reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
08:00

Aktualnie drużyna zajmująca najniższą możliwą lokatę na ósmym poziomie rozgrywek Ligi Fanów - mowa tutaj o Dnipro United - miała przed sobą bardzo trudne zadanie. Przyszło jej mierzyć się z rywalem, który swoją wartość udowadniał już wielokrotnie w tym sezonie, a chodzi oczywiście o ekipę Synów Księdza. Przebieg spotkania był niezwykle jednostronny - wręcz można mówić o prawdziwym pogromie. To, co działo się w niedzielny poranek na warszawskim AWF-ie, momentami przechodziło ludzkie pojęcie, bo goście urządzili sobie prawdziwy festiwal strzelecki, wygrywając aż 14:1.

Już od pierwszych minut było widać gołym okiem różnicę klas piłkarskich pomiędzy obiema drużynami. Ataki Synów Księdza były zaplanowane, wyrachowane i bardzo dobrze zorganizowane. Widać było, że zawodnicy - mimo znakomitych umiejętności indywidualnych - potrafią również świetnie funkcjonować jako kolektyw. To połączenie regularnie przynosiło im kolejne bramki. Z minuty na minutę przewaga gości stawała się coraz bardziej widoczna. W pewnym momencie gracze Dnipro United mieli ogromne problemy nawet z wyjściem z własnej połowy boiska.

Trudno wyróżnić jednego najlepszego zawodnika w zwycięskiej ekipie, ponieważ Synowie Księdza byli idealnym przykładem świetnie poukładanej i zespołowej gry. Dzięki temu w pełni zasłużenie sięgnęli po komplet punktów.

2
09:00

Spotkanie walczącej o oddech w tabeli Kresowii z wiceliderem Force Fusion zapowiadało się jako niezwykle trudne wyzwanie dla gospodarzy. Goście od początku sezonu prezentują bardzo wysoką formę i nie bez powodu znajdują się na drugim miejscu w tabeli. Na wiosnę potknęli się przecież tylko raz, a utrzymanie pozycji wicelidera pozostaje dla nich absolutnym priorytetem.

Kresowia z kolei próbowała odbić się od trudnego położenia i przełamać serię pechowych wydarzeń, które towarzyszyły jej w kwietniu. Można było wręcz mówić o pewnym „nieszczęśliwym talizmanie”, który ciążył nad drużyną. Trzecie zwycięstwo z rzędu mogło jednak dać gospodarzom ogromny komfort przed końcówką sezonu.

Mecz rozpoczął się dokładnie tak, jak można było przewidywać po stronie faworyta. Swoją obecność błyskawicznie zaznaczył Ruslan Yakubiv, największa gwiazda Force Fusion, dając gościom prowadzenie i pokazując, że wicelider przyjechał po pełną pulę. Kresowia odpowiedziała jednak niemal natychmiast. Stracony gol podziałał na gospodarzy jak zimny prysznic. Z minuty na minutę zaczęli grać odważniej, szybciej i bardziej agresywnie. Efekt był imponujący - jeszcze przed przerwą wyprowadzili wynik na 4:1. Największe problemy defensywie gości sprawiali Vitaliy Alizarovich oraz Arsenii Paliakovich, którzy swoimi dynamicznymi akcjami regularnie rozrywali obronę Force Fusion. Równie ważna była organizacja gry defensywnej gospodarzy -— skutecznie ograniczyli wpływ Yakubiva na przebieg spotkania, co dla lidera ofensywy gości było wyjątkowo trudnym doświadczeniem.

Druga połowa wyglądała już zupełnie inaczej. Force Fusion ruszyło do odrabiania strat i przez długie fragmenty zamknęło Kresowię na własnej połowie. Im bliżej końca meczu, tym większe były emocje i nerwy. Żółte kartki obejrzeli zarówno Szpilarewicz, jak i Liashuk, a napięcie było wyczuwalne praktycznie w każdej akcji. Goście złapali kontakt po trafieniu Dydchika i wydawało się, że comeback jest bardzo realny. Kresowia jednak wytrzymała napór. Czasem dzięki dobrej defensywie, czasem przy odrobinie szczęścia - ale ostatecznie dowiozła wynik do końca.

