ZAPOWIEDZI MECZOWE! 7. KOLEJKA - LATO 2026
Nie będziemy ukrywać – czasami ostatnia kolejka sezonu to coś, czego nie możemy się doczekać. I wcale nie dlatego, że szykuje się coś wyjątkowego, ale dlatego, że organizacyjne zmęczenie zaczyna już dawać się we znaki ;)
Z Ligą Letnią jest jednak zupełnie inaczej! Tym bardziej że przed ostatnią serią gier wciąż praktycznie nic nie wiadomo. Walka o najważniejsze rozstrzygnięcia pozostaje otwarta, a to oznacza jedno – czekają nas kapitalne emocje! Będą wielkie boiskowe radości, ale zapewne nie zabraknie też dramatów tych, którzy w decydującym momencie będą musieli przełknąć gorzką pigułkę.
Jak przewidujemy przebieg najważniejszych spotkań? Kto sięgnie po swoje, a komu powinie się noga na ostatniej prostej? Zapraszamy do lektury naszych zapowiedzi!
PS: Prosimy wszystkich medalistów oraz laureatów nagród indywidualnych, aby po zakończeniu swoich spotkań pozostali na obiekcie. Bezpośrednio po meczach odbędzie się bowiem ceremonia wręczenia nagród, podczas której uhonorujemy najlepsze drużyny i zawodników
| 1 LIGA |
INFERNO TEAM - Q-ICE WARSZAWA
Jako iż Inferno Team wygrało z zespołem BM w ramach piątej serii gier 7:3, wiemy jedno. Beniaminek Ekstraklasy Ligi Fanów zakończy letnie zmagania na podium. Jedynie właśnie czwarte BM mogło zrównać się jeszcze punktami z ekipą Igora Patkowskiego, ale w meczu bezpośrednim Piekielni wypadli lepiej, a małej tabelki, która jeszcze mogłaby nieco namieszać, nie będzie. Dlatego w przypadku gospodarzy pozostaje już tylko jedno pytanie: na którym miejscu skończą? Z pewnością będzie to miejsce na podium, ale może być to zarówno pierwsza, druga, jak i trzecia lokata. Zwycięstwo oznacza minimum srebro – a w przypadku nieoczekiwanego potknięcia Ternovitsii – nawet złoto. Remis to zachowanie status quo drugiego miejsca. Przegrana – prosta sprawa – wymiana miejsc z rywalem. Wówczas Q-Ice wskakuje kosztem teamu Patkowskiego na drugie miejsce i liczy na pomoc Kebavity. Nie trzeba specjalnie podkręcać temperatury tego spotkania, gdyż stawka oraz prestiż meczu mówią same przez się. W naszej opinii w tym bezpośrednim pojedynku górą będzie zespół gości.
TERNOVITSIA - FC KEBAVITA
Wydawać by się mogło, że ostatni mecz ekipy Buraka Cana będzie o nic. I patrząc z perspektywy czerwonych, tak właśnie jest. Dodając jednak kontrastu, owe spotkanie mieni nam się w wyjątkowo gorących barwach. Owszem, Kebavita już teraz wie, że rundę letnią zakończy w umownej „strefie spadkowej” na szóstej lokacie, ale ma w swoich rękach (tudzież nogach) narzędzia, aby porządnie ligowym kotłem u góry zamieszać. I w naszej opinii wcale nie jest to takie nierealne. Zespół gości ma naprawdę mnóstwo jakości oraz potencjału w swoich szeregach, wszystko, będąc napędzane przez Buraka Cana, zdaje się mieć dobry kurs. Niestety jednakowoż gdzieś na końcu zawsze zawodzą (chyba) kwestie mentalne. Kiedy mecz przestaje iść po myśli Kebavity, coś zaczyna szybko szwankować i trudno to odkręcić. Ternovitsia – totalne przeciwieństwo. Zespół, który jako kolektyw wygląda diabelnie mocno. Żółto-niebiescy są praktycznie nie do złamania, a ich piłkarski charakter jest niemal nieskazitelny. Ostatnie 28 meczów? Tylko jedna jedyna porażka i to w dodatku zaledwie jednym golem w meczu z Cyrkulatką na jesieni zeszłego roku! FC Ternovitsia to maszyna – i choć naszym zdaniem nie bez trudu – powinna dojechać do linii mety z ręką uniesioną wysoko ponad głowę w geście triumfu.
WARSAW SINALOA - BM
Zespół gości, można rzec, iż będzie grał dwa spotkania jednocześnie. Z całą pewnością ktoś zostanie oddelegowany do przynoszenia raportów z sektorów obok. Wszak BM nadal ma szansę na podium i nie są to szanse pozbawione sensu. Muszą zostać spełnione „jedynie” dwa warunki – samemu trzeba wygrać lub zremisować – zaś Inferno Team musi pokonać Q-Ice Warszawa. Jeśli taki scenariusz wcieliłby się w życie, wówczas dojdzie do nieoczekiwanego zwrotu akcji tuż przed linią mety. Z drugiej strony nie ma co przesadnie uzależniać wszystkiego od Inferno, albowiem samo wyzwanie BM wcale nie będzie miało nic wspólnego z formalnością. Duma Warsaw Sinaoli po ostatnim gradobiciu goli od Q-Ice z pewnością została mocno podrażniona. To honorowa ekipa, ambitna i waleczna, dlatego nawet jeśli żółci nie grają już o nic (ewentualnie maksymalnie mogą awansować o jedną pozycję), to nie przejdą obojętnie obok meczu: tego jesteśmy akurat bardziej niż pewni. Dlatego wcale nie jest takie oczywiste, że zwycięstwo Inferno Team będzie gwarantem roszad u góry – w naszej opinii jak najbardziej może być tak, iż nie zmieni to w zasadzie nic, a pierwsza trójka zachowa swoje pozycje.
