PODSUMOWANIE - JESIEŃ 2025 - 11 LIGA!
The Invincibles - takim mianem mogą tytułować się gracze AC Choszczówki. To co zrobili w tej rundzie jesiennej jest czymś więcej, niż znakomitym rezultatem. W oddali kroku dotrzymać próbuje kilka drużyn, ale strata już na ten moment wydaje się zbyt duża. Natomiast między strefą medalową a spadkową jest tylko dziesięć oczek różnicy, co sprawia, iż na tapetę wjeżdża kolejna szalona dywizja, z którą warto się zapoznać. Zapraszamy na podsumowanie rundy jesiennej w 11 lidze.
GÓRA
AC Choszczówka na pierwszym etapie nowej kampanii nie przegrała ani razu. Takim wynikiem w całej Lidze Fanów, biorąc pod uwagę wszystkie poziomy rozgrywkowe, może pochwalić się tylko kilka ekip. Ciemno zielono-czarni już w zeszłym sezonie pokazali się z bardzo dobrej strony zajmując drugie miejsce w dywizji dwunastej. Wówczas trzeba było jednak uznać wyższość FC Patetikos, które teraz także jest w tej lidze co ACC, ale różnica między tymi dwoma klubami na tę chwilę wynosi już piętnaście oczek. Jeszcze jeden team był razem z Choszczówką i Patetikos rok temu w dwunastej dywizji. Mianowicie FC Piwo Po Meczu. Wtedy FCPPM zajęło świetne trzecie miejsce, a teraz różnica wynosi już potężne 21 punktów między tymi dwoma teamami - czyli de facto dzieli ich cała ligowa tabela. To dobrze obrazuje, iż wcale nie jest tak, że jedenasta dywizja jest łatwiejsza. To po prostu AC Choszczówka zrobiła taki progres. Przechodząc do samych meczów tej drużyny, to kiedy wygrywasz właściwie wszystko, nie ma większego sensu przytaczać wszystkich meczów tak jak w przypadku innych podsumowań. Przytoczymy tylko kilka wybranych rezultatów, które naszym zdaniem były ciekawe. Pierwszym z nich jest oczywiście mecz z MWSP, bo przy bilansie 8-1-0 z pewnością każdy zastanawia się kto jako jedyny był w stanie urwać punkty hegemonowi. I jest to wyżej rzeczony zespół MWSP, a w ich bezpośrednim starciu padł wynik 2:2. Ponadto aż trzy gierki ACC wygrało zaledwie jedną bramką (Patetikos 5:4, Wilanów 5:4 oraz CWKS 7:6), co dowodzi tego, że ACC nawet jak ma ciężkie przeprawy to potrafi z nich wyjść obronną ręką. I takie detale decydują potem o tytułach mistrzowskich - w tych chwilach poznaje się prawdziwego lidera, nam nie pozostało nic innego jak pogratulować tak genialnej postawy. A kiedy mowa o wygrywaniu ligi, to zespołowi FC Warsaw Wilanów mimo dobrej rundy będzie już o to szalenie ciężko. Nie tylko sami musieliby punktować jak nakręceni, ale i liczyć na to, że lider nagle totalnie się pogubi. Siedmiopunktowa przewaga wydaje się na tę chwilę załatwiać sprawę - pytanie bardziej - czy uda się obronić drugą lokatę, którą aktualnie zawodnicy z tej dzielnicy dzierżą. Sezon zaczęli fantastycznie, bo w pierwszych trzech meczach na dziewięć punktów możliwych do zdobycia zdobyli... dziewięć oczek! Komplet wygranych nad CWKS 5:4, Legijną Ferajną 14:4 oraz 8:4 z Mistrzami Chaosu. Wszystko jednak, co dobre, kiedyś musi się skończyć, a w