To było naprawdę świetne widowisko i jedno z tych spotkań, które pokazują, dlaczego piłka nożna potrafi być tak nieprzewidywalna. Kresowia przełamała swój pech i odniosła trzecie zwycięstwo z rzędu, a Force Fusion - mimo ogromnego niedosytu - wciąż pozostaje głównym kandydatem do zgarnięcia medalu za drugą lokatę.

3
11:00

W starciu niekwestionowanego lidera z drużyną, która najprawdopodobniej do ostatniej kolejki będzie walczyć o utrzymanie na poziomie 8. ligi - FC Patriot - bez dwóch zdań faworytem był zespół gospodarzy. Nie byliśmy jednak świadkami żadnej sensacji. Q-Ice bez większych problemów pokonało przeciwnika 11:4.

Od pierwszego gwizdka gospodarze ruszyli do ataku niczym drapieżnik polujący na swoją ofiarę. Tego wieczoru prawdziwy popis swoich umiejętności po raz kolejny dał Maks Kondarevych. Zawodnik Q-ice zanotował wręcz kosmiczne liczby - zdobył pięć bramek i dorzucił aż cztery kluczowe podania. Patrząc na taki dorobek, można powiedzieć jedynie: „wow”. Nie można jednak umniejszać całemu zespołowi Q-Ice, który stanął na wysokości zadania i rozegrał to spotkanie bardzo pewnie, unikając większych błędów.

Ani przez moment gracze Patriotu nie byli w stanie realnie zagrozić swoim rywalom. Goście wyraźnie odstawali pod względem umiejętności indywidualnych, których zawodnikom Łukasza Mroza zdecydowanie nie brakuje. Gdy w składzie znajdują się tacy gracze jak Denys Blank, Ivan Kashperuk czy wspomniany już Maks Kondarevych, każda drużyna musi liczyć się z ogromnym zagrożeniem.

Lider sprostał presji i pewnie zwyciężył, dzięki czemu jeszcze bardziej umocnił się na szczycie tabeli. Z kolei FC Patriot ma obecnie tylko dwa punkty przewagi nad strefą spadkową, co pokazuje jedno - walka o utrzymanie potrwa najprawdopodobniej aż do ostatniej kolejki sezonu.

4
12:00

Ścisk w środku tabeli 8. Ligi przed 15. kolejką był tak duży, że zajmujący czwarte miejsce FC Legion UA miał zaledwie dwa punkty przewagi nad znajdującym się w strefie spadkowej FC Alliance. W starciu tych ekip wszystko mogło się wydarzyć i rzeczywiście przez długi czas obie drużyny szły „łeb w łeb”.

To, co szczególnie rzucało się w oczy, to imponująca liczba indywidualnych popisów poszczególnych zawodników. Jednocześnie zaskakiwała niedokładność w ostatniej tercji boiska, która – mimo wysokiego poziomu gry – długo nie pozwalała żadnej z drużyn objąć prowadzenia. Swoje dołożyli również obaj bramkarze. Kapitan Alliance, Serhii Zarubin, przyzwyczaił już wszystkich do świetnych interwencji, natomiast debiutujący między słupkami Legionu Vladyslav Dushka wcale nie ustępował mu tego dnia umiejętnościami. Nieco częściej przy piłce utrzymywali się gospodarze, dlatego FC Alliance musiał skupić się przede wszystkim na kontratakach. Dopiero około 22. minuty doczekaliśmy się pierwszego gola. Piłka wrzucona z autu przez Ivana Pushkarenkę trafiła pod nogi Bohdana Batiuka, który odpowiednio przygotował sobie pozycję na lewym skraju pola karnego i precyzyjnym strzałem przy dalszym słupku otworzył wynik meczu.

Tuż przed przerwą za faul przed polem karnym żółtą kartkę obejrzał Volodymyr Lazaruk, przez co po zmianie stron Alliance musiał przez dwie minuty grać w osłabieniu. Kluczowym momentem okazała się fenomenalna parada Zarubina po strzale zewnętrzną częścią stopy autorstwa Mikalaia Filimonau. Dzięki tej interwencji zamiast 2:0 zrobiło się 1:1, ponieważ chwilę później Dushka przy mocnym strzale Lazaruka interweniował na tyle niefortunnie, że nieumyślnie skierował piłkę do własnej bramki. FC Alliance poszedł za ciosem i w 33. minucie wyszedł na prowadzenie za sprawą Kyrylo Shepela. Po podaniu Vitaliego Buzuliaka zawodnik gości wygrał kilka pojedynków z defensorami rywali i umieścił piłkę w siatce.