FC COMEBACK - HETMAN FC
Na sam koniec dość przykry mecz, bo spotkanie zespołów, które w tym sezonie letnim nie zwyciężyły ani razu. Razem, na trzydzieści sześć punktów, które były w puli do zgarnięcia, oba teamy zgarnęły raptem jedno oczko, a to za sprawą remisu FC Comeback z Kebavitą. W teorii FCC może awansować jeszcze o jedną lokatę, ale umówmy się, iż różnica bramek na tę chwilę jest gigantyczna i nie chce się nam wierzyć, aby dało się to jeszcze zniwelować. Dlatego z dużą dozą prawdopodobieństwa oba zespoły razem zakończą lato na dwóch ostatnich pozycjach. Będzie to mecz „honorowy” o to, aby nie zakończyć zmagań bez choćby jednej wygranej na koncie. Patrząc na konkurencję o tej godzinie, owe spotkanie raczej nie przyciągnie szerokiej publiki, bo to jedyny mecz, który de facto nie będzie miał znaczenia dla końcowego układu tabeli. Co się zaś tyczy tej gorzkiej przygody obu zespołów z pierwszą dywizją, to przede wszystkim warto docenić w ogóle fakt, iż oba teamy podjęły się wyzwania i spróbowały gry z najmocniejszymi – tym razem nie wyszło, ale kto wie, czy zastana wiedza nie zaprocentuje w przyszłości.
| 2 LIGA |
FC ŁOWCY II - FSK KOLOS
Wydaje się czymś nierealnym i nieprawdopodobnym, aby ten mecz miał inne rozstrzygnięcie aniżeli gładkie zwycięstwo gości. Gospodarze nie dość, że nie grają już o nic, to i po prostu – czysto piłkarsko – nie mają zbytnio czym postraszyć Kolos. FSK pewnie mknie po pierwszy historyczny tytuł mistrzowski w naszych rozgrywkach i trudno myśleć, aby mogło cokolwiek lub ktokolwiek ich powstrzymać. Może jeszcze gdyby nie czerwona kartka w ostatnim meczu Łowców, to może jeszcze by się dało przypuszczać, iż duet Tamoyan – Prokop byłby w stanie coś namieszać, ale tak – sam Artur Prokop, o ile w ogóle pojawi się na tym meczu – naszym zdaniem na pewno nie wystarczy. Siła rażenia gości jest zbyt duża, tył formacji zbyt solidny, a z przodu zawsze można liczyć na silną dwójkę Paduk – Rusiak. Za dużo argumentów ma zespół gości, aby myśleć o sensacji. Jasne, wiemy, że futbol kreśli różne scenariusze, ale w naszym przekonaniu tym razem będzie on dość łatwo przewidywalny i „kropkę nad i” postawi zespół FSK Kolos. Powtórzmy to raz jeszcze – Kolos nie stoi na glinianych nogach, a na dwóch silnych podstawach noszących nazwiska Paduk – Rusiak.
FC BULLS - INFERNO TEAM II
Zarówno jeden, jak i drugi zespół ma prawo jeszcze myśleć o opuszczeniu umownej czerwonej strefy. Istnieje bardzo realna szansa, że zespół Łowców II nie wygra w najbliższą niedzielę swojego meczu. A to sprawia, że wygrany z pary FC Bulls versus Inferno Team II rzutem na taśmę wykaraska się z dna tabeli, zamieniając się pozycją z wyżej wspomnianymi Łowcami II. Patrząc po ostatnich wynikach, zdecydowanie wyżej akcje stoją graczy gości, którzy pewnie zwyciężyli w ostatnią niedzielę, w odróżnieniu od zespołu gospodarzy, który został całkowicie rozstrzelany przez Ajaks Warszawa. To, co było, trzeba jednak oddzielić grubą kreską, gdyż o tym, co będzie, zadecyduje tylko ten jeden jedyny mecz. Dlatego daleko nam od przekreślenia szans czerwonych Byków na świetny finisz i wskoczenie o dwie lokaty wyżej. A wówczas ukraiński zespół lato mógłby uznać za całkiem udany okres, w odróżnieniu od ekipy gości, która z pewnością miała zgoła odmienne aspiracje oraz oczekiwania względem lata.
FK ALMAZ - AJAKS WARSZAWA
Zdecydowanie najlepszy mecz tej dywizji tej serii gier oraz jedno z lepiej zapowiadających się spotkań ogólnie tego dnia. Losy w tabeli drugiej ligi ułożyły się tak, że po sześciu seriach gier mamy idealny remis. Na chwilę przed końcem obie ekipy mają tyle samo, bo po dziesięć oczek, natomiast to gospodarze mając lepszy bilans bramkowy więc są na pole-position. Remis będzie premiował zielonych względem miejsca na podium. Aby Ajaks Warszawa sensacyjnie rzutem na taśmę przeskoczył Almaz nie ma innej opcji: musi w tę niedzielę wygrać. Ostatnia seria gier miała jednak prawo wlać nadzieję w gorące serca fanów biało-różowych, gdyż ci zagrali koncertowe spotkanie. Co więcej, pomocną dłoń wyciągnęła także Husaria III ogrywając Almaz, dzięki czemu teraz wszystko jest zależne od zespołu gości. Owszem widzimy szansę na to, aby obrócić bieg historii natomiast naszym zdaniem faworytem w tym meczu pozostaje w dalszym ciągu FK Almaz, nie jest to jednakowoż faworyt z gatunku tych murowanych. To z całą pewnością.
