Wczytuję...

LEGIA - JAGIELONIA

We wtorek 27 lutego o godz. 20.30 Legia Warszawa podejmie na swoim stadionie Jagiellonię Białystok w ramach 25. kolejki rozgrywek Lotto Ekstraklasy. Przyjdź na #Ł3 i wspieraj swoją drużynę w wa…

LIGA FANÓW TV - POWIADOMIENIA…

Masz Telefon, Tablet i aktywne konto Google ? Sprawdź jak łatwo skonfigurować powiadomienia dla materiałów Video z kanału Liga Fanów TV.

ZGŁOSZENIE INDYWIDUALNE

Nie masz zespołu? Chciałbyś zagrać w Lidze Fanów? Uwielbiasz piłkę nożną? Wychodzimy naprzeciw waszym oczekiwaniom i proponujemy komfortowe rozwiązanie!

SUBSKRYBUJ - LIGA FANÓW TV !

Mamy kanał YouTube! Liga Fanów, oprócz samych spotkań, zapowiedzi, wywiadów, newsów czy imprez, postanowiła pójść o krok dalej i śledzić nasze działania w najpopularniejszym serwisie z ma…

LEGIA - JAGIELONIA
LIGA FANÓW TV - POWIADOMIENIA NA YOUTUBE
ZGŁOSZENIE INDYWIDUALNE
SUBSKRYBUJ - LIGA FANÓW TV !

HALOWY PUCHAR FANÓW 2018 - RELACJA!

02
Lut

Jubileuszowa, dziesiąta edycja Halowego Pucharu Fanów za nami. Turnieju, który jest już marką samą w sobie i na który zawodnicy odliczają dni do startu. Jaki był ten ostatni? Jakim go zapamiętaliście? By nieco odświeżyć Wam pamięć przygotowaliśmy jak zwykle obszerne podsumowanie!

HALOWY PUCHAR FANÓW 2018 - RELACJA!

GRUPA A

Zaczęło się nieciekawie, bo kilka minut po godzinie 6:00 otrzymaliśmy informację, że na zmagania nie dotrze PBS Wyszków. Musieliśmy szybko zareagować i ostatecznie zwiększyliśmy czas gry z 15 minut do 20, żeby drużyny za grały tyle, na ile się umawialiśmy. Długość spotkania wpłynęła na wyniki – East Wind oraz Skład Węgla i Papy rozgromiły swoich przeciwników, a ponieważ w bezpośrednim spotkaniu wyraźnie lepsi okazali się ci pierwsi, to oni awansowali z pierwszego miejsca. Co ciekawe – Santiago i FC Górka skończyły finalnie na trzeciej pozycji, bo w ich bezpośrednim meczu padł remis, a miały też identyczny bilans bramkowy. Obydwie mogły więc powiedzieć, że do uzyskania promocji zabrakło naprawdę niewiele :)

GRUPA B

W grupie B prym wiodły BRS i Chłopcy z Bielan. Jedni i drudzy wygrywali wszystkie swoje spotkania i bezpośredni pojedynek miał wskazać, kto zostanie triumfatorem tej stawki. Remis forował podopiecznych Tomka Miziurkowskiego, a ponieważ skończyło się na 1:1, to oni mogli - przynajmniej w teorii - oczekiwać łatwiejszego przeciwnika w fazie play-off. Trzecia lokata przypadła Woli Team – ekipie, która była za słaba na potęgi i za mocna dla dwóch pozostałych drużyn. Musimy jednak przyznać, że i Nauka Jazdy u Sławka oraz DJ zaprezentowali się najlepiej jak potrafili, ale problem polegał na tym, że nie dawały rady utrzymać dobrego poziomu na przestrzeni całych spotkań. A niestety – gdy rywalizujesz w zespołami pokroju BRS, musisz liczyć się z tym, że każde Twoje zawahanie, może zostać boleśnie wykorzystane.