tym przypadku miało to miejsce w serii gier numer cztery i pięć, kiedy trzeba było uznać wyższość Hiszpańskiego Galeonu 1:6 oraz AC Choszczówki 4:5. Przełom października i listopada to powrót na zwycięski szlak, a sześć punktów zarobione na Patetikosie 5:2 i Narkecie 6:2 sprawiło, że sytuacja FCWW znacząco się poprawiła. Gdyby udało wygrać się dwa ostatnie mecze to perspektywa ataku złota na wiosnę byłaby jeszcze całkiem realna. Misja została jednak wykonana połowicznie, bo gracze z Wilanowa raz wygrali, a raz przegrali. Rundę mogą uznać ostatecznie za bardzo udaną - przy dobrych wiatrach jest jeszcze cień szansy na mistrzostwo. W ich przypadku raczej warto by było jako plan minimum założyć ligowe podium, które byłoby bez wątpienia niemałym sukcesem. MWSP zaczęło sezon fantastycznie, bo w trzech pierwszych kolejkach ani razu nie ulegli rywalowi. Na ten okres złożyły się dwa zwycięstwa oraz bardzo cenny remis - jak się z czasem okazało był to mecz wyjątkowy, bo ACC pierwszy i ostatni raz straciło punkty - remisując 2:2. I jak jeszcze na małą wpadkę z czwartej kolejki, kiedy zawodnicy w czarnych trykotach ulegli CWKS 2:3, udało się zareagować odpowiednio, bo zwycięstwem nad Patetikos 6:2, tak potem już tak dobrze nie było. Dwie kolejne gry to raptem jeden punkt na sześć możliwych. Remis z Hiszpańskim Galeonem oraz porażka z Legijną Ferajną. Pięć na dwanaście możliwych do zdobycia punktów w październiku sprawiło, że MWSP w jakimś sensie stanęło pod ścianą. Po siedmiu rozegranych kolejkach zajmowali piątą lokatę. Na ich szczęście różnice u góry były minimalne, a perfekcyjna postawa na finiszu rundy jesiennej, kiedy dwukrotnie ograli swoich rywali wynikiem 5:2 sprawiła, że ostatecznie zespół ten przezimuje na ligowym pudle. Niewolno jednakże ani na moment się rozprężyć wszak przewaga nad czwartą CWKS wynosi zaledwie punkt, następnie nad piątym Galeonem trzy, a nad szóstymi Mistrzami Chaosu cztery. Ścisk jest ogromny, także lekki spadek formy, taki jak w październiku i szybko można osunąć się w dół tabeli... czego zawodnicy tego klub z pewnością chcieliby uniknąć.
ŚRODEK
A na takie osunięcie MWSP, czy wyżej wspomnianego Warsaw Wilanów tylko czyha kilka ekip usytuowanych po jesiennej rundzie tuż pod nimi. Prym tej stawce przewodzi team CWKS Ferajna Warszawa. I naszym zdaniem patrząc na ich ostatnią formę może być to "czarny koń" rundy wiosennej, a wizja tego, że w czerwcu stanął na pudle jest dla nas jak najbardziej realna. Zielono-czarni, którzy świadomie czy nie tego nie wiemy (ale raczej to drugie) mają takie same stroje jak BJM Kraków, czyli wicemistrz klubowej piłki nożnej sześcioosobowej z 2024 roku kampanię 2025/26 zaczęli totalnie... źle. Ten ich falstart już na "dzień dobry" ustawił ich pod ścianą, a każdy kolejny mecz mógł być gwoździem do przysłowiowej trumny. Po tym jednak poznaje się prawdziwych facetów że nieważne jak zaczynają ważne jak kończą. Ta ekipa nie rozleciała się w pył, choć