MEYIS BR 2023 - HUSARIA MOKOTÓW III
Zespół Tomka Hübnera wbrew obawom, jak to będzie wyglądać przed latem, wykonał swoje zadanie w kapitalnym stylu. Mocno eksperymentalny skład oddał, a dobór zawodników oraz wstępna selekcja okazała się jak najbardziej trafiona. Dużo młodzieży z roczników 2009, 2008 i 2007 wspierana doświadczonymi graczami takimi jak Kruczyński, Ostatek czy sam Hübner, dobrze spisujący się w bramce Jakub Laps oraz błyszczący w ofensywie Janek Antoszkiewicz dało pięć zwycięstw z rzędu na "zapleczu Ekstraklasy" co jest bardzo dobrym wynikiem dającym nadzieje na przyszłość. Teraz goście muszą postawić ostatni krok, choć najprawdopodobniej... nie zmieni on nic. Strata punktów przez Kolos byłaby giga niespodzianką, a to jedyna opcja dla Husarii III na mistrzostwo. Z drugiej strony Husaria III może czuć się bezpiecznie, bo srebrne medale ma już gwarantowane. Team gości natomiast nie gra już o nic, a ostatnie miejsce w tabeli nie zostanie zmienione. To był trudny czas dla Meyis BR 2023, gdyż przegrali oni komplet spotkań, ale wierzymy, że w nowej kampanii uda się im wejść w rozgrywki w zupełnie odmienionym stylu. Te należy już przekreślić i o nich zapomnieć.
| 3 LIGA |
KSB II WARSZAWA - LAFLAME BIELANY
Nigdzie nie zapowiada się nam tyle emocji, co na boiskach trzeciej dywizji. Wszystko od pozycji numer jeden do pozycji numer pięć może jeszcze ulec zmianie. Istnieje wariant, w którym piąte KSB Warszawa II zostaje... mistrzem. Mało prawdopodobne, ale jednak. Jeśli wygra Husaria, Patriot oraz Na2Nóżkę, a także KSB wygra swój mecz, nagle będziemy mieli zwrot o sto osiemdziesiąt stopni i to ekipa Michała Tarczyńskiego sensacyjnie sięgnie po złoto. To jednak odległa wizja. Natomiast ta bliższa i bardziej realna to podium dla KSB – tylko tu będzie trzeba liczyć na potknięcie kogoś z trio Zakapiory, Force i Elektro, a patrząc na to, z kim będą grać, mała jest na to szansa. Dlatego bardzo możliwe, iż zielonym już – tak realnie – uciekło walczenie o TOP3. Inny nastrój natomiast w obozie gości. Ci, jeśli wygrają, co totalnie absurdalne, mogą, będąc aktualnie na drugim miejscu... spaść o jedną lokatę. Absurd? Trochę tak brzmi, ale jeśli Zakapiory zgubią punkty, a Elektro i Force Fusion wygrają – na co jest bardzo duża szansa – to dojdzie do takiej absurdalnej sytuacji. Dlaczego? Bo w małej tabelce LaFlame wygrało tylko z Zakapiorami. Jeśli ci odpadną z małej tabelki, goście stracą argumenty. Liczba kombinacji jest przeogromna, a wariantowość mnoga – dlatego w niedzielę warto przyjść nie tylko ze sportowym strojem, ale także z kalkulatorami. Mogą być potrzebne, jak na maturze w 2008 roku.
PPB ARTEL HUSARIA MOKOTÓW IV - ELEKTROWOŹNIAK II
Kontynuujemy tę dość absurdalną sytuację i zabawę w wyliczenia. Elektro, mimo że ma tyle punktów, co aktualny lider... jest poza medalami. I tak też zostanie, o ile czołowa obecna trójka wygra swoje spotkania. Wówczas, kiedy zostanie zachowane status quo z szóstej na siódmą serię gier, to cztery zespoły będą miały po piętnaście punktów, ale jako że już nie ma meczów bezpośrednich między zainteresowanymi, nic się nie zmieni w wyliczeniach. Z nich więc wynika, iż w małej tabelce trzy ekipy mają po trzy punkty, a jedna dziewięć (Force Fusion), natomiast spośród tych trzech to Elektrowoźniak II ma najsłabsze gole – o zaledwie jedno trafienie! – co niestety wyrzuca ich poza medalowy nawias. Oczywiście szanse na podium jeszcze są, ale nie zależą już one od dokonań zielonych. Husaria IV ma natomiast za sobą słabą rundę, ale w większości meczów ich największym problemem była wąska kadra i połowa spotkań grana bez zmian: jeśli to się zmieni, niewykluczone, że dadzą radę postawić Elektro II trudne warunki.
FORCE FUSION FC - FC PATRIOT
Kontynuujemy marsz po tej matematycznej gimnastyce. Sprawa w tym przypadku jest jednak banalnie prosta: jeśli gospodarze wygrają, zostaną mistrzem ligi. Patrząc na to, że zagrają na zespół z dołu, wydaje się mało prawdopodobne, aby mogło stać się inaczej. I będzie to wówczas tytuł w pełni zasłużony, wszak Force Fusion z całą goniącą trójką wygrał bezpośrednie mecze. Dlatego im się ten tytuł, o ile znów w niedzielę wygrają, po prostu będzie należał. Trzeba jednak zachować czujność. Force Fusion zgubiło na przykład punkty z Husarią Mokotów IV, która ostatnio przegrała... z FC Patriot. Dlatego nie ma mowy o żadnej „formalności”, choć blisko nam ku takiemu tytułowaniu tej konfrontacji. Jeśli Force Fusion nieoczekiwanie zgubi punkty, dojdzie do kolejnych potężnych roszad u szczytu oraz kombinacji, wszak każdemu zespołowi odejdzie porażka daną liczbą goli. To sprawi, że na pewno w niedzielę wieczorem nie będziemy mieli prawa narzekać na nudę!
