reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualności
aktualności
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
SUPERBET CUP
Galeria
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga

ETERNIS & ZAKŁAD POGRZEBOWY E. W. WINNICCY Z PUCHAREM POLSKI 2026!

Nasze drużyny kolejny raz nas nie zawodzą! Ponad połowa z dostępnych slotów (ośmiu) na Ligę Mistrzów Szóstek w Grecji padła łupem ekip z Ligi Fanów. Do tego podium zostało obsadzone dwoma drużynami z naszych rozgrywek, a całość wygrał nieomylny Zakład Pogrzebowy Eternis E. W. Winniccy. Fortuna Puchar Polski 2026 we Wrocławiu przeszedł do historii, a ekipy spod znaku Ligi Fanów wraz z nim! Było pięknie, a i tak... możemy czuć lekki... niedosyt. Zapraszamy na szybkie podsumowanie niedzielnych zmagań

Kierunek: Grecja!

Z warszawskiej Ligi Fanów na Socca Champions League w październiku zakwalifikowali się: Eternis Zakład Pogrzebowy E. W. Winniccy, InPlus Warszawa, Q-Ice Warszawa oraz KSB Warszawa. Do tego z łódzkiej Ligi Fanów bilet wywalczyli zawodnicy EtPromo Łódź oraz QLevel Głowno. Łącznie tym samym aż sześć z ośmiu slotów do wygrania tego dnia wywalczyły zespoły z Ligi Fanów. Patrząc przez pryzmat tego, że chociażby trzech naszych "pewniaków" FC Łowcy, GWA Media Ochota i Dzbany Łódź tym razem dość sensacyjnie poległy w boju, mogło być... jeszcze lepiej... choć i tak już jest fantastycznie!

Aby zakwalifikować się do greckiego Rethymno należało znaleźć się w czołowej ósemce, czytaj: dojść do ćwierćfinału imprezy. W wydarzeniu udział wzięło 56 drużyn. Tym samym w pokonanym polu trzeba było pozostawić cały peleton doskonałych zespołów. Czujemy ogromną dumę, że nasi przedstawiciele nas nie zawiedli. Znowu! Czołową ósemkę dopełniła Tiki Taka Chorzów oraz Aldach/Spark Sosnowiec.

Medalowicze z Ligi Fanów 

Przepiękną historię napisały zespoły Winnicckich oraz In Plusu. Ci pierwsi w niedzielę... nie przegrali ani razu. Choć nie obyło się bez trudnych przepraw, gdzie punkty były gubione. Eternis dwukrotnie w grupie nie zdołał przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Remisowali wszak z Manitasem (0:0) oraz z Silversaints Łódź (1:1). Na szczęście tak czy siak dało im to awans z pierwszego miejsca, dzięki dwóm pierwszym wygranym w grupie. 1/16? 1:0 z GKS Oronko Orońsko – wymagająca przeprawa, ale co najważniejsze: z happyendem. A wszystko, co związane z happyendem... dobra, nieważne.  Następny mecz niósł już za sobą naprawdę gigantyczny ciężar gatunkowy. Stawka? Liga Mistrzów Szóstek w greckim Rethymno. Wiemy, że dla gro ekip ten właśnie cel był tym nadrzędnym, jedynym, pięknym oraz najważniejszym. Ale... było naprawdę szalenie ciężko. Co prawda ekipa o nazwie Sparta Kitnowo nie stymuluje wyobraźni typowego kibica socca, ale kto się wgryzł w drogę Sparty na tym Pucharze ten wiedział, iż mowa o piłkarskich kotach, tudzież wyjątkowych... obrońcach. Jak wszakże inaczej ich nazwać, kiedy w pierwszych pięciu meczach turnieju zawodnicy z tego klubu... nie tracą bramki! Żeby jednak nie było: Eternis tych goli w tym samym czasie stracił trzy, więc przelot także był godny podziwu i na podobnym pułapie. Jaki mógł być wynik tej bezpośredniej batalii? Ano chyba jedynie bezbramkowo remisowy: obie ekipie fenomenalnie broniły i rezultat to oddał. O wyniku finalnie zadecydował złoty gol Kacpra Cetlina w grze jeden na jeden. Emocji nie brakowało ani w trakcie meczu, ani po, ale koniec końców Zakład Pogrzebowy faktycznie pogrzebał marzenia rywala o złotych krążkach, a nam dodał kolejną dawkę wyśmienitych emocji. 