GRUPA C

W tej stawce spodziewaliśmy się dużo emocji. W teorii wyglądała ona na bardzo wyrównaną, gdzie nawet Przecinaki musieli być czujni, by nie stracić głupio punktów i nie zafundować sobie nerwówki w ostatnich meczach. Obrońcy tytułu co prawda w drugim spotkaniu zremisowali z Piwkarzykami, lecz tego dnia była to ich jedyna strata punktów, dzięki czemu z 10 „oczkami" mogli zaczynać przygotowywania do niedzieli. Z rywalizacji o drugą pozycję szybko odpadły Piaski – porażki w trzech pierwszych spotkaniach uniemożliwiły podjęcie rękawicy i pozostaje żałować, że po przebytej kontuzji do pełni formy nie wrócił jeszcze Jacek Kaczorek, który rok temu napędzał ataki podopiecznych Artura Trojanowskiego, a tutaj był cieniem samego siebie. Także Mazowsze Warszawa nie zawojowało grupy i chociaż wygrało z Wolą United, to okazało się to ich jedynym zwycięstwem. Co do przedstawicieli Ligi Fanów, to potwierdziło się, że zebranie grupy dobrych zawodników nie musi oznaczać dobrego wyniku. Brakowało automatyzmów w grze i chociaż ambicji odmówić chłopakom nie mogliśmy, to obok Przecinaków do dalszej fazy zasłużenie awansowali Piwkarzyki.

GRUPA D

W przedostatniej grupie sobotniej mieliśmy chyba największe emocje. Zresztą – wystarczy spojrzeć na jej poszczególne wyniki – tylko jeden mecz zakończył się większą różnicą bramkową niż dwie! To pokazuje, jaka panowała walka i jak ogromne rozterki przeżywali zawodnicy oraz ich kibice. Najwięcej szans dawaliśmy Florianowi, ale ten po wygraniu z groźną Kebavitą, zremisował z Mega-Medem i przegrał z Hutą! Tym samym postawił się w ostatnim meczu pod ścianą i musiał wygrać z Piwkarzykami. Ci nie zamierzali odpuszczać, bo wciąż mieli o co grać – zwycięstwo także dawało im bilet do kolejnej fazy. Doświadczenie Floriana przeważyło w tej rywalizacji i wynik 4:1 uspokoił pewnie mocno skołatane nerwy Andrzeja Florkowskiego. Ze spokojem patrzyli na to wszystko przedstawiciele Huty – oni przegrali co prawda z Kebavitą, lecz dzięki kompletowi punktów w pozostałych spotkaniach, wygrali zmagania w całej stawce. Tym samym smakiem musiały się obejść Kebavita, Piwkarzyki oraz Mega-Med. Szkoda, że trafiły one do tak silnej grupy, bo z innej spokojnie miałyby większe szanse, by nie kończyć udziału w rozgrywkach w sobotę. Ale niestety – takie już uroki turniejów.

GRUPA E

Na koniec sobotnich zmagań przypadły nam spotkania w grupie, gdzie padło mnóstwo goli. Chyba nie skłamiemy pisząc, że wszyscy jej uczestnicy preferowali ofensywny styl gry, gdzie liczył się przede wszystkim atak. Zdecydowanie najbardziej zbilansowaną drużyną w stawce byli Agresywni. Początek mieli niewyraźny, bo dwie pierwsze próby wygrali różnicą jednej bramki, lecz im dalej, tym grali lepiej i ostatecznie nie zgubili nawet punktu. Drugie miejsce zasłużenie zgarnął In-Plus. Co prawda skomplikował on sobie sprawę głupim remisem na początku z Hasaczami (ze stanu 3:1 na 3:3), ale w kluczowym meczu nie dał szans Hapoelowi Beer Kebab i był pewny awansu. Zawiodły z kolei Hasacze. Spodziewaliśmy się po nich znacznie więcej, tymczasem ten zespół udowodnił, że potrzebuje jeszcze sporo czasu, by móc nazywać się i być odbieranym jako ekipa klasowa. Z kolei rywalizacji z towarzyszami z tej grupy nie podjął AGD Marking. Cztery mecze, cztery porażki – bilans bramkowy 6:21. To był bardzo kiepski występ ekipy ze Słupna.