SPORTOWE ZAKAPIORY - NA2NÓŻKĘ
I ostatnim zespołem zdolnym do namieszania jeszcze bardziej, niż już jest namieszane, jest duet powyższych ekip. Jeśli gospodarze wygrają, mogą... spaść z drugiego na trzecie miejsce. Dochodzi bowiem do kolejnej absurdalnej sytuacji, ale jako że Zakapiory spośród trzech spotkań z Force Fusion, Elektrowoźniakiem oraz LaFlame Bielany wygrały tylko z tymi pośrodku, to kiedy ci wypadną z obiegu, to jest zremisują lub przegrają z Husarią IV, to wówczas z małej tabelki odejdzie jedna, ale jakże ważna dla Sportowych Zakapiorów ekipa, która „robi im bilans goli”. Liczba szalonych wariantów jest większa. Bo może być też na przykład tak, że cała trójka przegra swoje mecze, a wówczas mistrzem zostanie... KSB Warszawa II. Są też inne opcje, gdzie na przykład przegrywa lub traci punkty Force Fusion, a pozostała trójka wygrywa swoje mecze. Wówczas także będzie trzeba liczyć małą tabelę od nowa. Takich wyliczeń jest naprawdę nieskończenie wiele, ale w przypadku wygranej gospodarze zostaną na podium, bo na przykład może ich wyprzedzić jeszcze czwarty Elektrowoźniak, ale to byłoby jednoznaczne z tym, że ktoś stracił punkty z pierwszej lub drugiej lokaty, a wówczas w to miejsce weszłyby, wypełniając lukę, Zakapiory. Jedno jest pewne: ta kolejka w trzeciej lidze to ogromna gimnastyka matematyczna dla zainteresowanych!
| 4 LIGA |
RKS GROCHÓW - RODZINA ORLIKEONE
Czy da się na koniec rundy mieć mniej punktów niż na jej początku? Cóż, zespół Rodziny Orlikeone przekonuje, że można. W sześciu seriach gier nie udało się zapunktować ani razu, a co gorsza, za oddanie meczu walkowerem w ostatnią niedzielę goście zostali ukarani minusowym punktem. Dlatego na tę chwilę wszystko wskazuje na to, iż po siedmiu kolejkach będą mieli mniej punktów niż przed startem ligi. Nie brzmi to zbyt dumnie. RKS Grochów również miał trudne momenty, ale koniec końców ekipa ta próbuje wiązać koniec z końcem. Co prawda na boisku nie zawsze jest tak, jakby sobie tego pewnie życzyli, ale jako całość idzie to w dobrym kierunku. Nowe stroje, aktywne media, duża grupa ludzi – mamy nadzieję, że RKS Grochów będzie chciał kontynuować to, co zaczął. Tę rundę gospodarze wiedzą już, że zakończą na siódmym miejscu i ich lokata na pewno nie ulegnie zmianie, w ich przypadku chodzi więc głównie o to, aby po prostu zagrać i nacieszyć się tym raz jeszcze – ostatni raz tego lata.
FC PRYKARPATTIA - FC LEGION UA
Przechodzimy do hitu kolejki nie tylko czwartej dywizji, ale i jednego z bardziej elektryzujących starć ogólnie tego dnia. Tylko dwa zespoły na przestrzeni całego lata ewidentnie górowały nad resztą stawki. Były, a w zasadzie są, to dwie powyższe ekipy, czyli FC Prykarpattia oraz FC Legion UA. Teraz czas na ostatnią, finałową batalię – zwycięzca wygrywa ligę i zostaje nowym mistrzem. Remis? Podział punktów będzie premiował gospodarzy, gdyż ci mają obecnie o dwa oczka więcej. Zarówno jedni, jak i drudzy do tej pory mają zaledwie po jednej porażce, ale ktoś w najbliższą niedzielę zostanie poważnie zraniony. Z drugiej strony nie ma już perspektywy spadnięcia nie tylko poza podium, ale nawet na trzecie miejsce. W tym przypadku chodzi tylko o podział na złoto/srebro. Lepszego zakończenia tego pościgu nie mogliśmy sobie wymarzyć ani wymyślić – niech wygra lepszy!
KS IGLICA WARSZAWA - KRESOWIA WARSZAWA
I tu się robi nam potężny harmider. Wszak owszem, niby Iglica zacznie ostatnią serię gier ze strefy spadkowej, ale niewykluczone, iż zakończy ją w... medalowej. Aby tak się stało, samemu trzeba wygrać mecz i liczyć na to, że w spotkaniu Watahy z Nieznaną Drużyną padnie remis. Mała szansa, ale trzeba wierzyć do końca. Zdecydowanie łatwiejsze zadanie leży po stronie gości. Jeśli zwyciężą „czerwonych”, to zespół Daniela i Władka na sto procent rundę letnią zakończy na podium i już bez znaczenia, jak się potoczy drugie spotkanie, o ile (!) nie dojdzie w drugim spotkaniu do totalnego pogromu. Przykładowo, jeśli Kresowia ogra jedną bramką Iglicę, zaś Wataha rozbije Nieznaną Drużynę... minimum dziesięcioma golami, wówczas zwycięstwo Kresowii może się okazać... niewystarczające. Umówmy się jednak, że tak się na dziewięćdziesiąt dziewięć procent nie stanie. Goście, wygrywając ten mecz, zdobędą podium, na które zasłużyli, bo będzie to oznaczało, że w siedmiu meczach przegrali tylko raz, co jest kapitalną statystyką.
