak kapitulować. W 28. minucie Lasha precyzyjnie dograł do Lemonjavy, a ten doprowadził do remisu 5:5. Jak się później okazało, był to ostatni tak wyraźny zryw gospodarzy.
Bartolini odzyskało inicjatywę i nie oddało jej już do końca spotkania. W 36. minucie Kamiński z zimną krwią wykorzystał okazję pod bramką, a minutę później Kubajek obsłużył Brożka, który podwyższył na 7:5. Dwubramkowa przewaga dawała gościom spory komfort. W 43. minucie Saba Lomia zdobył swojego trzeciego gola w meczu, dając Georgian Team ostatni promyk nadziei. Bartolini odpowiedziało jednak błyskawicznie. Już minutę później Kamiński wyłożył piłkę Narolskiemu, a trafienie na 8:6 praktycznie zamknęło spotkanie. Ostatni akord również należał do tego duetu. W 49. minucie Brożek zanotował asystę, a Narolski ustalił wynik meczu na 9:6.
Spotkanie zakończyło się bolesną lekcją dla Georgian Team. Drużyna, która prowadziła już 4:1 i wydawała się mieć wszystko pod kontrolą, pozwoliła rywalom odwrócić losy meczu w zaledwie kilka minut. Bohaterem spotkania został bez wątpienia Narolski, autor pięciu bramek. Jego współpraca z Brożkiem przez całą drugą połowę była prawdziwym koszmarem dla defensywy Georgian Team i jednym z głównych powodów efektownego zwycięstwa Bartolini Pasta.