były takie podejrzenia po początkowej fazie. Wytrzymali ten trudny okres i po dwóch wrześniowych porażkach z rzędu wygrali trzy kolejne spotkania po sobie zostawiając w pokonanym polu Legijną Ferajnę (derby fanatyków Ferajny i... jak rozumiemy Legii), MWSP oraz FC Piwo Po Meczu. Ten szalony rajd przerwał dopiero niekwestionowany lider tej ligi - AC Choszczówka - ale CWKS i tak pokazała wielką klasę w tej batalii ulegając nieznacznie, bo 6:7. Trzy ostatnie mecze to dwa zwycięstwa oraz jeden remis, co zasłużenie wyrzuciło Ferajnę Warszawa na miejsce tuż poza podium. Do rozstrzygnięcia pozostaje teraz już tylko kwestia tego kto od kogo skopiował pomysł na stroje BJM od CWKS czy CWKS od BJM, ale to zostawmy na inny raz. Pędzimy dalej. Hiszpański Galeon to zespół, który rozgrywa już u nas piąty sezon zasadniczy! Ich jednak ulubionym momentem każdego roku jest przerwa letnia. W niej wzięli udział trzykrotnie i za każdym razem ten gorący okres kończyli z medalem na szyi. Ciekawostka: w tych barwach trzy spotkania zaliczył świeżo upieczony mistrz świata w Socca Jan Grzybowski. Ale zostawmy przeszłość i skupmy się na tym, co tu i teraz. Bo perspektywy są jak najbardziej w porządku. Galeon rozpoczął źle, by następnie... kompletnie odwrócić kurs o sto osiemdziesiąt stopni. Dowód? Na start bolesna porażka aż 2:11 z FC Patetikos, a potem szalony rajd pięcio meczowy, w którym zawodnicy w czerwonych strojach nie przegrali ani razu! Na ten okres złożyły się trzy zwycięstwa (Narket, Wilanów, Mistrzowie) oraz dwa remisy (MWSP i PPM). Po sześciu rozegranych seriach gier mieli na swoim koncie więc jedenaście punktów i z optymizmem mogli patrzeć w przyszłość. Wszak w październiku nie przegrali ani razu! Wszystko co złe nadeszło wraz z mroźnym listopadem. Wpierw porażka z CWKS, a następnie powtórka z rozrywki i uznanie wyższości rywala AC Choszczówki. Dopiero ostatni mecz mógł w Hiszpański Galeon tchnąć nową nadzieję. Pewna wygrana aż 10:2 nad Legijną Ferajną sprawiła, iż gracze tego teamu na przerwę zimową mogli udać się w pozytywnych nastrojach. W odróżnieniu od graczy Mistrzów Chaosu, którzy z rundą jesienną pożegnali się w najgorszy możliwy sposób. Przegrywając z MWSP 2:5 nie tylko sami nic nie zyskali do dorobku punktowego, ale także wykarmili trzema oczkami bezpośredniego rywala. A przecież gdyby Mistrzowie zwyciężyli w ostatnim meczu to ich strata do podium po pierwszym etapie wynosiłaby ledwie jeden punkcik. Zacznijmy jednak od początku... Zaczęło się obiecująco, bo od wygranej 5:3 nad FC Piwo Po Meczu. Następne cztery mecze to jednak aż trzy porażki i tylko jedno zwycięstwo. Trzy na dwanaście możliwych punktów to bardzo zły rezultat - tu chyba Ameryki nie odkrywamy? Na szczęście, jak na mistrzów chaosu przystało, ów ekipa narobiła pozytywnego zamieszania w ligowej tabeli w trzech kolejnych meczach nie przegrywając ani razu. Dwa zwycięstwa nad Narketem i Patetikosem oraz remis z CWKS Warszawską Ferajną