NIEZNANA DRUŻYNA - KK WATAHA WARSZAWA
To nie koniec szaleństw w tej lidze, ba! To dopiero ich początek! W teorii nie możemy powiedzieć, że podium dla Watahy jest zależne tylko od niej. Tak jak pisaliśmy wyżej, jeśli Kresowia swój mecz wygra, ale na przykład tylko jedną bramką, natomiast KK jedenastoma, wówczas to Wilki staną na najniższym stopniu podium. Goście, aby zagwarantować sobie pudło, musieliby dosłownie rozbić drużynę gospodarzy kolosalnym wynikiem. Ale przecież drużyna ta także będzie miała swoje aspiracje i cele. Istnieje scenariusz, w którym to Nieznana Drużyna ni stąd, ni zowąd nagle zdobywa brązowe medale. Stanie się tak wtedy, kiedy sami wygrają swój mecz, a Kresowia nie zdoła ograć Iglicy. Mini multiliga między czterema zespołami w batalii o podium zapowiada się pysznie, a to kulinarne danie wprost z czwartej ligi zostanie wzbogacone o bajeczny deser „o złote medale”. Dlatego w tym segmencie z całą pewnością nikt nie będzie mógł narzekać na brak zwrotów akcji, nudę oraz brak emocji. To będzie piękne piłkarskie święto, a głównym jego reżyserem będzie szóstka czołowych ekip! Nie możemy się doczekać, a Wy?
| 5 LIGA |
FC ALLIANCE NEXT GENERATION - GAMBA VELOCE
Wydawać by się mogło, że będąc niepokonanym aż do ostatniej serii gier, tytuł mistrzowski będzie gwarantowany. Że bilans pięciu zwycięstw oraz jednego remisu wystarczy. Nic z tych rzeczy. Na nieszczęście dla gości gospodarze poszli w sukurs za Gambą i co prawda zanotowali już jedną porażkę, ale z bilansem 4-1-1, dodatkowo wciąż mając mecz bezpośredni przed sobą, jeszcze mogą punktowo zrównać się z gośćmi, a wówczas decydujący będzie właśnie ten mecz bezpośredni, który już jutro przed nami. Patrząc z naszej perspektywy, dla temperatury spotkań i emocji nie mogło być lepiej. Wszystko rozstrzygnie się na placu w bezpośrednim boju. Zwycięzca zgarnia wszystko. Remis? To jest ten handicap, na który sobie zapracowała Gamba Veloce, gdyż podział punktów oznacza zachowanie status quo. W ostatni weekend oba kluby zwyciężyły różnicą trzech goli, jedni pokonując Spartę 9:6, drudzy Fuszerkę 6:3. A jak będzie tym razem? Wierzymy, że poziom spotkania będzie odzwierciedlał jego stawkę!
PANY Z REJONU - FUSZERKA
Gospodarze byli o krok od sprawienia nie lada psikusa, wygrywając trzecie spotkanie z rzędu. Ze Spartą oraz FC Melange udało się, a z Rodziną Soprano niemal do ostatnich sekund wszystko było sprawą otwartą. Gdyby to jednak gospodarze zdobyli zwycięskiego gola, to by dość nieoczekiwanie (po trzech porażkach na start) zajmowali przed ostatnią serią gier czwartą lokatę i mieli niemałe szanse na podium. Niestety, ale wyszło, jak wyszło, i finalnie minimalnie trzeba było uznać wyższość Rodziny Soprano. Tym samym Pany z Rejonu w ostatnim meczu zagrają dla sportowego ducha i aby dumnie zakończyć letnią kampanię, którą ostatecznie trzeba uznać za niezłą. Niezłą tym bardziej w porównaniu do ich niedzielnego rywala, który niestety zawiódł – zapewne przede wszystkim sam siebie. W sześciu meczach ani jednego zwycięstwa, a na osiemnaście możliwych punktów do zdobycia raptem jeden. Nawet jeśli ostatni czas nie jest najlepszy dla Fuszerki, to po ekipie Kamila Weredy mamy większe oczekiwania, mając w pamięci, jak świetnie radzili sobie kiedyś na trzecim poziomie sezonu zasadniczego. Oby udało się jeszcze niegdyś do tych pięknych czasów nawiązać...
MWSP - RODZINA SOPRANO
Tak się nam to wszystko ułożyło, iż na finiszu rozgrywek możemy mieć dwa brutalne i rzutem na taśmę przewroty. Za pięć dwunasta przegonić lidera Gambę może Alliance, zaś na podium w ostatniej możliwej chwili może wskoczyć MWSP kosztem Rodziny Soprano. Stanie się tak, kiedy gospodarze ograją gości. Każdy inny wynik będzie oznaczać utrzymanie pozycji medalowej przez Soprano. Dla nas to idealny scenariusz, bo nie musimy się obawiać, czy wszystkie ekipy przyjdą na swoje mecze i czy będzie chciało się im grać. W tych dwóch spotkaniach mamy z góry zagwarantowane bardzo duże emocje i z chęcią będziemy się przyglądać tym dwóm równoległym bataliom. Faworyt? Mimo wszystko zdecydowanie goście, którzy wygrali trzy mecze z rzędu, będą mocniejszym kandydatem do finalnego triumfu. Warto bowiem tu wziąć pod uwagę fakt, iż w analogicznym czasie MWSP zdobyło cztery oczka – niemniej, jako że ostatnio udało się przełamać, „żółci” nadal pozostają w grze i są zależni wyłącznie od siebie.
FC SPARTA - FC MELANGE
Na koniec gościmy dość smutną parę, albowiem ani jedni, ani drudzy de facto o nic już nie grają. Jedyna zmiana, jeśli chodzi o lokaty, jaka może się dokonać, to awans gości z piątej na czwartą lokatę, ale gorzkie będzie to zwycięstwo, goszcząc pod stopami podium. Niestety, ale FC Melange dzięki bardzo złej końcówce sezonu spadło z piedestału, a zaledwie jeden punkt na dziewięć możliwych w ostatnim czasie sprawił, iż nie tylko złoto uciekło, ale także srebro i brąz. Ten jakże zasłużony team – już tak na chłodno – jeśli zakończy faktycznie na czwartym miejscu, będzie mógł uznać, że w sposób bardzo dobry wywiązał się z piłkarskiego punktu widzenia. Wiadomo, w pewnym momencie apetyt był na znacznie więcej, ale czwarte miejsce finalnie – o ile uda się je wywalczyć – będzie należało po prostu uszanować. Gospodarze? Cóż, nie była to runda marzeń, kilka zaciętych meczów, ale finalnie jeden wspólny mianownik: brak jakiejkolwiek wygranej. Może za ostatnim razem czas to zmienić?