W tym samym czasie równie fenomenalnie (a może nawet i lepiej?) sprawował się team Janka Skotnickiego. InPlus w cuglach wygrał grupę B wiedząc już przed ostatnią serią gier, iż ma awans z pierwszego. Trzy pierwsze mecze? Seria zielonych świateł: 3:1, 3:0, 5:0. Klasa. Tak miłe otwarcie sprawiło, iż trzeba było myśleć już o tym, co będzie w Fazie Pucharowej. Ostatni mecz grupowy nie był najlepszy w wykonaniu "niebieskich", ale jakież to miało znaczenie dla stołecznych? Pędźmy już do 1/16, bo tam dopiero miało zacząć się poważne granie o poważną stawkę. Pierwszy rywal? Goliat Leoncin. Mecz nie bez przygód, ale co najważniejsze: wygrany 2:1. Idźmy dalej. Walka o TOP8, Grecję, marzenia... Naprzeciw? Ekipa, której nazwa może mówić niewiele, ale proszę nam wierzyć, iż była to diabelnie silna drużyna. Pod tą nazwą krył się wszak zespół z Przasnysza, czwartoligowcy oraz kilka osób – o ile dobrze kojarzymy – z Legionowii, w tym bramkarz. Naprawdę piekielnie silna ekipa. Mecz? Ultratrudny: całe szczęście finalnie wygrany! 

Tak się pisze historię!

W sukurs za tym duetem w szaloną podróż za marzeniami pomknęła święta czwórka: KSB Warszawa, Q-Ice Warszawa, EtPromo Łódź oraz QLevel Głowno Łódź. Kwartet więc grający na co dzień w Lidze Fanów piękne piłkarskie melodie. I z wypiekami na twarzy śledziliśmy to, jak te ekipy pokonywały kolejne przeszkody. O historii czasem decydują detale. Tak było na przykład w przypadku KSB, które nie było pewne awansu z grupy – zajęli trzecie miejsce, a sześć punktów gwarancji nie dawało. Ale kiedy los się do nich uśmiechnął ci ów uśmiech odwzajemnili z nawiązką. Zieloni w Pucharowej odpalili wyższy bieg i w warszawsko-warszawskich pojedynkach ograli wpierw Tanatos 2:1, a następnie Orły Maciejki 2:0. Tym samym paczka Michała Tarczyńskiego trzeci raz z rzędu uda się na Socca Champions League na grecką Kręte. I to będzie ten sam case, co... ET Promo Łódź. 

Zespół ten także do Rethymno poleci po raz trzeci, a to dzięki temu, iż w grupie zajęli drugie miejsce (bilans meczów 3-0-1) oraz w 1/16 wpierw pokonali Stawigudę po dogrywce, a następnie Piwkarzy Szczecin... także po dogrywce. Emocji więc jak widać nie brakowało! Na końcu to jednak Błażej Gosik może znów poklepać po plecach swoich kumpli z drużyny zarzucając przy tym; "panowie, mamy to – znowu!".

Q-Ice Warszawa wiedzieliśmy że do Wrocławia jedzie piekielnie (co się nieco gryzie z ich nazwą) silnym zestawieniem i mieliśmy prawo oczekiwać, iż zespół Łukasza Mroza zrobi to, co zrobił. Wpierw koncert w grupie zwieńczony pierwszą lokatą, a następnie duże boje: wpierw z Monciakami Częstochowa (2:1 po dogrywce), a następnie z Dzikimi Knurami, gdzie zespół dowodzony z boiska przez Denysa Blanka zagrał fenomenalnie ogrywając rywala aż 3:0, a show skradł przede wszystkim wyżej wymieniony lider teamu. Łukasz może już bukować bilety na Kręte. 

