reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
08:00

Pojedynek pomiędzy BM Development a Bad Boys może i nie był starciem bezpośrednich sąsiadów w tabeli, ale różnica punktowa między tymi ekipami wcale nie była duża. Stawka spotkania ważyła więc sporo - gospodarze nadal chcą liczyć się w walce o podium, natomiast Bad Boys potrzebują punktów, by oddalić się od strefy spadkowej. Mobilizacji po obu stronach zdecydowanie nie brakowało.

Lepiej w to spotkanie weszli gracze BM Development. Już na początku Maksym Hluschenko, po świetnym dograniu od Kiryla Semerenki, otworzył wynik po naprawdę dobrze rozegranej akcji. Od razu było widać, że ofensywa gospodarzy funkcjonuje bardzo dobrze i potrafi szybko stworzyć zagrożenie pod bramką rywali. Później jednak ekipa Bad Boys zaczęła lepiej zamykać dostęp do własnej defensywy i przez dłuższy moment mecz zrobił się nieco bardziej zachowawczy. Z czasem goście zaczęli dochodzić do głosu i po długim fragmencie bez bramek wyrównanie na 1:1 dał Stanisław Kędzierski, korzystając z podania Piotra Wardzyńskiego.

Końcówka pierwszej połowy przyniosła jednak znacznie więcej emocji niż wcześniejsze minuty gry. Najpierw Kiryl Semerenko ponownie wyprowadził swój zespół na prowadzenie po sporym zamieszaniu pod bramką rywali - goście sami narobili sobie problemów po chaotycznie rozegranym aucie, a gospodarze wykorzystali to z zimną krwią. Chwilę później padł jeszcze pechowy gol samobójczy Damiana Borowskiego, który niefortunnie próbował ratować sytuację we własnym polu karnym. Zawodnicy Bad Boys zdołali jednak odpowiedzieć jeszcze przed przerwą. Krystian Stępień zdobył bramkę kontaktową i ustalił wynik pierwszej połowy na 3:2. Mimo pięciu goli można było jednak odnieść wrażenie, że obie drużyny momentami prezentowały się gorzej, niż można było oczekiwać. Na boisku było sporo niedokładności, brakowało płynności, a wiele akcji kończyło się jeszcze przed stworzeniem realnego zagrożenia.

Po zmianie stron obraz gry zmienił się jednak błyskawicznie. Już chwilę po wznowieniu Bogdan Leshchenko podwyższył prowadzenie, a później worek z bramkami dla gospodarzy rozwiązał się na dobre. Kolejne trafienia dokładali Heorhii Parnitskii, Oleksandr Smoliar oraz ponownie Kiryl Semerenko, który wyrósł na jednego z głównych motorów napędowych swojej drużyny i zakończył spotkanie z hat-trickiem. Bad Boys, próbując gonić wynik, musieli coraz bardziej się odkrywać, co było wodą na młyn dla BM Development. Gospodarze bezlitośnie wykorzystywali pozostawiane wolne przestrzenie i z każdą minutą ich przewaga rosła coraz bardziej.

Mecz wyraźnie wymykał się gościom spod kontroli. Finalnie BM Development zamknęło to spotkanie efektownym zwycięstwem 9:3. Bad Boys walczyli do samego końca, a ostatnią bramkę dla swojej drużyny zdobył Bartłomiej Podobas.

2
10:00

Furduncio Brasil F.C. i Sportowe Zakapiory znajdowały się w środku tabeli, dlatego stawką pojedynku były niezwykle cenne punkty, które mogły pozwolić zbliżyć się do ligowej czołówki.

Lepiej w mecz weszły Sportowe Zakapiory, które od początku narzuciły wysokie tempo gry i szybko zaczęły stwarzać zagrożenie pod bramką rywali. Już w 8. minucie prowadzenie swojej drużynie dał Smoliński, skutecznie finalizując akcję ofensywną. Furduncio próbowało odpowiedzieć, jednak długo nie mogło znaleźć sposobu na dobrze zorganizowaną defensywę przeciwników. W 20. minucie Zakapiory podwyższyły wynik za sprawą Westenholza i do przerwy prowadziły 2:0, mając pełną kontrolę nad spotkaniem.

Po zmianie stron obraz gry zmienił się jednak diametralnie. Furduncio Brasil wyszło na drugą połowę niezwykle zmotywowane i błyskawicznie ruszyło do odrabiania strat. Kontaktowego gola w 32. minucie zdobył Ramos, co wyraźnie dodało drużynie wiary w odwrócenie losów meczu. Zaledwie dwie minuty później do remisu doprowadził Santana i spotkanie rozpoczęło się praktycznie od nowa.

Rozpędzone Furduncio nie zamierzało się zatrzymywać. Bohaterem końcówki został Andrade, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców i przypieczętował fantastyczny comeback swojej drużyny. Ostatecznie Furduncio Brasil F.C. pokonało Sportowe Zakapiory 4:2 po kapitalnej drugiej połowie i skutecznym comebacku.

3
11:00

Hit 4. Ligi Fanów pomiędzy FC Bulls a Boca Seniors nie zawiódł oczekiwań kibiców. Przed spotkaniem Bulls zajmowali 2. miejsce w tabeli, natomiast Boca Seniors plasowali się tuż za nimi na 4. pozycji. Stawką meczu były niezwykle ważne punkty w walce o czołowe lokaty.