GRUPA F

Zmagania w niedzielę zaczęliśmy już od 7:30. Szybko się okazało, że o miejsca 1-2 będą rywalizowały tak naprawdę trzy obozy – Tanatos, Chamy z Nieporętu i TUR Ochota. Junak nie był w stanie podjąć równorzędnej rywalizacji z rywalami, z kolei KS Muranów stawiał im poprzeczkę znacznie wyżej niż Junak, ale też nie liczył się w wyścigu o najważniejsze cele. Gdy w piątym meczu tej grupy Tanatos wygrał aż 3:0 z TURem, a następnie przegrał 1:2 z Chamami, stało się jasne, że jeśli TUR marzy o promocji, musi wygrać przynajmniej dwoma golami z Danielem Smoczyńskim i spółką. Obóz Konrada Kowalskiego to ekipa uwielbiająca wyzwania i byliśmy pewni, że to będzie „walka na noże". Całość tylko z boku obserwował dopiero dochodzący do siebie po kontuzji Maciek Baranowski. Instruował on kolegów, podpowiadał i wszystko szło w dobrym kierunku, bo TUR objął prowadzenie i miał mnóstwo okazji by zadać decydujący cios. Chamy dzielnie się jednak broniły, bardzo dobrze w ich bramce prezentował się Błażej Brona, aż wreszcie chłopakom udała się jedna z kontr i był to koniec marzeń TURa o zwycięstwo w HPF! Gigantyczna sensacja stała się faktem.

GRUPA G

Przedostatnia grupa była przy okazji jedyną, w której zagrało aż sześć drużyn. W związku z tym spotkania trwały po 12 minut i na placach jednej ręki możemy policzyć te, które okazały się jednostronne. Tutaj walka szła dosłownie o każdy milimetr parkietu a praktycznie bez szwanku wyszedł z niej Port Lotniczy Olsztyn-Mazury. Byliśmy pod dużym wrażeniem postawy Stefana Ochmana i spółki. Kapitalny golkiper, świetnie zorganizowana obrona, szybki atak – to dało komplet punktów z niesamowitym bilansem bramkowym 11:1. Za plecami Portu Lotniczego ulokowała się Hurtownia Krokus. Ale to wszystko mogło się potoczyć zupełnie inaczej, bo szansę na awans miały też Remis, Dobroplast czy FC Wilanów. Krokus początkowo nie był w tym wyścigu faworytem, ale wygrał derby z Ramisem, a następnie pokonał Wilanów i to dało mu przepustkę do TOP 16. Co do Wilanowa, to chłopaki przyczyn swojej porażki upatrywali w sędziach. Widocznie zapomnieli, gdy w spotkaniu o wszystkim z Krokusem marnowali na potęgę doskonałe okazje a sam Maciek Pawlicki mógł ustrzelić hat-tricka. Szkoda nam było Ramisu, a zwłaszcza doskonale broniącego bramkarza, natomiast Dobroplast zaprezentował się dużo lepiej niż w Turnieju Noworocznym, ale i tym razem nie był w stanie przekroczyć fazy grupowej. Może do trzech razy sztuka?

GRUPA H

Gdy rozpoczynała się ostatnia z grup, niemal w ciemno jedną wejściówkę do strefy finałowej dawaliśmy Galaktycznym Łuków. Rok temu zajęli przecież czwarte miejsce i chociaż przyjechali do nas bez bramkarza, to ich ofensywny potencjał miał nie pozostawić rywalom złudzeń. Stało się inaczej. Drużyna Marcina Pasztaleńca na własne życzenie przegrała z Bomba Team i nie miała wyjścia – musiała wygrać z Marcusem. I długo prowadziła, lecz przybysze ze Stawigudy zaimponowali hartem ducha i walczyli do samego końca. Opłaciło się – wyrównujący gol dał im dość niespodziewany awans, a oprócz nich przeszła także Bomba. Mateusz Malesa i koledzy tak naprawdę powstali tutaj z kolan, bo gdy przegrali 2:3 z Marcusem (chociaż prowadzili 2:0!), błyskawicznie pozbawili się marginesu błędu. Ale mimo młodego wieku, potrafili utrzymać nerwy na wodzy i dzięki trzem wiktoriom z rzędu, stali się przeciwnikiem Floriana w 1/16 finału. Na to wszystko z zazdrością patrzyli Aptel Soccer Team oraz Wyszków FC. Niestety ich poziom nie wystarczył do odegrania poważniejszej roli w turnieju, chociaż jedni i drudzy zostawili na parkiecie wszystko co mieli najlepszego.