sprawiło, iż nawet ta wyżej wspomniana porażka z MWSP może pójść w lekkie zapomnienie. Aktualnie "czerwoni" do podium tracą zaledwie cztery punkty. Jest to dystans jak najbardziej możliwy do błyskawicznego zniwelowania. Lekka zwyżka formy, wygrane mecze bezpośrednie i wnet karta może się odwrócić na korzyść Mistrzów wypychając Chaos poza nawias (zostawiając go poza podium), co byłoby fenomenalnym comebackiem. Ostatnim teamem, który zamyka środkową strefę jest FC Patetikos. Drużyna, która trzeba powiedzieć sobie to wprost i bez owijania w bawełnę mocno nas rozczarowała. Domyślamy się, że nie tylko nas, ale i samych siebie także. Oczekiwania po zeszłorocznym mistrzostwie, zdobytym w bardzo przekonywującym stylu były duże i początek tej kampanii zdawał się to... potwierdzać. Na wstępie genialny występ i pogrom, które zaserwowali Hiszpańskiemu Galeonowi 11:2, następnie wygrana z CWKS, które jak czas pokazał skończyło rundę jesienną na wysokim czwartym miejscu wynikiem 8:6. Trzecia seria gier lekkie obniżenie pułapu lotu, bo 3:3 z Mocnym Narketem, które na tamten moment było pewnie wynikiem mocno pod kreską. Ale to i tak było dopiero niewinne preludium do gwałtownego spadku formy, które nadeszło wraz z październikiem. Cztery następne mecze? Wszystkie na czerwono! Potem - dopiero w przedostatniej serii gier - nastąpił lekki promyczek nadziei dzięki wygranej nad Legijną Ferajną 8:3, lecz na koniec... znów rozczarowanie. Choć akurat w przypadku dziewiątej serii gier trzeba oddać chłopakom w bordowych koszulkach że stoczyli kapitalny bój z AC Choszczówką, którą znali bardzo dobrze z kampani ubiegłorocznej. Rok temu to Patetikos górowało. Teraz jednakże trzeba było oddać cesarzowi, co cesarskie. FC Patetikos musi przez zimę porządnie naładować akumulatory, bo z pewnością stać ich na o dużo więcej i gorąco wierzymy w to, że jeszcze na naszych boiskach zobaczymy tę ekipę którą znaliśmy z poprzednich kampanii.
DÓŁ
FC Mocny Narket zespół o równie kreatywnej nazwie, co i o dość wyjątkowych - takich w stylu reprezentacji Afryki - koszulkach, debiut w naszych rozgrywkach miało bardzo udany. W zeszłym sezonie w lidze piętnastej zajęli silne drugie miejsce, a pierwszy skalp za wicemistrzostwo został z dumą w czerwcu odebrany. FCMN, jak się okazuje po pierwszym etapie wyścigu nowej kampanii, zostało chyba albo wrzucone przedwcześnie na zbyt głębokie wody albo ich kadra uległa znaczącemu pogorszeniu. Jaka jest prawda - czy poziom poszybował w górę czy mieliśmy jakieś ubytki w składzie - to już trzeba pytać zawodników tego zespołu. Naszym zdaniem, co nie będzie przesadną kontrowersją, a tym bardziej odkryciem, wpływ na ich aktualną sytuację miał początek sezonu i trudny - jak czas pokazał - terminarz. W starciach z pierwszą, trzecią i piątą ekipą (nie licząc tego meczu z AC Choszczówką przegranego wstydliwie 0:10) mecze z MWSP i Galeonem były dobre, zacięte, ale finalnie, co najważniejsze, przegrane. Pierwszy punkt