| 6 LIGA |
FC OLIMPIK - HISZPAŃSKI GALEON
Burzliwy był to rejs, w który tego lata udał się zespół Hiszpańskiego Galeonu. Zdawało się, iż droga ta będzie usłana różami, punktami oraz przychylnymi morskimi prądami. Nic z tych rzeczy. Niestety, bo zespół ten darzymy dużą sympatią, ale wakacje tego roku były dla biało-bordowych wielce rozczarowujące. Galeon albowiem na sześć prób zatopił rywala tylko raz, będąc przy tym trafionym aż pięciokrotnie! Dodając do tego fakt, iż przecież mówimy o dopiero szóstym poziomie rozgrywkowym, plus dorzucając do tego, że Hiszpański zebrał naprawdę fajny skład z potencjałem... szkoda, bo historia zespołu Kuby mogła się zupełnie inaczej potoczyć. No nic, czasu już nie cofniemy, a jedyne, na co pozostało liczyć (a już na pewno będą liczyć na to gracze Everestu i Dynamo), to to, że goście sprawią na koniec miłą niespodziankę, ogrywając gospodarzy, tym samym grzebiąc nadzieję oponenta na cokolwiek więcej aniżeli brązowe krążki. Skład podium już jest oczywisty, ale ostatnie pytanie brzmi: jaki będzie jego układ? To będzie zależeć oczywiście między innymi od tego spotkania. Nas wcale nie zdziwiłby zryw na koniec Hiszpańskiego i nieoczekiwana strata punktów przez Olimpik. Naprawdę stać na to gości, więc gospodarze muszą się mieć na baczności.
MISTRZOWIE CHAOSU - KS CENTRUM
Tak się ułożył scenariusz w tej lidze, że zespoły od czwartej do ósmej lokaty wiedzą, iż podium bezpowrotnie im uciekło i już nic tego nie zmieni. Dlatego ostatnią serię gier należy potraktować jako mecz przygotowawczy przed nową kampanią Ligi Fanów 2026/27. Lato tego roku nie było może tym wymarzonym, ale spokojnie – jesteśmy pewni, że nie był to okres pozbawiony dobrych momentów. Mamy nadzieję obie drużyny ujrzeć już w tym sezonie zasadniczym gotowe do walki od nowa, wierząc, że wówczas finalny skutek tej batalii będzie lepszy niż ten teraz. Jeśli chodzi o sytuację w tabeli, to ten mecz owszem może trochę namieszać, ale owe rotacje byłyby jedynie między miejscami cztery a osiem. Szersze wyliczenia nie mają większego sensu, gdyż może być tyle małych tabelek, a w nich tyle kombinacji, że zwyczajnie nie ma to większego sensu. Zagrać, uścisnąć sobie dłonie po spotkaniu i w spokoju rozejść się w pełni zdrowia na końcówkę zasłużonych wakacji.
KRESOWIA WARSZAWA II - DYNAMO WOŁOMIN
To spotkanie miałoby diametralnie inną temperaturę, gdyby Kresowia II miała o oczko więcej lub na odwrót – gdyby Dynamo miało o jedno mniej. Wówczas, kiedy dystans dzielący te ekipy wynosiłby trzy punkty, mogłoby dojść jeszcze do przewrotu na ostatniej prostej. Na szczęście dla gości taki układ na sto procent się nie wydarzy (chyba że oddadzą walkowera :-)), a to oznacza, że cel minimum, jakim zapewne było podium, został dla ekipy Maćka Kosińskiego spełniony w świetnym stylu na kolejkę przed końcem. Co więcej, gracze z Wołomina nadal mogą się łudzić nawet o złote krążki. Orła Cień, które będzie podejmować Everest, w ostatnim czasie jest w świetnej formie, więc naprawdę Everest może się pomylić i nic nie jest jeszcze w tej materii przesądzone. Aby jednak Dynamo miało na to szansę, koniecznie musi zwyciężyć Kresowię II, co, znając ambicje tego białoruskiego projektu, nie będzie zbyt proste. Jeśli się to jednak uda, to srebrne medale minimum będą w kieszeni, a i śmielej będzie można spoglądać na sektor obok.
ORŁA CIEŃ - FC EVEREST
Niesamowity zryw na koniec zanotowali gracze gospodarzy. Zdziwienie? A gdzieżby! Wystarczy spojrzeć na skład: Karol Bienias, Piotrek Jamroż, Kamil Wiktorowicz, Jan Napiórkowski czy Patryk Wielgosz. To między innymi tylko kilka nazwisk, które w swoim CV mają występy w Ekstraklasie Ligi Fanów na najwyższym możliwym poziomie. Kiedy gospodarze zaliczyli trzy wtopy na start rundy letniej, nadeszła spora mobilizacja, która błyskawicznie oddała w wynikach. Zryw okazał się minimalnie spóźniony, gdyż Orła Cień podium może zobaczyć także... tylko cień, ale jeśli chce w ligowym kotle namieszać, to mając ku temu odpowiednie narzędzia (jakość), Everest będzie musiał się liczyć z arcytrudnym bojem. Co tu dużo gadać: jeśli gospodarze się zmobilizują, to w naszej opinii... to piąty Orła Cień będzie murowanym faworytem w starciu z liderem, który dotychczas na sześć meczów wygrał pięć razy. Brzmi jak przesada? Nie, jeśli się zna potencjał gospodarzy. I za taki układ z całą pewnością kciuki będą trzymać goniący zawodnicy Dynamo Wołomin oraz FC Olimpik. Z drugiej strony Everest już nieraz tego lata pokazywał, iż potrafi być górą w skrajnie trudnych warunkach – czy i tak będzie podczas ostatniego ligowego tańca?