1/8 FINAŁU

Fazę, gdzie przegrywający odpadał, zaczęliśmy od potyczki In-Plusu z East Windem. I chociaż wynik był tutaj korzystny dla Sebastiana Dąbrowskiego i spółki, to cała w tym „zasługa" przegranych. Markowianie mieli mnóstwo sytuacji na 1:0 i aż dziwiliśmy się, że East Wind tak łatwo dopuszcza do zagrożenia pod własną bramką. Gdyby nie Damian Karczmarczyk, późniejsi wicemistrzowie mogli odpaść już na tak wczesnym etapie zmagań. Żadnych problemów z awansem nie mieli za to Agresywni (4:1 ze Składem Węgla i Papy), Przecinaki (6:0 z Hurtownią Krokus Białystok) oraz BRS, który szybko zdobył dwa gole z Chamami z Nieporętu i kontrolując spotkanie wyeliminował pogromców TURa. Kolejne trzy mecze zakończyły się rzutami karnymi – najpierw Tanatos wygrali z Chłopcami z Bielan, chociaż gola na wagę remisu zdobyli dopiero na kilkadziesiąt sekund przed końcem. Także Huta nie miała szczęścia – również straciła gola w samej końcówce, po czym rozregulowana zaistniałymi okolicznościami, przegrała wojnę nerwów ze Stawigudą. Ogromne pretensje mogą mieć za to do siebie reprezentanci Portu Lotniczego Olsztyn. Oni wygrywali już 2:0 z Piwkarzykami Tychy, a mimo to odpadli po rzutach karnych! Oddzielny akapit trzeba poświęcić meczowi Floriana z Bombą. Tutaj raczej nikt nie zastanawiał się kto wygra, lecz jak wysoko zwycięży zespół z Warszawy. Ale Bombowi Chłopcy grali bardzo zdyscyplinowanie taktycznie, wykorzystali jeden z błędów w rozegraniu rywala a później dołożyli drugiego gola i mogli świętować sukces! Florian z Mariuszem Milewskim czy Piotrkiem Petaszem zakończył zmagania na pierwszej fazie play-off!

ĆWIERĆFINAŁY

W ćwierćfinałach ostrzyliśmy sobie zęby przede wszystkim na starcie Agresywnych z BRS. Ci zawodnicy doskonale się znali, wiedzieli o swoich mocnych i słabych punktach i tę wiedzę lepiej wykorzystali gracze z Ochoty. Szybko zrobiło się 2:0, co spotęgowało nerwy w drużynie Rafała Polakowskiego a te nigdy nie są dobrym doradcą na boisku. Skończyło się na 0:3 i końcu marzeń o złotych medalach. Do strefy medalowej nie przebili się też Tanatos i Marcus. Ci pierwsi wyraźnie ulegli rozkręcającemu się East Wind, a drudzy byli chyba zmęczeni całodniowym graniem, bo praktycznie nie podjęli walki z Przecinakami (1;4). Czwartego półfinalistę musiały natomiast wyłonić rzuty karne. Bomba Team zremisowała bowiem w regulaminowym czasie gry z Piwkarzykami, przez co trzeba było ustawić piłkę na szóstym metrze i dać się wykazać bramkarzom. Lepiej z tej próby wyszedł golkiper Bomby i to zespół Mateusza Malesy uzupełnił grono czterech najlepszych ekip HPF.

PÓŁFINAŁY

Pierwszym półfinałem był ten między Przecinakami a East Wind. Można go określić znanym piłkarskim powiedzeniem – jedni grali, drudzy zdobywali gole. Obrońcy tytułu starali się cierpliwie rozgrywać swoje akcje, lecz brakowało im dokładności, a East Wind wykorzystywał niemal każde nieporozumienie w obozie przeciwników. Po kilku minutach było tutaj już 3:0! Przecinaki imały się różnych prób, grały z coraz wyżej wysuniętym bramkarzem, lecz nic nie przynosiło efektów. Jak tylko coś strzelali, to niemal natychmiast też tracili i stało się jasne, że nie wygrają turnieju po raz trzeci z rzędu. W drugim półfinale Agresywni nie pozostawili złudzeń Bombie. Michał Prażuch perfekcyjnie rozprowadzał piłki jako lotny bramkarz, a że reszta zawodników także w 100% wypełniała swoje zadania, to wynik 3:0 nie jest tutaj żadnym zaskoczeniem. Tym samym zespół z Ochoty po raz piąty w dziesięcioletniej historii rozgrywek awansował do decydujące rozgrywki!

MECZ O 3 MIEJSCE

Zastanawialiśmy się, w jaki sposób do tego meczu podejdą Przecinaki. Skończyła się ich legendarna wręcz historia, bo wygrać dwa razy pod rząd HPF to coś niesamowitego. Cóż – należało powalczyć o kontynuację innej passy – bycia na podium. Udało się to bez większych problemów. Faworyci spokojnie wypunktowali zmęczoną Bombę i tym samym w turnieju pozostała już tylko jedna niewiadoma.