Największym zaskoczeniem, co chodzi o grecki slot było QLevel Głowno Łódź. My wiedzieliśmy, iż to bardzo silny team z wielkim potencjałem, ale ich historia dopiero się rozpoczyna, więc taki skalp, to jak na ten młody team osiągnięcie dotychczas największego kalibru. Gracze w czarno-złotych strojach zasłużyli na to, jak nikt inny, albowiem ich ścieżka była prawdziwą "ścieżką zdrowia". Wejście w turniej? Magiczne. 3:0 z CPN United Raszyn oraz ten sam rezultat 3:0 z GWA Media Ochota. Lepiej nie dało się zacząć, szczególnie że na rozkładzie były już dwie wielkie marki. Awans z pierwszego miejsca, a w pucharowej – z deszczu pod rynnę – bo gra na zespół, który był rewelacją roku poprzedniego i który także był uczestnikiem Ligi Mistrzów Socca, czyli FUT"s Undersun. QLevel pokazało jednak pazur odprawiając rywala pewnym 2:0. No i mecz "legenda" dla QLevel już w starciu finałowym (mimo, iż była to 1/8) z samymi wielkimi FC Łowcami. Rywal? Faworyt turnieju! Tymczasem zespół z Łodzi wytrzymał tę presję, a w najważniejszym momencie złotego gola po pięknej indywidualnej akcji zdobył gracz z numerem 99. Historia tym samym napisała się na naszych oczach, a Dawid pokonał Goliata. 

QLevel będąc ewidentnie czarnym (czarno-złotym) koniem turnieju nie dał rady jednak wbić do strefy medalowej przegrywając 1:2. Niestety tak samo, jak cała trójka z powyższego akapitu. W meczu o półfinał swoje mecze przegrali kolejno KSB Warszawa 0:3 z Tiki Taką Chorzów, Q-Ice Warszawa 0:1 z Aldachem oraz EtPomo 0:2 z...

Wspinaczka na szczyt

To co jest nieszczęściem jednych potrafi być szczęściem drugich. I tak było w przypadku dwóch "bratobójczych" konfrontacji wewnątrz Ligi Fanów. EtPromo Łódź odpadło bowiem po batalii z Eternis 0:2, tym samym ekipa dowodzona przez Michała Dryńskiego wbiła z impetem do strefy medalowej, zaś team Janka Skotnickiego nie pozostał w tyle wyrzucając innego przedstawiciela łódzkiej Ligi Fanów, ogrywając QLevel 2:1. To właśnie te dwie ekipy – Zakład Pogrzebowy E. W. Winniccy oraz InPlus Warszawa przeciął los w marszu po złote krążki. Szkoda, bo patrząc po formie obu zespołów, spokojnie oba mogły znaleźć się w wielkim finale. A tak zespoły, które znają się na wylot, musiały stanąć do walki o promocje dalej już na etapie półfinału. Niebiescy długo przeciwstawiali się sile rażenia biało-czarno-złotych, ale koniec końców jeden gol zadecydował o tym, iż to Winniccy awansowali dalej kosztem InPlusu. Przedwczesny finał? Bardzo możliwe. 

Zawód w obozie Skotnickich z całą pewnością był duży, ale całe szczęście został on szybko pogoniony, kiedy "niebiescy" w małym finale ograli zespół Aldach/Spark Sosnowiec 2:1. Brązowe medale Pucharu Polski to zawsze piękny skalp, o którym można mówić jedynie z dumą. InPlus tego dnia przegrał raptem jedynie dwa razy na dziewięć meczów, czym udowodnił, iż jak najbardziej zasłużył na to, aby znaleźć się na podium imprezy. 