| 7 LIGA |
SHITABLE - WINCARS
Szanujemy zryw, jakiego zespół gości próbował dokonać na finiszu rozgrywek. Ich sytuacja była skrajnie trudna, ale mimo to walczyli do końca. Dwa ostatnie mecze zostały przegrane w analogiczny, minimalny sposób, ale to właśnie te gry pokazały, iż czas Wincars może jeszcze nadejść. To nie był ten czas, prawda, ale kto wie, jak będzie następnym razem? Teraz goście zagrają o swój honor. Przykro bowiem byłoby skończyć rozgrywki z mniejszym dorobkiem punktowym niż z tym, z czym się zaczynało, czyli z zerem. Dla Shitable także ten mecz nie będzie miał większej temperatury. Owszem, awans, jeśli chodzi o lokaty cztery-siedem, jest możliwy, ale liczenia w małych tabelkach jest tyle, iż nie sposób tego wszystkiego na tak małym skrawku tekstu wyliczyć. Są różne opcje dla zespołu gospodarzy, ale jedno, co wiemy, to to, iż ani nie grozi im miano „ostatniej ekipy”, ani podium. Ich miejsce będzie gdzieś w środku, a gdzie dokładnie, będzie zależne od ostatniej serii gier. Shitable dobrze rozpoczęło lato, czy zatem równie dobrze je zakończy?
WCZORAJSI FC - INFERNO TEAM III
Gdyby zespół gospodarzy miał trzy oczka więcej bądź zespół Inferno III trzy mniej, mogłoby być naprawdę ciekawie. Wówczas wszak obie ekipy miałyby siebie w zasięgu, a jako że dopiero mecz bezpośredni byłby grany, to byłaby możliwość wymiany na ostatniej prostej. Jednak jako że team Igora Patkowskiego ma sześć punktów buforu, może być spokojny – podium na pewno zostanie z nimi aż do końca. Jedyną niewiadomą jest to, na której pozycji finalnie zakończą zawodnicy tego zespołu. W grę wchodzi tylko pierwsza lub druga lokata, gdyż bezpośredni mecz z trzecimi Tirowcami Inferno Team III wygrało. Jeśli chodzi o zespół gospodarzy, to gdyby Vikersonn II UA wygrało z Tirowcami, istniałby wtedy wariant, w którym trzy ekipy: Tirowcy, Vikersonn oraz właśnie Wczorajsi tworzą małą tabelkę, a w niej najlepsi są gospodarze. Pozostanie to jednak w kwestii gdybologii, gdyż Tirowcy wygrali zarówno z jednymi, jak i drugimi, więc kwestia obsady podium jest już zamknięta. Zespół gospodarzy jedyne, o co może teraz więc grać, to o zachowanie swojej silnej czwartej pozycji i godne zakończenie letnich zmagań.
SIWY KOŃ - TIROWCY
Różnica dzieląca oba zespoły jest zbyt duża, aby „groziła” tym zespołom wymiana. Gdyby Siwy Koń miał trzy oczka więcej – to wtedy byłoby naprawdę ciekawie, bo moglibyśmy mieć małą tabelkę złożoną nawet z czterech drużyn! Zespół gości może jednak spać spokojnie, różnica jest już zbyt duża, aby ktokolwiek mógł ich dogonić, dlatego też plecak Amadeusza Kopacza wypchany odpowiednim trunkiem w ostatni weekend miał jak najbardziej rację bytu – podium jest już zagwarantowane. Co więcej, brązowe medale także. Położenie Tirowców jest takie, że ani spadek, ani marsz ku górze już im nie jest groźny. Wszak z zespołami z miejsc jeden-dwa przegrali, czym pogrzebali swoje szanse na „coś więcej”, natomiast z zespołami z miejsc cztery-pięć wygrali, przez co mają pewne pudło. Dla Siwego Konia natomiast lokata jeszcze nie jest zacementowana i będzie ona zależna od ostatniego meczu: zwycięstwo w którymś z wariantów może im nawet – najprawdopodobniej dzięki małej tabelce – dać czwartą lokatę.
FC VIKERSONN UA II - TERNOVITSIA II
Sprawa jest banalnie prosta: jeśli Ternovitsia II wygra, to tym samym jej łupem padnie także cała liga. Co więcej, tyczy się to nie tylko drugiego zespołu, ale i pierwszego. Ternovitsia podejmie w pierwszej lidze Kebavitę, zaś Ternovitsia II Vikersonn II w siódmej dywizji. Dwa zwycięstwa żółto-niebieskich zapewnią im podwójne złoto, które już... już gdzieś dość niedawno widzieliśmy. Co więcej! Doskonale pamiętamy, iż pisząc którąś z zapowiedzi sezonu zasadniczego 2025/26, sytuacja była analogiczna. Oba zespoły Ternovitsii całkiem niedawno grały o podwójne złoto jednego dnia i wtedy misja została zakończona sukcesem. Czy tak samo będzie i tym razem? Czy zespół gości zgarnie czwarte złote medale z rzędu? Naszym zdaniem tak właśnie będzie, a żółto-niebieskich czeka kolejny piękny dzień na obiektach AWF-u Warszawa. Na Vikersonn II liczą nie tylko fani tej drużyny, ale także obóz Igora Patkowskiego, bowiem jeśli pomarańczowi wygrają lub zabiorą gościom punkty, wówczas piłka będzie po stronie Inferno Team III. Czy Vikersonn II zdoła wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności i pomóc Inferno Team III? Przekonamy się już jutro!
| 8 LIGA |
HEAVYWEIGHT HEROES - YUG.BUD
Dzięki – nomen omen – heroicznej postawie gospodarzy w ostatnim czasie, to jest dzięki trzem zwycięstwom w trzech ostatnich meczach, Herosi stanęli przed zasłużoną szansą gry nawet o... mistrzostwo! Początek w wykonaniu tego zespołu był zły, ale im dłużej trwały rozgrywki, tym lepiej odnajdywał się w nich team gospodarzy. Aktualnie sytuacja wygląda tak, iż w przypadku zwycięstwa remis pomiędzy Luminą a NieDzielnymi daje Heavyweight dość nieoczekiwany tytuł mistrzowski. Ale zupełnie inny pomysł na ten dzień ma zespół gości, który w końcu się... przełamał. Ostatni okres był zły dla YUG.BUD, ale w decydującym momencie udało się powrócić na zwycięski szlak, a to sprawiło, iż w ligowym kotle u góry zagotowało się jeszcze mocniej. Teraz szansę na złote medale ma aż czwórka zespołów, a to sprawia, iż czeka nas kapitalna zabawa w najbliższą niedzielę. Gospodarze aktualnie w małej tabelce wyglądają najgorzej, ale wygrana w jutrzejszym meczu odkręci ten trend i na sto procent zagwarantuje srebrne medale – i to samo tyczy się gości!