WIELKI FINAŁ

East Wind po raz pierwszy czy Agresywni po raz trzeci? To pytanie zadawali sobie wszyscy, którzy pozostali na hali przy Strumykowej. Ci pierwsi mieli pewnie więcej fanów, bo zwykle kibicuje się drużynie, która jest sensacją rozgrywek aniżeli faworytowi, przyzwyczajonemu do zwycięstw. Agresywnym pewnie to nie przeszkadzało i sami zawodnicy nie zaprzątali sobie tym głowy. Oni robili swoje, tak jak przez cały weekend. A że do perfekcji opanowali grę z wsuniętym bramkarzem, to właśnie dzięki niej wyszli na prowadzenie. East Wind starał się jak najszybciej przesuwać w defensywie, lecz wiadomo, że piłka jest szybsza niż zawodnik i na podania z pierwszej piłki rywali, drużyna Sebastiana Dąbrowskiego nie znajdowała recepty. A przecież wynik determinował ją do postawienia wszystkiego na jedną kartę. To była woda na młyn dla Agresywnych, którzy za sprawą Adriana Wierciocha zdobyli drugiego gola i w ich głowach pewnie już świtała myśl, co za chwilę się stanie. East Wind próbował, szarpał do samego końca, ale nie był w stanie nic zrobić. Końcowa syrena oznajmiła więc jedno – AGRESYWNI OCHOTA WIELKIMI ZWYCIĘZCAMI HALOWEGO PUCHARU FANÓW 2018!! Zatriumfowała JAKOŚĆ, bo chociaż zarówno w sobotę, jak i w niedzielę te drużynę stanowiło sześciu zawodników, to kluczem do sukcesu było ich wieloletnie zgranie i zrozumienie. Agresywni to maszyna, która chociaż rok temu zagrała słabo, to teraz nadrobiła to wszystko z nawiązką. Jest złoto, był puchar, ale przede wszystkim miano najbardziej utytułowanej drużyny w historii zmagań – a to jest cenniejsze niż każdy kawałek metalu. Brawa też dla East Wind, który chociaż po ostatnim meczu był pewnie podłamany, to dziś być może już docenia to co zrobił. Może jeszcze przyjdzie czas, że chłopaki zrewanżują się Agresywnym, tym bardziej że prawdopodobnie już w kolejnym sezonie, te ekipy spotkają się w Ekstraklasie Ligi Fanów. Szkoda, że przyjdzie nam na to jeszcze trochę poczekać...

Równie szkoda, że kolejna edycja HPF dopiero za rok. Ale już dziś serdecznie Was na nią zapraszamy. Zapewniamy, iż będzie jeszcze lepsza niż ta, bo znacie nas i wiecie, że nie potrafimy stać w miejscu. Dziękujemy z tego miejsca wszystkim partnerom i sponsorom, którzy przyczynili się sukcesu organizacyjnego zawodów. Białołęckiemu Ośrodkowi Sportu, LFC, Zinie, sędziom, osobom z obsługi technicznej, kamerzystom, fotografom. To też Wasz sukces! Na naszym FB już pojawiły się zdjęcia drużynowe, a niedługo znajdą się tam te prosto z meczów. Nie zabraknie także materiału video. A Was oby nie zabrakło za rok. Mocno na to liczymy!

 

 



Jeżeli nie jesteś jeszcze naszym fanem na FACEBOOKU zapraszamy do kliknięcia LUBIĘ TO dla profilu Ligi Fanów. Zachęcamy również do polecania naszej strony znajomym, a my obiecujemy, że dołożymy wszelkich starań, by regularnie pojawiało się na niej wiele ciekawych informacji :)

dodaj komentarz

 
Wybierz kolejkę:
3 0

EKSTRAKLASA

Kolejka 9
Wybierz kolejkę:
2 0

I LIGA

Kolejka 9
Wybierz kolejkę:
1 0

II LIGA

Kolejka 9
Wybierz kolejkę:
2 0

III LIGA

Kolejka 8
Wybierz kolejkę:
1 0

IV LIGA

Kolejka 20
Wybierz kolejkę:
0 0

V LIGA

Kolejka 20

Statystyki kolejki

     

    Ankieta

    Czy według Ciebie Reorganizacja Rozgrywek była dobrym pomysłem?
    Czy według Ciebie Reorganizacja Rozgrywek była dobrym pomysłem?
    Aby zagłosować musisz wybrać jedną z odpowiedzi