zdobyty na Patetikosie został poprawiony trzema dopiero w piątej kolejce dzięki wygranej nad Legijną. Następnie trzy dość wyrównane spotkania, ale znów - co najważniejsze - przegrane. I tylko ogranie FC Piwo Po Meczu 3:1 mogło trochę osłodzić gorycz rundy jesiennej... Legijna Ferajna jako zespół totalnie nowy w naszych rozgrywkach musiał opłacić tak zwane frycowe. To doświadczenie, które gracze tego teamu musieli poczuć na własnej skórze było jak sądzimy raczej nieuniknione. Pierwsze pięć meczów? Pięć porażek. Na szczęście wzięli to na klatę, nie poddali się, zaczęli coraz lepiej odnajdywać się na naszych obiektach aż w szóstej serii gier nadeszła nagroda. Historyczne, pierwsze zwycięstwo odniesione nad FCPPM aż 6:1! A jak się poczuło smak zwycięstwa to już trzeba było ruszyć za ciosem. Tym samym w siódmej kolejce - dość sensacyjnie - ograli aktualnego brązowego medalistę rundy jesiennej MWSP 4:2! FC Patetikos do spółki z Hiszpańskim Galeonem jednakże nieco ostudził na sam koniec ten zapał a zero na sześć możliwych punktów na finiszu pierwszego etapu po tak dobrym czasie musiał trochę zaboleć. Mimo wszystko sądzimy że Ferajna jeszcze nie raz w tym sezonie napsuje krwi każdemu zespołowi z przedziału dwa - dziesięć. Dosłownie każdemu, bo że sobie samemu także jest to wielce prawdopodobne... Ligową tabelę zamyka FC Piwo Po Meczu co, jak w przypadku FC Patetikos, jest dla nas sporym rozczarowaniem. Przecież dwa ostatnie sezony tego zespołu to dwa razy podium na czerwcowej gali. W sezonie 2023/24 mistrzostwo trzynastej dywizji, rok później w 2024/25 wicemistrzostwo dwunastej, a teraz... cóż, na półmetku nie zanosi się na skompletowanie hattricka. Strata do podium to trzynaście punktów, matematycznie rzecz jasna jeszcze przez kilka kolejek będzie to możliwe, ale przecież nawet jakby zespół ten wszedł w jakiś niebotyczny trans, wygrał dosłownie wszystko, to i tak ich ewentualne trzydzieści jeden oczek - co brzmi aktualnie jak totalny odlot - mogłoby nie dać podium. Zostawmy jednak fantastykę, a skupmy się na bardziej przyziemnych wariantach. Wyjście ze strefy spadkowej? Tak, to jeszcze jest jak najbardziej realne, gdyż aktualnie strata wynosi sześć punktów. Jeśli jednak biało-zielonym będą przydarzać się takie serie, jak pięć ostatnich meczów, które wszystkie niestety zostały przegrane, to na próżno myśleć o czymkolwiek więcej, aniżeli obecna lokata. Trzeba czym prędzej wrócić do tego, co miało miejsce na początku października, czyli do regularnego punktowania. Wówczas udało się wpierw zremisować z Hiszpańskim Galeonem, a następnie po raz pierwszy i ostatni zainkasować komplet trzech oczek wygrywając nad FC Patetikos 5:3. I po takich spotkaniach jak te dwa przed chwilą przytoczone faktycznie człowiek w szczęśliwym nastroju może udać się do pobliskiego Relaksu na jedno symboliczne piwo po meczu. W innym przypadku pozostaje złość, smutek i zawód, a tego przecież ani my, ani gracze tego teamu, nie chcemy!