Trudno było wtedy przewidzieć, jak wielką rolę w odwróceniu losów spotkania odegra Dushka – i to nie dzięki interwencjom między słupkami. Jego szybkie wyrzuty oraz dalekie wykopy znacznie przyspieszały grę Legionu. Najpierw gola zdobył Pushkarenko, który popisał się rajdem zakończonym zejściem do lewej nogi, a chwilę później Oleksandr Hehelskyi sprytnym „dziubnięciem” przerzucił piłkę nad wychodzącym Zarubinem. Prowadzenie podwyższył następnie drugi z braci Hehelskyi – Andrii, który sam odebrał piłkę rywalowi i skutecznie wykończył akcję. Mimo że Nazariy Maksymovych obejrzał żółtą kartkę, goście zdołali jeszcze zdobyć kontaktową bramkę za sprawą Oleha Halki. Nerwowa końcówka należała jednak do Legionu UA, który rzutem na taśmę ustalił wynik spotkania na 5:3 po trafieniu Pavlo Chronobaia.

Dzięki temu zwycięstwu gospodarze umocnili się na miejscu premiowanym awansem do Superbet Cup, natomiast goście będą musieli walczyć o wydostanie się ze „czerwonej strefy” w kolejnej serii spotkań.

5
13:00

Ten mecz właściwie można byłoby podsumować jednym zdaniem: Mati Musoev show. I od razu zadać sobie pytanie - jakim cudem ten zawodnik jest aż tak dobry?

Spotkanie dziewiątego w tabeli Shitable z szóstymi Persami miało bardzo duże znaczenie dla obu drużyn. Przed pierwszym gwizdkiem różnica między nimi wynosiła zaledwie pięć punktów, więc dla gospodarzy była to jedna z ostatnich okazji, by realnie włączyć się jeszcze do walki o utrzymanie. Persowie z kolei chcieli wykorzystać szansę na zbliżenie się do czołówki i podtrzymanie marzeń o wyższych lokatach.

Początek należał do gospodarzy. Andrii Shevchuk szybko otworzył wynik spotkania i przez chwilę mogło się wydawać, że Shitable będzie w stanie narzucić swoje warunki gry. Niestety dla nich - właśnie wtedy rozpoczął się koncert jednego zawodnika. Mati Musoev najpierw spokojnie wykorzystał rzut karny, doprowadzając do wyrównania, a później przejął pełną kontrolę nad ofensywą Persów. To, co robił z piłką przy nodze, było momentami prawdziwym pokazem futbolowej jakości. Rozrzucał piłki, przyspieszał akcje i dogrywał z precyzją godną najlepszych rozgrywających. Aż sześć asyst w jednym meczu robi gigantyczne wrażenie i pokazuje, że w Lidze Fanów mamy wirtuozów na miarę pewnego portugalczyka z Premier League.

Jakby tego było mało, prawdziwą ozdobą meczu popisał się również Jurabek Ermatov, który huknął z dystansu prosto w okienko, nie pozostawiając bramkarzowi żadnych szans. To był strzał, który spokojnie można pokazywać jako materiał promocyjny ligi. Przy tak dysponowanych Persach drużyna Shitable nie była w stanie rozwinąć skrzydeł. Gospodarze próbowali walczyć, ale tempo, jakość rozegrania i skuteczność rywali były tego dnia po prostu zbyt duże. Zamiast wyrównanej walki oglądaliśmy przede wszystkim serię świetnych akcji i indywidualnych popisów ofensywnych.

W ten sposób nieunikniony wydaje się spadek gospodarzy - 6 punktów straty do bezpiecznego miejsca i trzy kolejki do końca. Z kolei FC Pers po tym zwycięstwie ma bardzo realne szanse w walce o czwartą lokatę.

Reklama