Lepiej w spotkanie weszła drużyna Boca Seniors, która bardzo szybko przejęła inicjatywę. Już w 5. minucie wynik meczu otworzył Pruszyński, wykorzystując dobrą akcję ofensywną swojego zespołu. Boca poszło za ciosem i w 14. minucie ponownie do siatki trafił Pruszyński, podwyższając prowadzenie na 2:0. FC Bulls mieli spore problemy z zatrzymaniem rozpędzonych rywali, a w 21. minucie kolejny cios zadał Wolszczuk, zdobywając trzecią bramkę dla Boca Seniors.

Wydawało się, że Bulls są już na deskach, jednak końcówka pierwszej połowy całkowicie odmieniła obraz spotkania. W 24. minucie kontaktowego gola zdobył Litvinchuk, a zaledwie minutę później Churiukanov wykorzystał zamieszanie pod bramką rywali i zmniejszył straty do jednego trafienia. Dzięki temu do przerwy Boca Seniors prowadziło już tylko 3:2.

Po zmianie stron mecz nadal był niezwykle wyrównany i pełen walki. Obie drużyny miały swoje okazje, ale długo brakowało skutecznego wykończenia. W końcu w 39. minucie do wyrównania doprowadził Grunchak, dając FC Bulls nową energię w końcówce spotkania. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się remisem, w ostatnich sekundach bohaterem gospodarzy został Kozenko, który zdobył zwycięskiego gola i zapewnił FC Bulls spektakularne zwycięstwo 4:3 po kapitalnym widowisku.

4
12:00
( 5 : 0 )
7 : 4
Raport

Team Ivulin do spotkania z SO4 FC przystępował po dwóch porażkach z rzędu i z pewnością liczył na przerwanie tej niekorzystnej passy. Ich rywale do tej pory w rundzie wiosennej stracili punkty tylko raz, remisując w ostatniej kolejce. Patrząc na ostatnie wyniki, goście mogli wydawać się murowanym faworytem, jednak wąska kadra meczowa mogła stanąć na przeszkodzie w zdobyciu kolejnych punktów.

Początek spotkania należał do gospodarzy, którzy już w 3. minucie wyszli na prowadzenie. Kolejne fragmenty przyniosły wyrównaną grę, jednak bardziej konkretni byli zawodnicy Ivulina, którzy podwyższyli wynik. Najwięcej bramek w pierwszej części meczu padło w końcowym fragmencie, kiedy to golkiper gości został pokonany aż trzykrotnie i drużyny schodziły na przerwę przy wyniku 5:0.

Początek drugiej połowy ponownie należał do gospodarzy, którzy dołożyli kolejne trafienie. Kiedy wydawało się, że losy meczu są już przesądzone, do odrabiania strat ruszyli zawodnicy SO4 FC, którzy z czasem zaczęli zmniejszać dystans do rywali. Niestety dla nich zabrakło czasu i spotkanie zakończyło się wynikiem 7:4 dla Teamu Ivulin.

Zdobyte trzy punkty sprawiły, że zespół ten wciąż zachowuje matematyczne szanse na utrzymanie. Dla drużyny SO4 FC była to natomiast pierwsza porażka w tej rundzie, a strata punktów znacząco pogorszyła ich szanse na pozostanie na tym poziomie rozgrywkowym.

Najlepszym zawodnikiem meczu został wybrany Maksim Duduk, który zakończył spotkanie z dwiema bramkami i taką samą liczbą asyst.

5
13:00

Mimo że Hetman już wcześniej zapewnił sobie mistrzowski tytuł, mało kto spodziewał się, że końcówkę sezonu potraktuje ulgowo. Tymczasem Warszawska Ferajna wciąż nie może być pewna utrzymania na poziomie 4. ligi, dlatego każdy punkt może okazać się dla niej bezcenny.

Początek spotkania był wyrównany, choć z lekką przewagą Warszawskiej Ferajny, która częściej utrzymywała się przy piłce i stwarzała groźniejsze sytuacje. Ich aktywność szybko została nagrodzona. Wynik meczu otworzył Anass El Ensari, a kilka minut później prowadzenie podwyższył Bartosz Panasiuk. Ferajna prowadziła już 2:0 i wydawało się, że z takim rezultatem oba zespoły zejdą do szatni. W końcówce pierwszej połowy przypomniał jednak o sobie Damian Kucharczyk. Najlepszy strzelec ligi po raz kolejny udowodnił, że zdobywanie bramek to jego specjalność, wykorzystując swoją okazję i zmniejszając straty Hetmana do jednej bramki. Warto podkreślić, że było to już jego 40. trafienie w tym sezonie.

Po zmianie stron ponownie lepiej rozpoczęli goście. Adrian Suszczyński popisał się dużym sprytem i efektownym lobem pokonał bramkarza Hetmana, przywracając swojej drużynie dwubramkowe prowadzenie. Odpowiedź gospodarzy była jednak znacznie szybsza niż w pierwszej połowie. Krzysztof Małażewski zdobył kontaktowego gola na 2:3, ale – jak się później okazało – było to ostatnie trafienie Hetmana w tym spotkaniu. Końcówka należała już wyłącznie do Warszawskiej Ferajny. Najpierw na 4:2 trafił Maciej Kuryłek, następnie piątą bramkę dołożył Kacper Domański, a wynik spotkania na 6:2 ustalił Konrad Pietrzak.

Warszawska Ferajna z całą pewnością sprawiła sporą niespodziankę. Pokonanie świeżo upieczonego mistrza ligi w tak efektownym stylu może okazać się kluczowe w walce o utrzymanie.

Reklama