WYRÓŻNIENIA INDYWIDUALNE
TOP5 STRZELCY
- Karol Kowalski (FC Warsaw Wilanów) - 14 goli
- Jakub Michalik (FC Patetikos) - 13 goli
- Piotr Górecki (AC Choszczówka) - 12 goli
- Bartosz Salata (AC Choszczówka) - 11 goli
- Michał Kochanowski (AC Choszczówka) - 9 goli
TOP5 ASYSTENCI
- Karol Kowalski (FC Warsaw Wilanów) - 9 asyst
- Michał Kochanowski (AC Choszczówka) - 9 asyst
- Kuba Świtalski (FC Warsaw Wilanów) - 8 asyst
- Krzysztof Małażewski (Hiszpański Galeon) - 8 asyst
- Jakub Michalik (FC Patetikos) - 7 asyst
TOP5 KANADYJCZYK
- Karol Kowalski (FC Warsaw Wilanów) - 23 punktów
- Jakub Michalik (FC Patetikos) - 20 asyst
- Michał Kochanowski (AC Choszczówka) - 18 punktów
- Piotr Górecki (AC Choszczówka) - 17 punktów
- Krzysztof Małażewski (Hiszpański Galeon) - 16 punktów
- Kuba Świtalski (FC Warsaw Wilanów) - 16 punktów
TOP5 MVP
- Jakub Sołdaczuk (MWSP) - 34 punkty
- Ruben Nieścieruk (FC Mocny Narket) - 32 punkty
- Maciej Dobrowolski (FC Warsaw Wilanów) - 31 punkty
- Karol Kowalski (FC Warsaw Wilanów) - 30 punktów
- Piotr Górecki (AC Choszczówka) - 29 punktów
TOP5 BRAMKARZE
- Jędrzej Skawina (Hiszpański Galeon) - 1.00
- Ruben Nieścieruk (FC Mocny Narket) - 0.91
- Krzystof Stec (MWSP) - 0.83
- Maciej Dobrowolski (FC Warsaw Wilanów) - 0.64
- Szymon Salata (AC Choszczówka) - 0.62

Przede wszystkim pierwsze, co się rzuca w oczy, to bardzo niskie liczby w klasyfikacjach indywidualnych. Robiąc podsumowania w ostatnich dniach ligi 15, 14, 13, 12, ale i patrząc w przód chociażby 10, wszędzie aby być w TOP5 klasyfikacji trzeba było mieć sporo nastukane na liczniku. Tu "próg wejścia" jest stosunkowo niski. Pytanie czy to obrońcy tak kapitalnie grają w tej dywizji czy zawodnicy ofensywni są aż tak nieskuteczni? Z pewnością na pochwały zasługuje jednak Karol Kowalski, który przewodzi w klasyfikacji strzelców oraz asystentów, a co za tym idzie i w kanadyjczyku. Nie są to jednakowoż jakieś wielkie przewagi, więc kwestia nagród indywidualnych dopiero rozstrzygnie się nam na wiosnę. Na ten moment mało co można wziąć za jakikolwiek pewnik.
PREDYKCJE (11 LIGA)
Mistrzostwo AC Choszczówki? Cóż, kurs u naszego tytularnego sponsora firmy Superbet taki jak - dajmy na to - że Legia Warszawa skończy fazę ligową Ligi Konferencji przed ekipami z Gibraltaru czy Malty... dobra, nie kopmy leżących i zostawmy tych amatorów. Wróćmy do poważnej piłki. AC Choszczówce tylko kataklizm może odebrać tytuł mistrzowski bądź jakaś zbiorowa, piłkarska amnezja. Chyba co do tego nie ma większych wątpliwości. Niezły sajgon za to rozgrywa się na miejscach dwa-dziewięć, gdzie na małym metrażu usytuowane jest aż osiem ekip. Oczywiście kurs na to że Legijna, Mocny czy nawet Patetikos nagle odkręci się po słabej pierwszej rundzie i wskoczy na podium jest dość słaby, ale już o takie TOP5 dające darmowy puchar w czerwcu? Tu już walka wydaje się totalnie otwarta. Na tę chwilę CWKS Warszawska Ferajna - patrząc po ostatnich wynikach - złapała na tyle dobre noszenie, że ich perspektywy gonienia rywali będących nad nimi są jak najbardziej zasadne. W naszej opinii pierwsze miejsce jest już zaklepane, przy ostatnim jeszcze byśmy nie skreślali FC Piwa Po Meczu, ale ich sytuacja aktualnie jest jaka jest. Natomiast na przestrzeni miejsca dwa-dziewięć możemy mieć całą masę rotacji. Z naszej perspektywy - tym lepiej - zawsze lubimy, kiedy liga robi się ciekawsza!





Warszawa
Łódź