FC ŚMIETANKA - INTER
Gdzie czterech się kłóci, tam piąty korzysta? Ostatnia seria gier w ósmej dywizji to szaleństwo godne tego z trzeciej ligi. Ale uprzedzając ewentualne zapytania: nie, zespół Interu nie ma już szans na mistrzostwo. Co prawda w jednej parze, to jest YUG.BUD z Herosami, moglibyśmy mieć remis, a wówczas trzy ekipy mogłyby mieć po trzynaście punktów, ale ktoś z pary Lumina – NieDzielni ucieknie nie do złapania. To już jest pewne. Może być jednak tak, że mecz wygrają NieDzielni, a wtedy aż cztery teamy będą miały po trzynaście punktów! I to dopiero byłby wyścig kalkulatorów oraz liczenia tego, kto w małej tabelce jest najlepszy. Tej wariantowości jest zresztą o wiele więcej, a gdyby wgryźć się w szczegóły, łatwo byłoby w tym przepaść na dobre. Z pewnością Inter, wygrywając mecz, da sobie jeszcze szansę na podium, choć... i to nie jest pewne. Jeśli wygrają NieDzielni oraz ktoś z duetu YUG.BUD lub Herosi, to wtedy zwycięstwo Interowi nic nie da... chyba że... różnicą kilkunastu goli. Ale poczekaj – to nie koniec kombinacji! – bo co, jeśli wygrają NieDzielni, a YUG.BUD zremisuje z Herosami? Gdzieś w tym całym ligowym zgiełku jest jeszcze przecież Śmietanka W-wa, która tylko czeka, aby ukrócić te dywagacje, wygrywając nieoczekiwanie z Interem.
SZEREG HOMOGENIZOWANY - LISY BEZ POLISY
Sto tysięcy ekip u góry się napier... nawala, a gdzieś tam w tle tego całego ambarasu dwie ekipy sobie spokojnie podejdą do luźnej gierki (chyba?) – w przypadku gospodarzy: o drugie zwycięstwo z rzędu, co byłoby świetnym zakończeniem piłkarskich wakacji, lub w przypadku gości o pierwsze trzy oczka podczas tej edycji. Dlatego nie chcemy mówić, że gra idzie totalnie o nic, wiadomo, że to też kwestia honorowa. Będzie to wszak rywalizacja – przy całej sympatii do obu ekip – niestety o miano niebycia tą najgorszą latem 2026 roku, gdyż gościmy właśnie w ostatniej dywizji, a naprzeciw siebie stanie siódma z ósmą ekipą. Jeśli goście wygrają, to dzięki meczowi bezpośredniemu przeskoczą gospodarzy i na nic wówczas Szeregowi będzie ta niesłychana wygrana z Interem z szóstej serii gier. Lisy Bez Polisy już się gotują, aby sprawić właśnie takiego psikusa swoim rywalom, sprzedając takiego fikuśnego kuksańca na sam koniec tej letniej przygody. Czy Szereg Homogenizowany ustanie ten cios zza zasłony? A może sam coś przygotuje na to spotkanie? Może znów uderzy niezawodny as Szeregu, niejaki jegomość Jakub Myszór?
NIEDZIELNI - LUMINA
I to jest już koniec! Dobrnęliśmy do linii mety. Otóż to ostatni mecz ostatniej kolejki, który przyjdzie nam zapowiedzieć. I to mecz nie byle jaki! Co więcej – mimo iż jest to odległa ósma dywizja – to ta gierka jawi się nam jako jedna z ciekawszych tego dnia. W grze idzie nie tylko walka o tytuł mistrzowski, ale mnogość kombinacji, która tego dnia może wstrząsnąć obiektami AWF-u Warszawa. Tematu lekko liznęliśmy powyżej, ale skracając: w grze o złoto w teorii jest aż czwórka zespołów. Wygrana gości? Koniec dywagacji, a złote krążki zawisną tego dnia na szyjach graczy Luminy. Zwycięstwo gospodarzy? Tytuł dla NieDzielnych – niby jest jeszcze mecz bezpośredni w małej tabelce, ale nie będzie miał on znaczenia dla gospodarzy, bo jeśli zwyciężą, to będą mieli wygrane z całą trójką za sobą. Sprawy jednak mocno się komplikują w przypadku remisu. Wtedy NieDzielni mogą zostać dogonieni nawet przez... piąty Inter! A co, jeśli NieDzielni zremisują, tak samo jak YUG.BUD, zaś Inter zwycięży? No, wtedy pozostanie jedynie współczuć osobie, która będzie miała nad swoją głową cztery ekipy żądne wyjaśnień: kto na podium, kto jaki medal, a kto poza? Bo wtedy cztery ekipy mają po trzynaście punktów i dzieje się niezły piłkarski harmider. My go teraz nie będziemy liczyć, po prostu powiemy tak: niech to wszystko rozstrzyga boisko i potem osoba odpowiedzialna za to. Pozostaje nam życzyć jedynie wszystkim powodzenia, Lumina niech odważnie pilnuje swojego pierwszego miejsca, zaś NieDzielni niech dzielnie się trzymają w podboju złotych medali na ostatniej prostej!