Najwyższe laury, nie po raz pierwszy – i jak śmiemy przypuszczać nie po raz ostatni – padły łupem Winnicckich, którzy tego dnia... nie przegrali ani razu i to podejmując aż dziewięciu rywali! Dlatego bezapelacyjnie zasłużyli na miano tej najlepszej spośród 56 ekip. To mocny sygnał wysłany do reszty szóstkowej stawki: na salony wkracza potężny... łowca pucharów. Fuzja Gladiatorów z kadrowiczami GWA Media Ochota sprawia, iż mamy do czynienia ze swego rodzaju złotym "dream teamem", a całość napędza dwoje sponsorów: Eternis i Zakłady Pogrzebowe E. W. Winniccy, co sprawia, iż mamy tu kombinacje iście mistrzowską. To dopiero pierwszy krok z wielu, które przed tą drużyną. Ten – we Wrocławiu – wykonany w blasku fleszy. 

Warto tu dodać, że MVP całego turnieju został Kacper Cetlin (ale ile goli natrzaskał Krystian Nowakowski to także powinno zostać odnotowane!) z Eternis, natomiast najlepszym bramkarzem Marcin Mianowicz z zespołu InPlus Warszawa. 

A jak poszło pozostałym naszym zespołom?

Najbardziej zawiedzeni mają prawo być gracze Łowców Warszawa oraz GWA Media Ochota, gdyż naszym zdaniem to akcje tych dwóch drużyn stały najwyżej. Ekipa Aleksego do pewnego momentu szła naturalnym dla siebie torem, ale w najważniejszym momencie wykolejenie się tuż przed metą było bolesnym (choć kto wie czy nie potrzebnym?) doświadczeniem. I tym razem to Łowcy stały się ofiarą. W tym przypadku QLevel. Natomiast GWA Media Ochota mimo, iż zmaga się ze swoimi kadrowymi demonami, to nadal należy oddać królowi, co królewskie. Chłopaki stanęli przed niemal niemożliwą do zrealizowania misją obrony potrójnego złota. Niestety, ale z dużym żalem musimy przyznać, że pierwsza misja dla ekipy Kamila Jurgi zakończyła się mocnym fiaskiem, bo nie udało się wyjść nawet z grupy, zajmując czwarte miejsce. My jednak nadal wierzymy i trzymamy kciuki za ten projekt, już w nieco odrestaurowanej formie. 

Orły Maciejki, czyli srebrny medalista Superbetcup potwierdził, iż tamten dzień nie był dziełem przypadku. Pomarańczowo-czarni wpierw wyszli z grupy, następnie pokonali pierwszą przeszkodę w 1/16, by swój udział zakończyć w TOP16, co i tak jest świetnym wynikiem, ale wiadomo że będąc o dosłownie tyci krok od marzenia – chcesz je zrealizować. Niestety, nie tym razem. Mimo wszystko to był dobry turniej Orłów. W 1/16 odpadli: Zakład Pogrzebowy Tanatos, Uragan Warszawa, Silversaints Łódź oraz Dzbany Łódź. W grupie: Fortuna Łódź (5 miejsce, 1 pkt.), PPB Artel Husaria (4 miejsce, 4 pkt.), Manitas Konserwacja Podwozia (3 miejsce, 5 pkt.) oraz FC Otamany (4 miejsce, 5 pkt.)

Emocje z Pucharem Polski Socca we Wrocławiu powoli opadają, ale jest to wrażenie złudne, gdyż ten powoli dogasający płomień lada moment buchnie na nowo. Na horyzoncie wszak creme dela creme całego sezonu, najważniejsza impreza roku w szóstkach w kraju, wielkie Finały Mistrzostw Polski. A w tym gronie nasze asy! Będziemy tam!

Facebook

Reklama

Tabela

Social Media

Youtube

Reklama